Dziękuję, Pani Joanno

Za Lesia, Joannę i Alicję, Tereskę i Okrętkę, Janeczkę i Pawełka oraz Chabra. Za pana Muldgaarda. Za mordę upiora i algierski kamieniołom. Za przepis na smorodinówkę i wołowinę po pakistańsku. Za Florencję, córkę Diabła. I za to, że Pani książki wprowadziły mnie w świat wyścigów…



(Visited 105 times, 1 visits today)

23 komentarzy do “Dziękuję, Pani Joanno

  • 7 października 2013 o 17:41
    Permalink

    Nigdy nie byłam szczególną miłośniczką twórczości pani Chmielewskiej, choć kilka książek bardzo, bardzo lubię, ale wiadomość mnie zmroziła.

    Odpowiedz
  • 7 października 2013 o 17:43
    Permalink

    Zawsze myślałam, że jest wieczna… I, w jakimś sensie, jest. Chyba sobie znowu poczytam Autobiografię…

    Odpowiedz
    • 7 października 2013 o 23:17
      Permalink

      To prawie tak,jak ja.I tez zaczęłam od “Nawiedzonego domu”.Od dawna obawiałam się tej chwili i niestety nadeszła…A właśnie dziś na urodziny otrzymałam “Zbrodnię w efekcie” (takiego prezentu sobie zresztą zażyczyłam). Tak ciężko uwierzyć,że to już ostatnia książka… :(

      Odpowiedz
  • 7 października 2013 o 18:02
    Permalink

    Największą fanką Joanny Chmielewskiej, jaką znałam, była moja babcia. I choć zmarła kilkanaście lat temu, wzmianki o Chmielewskiej (choćby przy okazji pojawiania się na rynku kolejnych jej książek, na które wybrzydzałam) zawsze sprawiały, że babcia jako żywo stawała mi przed oczami. Dzisiaj nastąpił definitywny koniec tej epoki. Na szczęście chociaż pan Muldgaard pozostanie wiecznie żywy:)

    Odpowiedz
  • 7 października 2013 o 18:31
    Permalink

    Mało Jej książek przeczytałam w swoim życiu i to lata temu. Jednak jak uslyszałam w Trójce, to jednak jakoś żal…

    Odpowiedz
  • 7 października 2013 o 18:49
    Permalink

    Wielki żal… Z ogromnym sentymentem wspominam lekturę “Romansu wszechczasów”, mojej pierwszej książki pani Joanny. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu pozwoliły mi zapomnieć o chorobie…

    Odpowiedz
  • 7 października 2013 o 20:08
    Permalink

    Bardzo smutna wiadomość. Dołączam się do Twoich podziękowań dla Pani Joanny, za barwne postaci bohaterów, wszystkie perełki narracji, a także za wspaniały obraz domowej biblioteki w “Wielkim diamencie”.

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 06:25
    Permalink

    Za bolącą przeponę przy wielu pozycjach – dołączam :)

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 06:36
    Permalink

    Fanką Chmielewskiej nie byłam, ale rzeczywiście pewna epoka się skończyła. Za samo “Lekarstwo na miłość” należą jej się wielkie dzięki.

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 07:24
    Permalink

    Na Chmielewskiej się wychowałam i kocham jej książki i ją samą za osobowość, ale powiem szczerze nie sądziłam, że jest w Polsce tak doceniana. Wczoraj nie było chyba medium, które nie podawałoby informacji o jej śmierci.

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 08:10
    Permalink

    Mnie też jest strasznie przykro, że już odeszła. Wychowałam się na Jej książkach. Mam dokładnie takie same wydania Harpii, Depozytu, Lądowania..jak Ty.

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 11:57
    Permalink

    Przez łzy śmieję się czytając o tym co to jest “upafuga”. Masz rację skończyła się pewna epoka! Jak dla mnie zatrzymał się świat …szkoda gadać.

    Odpowiedz
  • 8 października 2013 o 14:36
    Permalink

    Mnie także szkoda, że nie będzie już więcej żadnych książek z tym niebywałym humorem autorki.

    Odpowiedz
  • 10 października 2013 o 12:42
    Permalink

    Pani Joanno, nie należę do grona miłośniczek Pani Twórczości. Dziękuję. Za “Wszystko czerwone”. Pozdrawiam, Gdziekolwiek Pani teraz jest. Zawsze mogę sięgnąć po książkę..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: