Płaszcz zabójcy


The Assassin’s Cloak. An Anthology of the World’s Greatest Diarist, oprac. Irene i Alan Taylor, Canongate Books 2000.

Jeśli wydaje się wam, że znacie ten tytuł, to macie rację. Nie tak dawno Padma  obszernie przedstawiła antologię złożoną z fragmentów dzienników i pamiętników z różnych epok. Zrobiła to tak smakowicie, że nie oparłem się pokusie i nabyłem egzemplarz za oszałamiającą sumę 0,99 funta (niech żyją charity shops!). Odkąd tydzień temu opasłe tomisko dotarło do mnie, czytam co wieczór zapiski z danego dnia (wybiegając naprzód, bo któż oparłby się pokusie?), a niekiedy otwieram na chybił trafił i podczytuję przypadkowo wybraną zapiskę.
Tytuł książki pochodzi z dziennika szkockiego poety Williama Soutara, który napisał: „Dziennik to płaszcz zabójcy, który nakładamy, kiedy chcemy dźgnąć towarzysza w plecy naszym piórem”. Ulubiona zaś ostatnio na blogach autorka, Muriel Spark, nazwała antologię „kufrem pełnym rozrywki i wiedzy” (swobodne tłumaczenie własne).
W dyskusji o książce na blogu Padmy padły dwie sugestie: że warto byłoby przełożyć rzecz na polski („Points des reveries, Messieurs”) i przygotować podobny zbiór z fragmentami dzienników polskich autorów. Ponieważ Padma uprzejmie pozwoliła mi skorzystać ze swoich pomysłów, chciałbym zaproponować rozwiązanie mieszane: otóż przez cały czerwiec, co kilka dni, pojawiać się będzie tu fragment dziennika, pamiętnika lub listu. Nie odmówię sobie sięgnięcia po klasyków gatunku, ale autorami będą głównie Polacy – w końcu mamy nie lada osiągnięcia, z samych tylko fragmentów dzienników Zofii Nałkowskiej można zestawić całoroczną antologię.
Zapraszam do czytania, komentowania i podrzucania waszych ulubionych zapisków z dzienników. Może serial przekształci się w prawdziwy tasiemiec? W odcinku pilotowym, a jakże!, Zofia Nałkowska.
*** 
Z dziennika Zofii Nałkowskiej
Warszawa, 29 maja 1942 roku
Wybuchł wreszcie ten maj zapachem, upałem, piskiem ptaków, wszystkimi kwiatami. Brak tylko motyli i ćmy nie tłuką się wieczorami u elektrycznych lamp. Nie wiem, że żyję, porwana w ten przyśpieszony kołowrót pracy, w ciasny, wstydliwy splot zagadnień moralności i zagadnień istnienia. Noce bez snu po zmęczeniu dnia, strachy sumienia, politowanie nad własnym nierozumem. We dnie tłumy ludzi przed sklepem [Nałkowska podczas okupacji wraz z siostrą prowadziła sklep tytoniowy – BZL], długie ogony, krzyk, lament i perswazje, by otrzymać więcej niż wyznaczona dawka dziesięciu papierosów. Widzenie z zewnątrz siebie i innych w tej relacji, powolne schodzenie w ten lej, którego nie można uniknąć, którego unikanie byłoby nie bohaterstwem, tylko nonsensem. Nawet matka jest głodna. Żywność od Zosi, za którą rewanżuję się cenną teraz bielizną i papierosami, już się skończyła, zarówno jak dwie żywnościowe przesyłki zupełnie nieznajomej pani, której tak jestem wdzięczna. Nie ma cukru, nie ma masła. Kasza, mąka, mleko – to wszystko jest w cenach potwornych albo wcale […].
Zofia Nałkowska, Dzienniki 1939–1944, oprac. Hanna Kirchner, Czytelnik 1996, s. 298–299.
(Visited 54 times, 1 visits today)

39 komentarzy do “Płaszcz zabójcy

  • 29 maja 2011 o 07:29
    Permalink

    I ruszyło! Brawo :) Będę wyglądać z niecierpliwościa kolejnych „odcinków” i liczę na to, że potem zgłosi się wydawca i pozwoli opracować pełną polską wersję :>

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 07:31
    Permalink

    Odkąd przeczytałam o tej książce u Padmy często w myślach gratuluję jej autorom pomysłu i podsycam w sobie nadzieję, że kiedyś ją przeczytam. Chwilowo bez szans.
    Opinia Spark kojarzy mi się z „Kufrem Kasyldy”, a jest to skojarzenie nader przyjemne.
    Z wielkim zainteresowaniem będę śledzić Twoją dziennikową akcję! Zapowiada się świetnie! Szkoda, że „co kilka dni” a nie codziennie. :(
    Z „Dzienników” Nałkowskiej wolę tomy wcześniejsze, ale ten fragment też przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Wyrafinowana intelektualistka w sklepiku tytoniowym! O tempora, o mores.

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 07:34
    Permalink

    Pomysł Matki Chrzestnej z publikacją książki jest genialny i popieram w całej rozciągłości!

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 08:12
    Permalink

    No i prosze, ja tez zakupilam, bo mi Padma znalazla te ksiazke w antykwariacie.

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 08:19
    Permalink

    @Książkowo: ruszyło, nawet już mam trzy kolejne odcinki w automacie. Wyglądajcie codziennie o ósmej rano:D Akurat do śniadania:)

    @Lirael: nie codziennie, bo jednak chciałbym czasem zamieścić jeszcze jakąś notatkę o książkach:P I tak się boję, że jak się serial ewentualnie rozkręci, to mnie wypchnie z własnego bloga:D
    Młodsza Nałkowska mnie irytowała w stopniu wręcz niewiarygodnym, wolę ją jednak jako matronę:P

    @Pisany inaczej: Do twórczości Nałkowskiej mam ambiwalentny stosunek, ale popracuję nad tym:)

    @Dabarai: no i jak wrażenia?

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 09:31
    Permalink

    Bardzo dobra rzecz, bez dwóch zdań. Ja właśnie podczytuję dziennik Malinowskiego. Duże wrażenie wywarł swego czasu dziennik Parnickiego. Zawsze rozpoczynał swoje zapiski od gram alkoholu, które tego dnia skonsumował, następnie ile stron udało mu się napisać. Godna podziwu skrupulatność.Uwielbiam tę formę literacką. Jest bliska mojemu ukochanemu gatunkowi literackiemu – reportażowi :)

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 09:35
    Permalink

    @The_book: Podrzucaj nazwiska, podrzucaj:) Chwilowo co prawda bazuję na tym, co mam na półkach, ale spacer do biblioteki też mnie czeka, może coś znajdę:)

    @Lirael: jak to możliwe, że nie miałem w rękach „Kufra Kasyldy”? Wręcz nieprawdopodobne i o natychmiastowego naprawienia:) Co do słowa „kufer” użytego przez Spark, to ona napisała po prostu „box”:P Teraz mi przyszło do głowy, że równie dobrze można by napisać „skarbczyk” czy wręcz „skarbiec”:D

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 09:40
    Permalink

    Rewelacyjny pomysł! Gratuluję inwencji! A gdzie kupiłeś tak tanio tę książkę? I czy jest skonstruowana na zasadzie: jeden dzień- jeden wpis? (od stycznia?)

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 10:11
    Permalink

    @Visell: Pomysł nie mój, moje wykonanie:) Na E-Bayu, ceny bardzo zróżnicowane, ale jest kilka sztuk po funcie:) Swoją drogą, kilogramowe tomisko w twardej oprawie z przesyłką wyszło taniej niż byle polski kryminał w miękkiej okładce:P
    Książka zaczyna się od wpisów z 1 stycznia: po kilka na każdy dzień, z różnych lat, różnych autorów.

    Odpowiedz
  • 29 maja 2011 o 15:11
    Permalink

    Moim zdaniem „kufer” brzmi zdecydowanie lepiej, jest w nim coś omszałego i tajemniczego. :)
    Przypuszczam, że „Kufer Kasyldy” Ci się spodoba i to bardzo.

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 03:51
    Permalink

    Teoretycznie powinnam się obawiać, że jeśli „Kufer Kasyldy” Ci się nie spodoba, kategorycznie zażądasz ode mnie zwrotu kosztów zakupu, ale odczuwam olimpijski spokój. :D

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 08:21
    Permalink

    Pomysł przedni, gratuluję. Ciekawe, czy czytałeś wrażenia Janusza Rudnickiego z lektury dzienników Nałkowskiej (i Dąbrowskiej);)

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 09:11
    Permalink

    Wrażenia zapodane są w żartobliwym tonie, ale świadczą o wnikliwej lekturze. Rudnicki sam o sobie ponoć mówi, że jest nieślubnym dzieckiem obu pań;)

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 18:53
    Permalink

    Świetny pomysł! Będę podczytywać przy porannej kawie:)
    Czytałam kiedyś fragmenty Dzienników Nałkowskiej – naprawdę ciekawa rzecz, tyle tylko, że dla bardziej wytrwałych niż ja:)

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 19:52
    Permalink

    Super! Gdy czytalam o tych dziennikach i padmy zal zalewal mi serce, ze cos tak niezwyklego mnie ominie. A tu szykuje sie polska wersja!
    Jes! Jes! Jes!

    Przyszedl mi tez do glowy pewien pomysl…(nie ma to jak byc inspirowanym przez innych) ;D

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 20:01
    Permalink

    Na to wyglada ;D Jeszcze mysle ale jak wymysle do konca to na pewno sie dowiesz ;)

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 21:13
    Permalink

    @Agnes: oczywiście, że można:) Najchętniej w formie gotowca: czerwcowe już na rok przyszły (o ile serial przetrwa), ale reszta miesięcy czeka na obsadzenie:D

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 21:20
    Permalink

    Po pierwsze chciałabym Ci podziękować za tą notkę. Bardzo lubię dzienniki. To jeden z moich ulubionych gatuneków literackich. Czytam dzienniki osób sławnych i te przysyłane na konkursy literackie czy prasowe. Nic tak, jak one pozwalają zwielokrotnić nasze postrzeganie świata. Lubię dzienniki pisarzy i „ludzi pióra”, bo traktują je, jako swojego rodzaju szkicownik literacki, miejsce, gdzie przechowują swoje pomysły, marzenia. Trochę denerwują mnie współczesne dzienniki osób znanych. Chwilami odnoszę wrażenie, że są kreowane, że nie są prawdziwymi zapiskami wypływającymi z wnętrza człowieka. Ale takie też czytam.
    Po drugie dziękuję Ci za tego bloga – zaglądam, czytam i powiem więcej – zachęcasz mnie, abym i ja zaczęła pisywać blogowe recenzje. Może się skuszę? Kto wie? ;-)
    No i po trzecie – skoro prosisz o podrzucanie fragmentów dzienników, to proszę bardzo:
    „21 maja (1985r)
    Co może jeszcze dać starość poza istnieniem? Nic.Rozumiem tych , którzy przspieszają zakończenie.”
    Sandor Marai, Dziennik, Przekład, opracowanie Teresa Worowska, Czytelnik 2009, s. 561.
    ” 30.5.1943r
    (…) A potem będą ciągnąć sznurki i jakieś pajace będą sobie skakać do oczu. Zatraciłem zupełnie rozsądek.”
    Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem, Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu 2007, s.412.
    ” 9.VI [1957]
    Im dłużej żyję, z tym większym zdumieniem widzę, jak mały bagaż intelektualny jest potrzebny, aby zostać mężem stanu, a nawet sławnym pisarzem. Mozna świat objechać, być fotografowanym przez światowych reporterów, być na ustach wielu i nic.”
    Anna Kowalska, Dzienniki 1927-1969, Iskry 2008, s. 301.
    ” 31 maj 2005r
    Na ścianie wisi kalendarz, w kieszeni mam kalendarzyk, w telefonie komórkowym jest kalendarzyk, a ja mimo to zawalam terminy. (…) Z przygnębienia wyrwał mnie telefon komórkowy – dzwonił Lew Rywin, że przed chwilą wyszedł na wolność. SZkoda, ze nie wiedziałem o tym wcześniej wcześniej – wystrojony na przyjęcie, mógłbym go powitać na wolności.”
    Daniel Passent, Codziennik, Nowy Świat 2006, s.108.
    „16 maja [1943]
    Czasami jest taki moment podatny do słuchania wierszy, do mówienia – wiersze moje, w gruncie rzeczy bolesne i wewnętrznie przezarte przez dzisiejszą atmosferę, nabierały w tym czytaniu połysków pogody.”
    Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911-1955, Czytelnik 2007, s.222.
    ” 28 maja (1970r)
    Właściwie to Zachód wcale nie chce dokładnie wiedzieć, jak tutaj jest, bo nie chce sobie zakłócać spokoju obrazem całkiem innego świata.”
    Stefan Kisielewski, Dzienniki, Iskry 2001, s.405.
    „31 maja, piątek (1985)
    Lektura: Życie i niezwykłe sprawy żołnierza Iwana Czonkina. Nieprawdopodobna ksiązka. Ma w sobie to, co ma wielka literatura rosyjska, zrozumienie dla miłości, ułomności i ludzkiej podłości. Ten Wojnowicz umiał napisać to, czego brakuje w naszej literaturze podziemnej.”
    Krystyna Kofta, Monografia grzechów z dziennika 1978-1989, WAB 2006, s.330.
    „3 czerwca, poniedziałek (2002)
    Mam telefon kom. do doktor Iwony Głogowskiej. Polubiłam ją od razu. Rzeczowa, umniejsza niebezpieczeństwo, wzmacnia, uwypuklając dobre wiadomości. Nie oszukuje. I tak łądnie się uśmiecha, nawet gdy opowiada o minusach chemioterapii, wydaje się, że człowiek je zniesie.”
    Krystyna KOfta, Lewa wspomnienie prawej – z dziennika, WAB 2003, s.145.

    Pozdrawiam!
    Dagmara

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 21:30
    Permalink

    @Dagmara: dziękuję niezmiernie:)
    Fragmenty, szczególnie obszerniejsze, lepiej może przysyłać mejlem, będą mogły się znaleźć w kolejnych odcinkach:) W komentarzach oczywiście mile widziane krótsze dopełnienia; fascynujące, ile różnych wydarzeń, myśli, nastrojów może przypaść na jeden dzień:D

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 21:49
    Permalink

    Oczywiście, że mejlem pozwolę sobie podsyłać Ci co ciekawsze fragmenty. Dziś tylko fragmenty – aby pokazać róznorodność myśli i spostrzeń różnych autorów w podobnych porach roku. :-)

    Odpowiedz
  • 30 maja 2011 o 21:52
    Permalink

    @Dagmara: jednym upał szkodził na serce, innych deszcz przygnębiał:) Coraz ciekawszy jestem, co z tego zestawiania fragmentów wyjdzie:)

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2011 o 12:42
    Permalink

    Fantastyczny projekt- bardzo kibicuję. Czekam na pełną wersję książkową.

    Może wpleść Dzienniki Żeromskiego z młodzieńczych lat? Mnie zauroczyły.
    Syrenka

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2011 o 12:47
    Permalink

    @Syrenka: bardzo dziękuję, Żeromskiego z chęcią bym włączył, ale nie mam go pod ręką, miejscowa biblioteka też nie dysponuje. Jeśli więc masz jakieś swoje ulubione fragmenty, to chętnie przyjmę skan lub tekst i zamieszczę pod stosowną datą:)

    Odpowiedz
  • 15 czerwca 2011 o 22:19
    Permalink

    Masz wiadomość na BNetce :-)

    Syrenka

    Odpowiedz
  • 5 lipca 2011 o 09:30
    Permalink

    Zaglądnęłam tu z LC. Pomysł naprawdę uroczy. Bardzo lubię dzienniki i biografie. Niedawno skończyłam Wspomnienia z lat ubiegłych Zofii z Fredrów Szeptyckiej- było tam parę fajnych fragmentów :). Teraz czytam Listy Tuwima do przyjaciół pisarzy. Miał ogrom sławnych korespondentów :). Na pewno jeszcze tu zaglądnę żeby poczytać coś ciekawego. Gratuluję.
    Beata Bed.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: