„Z ulicy na ulicę” (Izrael Rabon, „Ulica”)

Ulica

 

Warto wierzyć swojej czytelniczej intuicji, warto zadać sobie nieco trudu, by dotrzeć do książek zapomnianych, ale wartych przeczytania i przypomnienia. „Ulica” to debiutancka powieść Jisroela Rabona, bardzo utalentowanego, lecz niemal doszczętnie zapomnianego pisarza i poety, który tworzył w języku jidysz. O jego drugiej powieści, „Bałutach”, pisałem tu niemal równo rok temu.

„Odrobinka w tej wielkiej całości” (Jarosław Iwaszkiewicz, „Podróże do Polski”)

Piechotą, konnym wozem, koleją, samochodem, a nawet motorówką przemierzał Jarosław Iwaszkiewicz Polskę, kraj bliski i znajomy, a jednocześnie egzotyczny i daleki – bo taka była Polska dla małego chłopca wychowywanego na Ukrainie, który znał ją początkowo tylko z opowieści, i taka pozostała dla dorosłego mężczyzny. Przez całe swe długie życie Iwaszkiewicz, jak sam pisze, nie zdołał się Polską nasycić, nie zdążyła mu też ona spowszednieć. Oglądał ją zawsze z niezmiennym zaciekawieniem, inspirowała go i pobudzała. Z tych wrażeń i wspomnień, „nieokreślonych uczuć, impresjonistycznych obrazów, bezideowych rysunków” składa się tom „Podróże do Polski”.

Pranie literackie, cz. 9: Pranie jako test rycerskości

Duże pranie z pomocą „Frani” wymagało całego dnia, dobrej organizacji i dodatkowej pary rąk do pomocy, a i tak nie było pewności, że wszystko uda się doprowadzić do szczęśliwego końca. Obdarzone indywidualnością urządzenie potrafiło się bowiem zepsuć w połowie krzątaniny. Wtedy dobrze było mieć w domu córkę lub wnuczkę, której fatyganci podejmowali nierówny bój z elektrycznym mechanizmem, byle zasłużyć na ciepłe spojrzenie swej wybranki.

Parostatkiem w piracki rejs… (Anna Hrycyszyn, „Zatopić »Niezatapialną«”)

W królestwie, o którym niewiele się dowiadujemy, z problemami polityczno-społecznymi, których możemy się tylko domyślać, grasuje piracki parostatek o nazwie „Niezatapialna” pod wodzą kapitan Jollienesse Rożnowski (karkołomne zestawienie!). Jej załoga to same dziewczęta (plus kucharz). Sprytne i przedsiębiorcze piratki z małą pomocą magicznych wynalazków atakują statki handlowe i wymykają się obławom Straży Przybrzeżnej. W kraju jednak dzieje się coraz gorzej, prawo ulega zaostrzeniu, a polowanie na wodnych rozbójników i rozbójniczki robi się coraz intensywniejsze. Na dodatek Nes, jak ją wszyscy nazywają, zakochuje się w niewłaściwym mężczyźnie, co zmuszą i ją, i jej ukochanego do dokonania trudnych wyborów.

Za chlebem (Martin Pollack, „Cesarz Ameryki”)


Nędza w Galicji w XIX wieku była wręcz przysłowiowa. „Każdy Galicjanin pracuje za pół człowieka, a je za ćwierć”, pisał publicysta Stanisław Szczepanowski. Mężczyzna w tym regionie żył średnio 27 lat, podczas gdy Czech 33 lata, a Anglik nawet 40. Nic więc dziwnego, że tysiące mieszkańców zacofanego zakątka Austro-Węgier szukały lepszego losu z dala od domu, w miejscach, gdzie brakowało rąk do pracy w przemyśle i gdzie było dość ziemi dla tych, którzy chcieli ją uprawiać.

Pisarze ze starej szkoły (XXX): „…bo forsa mi była potrzebna”

Monika Szwaja pracowała w szczecińskiej telewizji do ogłoszenia stanu wojennego. Wyrzucona z pracy, uczyła polskiego w szkole. Po 1989 roku wróciła do ulubionego zawodu i znowu zaczęła przygotowywać programy dla TVP. Niestety telewizyjna rzeczywistość w pewnym momencie okazała się niezbyt łaskawa i Monika Szwaja stanęła przed poważnym problemem, o którym tak opowiadała później na jednym ze spotkań autorskich…

Liczenie słupków, czyli co się klika najlepiej

Cyzelujemy tekst, by jak najlepiej opowiadał o książce, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, i jak najskuteczniej zachęcił innych do sięgnięcia po recenzowane dzieło. Dobieramy starannie cytaty, stopniujemy przymiotniki, sięgamy wyżyn argumentacji pewni sukcesu i tłumów blokujących serwer, żeby naszą recenzję przeczytać. Tymczasem tłumy czytelników (i, nie ukrywajmy tego, również wszelkich spamerskich botów) kierują się w zupełnie niespodziewane rejony naszego bloga, ku tekstom o książkach mniej spektakularnych, bardziej przykurzonych czy wręcz zaskakujących.