Cztery!

Co prawda czwarta rocznica mojego blogowania przypada jutro, ale postanowiłem zrobić sobie z tej okazji mały prezent i nie chciałbym, żeby zaplanowana przerwa techniczna przeszkodziła w świętowaniu. Mam tylko nadzieję, że wszystko się powiedzie.

Poza tym niedziela to bardzo dobry dzień na jubileusze. Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali i komentowali, mimo iż nie bardzo było co czytać. Zdmuchuję cztery świeczki z ciasteczka, życząc sobie, żeby ten rok był pod wieloma względami lepszy od poprzedniego.

Tradycyjna część oficjalna tradycyjnie krótka, tym razem bardziej niż zwykle. Ubiegłoroczne lektury były wyrównane, zapowiedzi czytania biografii, listów i dzienników nie udało się zrealizować w takim stopniu, w jakim chciałem (chociaż z minicyklu o Słowackim, jego diecie, ubiorze i biografii jestem całkiem zadowolony). Może uda się przygotować coś nowego w podobnym klimacie.

Najbardziej inspirująca (w sensie kolejnego stosu książek do przeczytania kiedyś tam) okazała się antologia reportażu „100/XX” i z ciekawością przeczytam przygotowywany trzeci tom. W kategorii „pochłonięte jednym tchem” znalazły się „Nomen omen” Marty Kisiel, o którym wszyscy napisali już wszystko, a najlepiej Królowa Matka, więc ja już nie muszę; trzy części wspomnień położnej Jennifer Worth oraz dwa tomy cyklu o Flawii de Luce Alana Bradleya (przy czym tom szósty zdecydowanie przebił piąty). Tom siódmy ukazuje się ponoć już pojutrze, ale uwierzę, gdy zobaczę.
A teraz dziękuję za uwagę i zapraszam do bufetu.
(Visited 322 times, 3 visits today)

93 thoughts on “Cztery!

  1. Drogi Starszy Bracie w Blogowaniu :)

    Gratuluję rocznicy i stale wysokiego poziomu prezentowanych wpisów. Może jest ich nieco mało (w czym zaczynasz się niebezpiecznie upodabniać do pewnej Ałtorki), ale tym bardziej ich wyczekujemy. Tak teraz mi przyszło do głowy – może to przemyślany chwyt jest???

    Życzę Ci, drogi ZwL, kolejnych rocznic, wielu ciekawych lektur i czasu na pisanie o nich. A sobie życzę miłej lektury onych ;)

  2. Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! Nieeeechhhh żyjeeee nammmm!

    Wszystkiego dobrego, wielu wspaniałych lektur, dalszej werwy w pisaniu, mnóstwa czekolady i oczywiście dalszych prac nad milutką kulistością!

    Bufecik musiałeś przygotowywać cały Nowy Rok, więc jestem pod wrażeniem! Z chęcią poczęstuję się deserkiem z truskaweczką. A szampan jest?

  3. Gratulacje! Zacofany w lekturze to już pewna marka, która gwarantuje wysoki poziom wpisów. Jestem trochę zdziwiona, że to tylko 4 lata, sądziłam, że prowadzisz tego bloga dłużej. :)

  4. witaj w czterolatkach! wszystkiego dobrego – zarówno dobrych lektur, przyjemności z ich czytania i weny i czasu by o nich pisać. A o czytelników, jak i dotąd, pewnie nie będziesz się martwić

  5. Gratulacje, właśnie opuściłeś grupę Misiów i przeszedłeś do pierwszych starszaków! Odwiedź mnie czasem w moim żłobku, co?
    A poza tym gratulacje i trzymam kciuki, aby piąty rok był lepszy. Jeśli chodzi o ilość, bo do jakości zastrzeżeń nie ma. Zwłaszcza przy takim bufecie (kolega z roku na rok się kulinarnie rozwija, no, no!:P)

    • Strasznie macie skomplikowane podziały przedszkolne :D
      Mam moje odwiedziny na bank, bylebym nie musiał noska ucierać :P
      Bufet rozwija się pod wpływem tych nielicznych programów kulinarnych, które zdarza mi się czasem obejrzeć :P

    • No tak, najpierw dodaje się siebie samego do swojego blogrolla, a potem się odwiedza. To ja może nie chcę dorastać…
      A ja właśnie dziś obejrzałam pierwszy od dawna program kulinarny i co? Trafiłam na taki o daniach dietetycznych, fuj! Wracam do Twojego bufetu, choć widzę, że mocno przetrzebiony.

  6. Dołączam się do życzeń.
    Nad zdjęciami regałów kwiczę.
    Z radości.
    Słowacki -m ucieszona
    Zarzucam płaszcz na ramiona.
    I w gości!
    Skubnę co nieco z bufetu,
    i mruknę, że to tu…
    Same Zacofajności!

  7. Twój bufet jest tak różnorodny i bogaty, jak zawartość Twego bloga, pozostaje mi życzyć aby udało się zrealizować twoje plany i zamierzenia i te biograficzne i te inne.

  8. Gratulacje i kolejnych udanych czytelniczo oraz blogowo lat:)

    Na marginesie – „Flawię de Luce” (o której się dowiedziałam właśnie z Twojego blogu) mam ciągle w pamięci, nawet parę miesięcy temu zaczęłam czytać pierwszy tom – ale jakoś chemia nie zadziałała. Mam nadzieję, że była to tylko kwestia niesprzyjającej chwili, bo im więcej czytam na temat samych książek, tym bardziej mam na nie ochotę – i chciałabym, by ta ochota tylko wzrosła po rozpoczęciu lektury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *