Wyrwać się z kręgu szarości (Sarah Waters, “Niebanalna więź”)

Margaret Prior po śmierci ojca, z którym była blisko związana, popada w apatię. Jako stara panna do końca życia ma mieszkać z matką, zgorzkniałą tyranką. Za radą przyjaciela rodziny dziewczyna decyduje się odwiedzać więźniarki jako tak zwana dama wizytująca. Ma rozmawiać z kobietami, pocieszać, pomagać w nauce, być przykładem do naśladowania. Początkowo zapewne robi to bardziej dla siebie niż dla nieszczęsnych uwięzionych. Jedna z nich zresztą celnie jej to wytyka: „Przychodzi pani do Millbank […] żeby zobaczyć kobiety nieszczęśliwsze od siebie, w nadziei że to poprawi pani humor”. Zetknięcie się z penitencjarnymi rygorami, monotonną rutyną, stałą obserwacją jest jednak dla Margaret wstrząsem; zaczyna się naprawdę przejmować sprawami swych podopiecznych i szczerze chce im dopomóc. Czytaj dalej

Kres niewinności (William Golding, „Władca much”)

W swych powieściach o rozbitkach Juliusz Verne daje wyraz wierze w triumf ludzkiego umysłu nad naturą, w potęgę wiedzy w zetknięciu z niesprzyjającymi warunkami i kreśli portrety nieustraszonych, szlachetnych ludzi, dla których pobyt na bezludnej wyspie to raczej okazja do wykazania się niż katastrofa. Inteligencja, wiedza, odwaga, prawość i altruizm pozwalają jego „Robinsonom” tworzyć niemal utopijne, doskonałe mikrospołeczności. O ile w przypadku dorosłych uciekinierów z oblężonego Richmond w „Tajemniczej wyspie” można to znieść (choć im czytelnik starszy, tym trudniej mu to przychodzi), o tyle doskonała organizacja i umiejętności społeczne gromadki uczniów z „Dwóch lat wakacji” mogą ich rówieśników przyprawić o nieliche kompleksy (a rodziców nastolatków o trwały grymas niedowierzania na twarzach). William Golding we „Władcy much” nie podziela optymizmu Verne’a, o jego wierze w idealizm młodzieży nie wspominając. Zgorzknienie to, cynizm czy po prostu lepsza znajomość psychologii i mechanizmów społecznych? Czytaj dalej

Księgozbiory polskie, cz. 10: Biblioteka pisarza

Mało komu z nas dana jest biblioteka pod postacią osobnego pokoju wypełnionego regałami sięgającymi sufitu, z wygodnym fotelem, podręcznym stolikiem na kubek z herbatą (chociaż w takiej bibliotece bardziej na miejscu byłaby filiżanka Royal Doulton z ręcznie malowanymi wrąbkami) i dającą ciepłe światło lampą. Zawsze z zazdrością czytam takie opisy, marząc, że może kiedyś… Z drugiej jednak strony, jakże kruche są takie książkowe enklawy, zmiatane bez śladu przez rozmaite kataklizmy. Taki był też zresztą los domu i biblioteki Melchiora Wańkowicza, którym tyle ciepłych słów poświęcił w “Zielu na kraterze”. Czytaj dalej

Nieustanna niespodzianka (Jan Potocki, „Rękopis znaleziony w Saragossie”)

Czytelnik „Rękopisu znalezionego w Saragossie” może podpisać się pod wrażeniami, które stały się udziałem Alfonsa van Wordena: „Tyle różnorodnych miejsce, tyle nowych widoków było dla mnie, mieszkańca nizin, nieustanną niespodzianką. Niezwykłe opowieści naczelnika i Rebeki utrzymywały mój umysł w stanie oczekiwania i zawieszenia, szykując go na doznania, jakim chciano mnie poddać, na ruch, w jaki chciano mnie wprawić”. Jan Potocki tak samo serwuje niespodziankę za niespodzianką, tak samo steruje doznaniami czytelnika i wedle własnego kaprysu czy też literackiego planu rzuca go w wir wydarzeń wywołujących zawrót głowy albo zawiesza pomiędzy epizodami, by dać mu chwilę wytchnienia. Czytaj dalej

„Wilkom podobni wikingowie” (Philip Parker, „Furia ludzi Północy”)

Pierwszy odnotowany napad „wilkom podobnych wikingów” nastąpił pod koniec VIII wieku. Przybyli znikąd i wzbudzili nieopisaną grozę: palili, rabowali, mordowali, bezcześcili kościoły i klasztory, zagarniali jeńców. Podobną histerię wywołało w średniowieczu chyba tylko pojawienie się Mongołów. Książka Philipa Parkera pokazuje jednak, że ten obraz dzikich łupieżców to krzywdzący stereotyp. Czytaj dalej

O podstępnym krokodylu, dziadku i wnukach (Per Olov Enquist, „Góra Trzech Grot”)

Nocą w ciemnym pokoju wiele może się przydarzyć obdarzonej wyobraźnią sześciolatce. Na przykład podstępny krokodyl może ją ugryźć w pupę. Niestety, rodzice nie wykazują zrozumienia dla tego okropnego wydarzenia. Tylko dziadek może ukoić wnuczkę i wymyślić sposób, żeby zielona gadzina więcej nie zatapiała zębisk w ciele Miny. On wie, że „kiedy czuje się lęk przed atakiem krokodyli, trzeba koniecznie dokonać czegoś wielkiego”. I wymyśla kilkudniową wyprawę ze swoimi wnukami na wysoką górę. Czytaj dalej

Strzeż się odmieńca! (John Wyndham, „Poczwarki”)

Strzeż się odmieńca! głosi jedna z surowo przestrzeganych zasad społeczności. Każda dewiacja – bez względu na to, czy to roślina, zwierzę, czy człowiek – musi zostać zniszczona. Dla dobra pozostałych, dla dobra wszystkich odmienność należy wyeliminować. Na Ziemi po stuleciach od bliżej nieokreślonej, ale potężnej katastrofy nuklearnej odizolowane społeczeństwa próbują się bowiem rozwijać, wyżywić, przekazać resztki wiedzy, jakie im pozostały, obronić przed atakami z Rubieży, dzikiego pogranicza. Czytaj dalej

%d bloggers like this: