Cztery!

Co prawda czwarta rocznica mojego blogowania przypada jutro, ale postanowiłem zrobić sobie z tej okazji mały prezent i nie chciałbym, żeby zaplanowana przerwa techniczna przeszkodziła w świętowaniu. Mam tylko nadzieję, że wszystko się powiedzie.

Poza tym niedziela to bardzo dobry dzień na jubileusze. Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali i komentowali, mimo iż nie bardzo było co czytać. Zdmuchuję cztery świeczki z ciasteczka, życząc sobie, żeby ten rok był pod wieloma względami lepszy od poprzedniego.

Tradycyjna część oficjalna tradycyjnie krótka, tym razem bardziej niż zwykle. Ubiegłoroczne lektury były wyrównane, zapowiedzi czytania biografii, listów i dzienników nie udało się zrealizować w takim stopniu, w jakim chciałem (chociaż z minicyklu o Słowackim, jego diecie, ubiorze i biografii jestem całkiem zadowolony). Może uda się przygotować coś nowego w podobnym klimacie.

Najbardziej inspirująca (w sensie kolejnego stosu książek do przeczytania kiedyś tam) okazała się antologia reportażu „100/XX” i z ciekawością przeczytam przygotowywany trzeci tom. W kategorii „pochłonięte jednym tchem” znalazły się „Nomen omen” Marty Kisiel, o którym wszyscy napisali już wszystko, a najlepiej Królowa Matka, więc ja już nie muszę; trzy części wspomnień położnej Jennifer Worth oraz dwa tomy cyklu o Flawii de Luce Alana Bradleya (przy czym tom szósty zdecydowanie przebił piąty). Tom siódmy ukazuje się ponoć już pojutrze, ale uwierzę, gdy zobaczę.
A teraz dziękuję za uwagę i zapraszam do bufetu.
(Visited 300 times, 2 visits today)

93 komentarzy do “Cztery!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: