Wiosna z Magdą Szabó (Magda Szabó, „Tajemnica Abigel”, „Świniobicie”)

Przez wiele lat Magda Szabó była dla mnie autorką jednej książki – „Tajemnicy Abigel”. Chociaż tak naprawdę pierwszy był węgierski serial zrealizowany na podstawie tej powieści, emitowany raz czy dwa w naszej telewizji w latach osiemdziesiątych, chyba dubbingowany. Z czołówki zapamiętałem nazwisko Szabó i rozpocząłem długie polowanie na literacki pierwowzór.

Georgina Vitay (Éva Szerencsi) i siostra Zuzanna
(Ildikó Piros) w scenie z serialu.

Piętnastoletnia Georgina Vitay, rozpieszczona jedynaczka ze stolicy, córka generała, znienacka zostaje wyrwana z dotychczasowego życia i przeniesiona na surową, kalwińską pensję na głębokiej prowincji. Ojciec nie tłumaczy dziewczynie powodów tej nagłej decyzji, Gina gubi się w domysłach i próbuje zrobić wszystko, by opuścić pensję biskupa Matuli – uciec albo doprowadzić swym zachowaniem do karnego usunięcia ze szkoły. Nie umie dogadać się z koleżankami, które życzliwie ją przyjęły do swego grona i podzieliły się starannie skrywanymi przed gronem pedagogicznym tajemnicami. Rozdrażniona Gina dopuszcza się jednak zdrady, wykrzykując w obliczu groźnego Gedeona Tormy, dyrektora pensji, jeden z dziewczęcych sekretów. Odtąd Vitay traktowana jest przez uczennice jak trędowata.

Szabó znakomicie odmalowała świat zamkniętej szkoły dla dziewcząt, uczniowskich rozterek i problemów, ale także radości. Jest tu barwna galeria postaci: uczennic, profesorów, diakonis, mnóstwo obyczajowych szczegółów z zamierzchłej epoki, a nawet wątek romansowy. Pensja Matuli ma też swego opiekuńczego ducha – posąg Abigel, która pomaga w krytycznych sytuacjach. Dziewczęta na próżno głowią się, kto jest tajemniczą wybawicielką. Do tego subtelnie zarysowane tło historyczne: trwa wojna, sytuacja na froncie się pogarsza, na Węgrzech rozwija się ruch oporu, który sięga i na daleką prowincję. Wszystko to składa się na historię, od której trudno się oderwać, ciepłą, z nutkami humoru – po prostu znakomitą. Tej wiosny historii Giny i Abigel wysłuchałem w wykonaniu Anny Nehrebeckiej, która czyta trochę jakby od niechcenia, w pierwszej chwili wydaje się, że wręcz obojętnie. Ta interpretacja jednak nieźle pasuje do rytmu powieści i nie przesłania ani fabuły, ani licznych detali, na których można się skupić. Co więcej, trudno mi było nagranie wyłączyć, tak samo jak wcześniej trudno było mi odłożyć książkę.

Niemal równocześnie z powtórką „Abigel” czytałem „Świniobicie”. Sięgnąłem po tę powieść w ramach przygotowania do dyskusji w klubie na blogu Czytanki Anki, a książka okazała się kolejnym świetnym dziełem węgierskiej pisarki (w zeszłym roku entuzjastycznie wyrażałem się o „Staroświeckiej historii”).

Jest to dość powikłana na pierwszy rzut oka historia stosunków rodzinnych. Janos Toth, syn mydlarza, poślubił Paulę Kemery, wywodzącą się z niegdyś możnej i wpływowej rodziny. Ich krewni nie zaakceptowali tego związku, między małżonkami też nie układało się najlepiej: Janos, zakochany z żonie, nie widział, że jest pogardzanym plebejuszem, nie zrażał go chłód Pauli, starał się zawsze jakoś usprawiedliwiać jej zachowanie. Ona z kolei manipulowała zręcznie mężem, niemal go ubezwłasnowolniła, pozbawiła nawet pamiątek zabranych z rodzinnego domu. Co więcej, nastawiła przeciwko niemu córkę i niechętnie patrzyła na więź łączącą męża z synem.

Fabuła rozwija się powoli, opowiadana z perspektywy coraz to nowych postaci: każda z nich dodaje do wyłaniającego się stopniowo obrazu nowe detale, oświetla motywy bohaterów, uzupełnia naszą wiedzę o ich losach. Osobami dramatu targają silne uczucia, które udzielają się czytelnikowi: przejęci i zaintrygowani odkrywamy kolejne sekrety, rodzinne brudy, prane za zamkniętymi drzwiami albo starannie ukrywane. Duszna atmosfera „Świniobicia” kojarzyła mi się z powieściami Ewy Ostrowskiej – w nich też gładkie fasady skrywają grzechy i grzeszki, świństwa i świństewka, nienawiść i pogardę. Nagromadzone zło znajduje ujście w czynach, które doprowadzą do tragicznego finału. Powieść Szabo nie nastraja optymistycznie, pozostawia jednak wątłą nadzieję, że może jednak uda się coś uratować. Znakomitej całości dopełniają też liczne obserwacje obyczajowe i delikatnie zaznaczone tło historyczne.
Magda Szabó, Tajemnica Abigel, tłum. Alicja Mazurkiewicz, Iskry 1977.

Magda Szabó, Świniobicie, tłum. Krystyna Pisarska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1977.

PS. Dla poszukujących bezskutecznie „Tajemnicy Abigel” dobra wiadomość: będzie wznowienie!

(Visited 413 times, 5 visits today)

34 thoughts on “Wiosna z Magdą Szabó (Magda Szabó, „Tajemnica Abigel”, „Świniobicie”)

  1. Tajemnicę Abigel uwielbiałam, jako serial i książkę tez przeczytałam. Świniobicia nie moge od dawna dostać ani w antykwariacie ani w żadnej z bibliotek, a chętnie bym przeczytała.

  2. Mam bardzo stare wydanie „Tajemnicy Abigel” – uwielbiam tę książkę. Serial też jest świetny, niestety nigdy nie widziałam go w całości – tylko tę część z angielskimi napisami właśnie. Byłam tak zdesperowana, że gotowa byłam kupić na Węgrzech dvd, sie okazało się, że napisy ma tylko węgierskie…

  3. A ja tego węgierskiego serialu nie kojarzę, natomiast pamiętam polską adaptację z 1995 roku z m.in. Agnieszką Krukówną (Gina), Piotrem Fronczewskim (jej ojciec), Januszem Michałowskim (Konig) i młodym Piotrem Adamczykiem (Feri).
    A książkę chętnie przeczytałabym jeszcze raz…

  4. fajnie, ze ją wznawiają, doczekałam się wreszcie :) Znam tę wersję czytaną przez Nehrebecką. To właściwie był jedyny sposób w ubiegłym roku, żeby odnowić sobie „Abigel” – w naszych bibliotekach po niej ani widu ani słychu.
    Może nawet serial puszczą, kto wie…? szczęścia nigdy dosyć.

  5. Ja pamiętam ten węgierski serial,mimo że to początek podstawówki u mnie był.I mimo, że wtedy nie miałam pojęcia o co chodziło z tą wojną,to dziwiłam się czemu główna bohaterka tak się złościła na ubiór i fryzury. Pewnie dlatego, że u mnie w szkole wszyscy mieli takie same fartuszki he,he..
    A tak na marginesie to teraz by się przydało ,żeby nasza młodzież gimnazjalna sobie ten serial obejrzała,jaka w szkole może być musztra ;)

  6. Aaa…już miałam pisać : „gdzież ją znaleźć, gdzież?!”, a Ty zamieściłeś taką piękną informację o wznowieniu. Cieszę się baaardzo :)
    Szukam jej chyba od roku albo i lepiej bezskutecznie. Cieszę się, że w końcu ktoś pomyślał ;). Mówię oczywiście o „Tajemnicy Abigél”

    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *