Pisarze ze starej szkoły (XXIX): Antoni Słonimski o Marcelu Prouście

Od osiemdziesięciu lat wszyscy ciekawi dzieła Marcela Prousta mogą sięgać po przekład Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Wysiłkowi i talentowi tłumacza już w chwili wydania polskiej wersji trzech pierwszych tomów „W poszukiwaniu straconego czasu” pomnik wystawił Antoni Słonimski. Mimo iż podnoszą się niekiedy głosy, że potrzebne jest nowe tłumaczenie, nikt chyba na razie nie podjął tego trudu. W oczekiwaniu na śmiałka cieszmy się pracą Boya, szczególnie że dostępna jest w domenie publicznej.

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane (Natalia Rolleczek, „Gang panny Teodory”)

Być może najstarsi krakowianie pamiętają tamto lato z początku lat sześćdziesiątych, gdy ich miastem trząsł gang panny Teodory. Jego złowrogi cień obejmował cały Zwierzyniec, sięgał po Wawel, a nawet podkrakowskie wsie. Nikt z przerażonych mieszczan nie miał pojęcia, że za bezwzględną przestępczą strukturą kryje się czternastoletnia panienka. Bynajmniej żadna do szpiku kości zdemoralizowana zbrodniarka, ale najzwyklejsza Danuta Pętlikówna, której nie wypalił wyjazd na wakacje.

Miłość z deadlinem (Dorit Rabinyan, „Żywopłot”)

Historia Romea i Julii eksploatowana jest od stuleci w coraz to nowszych wariantach i dekoracjach. Dorit Rabinyan postawiła na Julię Żydówkę i Romea Palestyńczyka. Weronę zastąpiła zimowym Nowym Jorkiem, a rodowe niesnaski – wrogością dwóch narodów. Nie powiem, to mogło się udać. Ba!, zdaniem choćby Amosa Oza udało się wręcz nadzwyczajnie. Tyle że nie. Jednak coś nie wyszło.

Wypracowania i opowiadania (Antologia „Zabawa w Boga”)

„Zabawa w Boga” to antologia dwunastu opowiadań autorów związanych ze Śląskim Klubem Fantastyki. Mimo różnorodnego podejścia do wskazanego w tytule tematu, zdecydowana większość tekstów to rzeczy, które niczym się nie wyróżniają, utrzymane w konwencji gładkich wypracowań, do przeczytania i szybkiego zapomnienia. Szczęśliwie na osłodę trafiło się też kilka opowiadań oryginalniejszych, dzięki czemu czas spędzony nad tym zbiorem nie był bezpowrotnie stracony.

Pisarze ze starej szkoły (XXVIII): Maria Dąbrowska o Marcelu Prouście


Pierwsze wzmianki o dziele Marcela Prousta pojawiają się w dziennikach Marii Dąbrowskiej w 1927 i 1929 roku, jednak dopiero po zakończeniu wielkiej pracy nad „Nocami i dniami” pisarka sięga po ten „«ostatni krzyk» wyrafinowanej literatury”, a wrażenia zapisuje (szkoda, że tak skrótowo) w swoich notatkach.

Facet, który był sobą (Wiesław Weiss, „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”)

Gdzieś na antresoli, w starych rocznikach „Magazynu Muzycznego” sprzed ćwierćwiecza, kryje się numer z felietonem Tomasza Beksińskiego, który opowiadał o początkach swej muzycznej pasji i fantastycznej kolekcji płyt należących do jego ojca. Z rozbawieniem i zdziwieniem czytałem, jak Zdzisław Beksiński do malowania włączał sobie Deep Purple albo Black Sabbath, budząc tym szacunek kolegów syna, przyzwyczajonych do ojców bardziej konwencjonalnych. Chyba trochę zazdrościłem Tomaszowi, że mógł się z ojcem kłócić o to, czy Kate Bush śpiewa, czy piszczy, a nie o bałagan na biurku.

„Mamy nie są dla nas” (Gilles Paris, „Nazywam się Cukinia”)

Niech was nie zwiedzie gromadka kolorowych ludzików na okładce. To nie bohaterowie beztroskiej animacji, to dzieci głęboko skrzywdzone, po dramatycznych przejściach, z których próbują się podnieść. O ich przeszłości i teraźniejszości, lękach i marzeniach opowiada dziewięcioletni Cukinia.