Czarodziej, który umiał odmieniać serca (Wanda Żółkiewska, „Czarodziej”)

Sięgnięcie po Czarodzieja Wandy Żółkiewskiej było naturalną konsekwencją przyjemności, jaką dała mi lektura Maniusi tejże autorki. Równocześnie po poruszającej do głębi biografii pióra Joanny Olczak-Ronikier bardzo chciałem skonfrontować jej wizję z innym portretem Doktora.

Na pierwsze pojawienie się Korczaka trzeba jednak poczekać, gdyż to nie na nim (przynajmniej na pozór) skupia się uwaga autorki. Bohaterem jest kilkunastoletni Heniek, sierota bez ojca (ojciec drukarz, zaangażowany w wydawanie nielegalnego – w domyśle zapewne komunistycznego – pisemka, zmarł w więzieniu. Jest to, notabene, jedyny ideologiczny akcent w powieści poza delikatnymi sugestiami lewicowości Korczaka). Chłopak wagaruje, zapracowana matka nie daje sobie z nim rady i postanawia oddać go do Domu Sierot prowadzonego przez Korczaka. Perspektywa zamknięcia w zakładzie budzi niechęć w Heńku, który zażywał niemal nieskrępowanej swobody, dobrze poznając warszawskie zaułki, a szczególnie wielki bazar na Kercelaku. Zbuntowany, zdecydowany, że nie da się złamać, pojawia się w sierocińcu i zaczyna poznawać tamtejsze zwyczaje. W pierwszym odruchu niechęci odrzuca wyciągnięte ku sobie pomocne dłonie, wybierając pozycję outsidera. Chce wrócić do dawnego życia, ale w tym celu musi zostać wyrzucony z Domu Sierot.
Szarpaninie Heńka przygląda się niski mężczyzna o zmęczonych oczach, pozornie niezwracający uwagi na zachowanie i wyskoki chłopaka. Korczak charakteryzowany jest poprzez słowa innych, a wszyscy: od sierot po tragarzy z Kercelaka i nauczycieli ze szkoły Heńka mają o nim jak najlepszą opinię, szanują go i cenią. Widzimy go też gdzieś w tle, jak nieustannie zajmuje się sprawami domu i drobnymi problemami dzieci – drobnymi dla dorosłych, ale trudnymi dla najmłodszych. Przytula, opowiada bajki, przyjmuje zakłady (dziecko zakładało się z nim, że przez określony czas nie będzie się biło, przeklinało, darło pończoch, ćwicząc silną wolę i powoli wypleniając rozmaite wady charakteru), waży i mierzy. Jest stale w ruchu i tylko czasem wyrywa mu się westchnienie, że chciałby mieć kilka dni spokoju, żeby skończyć książkę. Potrafi też zaskoczyć, kiedy brutalnie traktuje Heńka po kolejnej awanturze. Pozorny poryw gniewu okazuje się potem nietypowym sposobem na wyrwanie zbuntowanego nastolatka zza muru obojętności. Szczególną rolę w książce odgrywają opowieści snute na dobranoc przez jednego z wychowawców. Poznajemy dzięki nim epizody z przeszłości Doktora, jego oddanie dzieciom, tym najbiedniejszym i najbardziej pokrzywdzonym przez los. Ich słuchacze mogą z nich też wyciągnąć dla siebie różne nauki, dowiedzieć się, czym jest bezinteresowna pomoc i dobroć. Być może sam Korczak nie byłby zadowolony z tych historii, pewnie uznałby, że zbytnio go idealizują. Mimo tego wycofania Korczaka na drugi plan, jest on jednak punktem odniesienia dla wszystkich bohaterów, ostateczną instancją i wreszcie tytułowym Czarodziejem, który umie odmieniać serca.
Na ile mogę to ocenić, Żółkiewska oparła się na rzetelnych źródłach, wspomnieniach wychowawców lub wychowanków Domu Sierot. Widzimy gazetkę ścienną, funkcjonowanie dziecięcego sądu, dyżury przy pracach domowych, warsztaty – wszystkie metody wychowawcze rozwijane przez Korczaka. Stary Doktor nie jest herosem, ideałem pedagogicznym, zdarzają mu się potknięcia i chwile zwątpienia – tu widać zbieżność z obrazem odmalowanym przez Joannę Olczak-Ronikier, obie autorki dalekie są od koturnowości w przedstawieniu tej postaci. Żółkiewska znakomicie też odmalowała biedne dzielnice przedwojennej Warszawy, świetnie wczuła się w język bohaterów: inaczej mówi Korczak, inaczej żydowscy handlarze; każde dziecko ma własny styl wypowiedzi. Postacie są wiarygodne, nawet te drugoplanowe obdarzone są indywidualnością. Całość składa się na zgrabną opowieść z wciągającą akcją; świat dzieci, ich myśli i doznań jest pogłębiony psychologicznie i bardzo wiarygodny.
Wanda Żółkiewska, Czarodziej, Krajowa Agencja Wydawnicza 1979.
(Visited 112 times, 14 visits today)

18 thoughts on “Czarodziej, który umiał odmieniać serca (Wanda Żółkiewska, „Czarodziej”)

  1. Z chęcią przeczytałabym tą książkę. jeśli Ty natomiast jesteś zainteresowany Korczakiem polecam jego „Pamiętnik”. Krótki, bo pisany w getcie i niemający zakończenia (choć tak napręwdę mający zakończenie bardzo dramatyczne), ale bardzo bardzo przejmujący…

  2. Dziękuję Ci za ocalenie od zapomnienia kolejnej wartościowej książki.
    Powieść Wandy Żółkiewskiej zrobiła na mnie kiedyś duże wrażenie, wzbudziła zainteresowanie postacią Korczaka i głód wiedzy na jego temat. To było pod koniec podstawówki.
    Oczywiście JOR dysponowała o wiele większą liczbą źródeł, nie musiała też stosować uproszczeń ze względu na młodego czytelnika, ale „Czarodziej” mimo upływu lat nadal roztacza magię. Szkoda, że przez zaangażowanie polityczne Żółkiewska została prawie całkiem zapomniana. Pisała naprawdę niezłe książki dla dzieci.

  3. @Lirael: „Ślady rysich pazurów” będą się już za nią ciągnęły zawsze:P Przewrotnie mam ochotę na powtórkę, chociaż nie przepadałem w dzieciństwie za tą książką. Ale zawsze jest jeszcze kilka innych mniej znanych, które można odgrzebać.

  4. Mam tę książkę na półce i nawet nie wiedziałam o czym jest dopóki nie przeczytałam Twojej recenzji. Wydawała mi się zwyczajną powieścią dla dzieci/młodzieży.

    Moje przekonanie wzięło się stąd, że książkę tę otrzymała na kolonii w nagrodę moja mama, gdy była jeszcze nastolatką, a na pierwszej stronie widnieją podpisy jej kolonijnych znajomych, w tym jedno, bardzo poważne wyznanie miłosne (od Mareczka, który „kocha i nie cygani”).

    Koniecznie muszę zignorować wszelkie zabawne wpisy i zabrać się za tę jakże interesującą lekturę!

  5. Ach, jak to miło, że ktoś jeszcze przeczytał tę książkę prócz mnie :) Czytałam kilkukrotnie, stoi nadal gdzieś na półce, rzecz piękna. Nawiasem mówiąc, każdy pedagog powinien Czarodzieja przeczytać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *