Płaszcz zabójcy, odc. 6

Z dziennika Adriana Mole’a 
Leicester, 14 czerwca 1988 roku
Dzisiaj nie mogłem się skoncentrować w pracy. Główna bibliotekarka, pani Froggatt (gruba pięćdziesięciolatka o cerze i rysach borsuka chorego na żółtaczkę) powiedziała w porze obiadowej: „Mole, przeniósł pan wszystkie książki Jane Austen z działu klasyki angielskiej do działu romansów. Czy może pan to wytłumaczyć?” Warknąłem: „Moim zdaniem to prawidłowa klasyfikacja. Powieści Jane Austen to nic innego jak brukowe romanse czytane przez snobistycznych bezmyślnych kretynów”. Skąd mogłem wiedzieć, że „Jane Austen, jej geniusz i znaczenie w Anglii lat pięćdziesiątych” to temat pracy dyplomowej pani Froggatt z literatury angielskiej napisanej wiele lat przed moim urodzeniem? Jak już wcześniej wspomniałem w moim dzienniku, nigdy nie rozmawiamy w bibliotece o książkach ani o pisarzach.
Po południu wezwano mnie do gabinetu pani Froggatt. Poinformowała mnie, że biblioteka redukuje personel w związku z restrykcjami finansowymi ze strony rządu. Zapytałem, ile osób będzie musiało odejść. „Tylko jedna”, odpowiedziała wielbicielka Jane Austen, „a ponieważ przyszedł pan tu jako ostatni, więc musi pan odejść jako pierwszy”. Bezdomny i bezrobotny!
Sue Townsend, Szczere wyznania Adriana Alberta Mole’a, Margaret Hildy Roberts i Susan Lilian Townsend, tłum. Hanna Pawlikowska, Książka i Wiedza 1993, s. 97-98.
(Visited 70 times, 1 visits today)

31 komentarzy do “Płaszcz zabójcy, odc. 6

  • 14 czerwca 2011 o 06:35
    Permalink

    Świetny fragment na początek dnia. Tym bardziej,że wychodzi się właśnie do pracy w bibliotece :) No, ale jeśli Austen trafiła do działu romansów to zwolnienie jak najbardziej usprawiedliwione :)
    Z serdecznościami na nowy dzień prac i zajęć – Monia

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 06:54
    Permalink

    Buhahahaha, piękny fragmencik :) W życiu bym nie pomyślała, że skrozystasz tutaj z tego typu książki, ale – jak widać – nie należy się zamykać ;)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 07:16
    Permalink

    Kilka razy przekonałam się o tym, że regały z romansami w bibliotekach i księgarniach czasami kryją prawdziwe niespodzianki. :) Oddelegowywane tam na podstawie tytułów bywają pozycje nie do końca zgodne z wymogami gatunku, ze szczególnym uwzględnieniem klasyki. Podobnie jest z działem sensacji. Tam też często trafiają powieści nie do końca sensacyjne. :)
    Fragment obłędny i dobrany idealnie.

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 07:45
    Permalink

    @The_book: Fragment specjalnie ku przestrodze dla bibliotekarzy:) Miłego dnia wśród romansów i klasyki:)

    @Sempeanka: Polecam gorąco:)

    @Książkowo: rzeczywiście, nie należy się zamykać na dzienniki fikcyjne:) Mam nadzieję na kilka smakowitych fragmentów z dzienników Rudolfa Gąbczaka:D

    @Lirael: oj tak, oj tak, wszystkie te hipermarketowe serie typu „klasyka romansu” niezmiennie mnie zadziwiają doborem tytułów:)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:10
    Permalink

    Matko bosko, od dziś w pracy rozmawiam tylko o pogodzie!

    mortison

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:13
    Permalink

    @Mortison: Miło Cię gościć:)) Tylko sprawdź najpierw, czy pani kierowniczka nie pisała przypadkiem magisterki z meteorologii:P

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:18
    Permalink

    Oj, racja, racja :) Albo czy córcia nie jest pogodynką na TVN-ie. Cóż, milczenie jest nie tylko złotem, ale i gwarantem zatrudnienia ;)

    mortison

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:24
    Permalink

    „A teraz pogoda na wieczór. Będzie mhroczno, wilgotno i ponuro. Proszę pamiętać o parasolach przy opuszczaniu swojej krypty! Możliwe przelotne melancholie i spleeny.” :D

    mortison

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:28
    Permalink

    Ja wolę do „Familiady”. Mam ambicję zawstydzić Strasburgera w opowiadaniu żarcików :)))

    mortison

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 09:29
    Permalink

    Zdecydowanie też bym Cię widział w „Familiadzie”, tylko musiałabyś podszkolić się w szatańskim rechociku kwitującym błędne odpowiedzi:)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 10:22
    Permalink

    O nie, nie! Dzisiaj praca jest wysoce kreatywna „Sprawozdanie z pracy biblioteki w roku szkolnym 2010/2011” :)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 14:15
    Permalink

    Masz rację. Miałam kiedyś wątpliwą przyjemność czytać książkę z tej serii: http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=5875
    Zaiste, wybór tytułów przedziwny.
    Książki były wydawane w twardej oprawie, z kiczowatymi okładkami przyozdobionymi złotem. W środku szarawy papier najgorszej jakości. :[
    W ogóle pojęcie „powieść dla kobiet” jest dość szeroko rozumiana przez twórców serii. :)
    Ale JIK też się załapał. :)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 16:47
    Permalink

    Świętości nie szargać! :) JIK jest bardzo wartościowym komponentem i każda seria koniecznie chce mieć jego książki! :P

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 16:49
    Permalink

    Ups, pardonsik. Już przenoszę powieści JIKa z półeczki „czytadła obyczajowe” na regał z klasyką. Czy historyczne mogą zostać w historycznych?:)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 16:50
    Permalink

    I sugeruję włączyć JIKa do serii „Perły klasyki”, „Ponadczasowe brylanty literatury” oraz „Powieści wszech czasów”:D

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 17:41
    Permalink

    Zacofany.w.lekturze – zapraszam do zabawy :) Należy skrobnąć kilka słów o sobie. Wybacz… :)

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 18:29
    Permalink

    Tez mi grozi bezrobocie. Ten fragment to dla mnie dosc cenna wskazowka, ze w mojej sytuacji (bibliotecznej) lepiej zebym trzymala jezyk za zebami ;D

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 19:19
    Permalink

    @The_book: czy jak napiszę, że już never ever nie zostawię u Ciebie złamanego komcia i że w ogóle przestanę Cię czytać, to się poczujesz odpowiednio dotkliwie ukarana??:P

    @Bookfa: na pewno będzie dobrze, ale faktycznie śliskie tematy lepiej omijaj:D

    Odpowiedz
  • 14 czerwca 2011 o 20:23
    Permalink

    :) O nie, nie. Należy wybaczyć, zakasać rękawy i ładnie odpowiedzieć/opowiedzieć :) A komentarze u mnie należy zostawiać bo mam ładne posty :P Więc sprawa z góry przegrana. Z niecierpliwością czekam na notkę :)

    Odpowiedz
  • 15 czerwca 2011 o 16:46
    Permalink

    Mieszanie JIKa z czymkolwiek jest barbarzyństwem w literackim ogrodzie. On zasługuje na oddzielny regał, a przynajmniej półkę. :)
    Historyczne nie powinny zostać w historycznych, bo dzieła innych autorów przy nich drastycznie zbledną. :)
    Z proponowanych przez Ciebie nazw serii postuluję wybór „Ponadczasowych brylantów literatury”. :) Na pewno okładki byłyby zdobione cyrkoniami. :)

    Odpowiedz
  • 15 czerwca 2011 o 17:30
    Permalink

    To może być seria dla koneserów. Na czerpanym papierze, połyskliwe, satynowe okładki, a na nich diamenciki.
    Hasło reklamowe: „Diamonds and JIK are forever”. :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: