Proszę wycieczki…

Jak się obiecało, to mus dotrzymać. Stosowna liczba lajków na fejsbuku się pojawiła, więc zapraszam na wycieczkę zakładową. Proszę nałożyć ochraniacze, wyłączyć telefony i nie dotykać eksponatów. Zwiedzanie zaczniemy od regału, który był już tu kiedyś prezentowany, jeszcze wtedy niedokończony i nie do końca wypchany, za to budzący fascynację najmłodszego pokolenia.
Po trzech latach został wypchany do pełna, przeorganizowany kilka razy i chwilowo wygląda tak (znaczy w naturze jest prosty, ale nie wymagajmy za dużo od fotografii [edit: zdjęcia się miały otwierać jako galeria, ale coś nie działa, więc chyba najlepiej otwierać je w nowych kartach]):
 
A teraz przegląd szczegółowy. Zanim padną pytania:
– tak, mam książki ułożone alfabetycznie;
– tak, mam część książek obłożonych w folię;
– tak, mam komplet Chmielewskiej i Pratchetta;
– i nie, to nie jest mój jedyny regał, ale będę Szanownemu Państwu dawkował, przynajmniej do wiosny będą tematy na posty.
I już po wykonaniu stosownych kadrów okazało się, że jedna półka się nie załapała. Więc dokładam:
Na kolejną turę zwiedzania zapraszam wkrótce.
(Visited 257 times, 2 visits today)

92 komentarzy do “Proszę wycieczki…

  • 30 grudnia 2014 o 18:10
    Permalink

    No to szczena w dół i oczy pełne łez! Nie, nie od kurzu, bo regały czyściutkie, ale ze wzruszenia! Imponująca kolekcja :)

    Odpowiedz
  • 30 grudnia 2014 o 19:09
    Permalink

    Ile kilogramów wytrzymuja takie pólki? Pytam, bo moje Billy z IKEA zrobilo PLOP! i sie rozsypalo pod ok. 20 kg na kazdej pólce.
    Kolekcja-lukrecja, tylko palce lizac. Takiej pólki z Agatha to nawet Christie by chyba pozazdroscila! I widze, ze sie wychowalismy na tych samych lekturach-Lach, Makuszynski, Musierowicz, Nienacki, Niziurski… Brakuje Ci „Panienki z okienka” i „Historii zoltej cizemki”, masz za to „Paziów króla Zygmunta”, których to mnie nigdy nie udalo sie upolowac. Taka karma. No i nie masz „Dzikiej mrówki i tam-tamów” Perepeczki, za których to dostalam uwage do dzienniczka w III klasie, bo moja pani z barankiem na glowie myslala, ze Perepeczko to aktor, a ja sie upìeralam, ze rowniez pisarz.:)

    Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 19:54
      Permalink

      Teoretycznie para wsporników ma udźwig 10-15 kg, więc przy dłuższych półkach trzeba ich dać więcej.
      Deotymy nie trawiłem, Ciżemkę pożyczyłem dziecku, bo to lektura szkolna :) A Tam-tamów faktycznie nie mam, ciągle zapominam sobie dokupić.

      Odpowiedz
  • 30 grudnia 2014 o 19:09
    Permalink

    Jakbyś wpadł w szpony nałogu, będzie co na wódkę sprzedawać. O regałach mówię, bo kto teraz książki kupuje :P

    Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 20:03
      Permalink

      Kultura w odwrocie :( Dobrze, że choć ta świątynia za ciężkie miliony naszym wnukom zostanie :P

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 07:18
      Permalink

      A tak ile będzie tu i tam porozstawianych skarbonek. Jak mniemam, też pełnych :P Tak mnie wpędziłeś w kompleksy, że chyba zacznę brać garściami od wydawnictw :P

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 09:36
      Permalink

      Wyobraziłem sobie, jak to zamiast delikatnie muskać klawiaturkę wypielęgnowanymi paluszkami, walę w nią garściami :D Sens notek, które wyszłyby spod, pewnie byłby podobny, ale za to ile więcej frajdy. Niestety, myślałem raczej o stworzeniu jakiegoś softu, coś na wzór generatora piosenek disco polo, który byłby wydajny i prosty w obejściu. Co prawda odpadłby rys indywidualny, ale za to jaki przerób :D

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 10:03
      Permalink

      Z drugiej strony hand made bardziej w cenie, więc trzeba by od podstaw, żeby słupki wystrzeliły :P Wracając do meritum, wydawało mi się, że nie robią na mnie wrażenia takie księgozbiory. Myliłem się. Ta skromna próbka spowodowała zazdrosny ślinotok :)

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 10:16
      Permalink

      Trzeba mieć plan, zdrowie, pieniądze, wyrozumiałą rodzinę, kota … Nieee, to nie dla mnie. Popatrzę na Twój :D

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 10:30
      Permalink

      Jakby na to nie patrzeć, rzeczywiście nie o kota rzecz się rozbija :P

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 12:13
      Permalink

      Byle dużo nie żarł i nie ćwiczył ostrości pazurków na księgozbiorze :)

      Odpowiedz
    • 2 stycznia 2015 o 08:08
      Permalink

      Na pewno nie więcej ode mnie, a mebel stary, to może i gospodyni przeżyje pazurzastą zgrrrrrrrrozę. Zobaczymy. Na razie jest silny odpór kobiet :)

      Odpowiedz
  • 30 grudnia 2014 o 19:20
    Permalink

    Nie zniosłabym ułożenia alfabetycznego :)
    A ciekawią mnie te karteczki wystające z Boya. Cóż to takiego?

    Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 19:58
      Permalink

      O, a jaki układ preferujesz?
      Zaznaczyłem sobie karteczkami tomy, których jeszcze nie czytałem. I tak sobie tkwią te karteczki od lat…

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:35
      Permalink

      U mnie stoją można rzec by jedynie w ułożeniu rzeczowym i w tym dalej od największych ( dół) do najmniejszych (góra).
      Z karteczkami dobry sposób, ale nie wpadłabym na to :) Czasami podpisuję datami książki.
      Nie wiem czy kojarzysz blog To przeczytałam. Właścicielka pokazuje bliżej półki, z których dana książka pochodzi :)

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:43
      Permalink

      Wg wzrostu też mam podzielone. A rzeczowo to jak? Bo ja mam wg literatur (beletrystykę).
      Kojarzę blog, ale nie zwróciłem uwagi na ten zwyczaj, muszę się lepiej przyjrzeć.

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 07:20
      Permalink

      W jednym miejscu książki ze sztuki – albumy, teoria wyżej, poezja, dramaty, powieści (ale tu mam jeszcze podział na te napisane np. w XIX wieku, a te napisane w XX czy XXI wieku- te współczesne po przeczytaniu w większości oddaję do osiedlowej, więc tak wiele ich nie mam), matematyka i komputerowe mężowskie też w jednym składzie, biografie, życie codzienne, religia… wszystko w ten sposób.

      Odpowiedz
  • 30 grudnia 2014 o 21:24
    Permalink

    Wydaje mi się, że w domowej bibliotece żaden układ książek nie jest dobry. Od alfabetycznego odrzuca mnie tak samo jak montgomerry (od foliowych okładek odrzuca mnie jeszcze bardziej, brr!). Sama aktualnie jestem w trakcie układania (powiedzmy, że mam już mniej więcej wszystkie regały, powiedzmy, że ciągle nie mam czasu, by je zapełnić zawartością kartonów) – wybrałam metodę logiczną i co chwilę muszę się mierzyć z dramatycznymi lukami. Bo gdzie na przykład postawić (w logicznym porządku) „Supliki chłopskie z XVIII wieku”?

    Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:30
      Permalink

      Mnie się mój układ wydaje optymalny, a wypróbowałem ich naprawdę wiele :P Foliowe okładki to konieczność u takiego fetyszysty jak ja, a Supliki chłopskie to łatwizna: Historia – Historia Polski nowożytna – źródła. Ale to tym będzie, gdy dojdziemy do regałów z literaturą fachową :P

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:35
      Permalink

      Ale ja nie lubię we własnym domu czuć się jak w bibliotece. A jeszcze gdy dorzucić foliowe okładki, to od razu pachnie „Alfabetycznym mordercą”, fuj!:P
      No tak, chyba faktycznie za mało rozbudowałam półki z historią (jak rozumiem „Czerwoną książeczkę” umieścić w dziale: Historia świata – źródła?
      PS. A poza tym oczywiście imponujący zbiór. Ale Agathy Christie i tak mam więcej!:D

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:39
      Permalink

      Poniekąd o taki efekt chodzi. Biblioteki są przytulne i bezpieczne. Może poza Biblioteką Narodową i paroma innymi molochami :D
      Czerwona książeczka, to byłaby Historia powszechna najnowsza – źródła :P
      Mnie tam mojej Agaty wystarcza :P

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:44
      Permalink

      montgomerry: przybij piątkę!:P
      ZWL: Nie wiem, może za rzadko bywam w porządnych bibliotekach, ale nie czuję się w nich ani przytulnie, ani bezpiecznie.
      A czy prezentowane pomieszczenie z półkami jest w Waszym domu czymś w rodzaju biblioteki? Czy raczej czytelni z kominkiem i bujanym fotelem?:)

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:46
      Permalink

      Może bywasz w niewłaściwych placówkach :D Nigdzie nie było milej niż w mojej licealnej bibliotece.
      Prezentowane pomieszczenie jest holem, z widokiem na kominek.

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 21:59
      Permalink

      Może. Co nie oznacza, że bibliotek nie lubię, ale żeby w nich dłużej przebywać, to niekoniecznie. Swego czasu spędzałam sporo czasu w Książnicy Pomorskiej i zawsze co najmniej połowę czasu trawiłam na myśleniu o tym, co będzie, kiedy ci ludzie z antresoli spadną:P
      O, bardzo mądrze! Od razu wszyscy wchodzący do domu padają na pysk (względnie zawierają pyski). Ja niestety mam układ, który wrzuca mnie do worka z troglodytami: półki z książkami są w gabinecie (zamknięty pokój) oraz w górnym przedpokoju, do którego większość gości nie dociera.

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 22:05
      Permalink

      Antresola, powiadasz? Ja się zawsze w starej bibliotece uniwersyteckiej zastanawiałem pod kim zarwie się skrzypiąca drewniana podłoga :P
      Miejsce faktycznie wybrane z premedytacją i z góry zaplanowane :) Efekciarsko!

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 22:14
      Permalink

      A widzisz! I podtrzymujesz twierdzenie o bezpieczeństwie?
      Gdy buduje się od podstaw, ma się więcej możliwości. Ja jednak – przymierzając ilość nierozpakowanych kartonów do wolnego miejsca na półkach – także nie tracę nadziei. Wiele wskazuje bowiem na to, że książki trzeba będzie upchać i w sieni, i w holu, że o ascetycznym dotąd salonie nie wspomnę:P

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 22:18
      Permalink

      No wiesz, ostatecznie nikt się nigdy nie zapadł w tę podłogę. Ale BUW się liczy do molochów, a ja preferuję kameralne placówki, takie do 40 tys. książek :D
      Sień, hol i salon wypełnisz na pewno. I nie zapomnij o piwnicy :P

      Odpowiedz
    • 30 grudnia 2014 o 22:31
      Permalink

      A liczyłeś Wasze książki? (pewnie tak, skoro masz je w foliowych okładkach:P) Ja zaczęłam, ale na 658 mi się znudziło. W każdym razie nie wydaje mi się, aby było dużo więcej niż dwa tysiące (z czego dziecięcych z 500)
      I nie po to wyprowadzam teraz książki z piwnicy, żeby potem znów je tam wsadzać. Nie ma mowy!

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 07:24
      Permalink

      Momarta : przybijam.
      Ja mam biblioteczkę stałą (specjalnie robioną) w salonie. U mnie holu nie ma, od razu przestrzeń.
      5000 to niezła liczba.

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2014 o 07:07
    Permalink

    Noooo, imponujący widok :)))
    A masz je skatalogowane? Przy takiej ilości zaczęłabym się zastanawiać nad jakimś zapisem w kwestii dziedziczenia, bo to nigdy nie wiadomo kto może się kłócić i o co… ;-)

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2014 o 07:33
    Permalink

    Pięknie:-) Jaka to książka Ewy Lach, z taką jakby kredkami rysowaną okładką?

    Ostatnio złapałam się na tym, że poza Chmielewską, Christe, książkami podróżniczymi i o zwierzętach nie mam nic ułożone – ani alfabetycznie, ani tematycznie, czy rodzajowo. Choć ostatnio wyodrębniłam książki wg wyzwania na 12 miesięcy;-)

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 09:05
      Permalink

      To jest Kryptonim Czarna Morwa, pisałem o niej kiedyś, przeciętna.
      Ja bym nie mógł z nieułożonymi książkami, jak w tym cokolwiek znaleźć? :P

      Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 18:25
      Permalink

      Na pamięć wzrokową;-) Tylko po tym jak raz na jakiś czas ogarnia mnie szał przestawiania książek, przez kilka dni nie wiem, co gdzie stoi. A potem znów pamiętam:-) Ostatnio znacznie uszczupliłam księgozbiór, to trochę mi łatwiej.

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2014 o 07:38
    Permalink

    Ale jak to alfabetycznie? Jak foliowe okładki? Ale jak to cały Pratchett (naprawdę CAŁY? przecież on napisał z 1000 książek!)?

    U mnie alfabetyczne układanie nie sprawdziło się, chociaż posiadam dużo mniejszą kolekcję, więc to może być przyczyna. Foliowe okładki li tylko kojarzą mi się z Filią Biblioteki Publicznej w Krakowie, do której uczęszczam od 20 lat (no ostatnio nieco rzadziej), a na przeciwdziałanie kurzowi stosuję regał zamknięty (konkretnie witrynkę z szybkami), bardzo praktyczny mebel, chociaż na pewno nie tak pojemny jak Twoje półki.
    Przeciwdziałanie zabrudzeniom książek podczas jedzenia u mnie nie działa i niektóre faktycznie mają plamki od zupki pomidorowej, lecz staram się mimo wszystko nie czytać przy jedzeniu (a przynajmniej nie chlapać).

    Przechodząc do sedna to tam pod regałem widzę troszkę miejsca, może mogłabym go podnająć?
    Gotuję dobre zupy (ach, pomidorówka), lubię prać i jestem nieawanturująca się.

    P.S. Półki wyglądał na solidne, więc mam nadzieję, że nie spotka Cię historia opisywana w tym mrożącym krew w żyłach artykule: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/nie-spie-bo-trzymam-kredens_55177.html (w Twoim przypadku oczywiście nie kredens tylko biblioteczkę)

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2014 o 09:10
      Permalink

      Widzę, że z tym „alfabetycznie” poszedłem w skrót myślowy, ale na zdjęciach widać, że są działy, a w ich obrębie obowiązuje alfabet :P Co do okładek – to nie znoszę wymemłanych, muszę jakoś zabezpieczać, bo bym oszalał :P
      Miejsce pod regałem jest wolne, ale teraz, po dorobieniu ostatniej półki, ma wysokość 10 cm. Jeśli jesteś krasnoludkiem, to zapraszam :) Krasnoludek w domu pomaga i szczęście przynosi :D
      Od trzech lat półki wiszą, nic nie trzeba podtrzymywać i oby tak dalej:)

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2014 o 12:53
    Permalink

    Och. Ten Boy, i Balzac, i jeszcze Dickens, i Agatha! Piekę dobrą szarlotkę, niezły sernik, znakomite kruche ciasteczka, i umiem zrobić doskonały sernik na zimno! Mogę przycupnąć gdzieś w kątku? Tylko proszę nie wypuszczać na mnie kota w celu odwrócenia uwagi od lektury…

    Odpowiedz
  • 1 stycznia 2015 o 01:06
    Permalink

    Piękna kolekcja! Hol, powiadasz? Od razu mi się przypomniał przedpokój u Borejków :)
    Rozumiem, że to wstęp do skarbów wyeksponowanych na salonach :)

    Odpowiedz
  • 1 stycznia 2015 o 15:06
    Permalink

    Ojacie!!! Jak ja lubię, gdy ktoś pokazuje swoje regały!!! Zrobiłeś mi ładny prezent na Nowy Rok :)
    Oczywiście największą przyjemnością jest wyszukiwanie takich samych wydań, jakie się ma w swoim domu. Więc donoszę, że Boya Ojczasty mój jak najbardziej posiada, ale stały koło niego jakieś kwiatki i większość tomów została zalana, w związku z czym nie pokusiłam się na ich transfer do siebie – a właśnie dziś myślałam o tym, jak bardzo mi ich brakuje, no, przynajmniej niektórych – natomiast Balzaca w całości zabrałam, zanim mu się coś złego przytrafiło. Natomiast takie wydanie Reymonta widzę pierwszy raz w życiu!
    Piękny zaiste hall! Czy generuje durne pytania gości typu „czyś ty to wszystko przeczytał?”?

    Odpowiedz
    • 1 stycznia 2015 o 16:01
      Permalink

      Uwielbiam oglądanie cudzych regałów :) Zalać Boya wodą – zgroza!
      Niestety mało kto zadaje takie pytanie, a szkoda, bo Umberto Eco dostarcza kilka doskonałych odpowiedzi na takie pytania :(

      Odpowiedz
    • 2 stycznia 2015 o 09:19
      Permalink

      Tak się przyglądałam tym ruskim charakterystycznym na trzecim zdjęciu i zastanawiałam, co też to może być, bo czcionka taka bardziej fantazyjna i nijak nazwiska nie mogłam odczytać… gdy mnie wreszcie olśniło: przecież stoi między Chmielewskimi! A więc czytasz Chmielewską również po rosyjsku!! No, ona u nich wielką popularnością się cieszy, nakręcili też serial według „Jednego zdania nieboszczyka”.
      Ale nie o to chciałam zapytać. Co to jest koło „Cudzoziemki”? Widzę, że Lach, ale już tytułu nie mogę odsylabizować. Podoba mi się okładka (tzn. grzbiet) :)

      Odpowiedz
    • 2 stycznia 2015 o 09:33
      Permalink

      Chmielewska, a juści :) Uwielbiam ją po rosyjsku, chociaż nie wszystkie tłumaczenia są równie dobre. Serial widziałem partiami, kicha straszna :)
      Lach z grzbietem to Kryptonim Czarna Morwa, pisałem o niej wieki temu.

      Odpowiedz
  • 3 stycznia 2015 o 21:05
    Permalink

    No ładne, ładne, ale Harry Potter na samym dole? Jakże to tak? System trzeba zmienić ;)

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2015 o 14:34
    Permalink

    Ustawiam się w kolejce do zamieszkania, mogę jedynie dodać że uwielbiam odkurzać książki i zawsze ale to zawsze odkładam je na miejsce. Oczywiście wszelkie wcześniej prezentowane przez poprzedniczki umiejętności również posiadam.
    Zazdroszczę też bym tak chciała , piękna kolekcja czekam na kolejny odcinek.

    Odpowiedz
      • 8 stycznia 2015 o 12:08
        Permalink

        Sprawdzić przez okres próbny zamieszkania bądź wprowadzić system dniówkowo-godzinowy. A potem tarzać się w wypiekach, wyglądając przez kryształowe okna, delektując się jednocześnie świeżo odkurzoną ulubioną lekturą. Taka rada, z dobrego serca mojego….

        Odpowiedz
  • 7 stycznia 2015 o 19:31
    Permalink

    No chyba Pan chcesz, by nas z zadrości…….
    Oglądam i czekam na jeszcze…trudno może przeżyję…..
    Ładna biblioteka…..

    Odpowiedz
  • 7 stycznia 2015 o 20:36
    Permalink

    Zawsze uważałam, że najbardziej gustowne jest mieszkanie umeblowane w książki :) Cudo, cudo, zwłaszcza na tle tej gorejącej ściany.
    Zestawy i komplety podobne stoją i u mnie; komplet Agathy w wytwornej czarnej skórze zakupiłam za 5 funtów w Oxfamie w Colchester, z autografem autorki!!! Dygałam potem te tomy na kampus, a byłam tydzień przed terminem porodu najstarszej latrośli.

    Odpowiedz
    • visage
      7 stycznia 2015 o 20:51
      Permalink

      Ja też tak uważam, znaczy z tym meblowaniem książkami.
      Proszę mnie nie dobijać autografem Agathy, szczególnie w czarnej skórze :(

      Odpowiedz
      • 8 stycznia 2015 o 12:03
        Permalink

        Mnie dobiło, że ktoś WYRZUCIŁ z domu TAKIE książki; oprócz bezcennego autografu mają jeszcze cudowny exlibris…Ech, źle sobie wychował potomków świętej pamięci właściciel…
        Za to moje potomki rozdzielają pomiędzy siebie spadek, największe boje tocząc o Czytelnikowskie wydanie Tolkiena z 1981 roku, w jedynym słusznym tłumaczeniu i z tajemniczymi, baśniowymi ilustracjami Jerzego Czerniawskiego. Co tam, może zabiorę je do grobu…;)

        Odpowiedz
        • visage
          8 stycznia 2015 o 12:11
          Permalink

          Ich strata, Twój zysk :)
          Moje potomki chwilowo mają chęć tylko na Kosika i Pottera, ale może w miarę upływu czasu dojrzeją i do przejęcia innych atrakcji książkowych :)

          Odpowiedz
  • 8 stycznia 2015 o 00:26
    Permalink

    Prześliczne! Podziwiam, ale nie zazdroszczę, bo się leczę ze zbieractwa, miejsce mnie ogranicza i chciałabym docelowo zostawić na półkach tylko te najważniejsze.
    Ale naprawdę zbiór robi wrażenie.
    P.S. Całą Chmielewską też posiadam. :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: