„Zupełnie chybiona powieść”

Maria Kuncewiczowa w swoim gabinecie. 

Interesującą opinię o „Cudzoziemce” Marii Kuncewiczowej znajdujemy w dzienniku Marii Dąbrowskiej, która nie szczędziła koleżance po piórze i jej dziełu złośliwości.

9 stycznia 1936 roku, czwartek

[…] Czytam teraz „Cudzoziemkę” Kuncewiczowej. Po „Przymierzu z dzieckiem” dużo więcej się po niej spodziewałam. Zawód na całej linii. Karykaturalne reminiscencje motywu Barbara – Toliboski. Postać Róży melodramatyczna – umiera jak w złej operze. Wszystkie postacie antypatyczne, nie budzą ani współczucia, ani zadowolenia artystycznego. 

10 stycznia 1936 roku, piątek

Do obiadu czytam „Cudzoziemkę”, bo jestem w zbyt marnym usposobieniu, żeby coś robić. Zupełnie chybiona powieść. I jak można oprzeć cały temat na koncercie skrzypcowym Brahmsa, gdy istnieją arcydzieła muzyki, które rzeczywiście mogą odgrywać decydującą rolę w życiu człowieka. Cała też „muzyczna” strona utworu bardzo nudna. Któż słyszał aż tak rozpadać się nad Brahmsem. „Brahms wszystko wie” – cóż pozostaje w takim razie dla Beethovena, Chopina, Mozarta? […]

Maria Dąbrowska, Dzienniki, t. 2, oprac. Tadeusz Drewnowski, Czytelnik 1988, s. 129–130.

(Visited 75 times, 1 visits today)

20 komentarzy do “„Zupełnie chybiona powieść”

  • 27 marca 2012 o 08:09
    Permalink

    „Karykaturalne reminiscencje motywu Barbara – Toliboski.”

    Ja tu czuję zazdrość, że ktoś może podobnie albo lepiej:)

    Odpowiedz
    • 27 marca 2012 o 08:33
      Permalink

      Też tak myślę. Zazdrość Dąbrowską zżerała, że sama na pomysł takiej powieści nie wpadła.

      Odpowiedz
    • 27 marca 2012 o 09:53
      Permalink

      Tak jakby motyw pierwszej idealizowanej miłości był odkryciem Dąbrowskiej, na które miała niezbywalny copyright.

      Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 08:46
    Permalink

    W pewnym sensie Dąbrowska miała rację, gdyż mi też Róża ze swoim ciągłym ostentacyjnym niezadowoleniem przypominała Barbarę. Ale co do reszty nie zgadzam się.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 09:31
    Permalink

    Chybiona powieść? Tak uważali też wydawcy angielscy. „Cudzoziemkę” w Łondynie odrzuciło aż ośmiu wydawców. Nie przepadam za „Cudzoziemką”, jednak nie uważam jej za powieść słabą ani chybioną.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 10:04
    Permalink

    Czyli vox populi stwierdza, że Dąbrowska dała po prostu upust żółci, którą ją zalała z zazdrości?:) A ja tam melodramatyzm wyczuwałem, co prawda raczej w zakończeniu, ale jednak. Szczególnie troskliwy zięć pojący spazmującą teściową lemoniadą mnie bawił, bo wyobrażałem sobie, co mógł wtedy myśleć:P
    Co do muzyki, to nie znam się na niej, ale przyszło mi do głowy, że Brahms, chyba jednak taki drugi gatunek w porównaniu z Beethovenem, został użyty celowo – może miał podkreślać ograniczoną wrażliwość i takiż talent Róży? Ci wielcy to dla niej za wysokie progi, a Brahms idealnie do niej trafiał?

    Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 10:50
    Permalink

    No, oj, nie spodziewałam się…
    Swoją drogą – Cudzoziemka jest jedną z niewielu polskich powieści, którą da się czytać (z przyjemnością zresztą) po latach.

    Odpowiedz
    • 27 marca 2012 o 12:36
      Permalink

      E, tam. Wiele polskich powieści da się czytać po latach ;-) Dąbrowska może i zazdrościła, ale tez przecież mogło jej się najzwyczajniej nie podobać, nie trafiło do niej.
      A co do muzyki – to nie jestem ekspertem, ale jak z każdym gatunkiem, jedni wolą to, drudzy tamto, Brahms tez może być dla kogoś „number one” ;-)

      Odpowiedz
    • 27 marca 2012 o 12:47
      Permalink

      Wiem, że się da, bo sam czytam, ale nic nie wiem o gustach Agaty:) Owszem, Brahms może być na pierwszym miejscu – ciekawe, czy był ulubionym kompozytorem MK i stąd to oparcie książki na jego muzyce.

      Odpowiedz
    • 27 marca 2012 o 14:59
      Permalink

      Nie chodziło mi o samą autorkę. Są książki które można czytać po latach, a są takie, które trącą myszką, irytują. Mnie irytuje „Przedwiośnie”, natomiast uważam „Granicę” za książkę z „kupki” broniących się. Boże, tam od razu o gustach – to była lektura przecież.

      Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 13:49
    Permalink

    Opinia faktycznie dość interesująca :) Sugestia, że Kuncewiczowa ściągnęła pomysł Dąbrowskiej z dawną miłością jest moim zdaniem śmieszny, przecież to powszechne doświadczenie i nie trzeba być geniuszem, żeby je wykorzystać.
    Co do Brahmsa – może nie był kompozytorem kalibru Mozarta, ale to nie znaczy, że nie mógł wywoływać silnych emocji. Można doceniać jednych, a współodczuwać z innymi – tak samo jak w literaturze. Gusta muzyczne są przecież bardzo osobiste i Róża mogła się zachwycać kim chciała. Ja też Brahmsa bardzo lubię :)

    Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 15:11
    Permalink

    Gusta muzyczne, gusta literackie, gusta żywieniowe, podróżnicze ect.. są różne. Cudzoziemki nie czytałam. Noce i dnie bardzo lubię. A zapiski w dzienniki pani Marii D. to z kolei wyraz jej gustu. Dodam zapiski nie w moim guście :)

    Odpowiedz
  • 27 marca 2012 o 18:45
    Permalink

    Dodam, że Dąbrowska jakoś potem nie mogła się przekonać do Kuncewiczowej, w przeciwieństwie do Nałkowskiej, która wyrażała się o niej pochlebnie.

    Odpowiedz
  • 28 marca 2012 o 16:56
    Permalink

    Ja też odniosłam wrażenie, że przez Dąbrowską przemawiała zawiść. O Kuncewiczowej musiało być głośno, skoro sam Fiszer w Ziemiańskiej zwrócił się do niej słowami „pani podobno jesteś genialna”. :)
    W późniejszych latach Dąbrowska wybaczyła Kuncewiczowej tę genialność, o czym świadczą jej reakcje na „Leśnika” w 1958 r.: „wszystkie, nawet epizodyczne postacie, mają nienaganną wewnętrzną logikę uczucia, myślenia i postępowania”, w sposób twórczy i oryginalny została „pokazana wieloznaczność tej kompozycji istnienia […], która nazywa się człowiek”. „Trzeba dużego majsterstwa — pisała Dąbrowska — żeby tak pokazać względność prawdy i kłamstwa o człowieku” (recenzja w Życiu Warszawy, cyt. za. monografią Kuncewiczowej A. Szałagan). Dąbrowska broniła też zażarcie „Leśnika” przed atakami krytyków, między innymi polemizowała z Iwaszkiewiczem. Tak więc całkowicie się zrehabilitowała. :)

    Odpowiedz
  • 22 czerwca 2014 o 21:35
    Permalink

    No popatrz, dziś po lekturze i Cudzoziemki i Dzienników (na razie tomu I, drugi w czytaniu) napisać mogę tyle, że z opinią MD się nie zgadzam, a Cudzoziemkę uważam za fantastyczną powieść, postać Róży to psychologiczny majstersztyk. Natomiast pomijając kwestię gustów, z którymi trudno polemizować chyba rzeczywiście trochę zawiść przez Dąbrowską przemawia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: