„Ważne ogniwo w rozwoju chirurgii” (Jurgen Thorwald, „Pacjenci”)

Pacjenci

 

Miałem kiedyś straszliwą fazę na thrillery medyczne. Wiecie, Robin Cook i te klimaty. Tajemnicze zgony w szpitalu, skorumpowani lekarze, złowrogie spiski koncernów farmaceutycznych, wojskowi testujący na niewinnych broń bakteriologiczną i obowiązkowo jakaś szlachetna i młoda lekarka, która w swej naiwności zaczyna rozgrzebywać zamiecione pod dywan sekrety, by po licznych niebezpiecznych perypetiach doprowadzić do ujęcia winnych. Tymczasem wcale nie trzeba fikcji, żeby mieć dreszcze na plecach, wystarczy zagłębić się nieco w prawdziwą historię medycyny.

Lek na całe zło? (Jürgen Thorwald, „Triumf chirurgów”)

Triumf chirurgówGdy narkoza i antyseptyka opanowały szpitale i gabinety lekarskie, chirurdzy coraz śmielej zaczęli eksplorować niedostępne im dotąd narządy i układy. Próbowano coraz to nowych operacji, wierząc w to, że skalpel stanie się uniwersalnym remedium na wiele schorzeń wcześniej nieuleczalnych, a medycy stworzą ponadnarodowe „imperium chirurgów”, oddane bezinteresownej walce o zdrowie pacjentów.