Szorstka jak lina cumownicza (Ian McGuire, „Na wodach Północy”)

Na wodach PółnocyProza Iana McGuire’a jest szorstka jak lina cumownicza i brutalnie bezpośrednia jak marynarskie rozmowy. Zapomnijcie o romantyce morza i żądzy przygód, które gnały ludzi na szerokie wody. Marynarze na pokładzie „Ochotnika” pożądają głównie pieniędzy, a co najmniej jeden z nich pragnie też zaspokajać swój zew krwi, ślepy i bezwzględny.

Pranie literackie (cz. 2): „Dobrze jest nad wodą wystawić szopę, w której praczki piorą…”

Od czasów zajmujących się praniem królewien Homera minęło całkiem sporo czasu i panie domu z wyższych sfer straciły zainteresowanie brudną bielizną. Te najzamożniejsze miały od tego ochmistrzynie i służące, które w pałacach i dworach przejęły niewdzięczną czynność, wymagającą sporej wiedzy teoretycznej i umiejętności praktycznych. W końcu wtedy jeszcze nie wystarczało nasypać proszku do pralki…  

„Niby mucha w pajęczynę” (Pandelis Prevelakis, „Kronika pewnego miasta”)

Kronika pewnego miasta

 

Literatura potrafi wzbudzać tęsknoty i tęsknoty zaspokajać. Pandelis Prevelakis swą książką złożył hołd rodzinnemu miastu, dając wyraz własnej nostalgii i próbując ją odegnać wspominaniem ulic, placów, sklepików, portu, a przede wszystkim ludzi – krewnych, sąsiadów, charakterystycznych typów spotykanych na co dzień. Równocześnie „Kroniką pewnego miasta” zapewne w wielu czytelnikach wzbudził tęsknotę za ciepłym słońcem odbijającym się od białych domów, za urokliwym labiryntem zaułków pełnych kramów i widokiem błękitnego morza.

Księgozbiory polskie, cz. 12: Książki w getcie warszawskim

O czytaniu w getcie warszawskim świetnie pisał Marcin Szczygielski w „Arce czasu”: jego młody bohater pochłania kolejne tomy, by zająć sobie czymś czas, by uciec od przerażającej rzeczywistości na zewnątrz. I była to postawa częsta. Spragnieni literatury czytelnicy musieli pokonywać spore trudności, ponieważ 9 lutego 1940 roku nakazano zamknięcie żydowskich wypożyczalni, a w czerwcu tegoż roku zakazano Żydom prowadzenia księgarni. Ograniczenia te zniesiono w 1941 roku. Biblioteki w dzielnicy zamkniętej cieszyły się wielką popularnością (oficjalnie działało ich 35), chociaż przechodzące przez wiele rąk tomy postrzegano jako potencjalne rozsadniki tyfusu – mogły się w nich trafić wszy. Intensywnie też książkami handlowano, bardzo często na ulicach; przedstawicielom inteligencji wyprzedaż domowego księgozbioru, choć bolesna, pomagała w uzupełnieniu skąpego budżetu. Nic dziwnego, że jeden z najwnikliwszych obserwatorów życia za murami getta, Emanuel Ringelblum, również poświęcił tej ważnej kwestii nieco miejsca w swej kronice wydarzeń.

Szpieg, śpioch, kret (Viet Thanh Nguyen, „Sympatyk”)

Sympatyk

Ostatnie dni przed upadkiem Sajgonu. Wojna wietnamska ma się ku końcowi. Nadciągają siły północnowietnamskie, w mieście trwa gorączkowa ewakuacja. Wszyscy próbują wyrwać się z oblężenia. Również jeden z generałów stara się ocalić siebie i swoich najbliższych przed zemstą komunistów. Niemal cudem jego świta ucieka, by rozpocząć nowe życie: uchodźców w Stanach Zjednoczonych. Wśród współpracowników generała znajduje się porucznik, na pozór oddany i lojalny, wykształcony w Ameryce, a w rzeczywistości komunistyczny „kret”, donoszący swoim mocodawcom o każdym posunięciu przełożonego.

Pranie literackie (cz. 1): Pranie głoś, Muzo!

Nawet nam, posiadaczom pralek automatycznych, pranie wydaje się  czynnością męczącą i mało urokliwą, do bólu przyziemną. Nie inaczej było w poprzednich wiekach. Należało do najbardziej uciążliwych obowiązków kobiecych, najchętniej spychanych na niewolnice, służące czy słabo opłacane wyrobnice. Kijanki, balia i tara, a później pralka Frania z wyżymaczką nie pociągały pisarzy i poetów, uznawali je za niegodne miejsca w literaturze, choć pewnie większość z tych pięknoduchów lubiła czyste koszule i krochmalone kołnierzyki. Kiedy próbowałem sobie przypomnieć, kto i gdzie o praniu pisał, na myśl przychodziły mi książki niezbyt dawne; od francuskich naturalistów począwszy. Udało mi się jednak zestawić wstępną listę scenek z praczkami, po łokcie zanurzonymi w mydlinach, z dymiącymi kotłami do gotowania bielizny i schnącymi na sznurach ubraniami. Co jakiś czas zaprezentuję coś z tego zbioru. A może pamiętacie pralnicze epizody ze swoich lektur i podrzucicie propozycję do tego spisu?

Pani pułkownik w stanie spoczynku (Aleksandra Marinina, „Życie po życiu”)

Życie po życiuNiedługo przed swymi pięćdziesiątymi urodzinami Nastia Kamieńska odchodzi z milicji. Całe jej dotychczasowe życie wypełniała praca, nic więc dziwnego, że nie umie sobie znaleźć miejsca w domu. Jej próby przedzierzgnięcia się we wzorową gospodynię zirytowały w końcu nawet cierpliwego i wyrozumiałego męża. Pani pułkownik w stanie spoczynku musiała się czymś zająć, poprosiła więc starego przyjaciela, Stasowa, by zatrudnił ją w swojej agencji detektywistycznej. A firma dostała akurat zlecenie od bogatego oligarchy.