„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany” (Dorota Combrzyńska-Nogala, „Wytwórnia wód gazowanych”)

DSC_0220„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany”. Od pierwszego zdania wiemy, że poznamy historię kobiety niezwykłej, skoro jej śmierć w wieku niemal stu lat zaskoczyła wszystkich. Eleonora Jarecka z domu Pstrońska miała bowiem ogromny apetyt na życie i absolutnie nie zamierzała umierać. Urodziła się na wsi jako córka kowala i jego żony sekutnicy; już od narodzin miała wielką wolę życia i nic, żadne wydarzenie dziejowe ani osobiste, nie mogło jej wytrącić z równowagi – w końcu Lenorka już w dniu chrztu mogła umrzeć, a jednak przeżyła.

Przeżyła też dwie wojny, sanację i komunizm; zawsze spadała na cztery łapy, zawsze wyczuwała, skąd wiatr wieje i umiała się ustawić. Manipulatorka, realistka, gotowa pazurami wydzierać to, co jej zdaniem słusznie się jej należało. W rodzinie zaprowadziła matriarchat i aż do śmierci silną ręką trzymała ster spraw. Tytułowa wytwórnia wód gazowanych to jeden z licznych sposobów Eleonory na życie – uruchomiona zaraz po wojnie, nielegalnie, stała się dla niej nie tylko źródłem dochodów, ale i chyba centralnym, szczytowym punktem, największym osiągnięciem:

[…] w nieprzychylnych czasach człowiek dążył usilnie do stworzenia czegoś wyłącznie własnego, nad czym mógł panować bez reszty, bez względu na okoliczności, łącznie z tym, że mógł to również unicestwić i zająć się czymś nowym. Uważała, że każdy powinien mieć jakąś swoją Wytwórnię Wód Gazowanych, chociaż przez jakiś czas, żeby przekonać się, jak to jest.

Bujna Eleonora nie jest jednak jedyną pełnokrwistą bohaterką powieści. Właściwie każda postać obdarzona jest przez autorkę wyrazistym charakterem, biografią, którą mniej lub bardziej dokładnie poznajemy: rodzice i rodzeństwo Lenorki, jej mąż, sąsiedzi, znajomi, wreszcie córka i wnuczki. Taka choćby Amelia, siostra głównej bohaterki, niepiśmienna, znakomita kucharka, zaplątana po wojnie w jakieś tajemnicze, niewyjaśnione w pełni wydarzenia, z synem przyciągającym wszelkie możliwe nieszczęścia, wiecznym pechowcem. Opowieścią w opowieści jest przepiękna, wzruszająca część poświęcona miłości Józefa, męża Eleonory, i Sary, ich wnuczki. Stary człowiek, schorowany alkoholik i niezależna (inni powiedzieliby – krnąbrna) dziewczynka; oboje kochają się bezwarunkowo, akceptują się w pełni, dogadują niemal bez słów i wspierają przeciwko zaborczej żonie i babce. Jakimiż wspaniałymi typami są koledzy Józefa od kieliszka: szewc Zbych, jednoręki trafikant i trumniarz Sowiński. Jak ciepło pokazany jest żyjący we własnym świecie Zdzisio Machny, upośledzony chłopak marzący o podróżach.

To znakomita powieść, porywająca, barwna, do śmiechu i do płaczu; saga rodzinna z obowiązkowymi tajemnicami. Byłaby jeszcze lepsza, gdyby zajął się nią kompetentny redaktor i staranny korektor, gdyby wydawca pomógł autorce wyszlifować tekst, wyprostować niektóre wątki, poprawić kulejący styl, wreszcie oczyścił książkę z kompromitujących błędów interpunkcyjnych, ortograficznych i rzeczowych. Na ich widok – moja żona świadkiem – przeklinałem jak cała brygada murarzy, od czasu do czasu wydając jęki szczerego żalu; zmarnowanie takiego materiału jest po prostu niewybaczalne. Chciałbym przeczytać drugie wydanie tej książki, takie, które pozwoli mi całkowicie skupić się na fabule, na życiowych decyzjach i sekretach Eleonory, na wszystkich smaczkach i detalach, anegdotach i powiedzonkach. Autorce życzę znalezienia wydawcy, który zapewni jej powieściom godne ich poziomu opracowanie, a nie tylko stylową okładkę.

Dorota Combrzyńska-Nogala, Wytwórnia wód gazowanych, MG 2012.

O książce pisały również: Młoda Pisarka, Kasia.Eire, Dabarai, Bookfa.

(Visited 525 times, 3 visits today)

27 komentarzy do “„Babka odeszła w sposób wstrząsająco nieoczekiwany” (Dorota Combrzyńska-Nogala, „Wytwórnia wód gazowanych”)

  • 4 października 2015 o 18:47
    Permalink

    Odeszła w taki sam wstrząsająco nieoczekiwany sposób jak wytwórnie wód gazowanych z syfonami i oranżadami…

    Odpowiedz
    • visage
      4 października 2015 o 18:49
      Permalink

      No w sumie faktycznie, wytwórnie odeszły tak samo nagle, dobite przez agresywny kapitalizm, chociaż nie potrafiły ich dobić socjalistyczne domiary podatkowe :)

      Odpowiedz
  • 4 października 2015 o 21:19
    Permalink

    Czy dostrzegłam na okładce fragment notki biograficznej „absolwentka filologii polskiej”?!
    Żądam soli.

    Lub bromu. Sama nie wiem.

    Odpowiedz
    • visage
      4 października 2015 o 21:58
      Permalink

      Dostrzegłaś poprawnie. Mnie to rozwaliło i miałem się nawet pastwić nad autorką, ale odpuściłem. Korzuch, stróżka dymu i nagminne „mimo, że”.

      Odpowiedz
      • 5 października 2015 o 09:02
        Permalink

        Stróżka dymu? To coś o westalkach, które nie dołożyły do ognia?

        Odpowiedz
              • 5 października 2015 o 09:30
                Permalink

                Wiem jak błędy i literówki potrafią wybić z rytmu czytania. Doświadczyłem tego w dwójnasób przy głośnym czytaniu książki dla dzieci. Całe szczęście wydawnictwo chyba zrozumiało błąd i wydało ponownie. Nie wiem z jakim skutkiem, bo na razie nie miałem w ręku, ale mam w planach kupno, więc będzie okazja się przekonać :D

                Odpowiedz
                • visage
                  5 października 2015 o 09:32
                  Permalink

                  Tu padł rekord, liczba słów czysto budowlanych na stronę przekraczała normy :) W połowie przestałem przeklinać, boby mi język odpadł :P

                  Odpowiedz
                  • 5 października 2015 o 09:37
                    Permalink

                    Ze zrozumiałych względów musiałem się od wyrażania w ten sposób emocji, powstrzymać :) Ale co mi się w głowie przetaczało, to moje :P

                    Odpowiedz
  • 4 października 2015 o 21:52
    Permalink

    A ja chodziłam wokół niej jak pies koło jeża w przeświadczeniu – o, jakże niesłusznym – że to czytadło. Ale skoro chwalisz, to chyba nie będę się dłużej wahać i wciągnę na listę ;-)

    Odpowiedz
      • 5 października 2015 o 20:08
        Permalink

        Cieszy mnie to bardzo, na takie czytadła patrzę łaskawym okiem. Już się zaopatrzyłam, co oznacza, że teraz książka odpokutuje swoje na półce…

        Odpowiedz
  • 5 października 2015 o 20:53
    Permalink

    właśnie dzisiaj się zastanawiałam czy nie zdjąć tej książki z półki i nie zająć się nią w czasie tych zasmarkanych dni. Bonusem może być katarowe niedowidzenie, bo może umkną mi błędy o których mówisz i nie będę się nimi tak jak Ty denerwować.

    Odpowiedz
    • visage
      5 października 2015 o 21:14
      Permalink

      Żeby nic nie zauważyć, musiałabyś potężnie łzawić, co nie jest wykluczone przy katarze :) Zdrowia życzę.

      Odpowiedz
  • 6 października 2015 o 20:47
    Permalink

    Jak tak to sobie chyba daruję. Stres podobno obniża odporność i intensyfikuje infekcje.

    Odpowiedz
  • Odbicie: Notka na rozruch, czyli marudzenia większe i mniejsze | Beznadziejnie zacofany w lekturze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: