Korona miss i szkielet w kufrze (Fannie Flagg, „Wciąż o tobie śnię”)

 

Twórczość Fannie Flagg kocham miłością wielką i wierną odkąd milion lat temu w wiosenny dzień wyszedłem z kina pod ogromnym wrażeniem „Smażonych zielonych pomidorów”. Film do dziś należy do moich ulubionych, a książka mnie nie zawiodła: ten sam nastrój, ciepło, humor, chwytający za serce bohaterowie. Czytałem lepsze i gorsze książki Flagg, ale zawsze odnajdywałem w nich te same cechy, gdyż nie jest to autorka, która rezygnuje ze swojego charakterystycznego stylu (i na szczęście, tacy pisarze też są potrzebni. Może nawet nie „też”, ale „przede wszystkim”).

Właściwie o „Wciąż o tobie śnię” można napisać to samo: że nastrój, że ciepło, że humor. Akcja jak zwykle rozgrywa się na amerykańskim Południu, gdzie Maggie, była miss Alabamy, obecnie agentka handlu nieruchomościami, chce wreszcie uwolnić się od tego, co krępowało ją przez lata: od konieczności bycia miłą dla wszystkich, od lęku przed podejmowaniem decyzji i przed przyszłością. Maggie wciąż na nowo przeżywa te wydarzenia ze swego życia, które uważa za klęski. Nie została miss Ameryki, odrzuciła kochającego ją mężczyznę, wdała się w romans z żonatym facetem, nie zrobiła oszałamiającego kariery. W końcu przyjęła propozycję pracy w agencji sprzedaży nieruchomości należącej do Hazel Whisenknott, energicznej i pełnej niesamowitych pomysłów kobiety mierzącej zaledwie metr wzrostu. To Hazel dostrzegła potencjał piękności z Południa i zrobiła z niej specjalistkę od sprzedaży luksusowych rezydencji. Ona też swoim entuzjazmem i radością życia pomagała jej pokonywać własne ograniczenia, rozwiewała wątpliwości i smutki. Kiedy jej zabrakło, od razu wszystko zaczęło iść gorzej. Stworzonej przez Hazel agencji zaczęła coraz bardziej zagrażać przebiegła i bezwzględna konkurentka Babs Bingington, która znała wiele brudnych sztuczek i wykorzystywała je na każdym kroku. Zniechęcona Maggie podejmuje pewną brzemienną w skutki decyzję, która ostatecznie doprowadzi ją całkowitej zmiany podejścia do życia.

W starciach z Babs Maggie wspierają przyjaciółki i współpracowniczki, kobiety zupełnie inne pod każdym względem, a przez to doskonale ją uzupełniające. Każda ma własną historię, którą poznajemy krok po kroku, gdyż fabuła rozwija się co prawda liniowo, ale w kluczowych momentach autorka cofa się do czasów, gdy doszło do czegoś, co zmieniło życie i poglądy bohaterek, co wpłynęło na ich dalsze losy. Retrospektywy pokazują nam też historię Birmingham, miasta, w którym rozgrywa się akcja, i ludzi związanych z nim w przeszłości. Dzieje jednego z miejscowych magnatów finansowych kryją w sobie zagadkę, na której trop Maggie i jej przyjaciółka Brenda wpadły w zaskakujących okolicznościach, gdy na strychu przeznaczonej na sprzedaż rezydencji znalazły szkielet ukryty w kufrze z ubraniami.

Celowo staram się nie zagłębiać w szczegóły, gdyż z pewnością ujawniłbym za dużo. Na pociechę dorzucę, że szczęśliwe zakończenie jest gwarantowane, aczkolwiek rozwiązanie problemów bohaterek pojawia się deus ex machina. Nie wymagajmy jednak za dużo. W świecie Fannie Flagg dobro musi zostać nagrodzone, zło ukarane, a czytelnik ma zamknąć książkę z poczuciem satysfakcji i lekkim sercem. Bo przecież w gruncie rzeczy świat to bardzo przyjemne miejsce.

PS. Może ktoś mnie oświeci i wyzwoli od poczucia, że popadam w paranoję. Mam wrażenie, że w wersji kinowej „Smażonych” była scena, w której turyści kupują miód od staruszki, zapewne od Idgie, słoiczek miodu znajduje się też na grobie Ruth. W wersji DVD tego nie ma – przyśniło mi się, czy ktoś jednak okroił film?

Fannie Flagg, Wciąż o tobie śnię, tłum. Wojciech Szypuła, Nowa Proza 2010.

(Visited 107 times, 1 visits today)

9 komentarzy do “Korona miss i szkielet w kufrze (Fannie Flagg, „Wciąż o tobie śnię”)

  • 21 stycznia 2011 o 08:05
    Permalink

    Lubię Twoje recenzje :)

    A książki Fannie Flagg “kocham miłością wielką i wierną” odkąd przeczytałam “Smażone zielone pomidory” :D A potem obejrzałam film. Kolejne książki mnie w tej miłości tylko utwierdzały, chociaż faktycznie, są bardzo różne.

    A kocham jej książki za tą “niedzisiejszość”, za mądrość, optymizm i to wiecznie dobre, ale nie głupkowate zakończenie. Jej książki są zresztą mądre, w subtelny i teoretycznie lekki sposób mówią o rzeczach ważnych i niekoniecznie łatwych.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2011 o 13:45
    Permalink

    W kwestii problemów bookfy- odblokuj anonimowe komentarze w ustawieniach. Ustawienia domyślne są takie, że człowiek spoza bloggera, bądź nie posiadający open ID, nie może zostawić komentarza.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2011 o 13:52
    Permalink

    Właśnie przejrzałem ustawienia, już powinno być OK:). Jeszcze tylko sprawdzę, jak wyglądają notki z danymi o książce na froncie, bo faktycznie nie pomyślałem, że trzeba gonić na koniec, żeby sprawdzić, o czym się czyta. I na dodatek nikt mi nie wytknął wcześniej:P

    Odpowiedz
  • 23 stycznia 2011 o 18:13
    Permalink

    Mam tę książkę w planach, ale pewnie przeczytam ją w drugiej połowie roku ;) Niestey ciągle rosną stosy książek “do przeczytania” a czasu jakby coraz mniej ;) Tak czy inaczej świetna recenzja :) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • 14 stycznia 2014 o 20:07
    Permalink

    “Smażone zielone pomidory” uwielbiam :) Film również jest świetny choć go dawno temu w telewizji oglądałam, zdecydowanie jestem pewna, że jest tam scena z turystami kupującymi miód od Idgie. Dziwne, co miałoby na celu obcięcie tej sceny?

    Odpowiedz
    • 14 stycznia 2014 o 20:09
      Permalink

      Czyli jednak mi się nie śniło :) Pojęcia nie mam po co by to wycinano, bo to w końcu finałowa scena, ale tanie wydanie DVD jej nie zawiera, niestety.

      Odpowiedz
  • 7 stycznia 2015 o 18:48
    Permalink

    Fannie Flagg nie da się nie kochać. A co do filmu, to w wiele ulubionych filmów w wersji dvd jest oskalpowanych, niestety; Pomidory są jednym z nich. (Westchnienie)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: