Ładnie żarło i zdechło… (Dominik Dán, „Czerwony Kapitan”)

Jest rok 1992. Na starym cmentarzu w Bratysławie podczas ekshumacji rozbija się trumna. W czaszce, która z niej wypadła, robotnicy zauważają wbity gwóźdź, w sprawę włącza się więc policja. Śledztwo prowadzi młody, pyskaty i inteligentny Richard Krauz z Wydziału Zabójstw wraz z partnerem. Zwłoki pochowano zaledwie kilka lat wcześniej, w tajemniczych okolicznościach. Zapisy w cmentarnych księgach są niepełne, dokumentacja zaś niekompletna. Policjanci ustalają, że zmarły miał związki z Kościołem, a przed śmiercią był brutalnie torturowany. Tropy szybko zaczynają wskazywać na komunistyczne służby bezpieczeństwa. Czytaj dalej

„To musiała zrobić jedna z nas” (Anna Fryczkowska, „Sześć kobiet w śniegu”)

Zamykamy tak zwane przyjaciółki w odciętym przez śnieg domu na odludziu: mają się świetnie bawić, ale trudno o szampański nastrój. Każda z nich ma swoje problemy i sekrety, jedne koleżanki lubi bardziej, inne mniej lub zgoła ich nie znosi. Żadna tak naprawdę nic nie wie o innych, wszystkie są nie w sosie z powodu własnych kłopotów. Skończyć się to może ochlajem na smutno albo awanturą, obumarciem imprezy na długo przed północą albo nocnymi rodaczek rozmowami zagryzanymi czekoladą. Czy też czymkolwiek, czym kończą się podobne damskie imprezy (z powodu ataku zimy wykluczone jest jedynie zamówienie chippendalesów i pizzy z dowozem). Kończy się jednak znalezieniem zmasakrowanych zwłok i jakże oczywistym stwierdzeniem: „To musiała zrobić jedna z nas”. Czytaj dalej

Marazm ogólny (Aleksandra Marinina, „Egzekucja w dobrej wierze”)

Kiedy ostatni raz widziałem się z Anastazją Kamieńską, miała trzydzieści parę lat, właśnie wyszła za mąż za swego wiernego Czistiakowa i rozwiązywała sprawę śmierci moskiewskiej aktorki. Dookoła, w Moskwie roku 1995, pogłębiały się podziały między biednymi a bogatymi, uczciwymi a cwaniakami, wpływowymi a szarymi obywatelami. Milicja wciąż była niedofinansowana, cierpiała na braki kadrowe i poddawana była licznym naciskom możnych tego świata. Funkcjonariusze harowali z oddaniem, kosztem swojego życia osobistego i trudnych kompromisów. Czytaj dalej

Pozdrowienia z Rosji, czyli powrót do Kamieńskiej (Aleksandra Marinina, „Złowroga pętla”, „Śmierć i trochę miłości”)

Połowa lat dziewięćdziesiątych, Moskwa. Miasto kontrastów: szklanych wieżowców i odrapanych bloków z wielkiej płyty, błyszczących limuzyn i poobijanych moskwiczów, wielkich fortun i liczenia, jak dotrwać do pierwszego. Miasto niedoinwestowanej milicji i kwitnącej przestępczości zorganizowanej. I równie kwitnącej przestępczości niezorganizowanej. Za pieniądze można załatwić wszystko: w szpitalach, sądach, urzędach, podczas gdy szarzy obywatele często daremnie wydreptują ścieżki w państwowych instytucjach. Nawet w przypadku zbrodni lepiej, by ofiara była kimś znanym i zamożnym – wtedy jest szansa, że rodzina doczeka się znalezienia i ukarania winnego. Czytaj dalej

Nie lekceważcie samotnych kobiet (Amy Stewart, „Dziewczyna z rewolwerem”)

Mówi ktoś: „Poleć jakąś książkę o wojnie”. Polecam.
Słyszę: „Poleć coś z francuskiej klasyki”. Polecam.
Mogę też polecić reportaż, powieść Marcina Szczygielskiego, coś zwariowanego z pracownią architektoniczną w tle, a nawet ciepłą książkę o zwykłej poznańskiej rodzinie. Tylko gdy ktoś pyta: „Znajdź mi coś lekkiego i żeby się szybko czytało”, mam w głowie pustkę. Czy raczej miałem. Bo od teraz będę zdejmował z półki „Dziewczynę z rewolwerem”. Czytaj dalej

Nie ma spokoju nad Zalewem Zegrzyńskim (Mariusz Ziomecki, „Umierasz i cię nie ma”)

Prowincjonalna przestępczość już dawno wyszła poza włamania do sklepów Gminnej Spółdzielni i mordobicia na weselach. Nawet w najbardziej sielskich rejonach korupcja panoszy się na wszystkich szczeblach, mniejsi lub więksi mafiozi trzęsą miasteczkami, wszędzie mniej lub bardziej zawoalowane przekręty, a czasem nawet wpadnie na gościnne występy płatny morderca. Jeżeli więc para policjantów w stanie spoczynku uważa, że zazna spokoju w miasteczku nad Zalewem Zegrzyńskim, to bardzo się myli. Czytaj dalej

„Najbardziej przerażająca kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałem”, czyli panna Marple prowadzi śledztwo

Margaret Rutherford jako panna Marple w "Murder at the Gallop"
Margaret Rutherford jako panna Marple w „Murder at the Gallop”

Kończy się wrześniowe spotkanie z kryminałami. Nie mogę jednak skończyć bez kilku słów o pannie Marple: według jednych „zupełnie nieszkodliwej staruszce”, według innych – zwykle zdemaskowanych przestępców – „diabelskiej starej wiedźmie”.
Czytaj dalej

%d bloggers like this: