Legalnie i za darmo, czyli o domenie publicznej

Prawa autorskie wygasają po 70 latach od śmierci twórcy. Co roku w styczniu do domeny publicznej przechodzą nowe utwory, nie tylko literackie, ale też muzyczne, malarskie i naukowe. Stają się tym samym wspólną własnością, z której można swobodnie czerpać. 29 stycznia z inicjatywy Koalicji Otwartej Edukacji obchodzony jest Dzień Domeny Publicznej. Z tej okazji chciałem zaprosić Was na krótki i subiektywny przegląd miejsc, w których można znaleźć masę ciekawej lektury – do tego legalnie i za darmo.

Projekt Gutenberg (http://www.gutenberg.org/)
Trafiłem tam wieki temu i z zachwytem odkrywałem niemal pełną kolekcję książek Lucy Maud Montgomery czy skromny zbiór Agathy Christie, nie wspominając o całej masie klasyków w różnych językach. W tej chwili zbiory Projektu obejmują ponad 50 tysięcy dzieł, nie tylko książek w kilku formatach, ale też audiobooków. Literatura polska reprezentowana jest skromnie i dość przypadkowo, na szczęście mamy już własne, bogato zaopatrzone serwisy.

Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej (http://literat.ug.edu.pl/books.htm)
Chyba najstarsza strona z klasykami naszej literatury, przygotowana przez Uniwersytet Gdański przy wsparciu UNESCO. Mam do niej sentyment, bo trafiłem na nią równocześnie z Gutenbergiem i wielokrotnie ratowała mi życie, gdy potrzebowałem pilnie cytatu czy sprawdzenia jakiegoś szczegółu. Z racji wieku wygląda dość archaicznie, a teksty można czytać tylko na ekranie, za to można skorzystać z not biograficznych autorów i przeglądać ilustracje do poszczególnych dzieł.

Wolne Lektury (https://wolnelektury.pl/)
Wolne Lektury znają chyba wszyscy, bo to w tej chwili najważniejszy polski serwis zapewniający dostęp do dzieł z domeny publicznej – nie tylko książek (w postaci e-booków i audiobooków), ale od pewnego czasu także galerii dzieł sztuki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Można korzystać z ponad 4300 utworów, stale też przybywają nowe. Regularnie prowadzone są tu zbiórki środków na przygotowanie nowych tytułów (w tej chwili na „Złoto z Porto Bello” A. Howdena Smitha – zaczytywałem się tą książką dawno temu. Jeśli chcecie się dowiedzieć, skąd wziął się piracki skarb na Wyspie Skarbów Stevensona, dorzućcie złotówkę). Poza tym mają świetne materiały promocyjne, oczywiście na wolnej licencji.

Polona (https://polona.pl/)

Polona zapewnia dostęp do zbiorów Biblioteki Narodowej, nie ograniczając się do książek i czasopism. Znajdziemy tu również pocztówki, ulotki, mapy, fotografie, podobizny rękopisów, grafiki i rysunki, muzykalia, rękopiśmienne kodeksy, inkunabuły… – wielką różnorodność materiałów. Na tej stronie można się zagubić na długie godziny. Warto obserwować stronę Polony na facebooku, gdzie zawsze prezentowane są rozmaite ciekawostki (swego czasu furorę robiła aplikacja http://typo.polona.pl/, dzięki której można stworzyć dowolny napis z bogatej kolekcji literniczej), a także pamiętać o blogu Polony.

Biblioteka cyfrowa Pamięci.pl (http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje)
Znajdziemy tu bezpłatne e-booki przygotowane przez Instytut Pamięci Narodowej, zarówno dzieła naukowe i mocno specjalistyczne, jak i popularnonaukowe w formatach pdf, mobi i epub. Warto zwrócić uwagę na bogato ilustrowane broszury z serii „Patroni naszych ulic”, przedstawiające postacie, które chlubnie zapisały się w polskiej historii najnowszej.

Takich miejsc jest dużo więcej. Nie wspomniałem choćby o Wikiźródłach z bogatą i różnorodną kolekcją tekstów czy Ninatece, która jednak skupia się na multimediach. Korzystacie z wolnych zasobów? Macie swoje ulubione miejsca? Znacie i polecacie jakieś  inne legalne i bezpłatne strony z książkami?

Wykorzystałem grafiki przygotowane przez Koalicję Otwartej Edukacji i materiały promocyjne serwisu Wolne Lektury.

(Visited 1 018 times, 28 visits today)

28 komentarzy do “Legalnie i za darmo, czyli o domenie publicznej

  • visage
    31 stycznia 2016 o 21:05
    Permalink

    Ja się poddaję. Nie mam czasu czytać tego, co znam, a co dopiero tego, czego nie znam?
    Korzystam w miarę regularnie z Ninateki i z Polony, przy czym to korzystanie z reguły ogranicza się do zapamiętywania miejsc, do których mam zajrzeć. Kiedyś.

    Odpowiedz
    • visage
      31 stycznia 2016 o 21:15
      Permalink

      Jak się ma czytnik, to można pliki gromadzić bezkarnie, bo ich nie widać, nie kurzą się na hałdach :) A że ma się i tak wyrzuty sumienia, że leżą nieczytane, to insza inszość.

      Odpowiedz
  • 1 lutego 2016 o 22:36
    Permalink

    Oj, z Gutenberga czerpię pełnymi garściami, ale moje pierwsze podejście do Wolnych Lektur trochę się nie udało. Czytałam trzeci tom „W poszukiwaniu straconego czasu” częściowo w wersji papierowej, a częściowo w tej pdfowej z Wolnych Lektur. I co się okazało? Wersja elektroniczna trzeciego jest o jedną siódmą około krótsza! Niby ten sam tłumacz, a kończy się na sześćset którejś stronie tego wydania papierowego, z którym porównywałam (ponad siedemset stron). Trochę słabo, gdybym nie miała oryginału, myślałabym, że po prostu tak osobliwie tom się kończy. A ja to czytam na zaliczenie z treści między innymi;p

    Odpowiedz
      • visage
        1 lutego 2016 o 22:53
        Permalink

        Serio? Ja ostatnio przeszukiwałem intensywnie ich Proustowskie wydania i nie zauważyłem braku. Trzeci tom chyba występuje w wersji jednoczęściowej i podzielonej na dwie, więc może jakieś zamieszanie z plikami panowało. Ja mogę mieć zastrzeżenia do jakości korekty i przypisów, ale ogólnie inicjatywa tak cenna, że można przymknąć oko na to i owo.

        Odpowiedz
  • 1 lutego 2016 o 23:22
    Permalink

    Ach, tyle darmowych dóbr w pakiecie ze strasznym brakiem czasu.
    Zawsze można jednak chociaż okładki pooglądać ;)

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2016 o 14:58
    Permalink

    No właśnie – tyle dobra do przejrzenia, a czasu mało.;( Ale za typo.polona wielkie dzięki, nie znałam tej strony.

    Odpowiedz
  • 4 lutego 2016 o 13:42
    Permalink

    Ja z WL korzystam sporadycznie, ale inicjatywę cenię. Sporadycznie, bo nie mam czasu jak wszyscy powyżej. Cenię, bo pobrałem za darmo np. audiobooka Żółtej ciżemki i okazał się znośny w słuchaniu :)

    Odpowiedz
    • visage
      4 lutego 2016 o 13:45
      Permalink

      Inicjatywa jest ze wszech miar chwalebna. Ja sobie ściągam rozmaite klasyki i nawet przymykam oczy na literówki tu i ówdzie. Moje dziecko czytało Ciżemkę z WL pracowicie na czytniku. Teraz męczy ichnie W pustyni i w puszczy. Czyli pożytki są.

      Odpowiedz
  • 8 lutego 2016 o 23:04
    Permalink

    Chwalę Cię za ten wpis, bo sam nie zdążyłem nic przygotować swojego, a przecież jestem bibliotekarzem i domenę publiczną wielbię i staram się o niej głosić dobre słowo (inna sprawa jak mi to wychodzi).

    Wszystkie wymienione przez Ciebie znam i dość często nawiedzam. Sam jeszcze przeglądam:

    http://www.archive.org – ogromny zbiór książek, muzyki, zdjęć, stron internetowych, filmów, a nawet oprogramowania. Polecam gorąco.

    Po zdjęcia bardzo często sięgam do Narodowego Archiwum Cyfrowego:
    http://www.nac.gov.org

    lub też na:
    https://www.flickr.com/commons – biblioteki głównie anglosaskie wrzucają tutaj swoje zdjęcia.

    Jest też jeszcze strona Nowojorskiej Biblioteki Publicznej i jej cyfrowe kolekcje:
    http://digitalcollections.nypl.org/

    Polecam gorąco naszą, swojską Federację Bibliotek Cyfrowych, która zrzesza chyba wszystkie polskie biblioteki cyfrowe i można przeszukiwać ze strony FBC zasoby owych bibliotek (setki tytułów starych czasopism – magia).
    http://fbc.pionier.net.pl/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: