Kres niewinności (William Golding, „Władca much”)

W swych powieściach o rozbitkach Juliusz Verne daje wyraz wierze w triumf ludzkiego umysłu nad naturą, w potęgę wiedzy w zetknięciu z niesprzyjającymi warunkami i kreśli portrety nieustraszonych, szlachetnych ludzi, dla których pobyt na bezludnej wyspie to raczej okazja do wykazania się niż katastrofa. Inteligencja, wiedza, odwaga, prawość i altruizm pozwalają jego „Robinsonom” tworzyć niemal utopijne, doskonałe mikrospołeczności. O ile w przypadku dorosłych uciekinierów z oblężonego Richmond w „Tajemniczej wyspie” można to znieść (choć im czytelnik starszy, tym trudniej mu to przychodzi), o tyle doskonała organizacja i umiejętności społeczne gromadki uczniów z „Dwóch lat wakacji” mogą ich rówieśników przyprawić o nieliche kompleksy (a rodziców nastolatków o trwały grymas niedowierzania na twarzach). William Golding we „Władcy much” nie podziela optymizmu Verne’a, o jego wierze w idealizm młodzieży nie wspominając. Zgorzknienie to, cynizm czy po prostu lepsza znajomość psychologii i mechanizmów społecznych?