Sześć stopni pod równikiem (Małgorzata Szejnert, „Dom żółwia”)

Dom żółwia. Zanzibar
Sześć stopni pod równikiem leży tropikalny Zanzibar. Nazwa niczym z Opowieści tysiąca i jednej nocy, ale historia i współczesność wcale nie baśniowe. Małgorzata Szejnert opowiada skomplikowane dzieje wyspy, niegdyś centrum handlu niewolnikami i kością słoniową, wielkiego ośrodka eksportującego goździki, miejsca, gdzie stykały się kultury czarnej Afryki, Arabii i Indii, a później również Europy. To z Zanzibaru wyruszał w swe podróże doktor David Livingstone, dobrze znany czytelnikom powieści Juliusza Verne’a, to stąd na poszukiwanie odkrywcy ruszał Henry M. Stanley, śmiały reporter. To tu rozegrała się najkrótsza wojna w dziejach świata – w niespełna czterdzieści minut Anglicy narzucili wyspie lojalnego wobec siebie sułtana. Czasy nam bliższe też nie były dla Zanzibaru łaskawe: odzyskanie niepodległości w 1963 roku, wybuch rewolucji i obalenie sułtana, wreszcie stworzenie wspólnego państwa z Tanganiką – Tanzanii.

Czytaj dalejSześć stopni pod równikiem (Małgorzata Szejnert, „Dom żółwia”)

Prawda i tylko prawda (Anna Politkowska, „Tylko prawda”)

Anna Politkowska nie była ulubienicą kremlowskich polityków, urzędników lokalnych, generałów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Zaciekle tropiła ich kłamstwa, obnażała bezduszność i realizowanie własnych pokrętnych celów kosztem niewinnych. Bezkompromisowo wskazywała winnych przestępstw wojennych, mocodawców bandytów i skrytobójców, wnikała w mechanizmy systemu władzy, który niewiele ma wspólnego z demokracją, a nazbyt wiele z radziecką przeszłością. Zaglądała za fasady propagandowych mitów i wyciągała na światło dzienne szyte grubymi nićmi afery. Cenili ją prości ludzie, którym pomagała wywalczyć sprawiedliwość, doceniały organizacje broniące praw człowieka na całym świecie. Zginęła 7 października 2006 roku pod drzwiami własnego mieszkania, zastrzelona przez nieznanego sprawcę.

Czytaj dalejPrawda i tylko prawda (Anna Politkowska, „Tylko prawda”)

Wycieczka do egzotycznego kraju

Wydany przez Krytykę Literacką zbiór reportaży z czasów schyłkowego PRL-u wprowadził mnie jednocześnie w świat doskonale znany, z którym stykałem się na co dzień jako uczeń podstawówki, i w świat, który pozostawał daleki od moich dziecięcych doznań i obserwacji. Niby wszystko jest znajome: szare ulice, zmęczeni i źle ubrani ludzie, kolejki, braki w zaopatrzeniu, wydeptywanie … Czytaj dalejWycieczka do egzotycznego kraju

„Do źródła dobra i szczęśliwości” (Władysław St. Reymont, „Pielgrzymka do Jasnej Góry”)

Pielgrzymka do Jasnej Góry
To aż niewiarygodne, że tak wielowymiarowe i ważne dla polskiej kultury i religijności zjawisko, jakim są pielgrzymki na Jasną Górę, nie doczekało się literackiego opracowania. Złośliwie można powiedzieć, że żadnemu z naszych pisarzy nie chciało się podążać z pielgrzymią kompanią, a wyłącznie w ten sposób można zebrać odpowiedni materiał, dowiedzieć się, co kieruje pątnikami, co ich podtrzymuje w drodze, jak przeżywają wędrówkę i jak wygląda ich codzienność.

Czytaj dalej„Do źródła dobra i szczęśliwości” (Władysław St. Reymont, „Pielgrzymka do Jasnej Góry”)

„Poszłam na wojnę taka mała…” (Swietłana Aleksijewicz, „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”)

 

Są książki, których nie mogę czytać spokojnie. Co kilka stron, co pół rozdziału wzrok wędruje za okno, żebym mógł uspokoić emocje i pozbierać myśli. Tak było z książką Swietłany Aleksijewicz, białoruskiej reporterki. Postanowiła ona zebrać relacje żołnierek, uczestniczek Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, dziewcząt i kobiet, które wiedzione najczęściej patriotycznym odruchem wstępowały do armii i trafiały na front.

Czytaj dalej„Poszłam na wojnę taka mała…” (Swietłana Aleksijewicz, „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”)

W krainie lentilków (Mariusz Szczygieł, „Gottland”)

 Gottland

W połowie lat osiemdziesiątych kilkunastoletniemu przybyszowi z Polski  Czechosłowacja jawiła się jako coś w rodzaju wielkiego sklepu ze słodyczami. W wiejskim sklepiku niedaleko obozu pionierskiego, w którym mieszkała nasza grupa kolonijna, było chyba więcej rodzajów czekolady, niż widziałem w życiu, a lentilki nie stanowiły rarytasu pokątnie szmuglowanego do naszych przaśnych warzywniaków. Naiwna młodość dziwiła się: czemu tu może być wszystko, a u nas nie ma nic? Nikt nie wypowiadał tego pytania na głos, a gdyby nawet to zrobił, to pewnie i tak nie usłyszałby odpowiedzi. Nikt z nas też nie zaglądał za kolorowe fasady, nie wnikał, co tak naprawdę zakrywają pełne sklepowe regały.

Czytaj dalejW krainie lentilków (Mariusz Szczygieł, „Gottland”)