Szatańskie zielniki i garść ogłoszeń (Joanna Olech, „Gdzie diabeł mówi… do usług”)

Szatańskie zielniki i garść ogłoszeń (Joanna Olech, „Gdzie diabeł mówi… do usług”)

 

 

 
 
Pan Twardowski, gdy go diabli z karczmy „Rzym” na Księżyc wlekli, upuścił księgę, w której notował magiczne formuły. Tak cenna rzecz nie mogła wpaść w niepowołane ręce, ruszyły więc czarty na poszukiwania. Na próżno, zapiski zniknęły, jakby je diabeł ogonem przykrył. Mijały wieki i cenny notatnik spadł – zupełnie dosłownie – na głowę Mikołaja Twardowskiego, sympatycznego rudzielca, który poszukiwał na strychu odpowiednio grubej książki, by sobie w niej ususzyć rośliny do zielnika.

Czytaj dalej

Miziołek i reszta (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)

Miziołek i reszta  (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)

 

Dwunastolatki zdaniem dorosłych nie mają problemów. Mają się uczyć, bawić, życiem cieszyć. Tymczasem nie zawsze jest tak różowo. Taki na przykład Miziołek – ileż on ma powodów do zmartwień, frustracji i rozgoryczenia. No bo tak:
– Mamiszon – zupełnie nieodpowiedzialna matka; raz zaprowadza dietę wegetariańską, innym razem karmi rodzinę jakimś świństwem ze słoików, żeby wygrać zlewozmywak w zamian za etykiety.
– Papiszon – głównie pracuje, a spróbujcie mu przeszkodzić, karą będzie wyszczypanie pupska.
– Kaszydło, lat cztery i pół – urządza afery w przedszkolu, a w domu skarży i kłamie.
– Mały Potwór – ledwo rok, a dzienniczek potrafi zjeść.
W domu więc trudno o spokój i warunki do rozwoju, bo ciągle coś się dzieje, wali, wrzeszczy albo ryczy. O szkole szkoda gadać, pani Barszcz nie należy do wzorowych nauczycielek, a facetki od geografii i biologii potrafią się na człowieka nieźle uwziąć. Na kumpli można liczyć, o ile w grę nie wchodzi Beata – Fifa i Klakson zdecydowanie za bardzo się nią interesują, a to przecież Miziołkowi się ona najbardziej podoba (ma takie urocze piegi, Beata, nie Miziołek, chociaż kto go tam wie).
Od czasu, kiedy najpierw obejrzałem serial, a potem zaczytywałem po wielokroć „Sekretny dziennik Adriana Mole’a” Sue Townsend i jego następne części, takie humorystyczne pamiętniki nastolatków należą do moich ulubionych lektur. I tak jak Adrian Mole ma dla mnie twarz Giana Sammarco,  odtwórcy głównej roli w serialu, tak Miziołek kojarzyć mi się będzie z głosem Artura Barcisia, który znakomicie zinterpretował tekst Joanny Olech. Bez trudu można uwierzyć, że ma dwanaście lat i czuje się najpoważniejszą i najbardziej dorosłą osobą w domu, na dodatek zdecydowanie niedocenianą. Dorośli o niczym przecież nie mają pojęcia, trzeba im tłumaczyć najprostsze sprawy, ale nawet wtedy niewiele do nich dociera. Może po przeczytaniu (albo wysłuchaniu) „Dynastii Miziołków” pojmą nieco więcej i nie będą lekceważyć opinii i pomysłów swoich dzieci i zbywać machnięciem ręki ich problemów. Na pewno jednak i nieletni, i starsi będą się znakomicie bawić, bo mnóstwo tu humoru wysokiej próby i bystrych życiowych obserwacji.
Na koniec cytat, bo nie mogłem sobie odmówić: 
Niedziela, 25 V, Grzegorza, Urbana
Papiszon od rana w złym humorze. Kazał Miziołkom sprzątać pokój, pogonił mnie od telewizora, a Kaśce skonfiskował landryny przed obiadem. Mizioły próbowały pyskować, ale Papiszon był nieugięty. – „Tata” – zapytała Kaśka. – „A ty się nie boisz, że przyjdzie po ciebie Ponury Bazyli?”.
– „A kto to jest Ponury Bazyli?” – zapytał Papiszon.
– „Taki potwór. On dokucza ojcom, którzy krzyczą na własne dzieci” – odpowiedziała moja siostrunia. Widocznie tata się boi, bo już nie krzyczy na nie. Ale landryn nie oddał.
Tatusiowie, uważajcie!

Joanna Olech, Dynastia Miziołków, czyta Artur Barciś, Biblioteka Akustyczna 2010.
%d bloggers like this: