„Taka przynieś-podaj do wszystkiego” (Anka Kowalska, „Folklor tamtych lat”)

 

Wspominając moment swojego przystąpienia do Komitetu Obrony Robotników w styczniu 1977 roku roku, Anka Kowalska napisała:
Nie wiedziałam wtedy, że robię wielki interes: zyskuję poczucie wewnętrznej wolności – luksus niedający się z niczym porównać w tym kraju, w którym każdy – niezależnie od tego, ile miał w kieszeni i na koncie, jakie przywileje i ordery – coś musiał albo czegoś nie mógł – zależnie od kogoś, kto mu wydawał polecenia lub zakazy.
Byłam wolna i poruszałam się wśród ludzi wolnych.

Tę wewnętrzną wolność Kowalska – poetka, autorka poczytnej „Pestki”, redaktor w Instytucie Wydawniczym PAX – okupiła zmęczeniem, strachem, ciągłym napięciem i ciężką, konkretną pracą na rzecz robotników Radomia i Ursusa, którzy w czerwcu 1976 roku zaprotestowali przeciwko ogromnym podwyżkom cen. Pod wpływem robotniczych demonstracji podwyżki odwołano, ale gniew władzy spadł na uczestników manifestacji, a często i na przypadkowych świadków i przechodniów. Aresztowania, pobicia, ścieżki zdrowia, wyrzucanie z pracy i pozbawianie środków utrzymania, szykany, wreszcie parodie procesów sądowych – to metody, po które sięgnięto. Komitet Obrony Robotników chciał przeciwstawić się tej fali bezprawia: zapewnić niesłusznie oskarżonym obronę przed sądem, a ich rodziny wspomóc finansowo. Anka Kowalska przydzielona została początkowo do porządkowania kartotek z danymi represjonowanych: ze strzępów informacji przywożonych z Radomia i Ursusa odtwarzała losy nieznanych sobie ludzi, aby pomoc mogła dotrzeć pod właściwy adres (wielkie wrażenie robią cytaty z tych zapisek, dramaty skondensowane w kilku równoważnikach zdań). Jeździła jako obserwatorka na rozprawy przed radomskim sądem, pomagała w redagowaniu KOR-owskich oświadczeń i komunikatów, zajmowała się dziesiątkami innych spraw – jak sama pisze, „taka przynieś-podaj do wszystkiego”. Wkrótce ją samą zaczęły dotykać represje: inwigilacja, zatrzymania, przesłuchania, rewizje, o sobie dawał też znać nieregularny tryb życia – przede wszystkim brak snu.

„Folklor tamtych lat” to zbiór wspomnień, wywiadów i artykułów z różnych lat, ułożonych tak, by tworzyły spójną całość. Teksty są bardzo osobiste, pełne emocji, znakomite literacko. Mnóstwo w nich niezwykle plastycznych opisów, choćby przygnębiającego sądu radomskiego, wyglądu korytarzy i sal, charakterystyk sędziów, milicjantów, oskarżonych i ich rodzin. Razem z autorką przedzieramy się przez blokujących drzwi do sali rozpraw esbeków, walczymy o każdy centymetr miejsca, czujemy wręcz fizyczny dyskomfort tego bezpośredniego kontaktu. Wstrząsający jest opis ataku „robotniczej” bojówki na przybyłych do sądu opozycjonistów. Kowalska kreśli też świetne wizerunki swych przyjaciół i współpracowników – między innymi Jacka Kuronia, Zofii Romaszewskiej, Jana Józefa Lipskiego, Adama Michnika czy wreszcie szczególnie piękny Grażyny Kuroniowej. Książka jest zarówno reportażem, jak i zapisem głęboko intymnych przemyśleń, autoportretem autorki i opowieścią o tych wszystkich, z którymi się zetknęła podczas pracy w KOR-ze: o opozycjonistach i ludziach władzy, robotnikach i esbekach, odważnych i tchórzliwych, zaangażowanych i obojętnych. Pozwala lepiej zrozumieć wybory dokonywane przez Polaków w PRL-u, nie pozwala mgle sentymentu przesłonić epoki Gierka, zamiast jaskrawych barw niczym z telewizora Rubin pokazuje błoto i odrapane tynki, podkreśla jednak, że nie wszyscy dali się oślepić kolorowej propagandzie i nie wszyscy wyżej cenili święty spokój od ludzkiej godności.

Anka Kowalska, Folklor tamtych lat, Biblioteka Więzi 2011.

(Visited 144 times, 1 visits today)

37 komentarzy do “„Taka przynieś-podaj do wszystkiego” (Anka Kowalska, „Folklor tamtych lat”)

  • 13 kwietnia 2012 o 22:36
    Permalink

    A wlasnie przeczytalam „Pestke” Anki Kowalskiej i tak sie zafascynowalam autorka, ze zamierzam przeczytac wszystko, co napisala – wiec Twoja recenzja „Folkloru…” spadla mi jak z nieba! ;-))

    Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 06:17
      Permalink

      To super, bo Pestkę chciałam omówić w Klubie w ramach omawiania różnych gatunków literackich i niegdysiejszych hitów. Lirael też była ZA.;)

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 06:43
      Permalink

      Zgadza się. A ja jeszcze się zastanawiam, czy w czerwcu nie dać czegoś „normalnego” (ale b. krótkiego) oprócz Musierowicz.;)

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 06:49
      Permalink

      Gatsby – tak! Dostaję jednak zgłoszenia z prośbą o coś latynoamerykańskiego i trzeba to uhonorować. Sama zresztą też chętnie bym coś wspólnie omówiła.

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 06:52
      Permalink

      Latynosów, brrr. Wszyscy fajniejsi za grubi, Pantaleona bym powtórzył, albo Ciotkę Julię. Z cienkich Opowieść rozbitka Marqueza mi zalega.

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 06:56
      Permalink

      Cienka jest Pochwała macochy i trochę lubieżności przyda się letnią porą.;) Proponowane przez Ciebie tytuły VL też świetne, obie książki b. lubię/. Do Marqueza chyba już się nie zmuszę, po 5-7 książkach zaczął mnie niestety nudzić.;(

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 07:01
      Permalink

      Powiedziałabym, że Llosa napisał więcej niż 5 dobrych książek.;) Ale zasadniczo masz rację. Może to kwestia innego kręgu kulturowego.

      Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 18:42
      Permalink

      To ja też jestem za „Pestką” i za „Wielkim Gatsby” :) „100 lat samotności” zaczarowało mnie swego czasu, ale już Llosa z Niegrzeczną Dziewczynką to mnie jakoś nie porwał, choć kusi mnie jeszcze „Marzenie Celta” – dużo o tym temacie wszędzie ostatnio.

      Odpowiedz
    • 15 kwietnia 2012 o 10:30
      Permalink

      @ Sempeanka

      Ogromnie się cieszę, że również piszesz się na „Pestkę”. Fitzgerald też będzie, tylko trochę później.;)

      Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2012 o 05:52
    Permalink

    Moja znajomość twórczości Kowalskiej ogranicza się do „Pestki”, natomiast o jej życiu wiem niewiele. Dzięki Twojej recenzji już mam pewność, że temat muszę zgłębić w trybie pilnym. :)

    Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 05:58
      Permalink

      Zdecydowanie. A książka Kowalskiej doskonale uzupełnia się z biografią Mikołajskiej, to tak w ramach podsuwania tropów:)

      Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2012 o 06:19
    Permalink

    Najbardziej interesuje mnie w tej książce zapis z rozpraw sądowych. Czytałam, że wyszły z tego świetne reportaże.
    Ciekawe, czy poświęciłaby się tworzeniu literatury, gdyby nie wydarzenia w kraju.

    Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2012 o 18:51
    Permalink

    Kiedyś w Dwójkowych „Zapiskach ze współczesności” był taki cykl zw. ze stanem wojennym i między innymi Kowalska wspominała okres internowania. Przejmująca opowieść. Powiedziała m.in., że najbardziej przeraziło ją w pierwszej chwili to, że nikt nawet nie wie, że ją aresztowano i nikt jej nie będzie szukał (nie miała rodziny, mieszkała sama).

    Odpowiedz
    • 14 kwietnia 2012 o 18:57
      Permalink

      O tym też pisała. Opisała też, jak w czasach KOR-u wszyscy niemal obsesyjnie meldowali, czy u nich wszystko w porządku, dzięki czemu była pewność, że nikt nie został aresztowany, a jeśli ktoś znikał, to rozpoczynano poszukiwania, żeby mu pomóc.

      Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2012 o 19:13
    Permalink

    Ja znam ‚Pestkę’ tylko z Jandy, ale to ponoć jedynie ‚siostra cioteczna’ prawdziwej ‚Pestki’. Co do Llosy ‚Ciotka’ swietna, nic innego nie znam niestety, natomiast Marqueza ‚Sto lat’ to dla mnie kosmos nie do ogarnięcia, ale ‚Rzecz o mych smutnych dziwkach’ bardzo lubię :). No, to by było na tyle ;)

    Odpowiedz
  • Odbicie: W obronie przed bezprawiem (Jan Skórzyński, „Siła bezsilnych”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: