Rozstrzygnięcie plebiscytu na ulubioną polską powieść dla młodzieży

 
Kiedy zaproponowałem Wam wspólne wybranie ulubionych polskich powieści młodzieżowych napisanych w latach 1945–1989, nie spodziewałem się, że zabawa aż tak się rozkręci! Swoje propozycje przysłały 52 osoby (plus niżej podpisany; niestety,  zaledwie 15 procent uczestników to panowie), które łącznie wymieniły 282 tytuły (a właściwie trochę więcej, ale część odpadła z powodów formalnych, gdyż nie spełniały warunków plebiscytu). Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli podzielić się ze mną swoimi propozycjami i wspomnieniami związanymi z lekturami z młodości. Powstało nawet kilka wpisów blogowych: zachęcam do poznania wspomnień Grendelli, Agnieszki i Aine  – jeśli kogoś pominąłem, proszę o uzupełnienie.
 
Wszystkie zgłoszone propozycje zamieściłem w specjalnej plebiscytowej zakładce – są wśród nich książki, o których nawet nie słyszałem wcześniej, ale już wiem, że co najmniej kilka na pewno przeczytam.
 
Żeby nie przedłużać, przechodzę do sedna, czyli prezentacji wyników. Najpierw zaplecze czołówki:
 
 

Miejsce 40, ogromnie pojemne:

  • Broszkiewicz J., Ci z Dziesiątego Tysiąca 
  • Fiedler A., Mały Bizon
  • Kann M., Dziewięć bied i jedno szczęście
  • Kruger M., Karolcia
  • Minkowski A., Gruby
  • Nienacki Z., Wyspa złoczyńców
  • Ożogowska H., Za minutę pierwsza miłość
  • Perepeczko A., Dzika Mrówka i tam-tamy
  • Przymanowski J., Czterej pancerni i pies
  • Rolleczek N., Kochana rodzinka i ja
  • Rolleczek N., Kuba znad Morza Emskiego
  • Snopkiewicz H., Tabliczka marzenia
  • Szczygieł J., Tarnina

Miejsca 36–39 zajęły:
  • Bahdaj A., Podróż za jeden uśmiech
  • Chmielewska J., Skarby
  • Musierowicz M., Małomówny i rodzina
  • Szklarski A., Tomek na Czarnym Lądzie

 

Miejsca 30–35:

  • Bahdaj A., Kapelusz za 100 tysięcy
  • Chmielewska J., Zwyczajne życie
  • Niziurski E., Awantura w Niekłaju
  • Niziurski E., Siódme wtajemniczenie
  • Siesicka K., Jezioro osobliwości
  • Zawada W., Kaktusy z Zielonej ulicy

 

Miejsca 26–29:
  • Chmielewska J., Większy kawałek świata
  • Musierowicz M., Ida sierpniowa
  • Nienacki Z., Pan Samochodzik i zagadki Fromborka
  • Ożogowska H., Ucho od śledzia

 

Teraz głosy zaczęły się bardziej różnicować. Tak więc:

24–25:
  • Broszkiewicz J., Wielka większa i największa
  • Nienacki Z., Pan Samochodzik i templariusze 

 

22–23:
  • Broszkiewicz J., Długi deszczowy tydzień
  • Niziurski E., Księga urwisów

 

17–21:

  • Musierowicz M., Kłamczucha
  • Nowacka E., Małgosia contra Małgosia
  • Ożogowska H., Dziewczyna i chłopak
  • Snopkiewicz H., Słoneczniki
  • Szklarscy K. i A., Złoto Gór Czarnych

 

10–16:
  • Bahdaj A., Wakacje z duchami
  • Jurgielewiczowa I., Ten obcy
  • Musierowicz M., Opium w rosole
  • Nienacki Z., Księga strachów
  • Nienacki Z., Niesamowity dwór
  • Niziurski E., Niewiarygodne przygody Marka Piegusa 
  • Ożogowska H., Głowa na tranzystorach

 

Zanim przedstawię pierwszą dziewiątkę, chwila przerwy. Nastąpi klasyfikacja autorów.
Według liczby zgłoszonych książek:
Edmund Niziurski – 13
Adam Bahdaj – 10
Zbigniew Nienacki – 8
Krystyna Siesicka – 8
Alfred Szklarski – 8
Edmund Niziurski


Według liczby zdobytych punktów:

 

Małgorzata Musierowicz – 61
Edmund Niziurski – 58
Hanna Ożogowska – 52
Zbigniew Nienacki – 47
Adam Bahdaj – 36

 

Małgorzata Musierowicz


Teraz ścisła czołówka:

Miejsce 8–9:
  • Musierowicz M., Kwiat kalafiora
  • Szmaglewska S., Czarne stopy

 

Miejsce 5–7:
  • Chmielewska J., Nawiedzony dom
  • Niziurski E., Sposób na Alcybiadesa
  • Szklarski A., Tomek w krainie kangurów 

 

 
Miejsce 4:
  • Krystyna Siesicka, Zapałka na zakręcie
Grono wielbicielek autorki jest ogromne i wiele jej książek wymieniono w propozycjach, ale to „Zapałka” przez wiele dni prowadziła w plebiscycie. Historia miłości Mady i Marcina musi mieć w sobie coś fascynującego, skoro czytana jest od prawie pół wieku.
Miejsce 3:
  • Maria Kruger, Godzina pąsowej róży

 

Czyli współczesna (hm, dziś już mało współczesna, pierwsze wydanie 1960) nastolatka przeniesiona w czasie: zderzenie spódniczek mini z gorsetami i młodzieżowego luzu z towarzyską etykietą. Znakomita adaptacja filmowa z Elżbietą Czyżewską i Lucyną Winnicką.
 
 
Miejsce 2:
  • Małgorzata Musierowicz, Szósta klepka

 

Pierwsza powieść z cyklu rozgrywającego się na poznańskich Jeżycach. Perypetie uczuciowe, szkolne, domowe, przesympatyczni bohaterowie, mnóstwo humoru i realia lat siedemdziesiątych. O tym, jak powstawała „Szósta klepka” można poczytać tutaj
 
 
 
Miejsce 1:
  • Hanna Ożogowska, Tajemnica zielonej pieczęci

 

Z fenomenem „Tajemnicy” zmierzyła się niedawno Elenoir i najwidoczniej jest w tej książce coś, co sprawia, że bardzo wiele osób pamięta ją nawet po latach. Ja nie pamiętam, więc wpisuję sobie tę powieść jako numer jeden na liście powtórek.

Zadowoleni z wyników Waszych faworytów? Zdziwieni rozstrzygnięciami? Odkryliście książki, które Was ominęły? Będziecie wracać do ulubionych i poznawać nowe? A może nie warto czytać na nowo powieści zapamiętanych z młodości, żeby nie psuć sobie wrażeń? 

[edycja godz. 19.48] Ori w swoim komentarzu słusznie zwróciła uwagę, że znajdujące się na pozycji 40 „Orle pióra” K. i A. Szklarskich to część „Złota Gór Czarnych”. Po dodaniu punktów obu pozycji „Złoto” przesunęło się w klasyfikacji na pozycję 17-21.

Nim północ wybije…

Nim północ wybije, przesyłać można głosy w plebiscycie na ulubioną polską powieść młodzieżową wydaną (po raz pierwszy) w latach 1945–1989 (wszystkie szczegóły podałem w poprzednim wpisie). Maile z propozycjami maksymalnie 15 tytułów można przesyłać na adres: zacofany.w.lekturze@gmail.com. Jest już ukształtowana czołówka, w której wszystko jeszcze może się zmienić! Zapraszam do wspominania i głosowania. Wyniki, zgodnie z obietnicą, w niedzielę.

A żeby uprzyjemnić oczekiwanie na rezultaty, mała galeria ilustracji i kilka cytatów z klasyków.
Seweryna Szmaglewska, Czarne Stopy, ilustr. Zbigniew Lengren, Wydawnictwo Śląsk, 1981, s. 35.
— Marek, leć no prędko po zapałki. Przynieś też od razu śle­dzie, ile tylko znajdziesz.

Śle… Przepraszam!, co takiego, druhu drużynowy?

Śledzie, patałachu. Mówię wyraźnie: zapałki i śledzie. Coś takie oczy wybałuszył na mnie?! Ganiaj!

Marek odwrócił się. Wyraz niepewności malował się w jego rysach. Uszedł kilka kroków, obejrzał się, nikt jednak nie zwracał na niego uwagi. Śledzie? Nagle stuknął się w czoło i skoczył szybko. Zniknął w gęstwinie krzaków.

Upłynęły może dwie minuty, a już zaczęto go niecierpliwie nawoływać.

Prędzej, gdzie te śledzie? Poszedłeś po nie do stolarza?

Marek nadbiegł wreszcie potrząsając pudełkiem zapałek.

Druhu drużynowy, melduję: w magazynie żywnościowym śledzi nie ma, są tylko piklingi. Kucharz kazał się dowiedzieć, ile potrzeba…

Wróble, co młóciły pobliski łan żyta, zerwały się nagle podcięte śmiechem całej gromady.

O rany kota! Druhu! Takiego patałacha tośmy jeszcze między sobą nie mieli.

Marek! A może w sklepiku wiejskim dostaniesz? Ganiaj. Zakup całą beczkę… Tylko żeby były dobrze nasolone!!! Chciał umocnić namiot pudełkiem zapałek i wędzonymi piklingami. 

Małgorzata Musierowicz, Kwiat kalafiora, ilustr. Małgorzata Musierowicz, Nasza Księgarnia 1985, s. 5–6.
Suknia była różowa.
Na zgięciach i szwach tkanina migotała delikatnie i złociście. U dołu spódnicy tryskał tęczowymi iskrami ornament ze sztucznych brylanci­ków. Wisiała na sinym manekinie w oknie wystawowym Domu Mody „Telimena” przy ulicy Armii Czerwonej w Poznaniu.

Kreacje tego typu nie podobają się na ogół wyrafinowanym elegantkom. Ale Ida Borejko do takich nie należała. Miała lat czternaście, była chuda, rudowłosa i odziana w za duże palto odziedziczone po starszej siostrze — Gabrieli.

— Chciałabym — powiedziała Idą Borejko gorącym głosem. — Chciałabym być brunetką. — Przykleiła nos do szyby wystawowej Domu Mody „Telimena” i pożerała wzrokiem błyszczące, różowe cudo konfekcyjne. — Gdybym była brunetką — dodała następnie — mogła­bym malować usta na wiśniowo.

A tak to nie możesz wcale — celnie odparła Gabriela, rosła i dorodna siedemnastoletnia sportsmenka o niebywale długich nogach. — Ida, dziecino, idziemy. Jestem głodna jak szakal.

Edmund Niziurski, Sposób na Alcybiadesa, ilustr. Zbigniew Łoskot, Nasza Księgarnia 1971, s. 199–200.

Dla klasy nastały teraz wielkie dni. Rozpoczął się sławny w dziejach naszej budy okres Wielkiego Asocjacyjnego Bluffu. Triumfalne pochody z Alcybiadesem, zwane przemarszami Ósmej Legii, trwały odtąd nieprzerwanie. Utarł się już cały ceremoniał. W poniedziałki, środy i piątki, w dni lekcji historii, spotykaliśmy się z Alcybiadesem jeszcze na drodze do szkoły i odprowadzaliśmy go zwartą gromadą aż do drzwi pokoju nauczycielskiego, przygotowując grunt do kolejnego Dryfu. Następnie pojawialiśmy się znowu na pauzie przed lekcją historii. Zabieraliśmy mapy, plansze, aparat projekcyjny i kasety z filmami i maszerowaliśmy z Alcybiadesem do klasy. Pochody te budziły sensację w szkole, gdyż żadnego z profesorów tak tnie odprowadzano. Z chwilą gdy Alcybiades przekraczał próg klasy, popadał od razu w błogie oszołomienie wynikające z działania Haszyszu ciszy. Zanim odurzenie mijało, przystępowali do działania Stoicy. Stoikami Alcybiades nazywał żartobliwie uczniów, którzy wstawali do odpowiedzi. […] Prócz wyuczenia się bieżącej lekcji, do ich obowiązków należało przygotowanie tematu i materiałów do Dryfu.

Adam Bahdaj, Do przerwy 0:1, ilustr. Stanisław Rozwadowski, Nasza Księgarnia 1970, s. 247–248.

Piłkę wybijał Perełka. Na środku boiska złapał ją Krzyś Słonecki. Prowadził ją spokojnie. Potem podał do Pająka. Ten popisał się dwiema pięknymi „główkami”, a gdy minął pomocnika, przedłużył podanie do Ignasia. Ignaś wyprysnął do przodu i w pełnym biegu oddał piłkę Maniusiowi.

— Strzelaj! — ryknęły zielone trybuny.

Paragon był już tak zmęczony, że słaniał się na nogach. W oczach miał mgłę. Zdawało mu się, że wszystko tonie w kleistej, ciężkiej mazi. Czuł ból przy każdym ruchu. Ale gdy zobaczył przed sobą piłkę, zerwał się wkładając ostatki sił. Ktoś biegł obok niego, dysząc ciężko. Jakaś zielona koszulka chciała mu zagrodzić drogę… Dojrzał przed sobą zamazany prostokąt bramki… Minął przeciwnika i posłał piłkę do bramki… W tej samej chwili ktoś podciął mu nogi. Chłopiec upadł, przekoziołkował i zatrzymał się na samej linii bramkowej.

W uszach szumiał mu potężny wrzask trybun, w oczach migotały czarne i czerwone krążki. Widział leżącego bramkarza i żółtą kulę piłki tkwiącą w rogu bramki.

„Jest” — pomyślał.

— Jest! Jest! — usłyszał triumfalne okrzyki kolegów.

Z trudem podźwignął się z ziemi. Stał oszołomiony nagłym szczęściem. Zielona murawa boiska, błękitne płaty nieba, barwny tłum, czarne koszulki graczy, wszystko wirowało mu przed oczami, jakby stał w parnym środku olbrzymiej karuzeli.

Ignaś i Mandżaro rzucili mu się na szyję.

— Świetnie, Paragon! Brawo, Paragon!

Radź sobie sam, Sylwku! (Wiktor Zawada, „Szukam pana Kalandra”)


Sylwek Mącik: „ani »orzeł« klasowy, ani ostatni »osiołek«. Ot, zwyczajny chłopiec, jakich wielu spotykamy każdego dnia na swojej drodze”. Ten zwyczajny chłopiec, dzięki wstawiennictwu swojego polonisty, dostaje promocję do następnej klasy liceum, po czym konkursowo podpada gronu pedagogicznemu i własnym rodzicom. Krewki ojciec widzieć nie chce jedynaka na oczy, zabiera matkę chłopaka i wyjeżdża na wieś. A ty, Sylwku, radź sobie sam.

„…książki szczególnie wartościowe i popularne; zabawne i poważne…”

Ta książka przeznaczona jest dla Ciebie, młody Czytelniku. Mamy nadzieję, że sięgniesz do kolejnych tomów tej serii – rozpoznasz ją łatwo po jednolitej szacie graficznej. Wybierać będziemy do tej serii książki szczególnie wartościowe i popularne; zabawne i poważne; takie, które się czyta „jednym tchem” i takie, które czytamy powoli, smakując ich urodę. Słowem, będą to książki bardzo różne, lecz łączy je jedno: zostały napisane w Ludowej Polsce.

Takie słowa witały wszystkich czytelników jednej z moich ulubionych serii wydawniczych. Żyłem w przekonaniu, że nie miała ona nigdy oficjalnej nazwy, ale ostatnio doczytałem się, że była to „Biblioteka Młodych”
Jak zwał, tak zwał, grunt, że faktycznie włączane do niej książki bawiły, pokazywały i tłumaczyły świat, przedstawiały problemy okresu dojrzewania i uczyły, jak sobie z nimi radzić. Wakacyjne przygody, szkolne życie, problemy rówieśników i pierwsze miłości – to wszystko można było znaleźć w książkach „napisanych w Ludowej Polsce”. Bo w latach 1945–1989 powstawało wiele znakomitych powieści dla młodych czytelników. Ich autorzy mieli pomysły, świetnie pisali, mieli zmysł obserwacji i znajomość psychologii. Oczywiście czasem nie uniknęli konieczności złożenia ofiary obowiązującej linii politycznej, ale rzadko w formie nachalnej propagandy ustroju. Pewnie i takie utwory powstawały, ale szybko spadały w czytelniczy niebyt, jeśli nie miały żadnych „wartości dodanych” albo nie trafiły na listę lektur szkolnych. Z okresu socrealizmu przetrwała tylko „Księga urwisów” Edmunda Niziurskiego, która zawsze była dla mnie raczej księgą przygód niż sposobem agitowania za wprowadzaniem spółdzielni produkcyjnych, a dziś jest znakomitym świadectwem lat pięćdziesiątych. Natomiast obowiązkowo omawiane w szóstej klasie podstawówki „Ślady rysich pazurów” Wandy Żółkiewskiej to przykład wtłoczenia w powieść młodzieżową jedynej słusznej wersji wydarzeń historycznych. O ile jednak pamiętam, to na przykład moja nauczycielka polskiego kontekst historyczny pominęła, skupiając się wyłącznie na ćwiczeniu z nami umiejętności pisania opowiadań i charakterystyki głównego bohatera. Bardzo często natomiast udawało się autorom subtelnie napomknąć o prawdziwych problemach trapiących społeczeństwo – ile pamiętacie powieści, w których ważną rolę odgrywają kwestie mieszkaniowe? Przypomnijcie sobie choćby „Ucho od śledzia” Hanny Ożogowskiej o życiu lokatorów jednego mieszkania w zrujnowanej kamienicy. Pierwsze tomy „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz pełne są małych realiów: kolejek, kartek na cukier i mięso, potraw przygotowywanych niemal z niczego, nie wspominając już o przejmującym, chociaż złożonym niemal wyłącznie z drobnych wzmianek i aluzji, obrazie stanu wojennego w „Opium w rosole”.

Czytaliśmy te powieści wiele razy, część z nich wspominamy z sentymentem, do części pewnie wracamy chętnie, inne popadły w zapomnienie. Niemal symbolami literackimi epoki PRL stały się cykle przygód Pana Samochodzika, Tomka Wilmowskiego czy Jeżycjada. Jeśli szkoła – to „Sposób na Alcybiadesa”, jeśli wakacje – to „Podróż za jeden uśmiech” albo „Czarne Stopy”. Do tego książki o Indianach, wyprawach w kosmos, w przyszłość i przeszłość. Chciałbym Was zaprosić do wspólnego stworzenia listy naszych ulubionych młodzieżowych książek polskich autorów, wydanych w latach 1945–1989. Dat chyba nie muszę wyjaśniać, pojęcie „powieści młodzieżowych” może być nieprecyzyjne i każdy z nas może je nieco inaczej odbierać, ale nie wchodźmy w szczegółowe dywagacje. Co czytaliśmy między (umownie) 11–12 a 18 rokiem życia? Co bawiło nas pod koniec podstawówki, a czyje książki przeżywaliśmy w liceum? Woleliście Siesicką od „Cierpień młodego Wertera”, a podczas omawiania „Nad Niemnem” podczytywaliście pod ławką Ewę Ostrowską?
Przejrzyjcie swoje regały, zeszyty z zapiskami, przetrząśnijcie pamięć i wypiszcie autorów i tytuły maksymalnie 15 książek (powieści, zbiorów opowiadań, antologii) dla młodzieży napisanych przez polskich autorów i po raz pierwszy wydanych w latach 1945–1989 (w przypadku cykli wybierzcie jeden bądź kilka konkretnych tytułów). To niełatwe, bo sam biedzę się nad swoją piętnastką od jakiegoś czasu. Gotowy spis wyślijcie mailem na adres: zacofany.w.lekturze@gmail.com do 14 czerwca. Wyniki zaprezentowałbym 16 czerwca. Będzie mi bardzo miło, jeśli przy najulubieńszej książce dopiszecie choćby pół zdania dlaczego jest ona dla Was taka ważna – ale nie jest to obowiązkowe. Nie ma znaczenia, czy blogujecie, czy nie – ale podpiszcie się, bardzo proszę, choćby inicjałem.

Bardzo jestem ciekaw wyników. Szczególnie cieszę się na myśl o tym, że przypomnimy sobie książki mniej znane, mniej oczywiste, a warte poznania. Może odezwą się czytelnicy, którzy PRL-u nie pamiętają, ale czytają książki z tamtych czasów znalezione w domowej biblioteczce albo podsunięte przez rodziców? Jeszcze raz zapraszam wszystkich do wspólnej zabawy.
A z okazji Dnia Dziecka poczęstujcie się lizakami!