Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nie przeszkadzać geniuszowi

Posted on 25 stycznia 201126 lipca 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Poplotkujmy sobie, skoro już i tak zaczęliśmy. Młodzi państwo Żeleńscy z lekką zgrozą obserwują meblarskie poczynania mistrza, ale „wobec tego, że Wyspiański zechciał się nimi zająć, nie było mowy, aby się wymówić od tego, co jego bawiło i zajmowało; również nie było mowy o tym, aby mu czynić jakieś uwagi; ja osobiście byłem w stosunku do Wyspiańskiego bardzo nieśmiały”. „Ależ to musiała być mocna osobowość, skoro bał się go sam Żeleński”, pada komentarz. Osobowość to na pewno była mocna, ale moim zdaniem nie sam geniusz przytłaczał młodego małżonka, a raczej jego „fanatyczna wielbicielka”, profesorowa Eliza Pareńska, czyli teściowa autora „Słówek”. Świeżo po ślubie nie można teściowej odpłacać niewdzięcznością za tyle serca włożonego w uwicie gniazdka nowożeńcom. Właściwie powinienem teraz obgadać tę nietuzinkową postać, ale z całą życzliwością uczynił to już zięć, więc skupię się na meblach (ale na pociechę wrzucę „Portret podwójny Elizy Pareńskiej” autorstwa wiadomego). Arcydzieła stolarstwa stanęły w mieszkaniu i dalszy ciąg znamy. Wyobrażenie o nich dają szkice i zdjęcia.
Całe to gadanie o umeblowaniu jest mi potrzebne do wysnucia tezy, że Wyspiański do mebli miał podejście podobne jak do żony. „Meble w salonie nie powinny być wygodne, bo inaczej goście za długo siedzą i zabierają czas do pracy…” – twierdził ten „rzadki klejnot”. Proszę zapamiętać to stwierdzenie.
Teraz o żonie. Nazywała się Teodora Teofila Pytko, nie miała ani urody, ani wykształcenia. Według bardzo romantycznej wersji krążącej po Krakowie Wyspiański poznał ją pewnej nocy nad Wisłą, gdy chciała popełnić samobójstwo. Była wtedy w ciąży. Artysta został ojcem chrzestnym tego dziecka, a potem na świat zaczęły przychodzić jego własne dzieci, chociaż z Teodorą przez niemal dziesięć lat mieszkali oddzielnie, a o ślubie mowy nie było. Pociągała go fizycznie, lubił jej słuchać, gdy śpiewała i opowiadała. Uosabiała zdrowie i tężyznę fizyczną, których mu brakowało. Oddajmy teraz głos Marcie Tomczyk-Maryon:
Teodora stworzyła mu ciepły dom, z którego czerpał siły. Potrafiła się także opiekować mężem, a to w miarę postępowania choroby było coraz trudniejsze. I to właśnie te wartości okazały się ważniejsze niż wykształcenie i wspólne zainteresowania. Artysta być może nie potrzebował, a nawet nie chciał mieć żony inteligentnej, o szerokich horyzontach, ponieważ mogłaby mu… przeszkadzać w pracy. Kobieta wykształcona konkurowałaby z nim pod względem intelektualnym, absorbowała swoimi problemami, a wreszcie mogłaby mieć wysokie wymagania, które artyście z różnych względów, na przykład materialnych czy czasowych, trudno byłoby spełnić.
Touché! Ci geniusze to jednak odrębny gatunek, żeby tak kobietę do krzesła przyrównywać…

PS. Boy być może bał się teściowej, ale Kraków drżał przed Wyspiańskim: „Zaczęły się narady, jak to Wyspiańskiemu powiedzieć, a wszyscy się go bali po trochu; bali się jego stalowego spojrzenia, jego uśmieszku i brzękliwego głosu, który umiał być bardzo ostry”.

** Cytaty pochodzą z Ludzi żywych Tadeusza Boya-Żeleńskiego (Pisma, t. 3, Warszawa 1956) i, oczywiście, z Wyspiańskiego Marty Tomczyk-Maryon.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

51 thoughts on “Nie przeszkadzać geniuszowi”

  1. ksiazkowo pisze:
    25 stycznia 2011 o 07:57

    Boskie :D Teraz to już na 100% mam ochotę poznać bliżej „rzadki klejnot”, w którego umyśle wylęgły się takie idee! A ta Teodora – może głupia dla mistrza – ale wydaje się być również lekko nietypową kobietą ;)

    A przy okazji narobiłeś mi ochoty do zapoznania się z Boy’em-Żeleńskim. Już kiedyś się ta pojawiła po Twoim cytowaniu „Słówek” tu i ówdzie, a teraz się jeszcze pogłębiła.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 08:00

    O Boyu to jeszcze na pewno będzie, jestem przy nieustającej lekturze jego pism zebranych, więc będę się dzielił smaczkami.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. Iza pisze:
    25 stycznia 2011 o 08:51

    I tak powoli, powoli, zostaniesz trendsetterem dzięki któremu lepsza moneta wyprze gorszą (w tym przypadku Boy i Wyspiański wampiry);)

    P.S. jestem pod wrażeniem, że notka została wysłana o… 5 rano. O tej porze to ja nawet czytać nie jestem w stanie, nie mówiąc o pisaniu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 08:59

    Liczę na ustanowienie nowej mody, tylko co ja wtedy będę czytał? Chyba te wzgardzone wampiry, żeby być oryginalnym:P
    Piąta rano to automat, bez obaw. Ustawiasz i idziesz spać, wzbudzając przy okazji podziw czytelników:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. agawa79 pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:14

    O wampirach bez większej ujmy na czytelniczym honorze można przeczytać u Janion. Na przykład. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. agawa79 pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:17

    A co do rzeczonych mebli, ktoś je kiedyś ślicznie określił: „takie horpyny”. Trafnie, uważam. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:20

    Można, ale to nadal byłoby podążanie za stadem, tyle że pożywka nie byłaby fast-foodem, jeśli się jasno wyrażam:P Z wampirów to tylko Zreformowane Wampiry z Ankh-Morpork:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:23

    Tego z horpynami nie znałem. Faktycznie ślicznie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. agawa79 pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:30

    A bo z horpynami to, jak sobie właśnie przypomniałam, moja historyczno-sztuczna przyjaciółka. Mogłeś nie słyszeć. ;)

    BTW, zamarzyło mi się właśnie polansowanie się z Janion w metrze. Rozumiesz, jadę, okładkę trzymam tak, żeby słowo WAMPIR nie umknęło żadnej nastolatce, a trzy dni później czytam na gazeta.pl o tym, jak moda na wampiry wkroczyła na tereny niszowe.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:40

    No to koleżance pozdrowienia przesyłam:) Słowo/Obraz Terytoria powinno jak najprędzej wydać „Wampira” w wersji kieszonkowej z okładką w poetyce „Zmierzchu”, bestseller by się zrobił że hej:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. agawa79 pisze:
    25 stycznia 2011 o 21:52

    Amen! AMEN!

    http://img151.imageshack.us/img151/9486/okladkazb.jpg

    (Tak na szybko; zdjęcie trochę mało krwiste, ale to się dofotoszopuje potem).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:04

    A dlaczego Pattinsonu kły gustowne z korali warg nie wystają, hę? I jucha koniecznie musi mu po brodzie spływać, bez tego ani rusz:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. ksiazkowo pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:27

    Zabiła mnie agawa okładką :D

    [To rzekł trup engi leżący pod biurkiem)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:31

    Przebić ci serce osikowym kołeczkiem?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. ksiazkowo pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:40

    Nic mi nie jest wiadomo na temat mych ewentualnych wampirycznych predyspozycji ;p

    A poza tym – wampir (w rozumieniu przedzmierzchowym ;p) to postać interesująca i nie wiem skąd pomysł dobijania kołeczkiem ;p

    PS. W ciekawym kierunku rozwija się ta dyskusja ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:45

    Dyskusja flat, ubi vult:P Kołeczek wyłącznie zapobiegawczo, na wypadek, gdybyś miała kiedyś kontakt z jakimś bałkańskim wampirem:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. ksiazkowo pisze:
    25 stycznia 2011 o 22:52

    Jakby był bałkański, to mogłoby to być nawet przyjemne ;) Przynajmniej czysta rasa wampirza, a nie jakieś podróbki ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    25 stycznia 2011 o 23:01

    Koleżanka rasistka, nieładnie:P No to może byśmy wrócili do Wyspiańskiego…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 10:18

    Cztery sprawy.

    Po pierwsze – stworzyłam upiora! No bo skoro Agę zabiłam, a ona wciąż pisze, to to może oznaczać tylko jedno. Palcyma nie będę pokazywać, komu się należy osinowy kołek.

    Po drugie – krwiste ząbki można dorobić fotoszopem, ale jednak myślałam, żeby może nawiązując do wampirów w sposób nie-aż-tak nieoczywisty rozwijać u młodzieży wyobraźnię. Choć w sumie pewnie i racja, że nie tędy droga, ech, panie dziejku.

    Po trzecie – będę się upierać, że TŻ bał się jednak samego SW (choć nie twierdzę, że wszelakich przyległości nie). W „Historii pewnych mebli” stoi wszak jasno i wyraźnie, że SW miał COŚ, co onieśmielało, i z kontekstu dość jednoznacznie wynika, że onieśmielało również autora tych słów. :) Czy słusznie się domyślam, że oto zainicjowałam dyskusję na temat stopnia bliskoznaczności wyrażeń „bać się” i „być onieśmielonym”? :D

    Po czwarte – tropiąc motywy ponadnaturalne w twórczości SW trafiłam na pastelowy portret Przybyszewskiego. Upiór jak ta lala, mówię Wam (album Heleny Blum o Wyspiańskim, strona bodajże 16., wyd. Auriga 1969).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 stycznia 2011 o 10:27

    Ad 1: w kwestii przydziału kołków załatwcie sprawę między sobą;
    Ad 2: obawiam się, że młodzieży trzeba kawę na ławę, znaczy zęby na facjatę, zakrwawione musowo:P
    Ad 3: nie będę się upierał, chociaż nieśmiało podsunę, że może bał się i SW, i teściowej:)
    Ad 4: nie bądź taka, podziel się obrazkiem, bo chwilowo mam pod ręką tylko gugla, a tam królują portrety tej Dagny nieszczęsnej.
    PS. Odkąd słowo „wampir” zaczęło częściej padać, wzrosła oglądalność. Może to jest jakaś droga, którą należy podążać, a nie lansować jakichś zamierzchłych klasyków:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 15:12

    Proszzzz bardzo: http://img831.imageshack.us/img831/9852/przybyszewski.jpg

    Mówisz, że WAMPIR zwiększa statystyki? Hm, wprawdzie stawiam na jakość a nie liczbę wejść, ale muszę się sama przekonać, jak to działa. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. maiooffka pisze:
    26 stycznia 2011 o 18:01

    Więcej takich smaczków poproszę! Dawno już odłożyłam książki Barbary Wachowicz na półki, a czuję się jakby znów powróciła w jej świat artystów i polskości.
    Pisma Boya-Żeleńskiego kurzą się gdzieś na niedostępnych wyżynach, zbierane, ale – niestety – nie czytane. Choć tomu trzeciego najwyraźniej brak. Tymczasem czekam więc na Twoje doniesienia z tego frontu :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. the_book pisze:
    26 stycznia 2011 o 18:26

    Chyba się skulkuję, bo właśnie dziś stworzyłam konkurs dla dzieciaków z mojej szkoły pt:”Co wiesz o 'Zmierzchu’?” Cholerka:)
    A poza tym słyszałam,że te meble to naprawdę były totalnie niepraktyczne :)
    P.S. Świetny blog!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 stycznia 2011 o 19:41

    @agawa79: Faktycznie, demon jak malowanie:) I jak wyniki akcji demon? Oglądalność poszybowała? Zostawiłbym Ci jakiegoś komcia, ale to wymaga normalnie wypełnienia ankiety jak do peerelowskiego paszportu:P

    @maiooffka: Mam w planach powtórkę „Dziewic konsystorskich”, to sobie powypasuję i podonoszę:P

    @tha_book: Dzięki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. blog sygrydy dumnej pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:00

    no prosze! jeden i drugi to absolwenci mojego szacownego liceum. z tym, ze wole zdecydowanie boya – glównie pzrez zwiazek w krzywicka

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:03

    Oglądalność rzeczywiście jakby drgnęła, ale nie wiem, jak sprawdzić, co ludzie wpisują w Googla, żeby do mnie trafić. Nie śledzę statystyk jakoś bardzo obsesyjnie, ale poważne skoki zarejestrowałam dwukrotnie: jak znęcałam się nad Dehnelem i po napisaniu notki o „Sztywniaku” Mary Roach. No i wtedy, kiedy wisiałam na głównej bloxa i gazety, ale to inna bajka.

    Poza tym uprasza się o zostawianie kOmcIUff, bez kOmcIUff pisanie bloga jest bez sĘsu! Naprawdę tak trudno przy rejestracji podać nazwisko nauczyciela, który uczył prababcię matematyki? :p

    Co do czytania publicystyki Boya, to jest to przeżycie rozkoszne i przygnębiające zarazem. Rozkoszne ze względu na myśl i język (no wiem, banały sadzę), a przygnębiające – bo WIELE jego felietonów spokojnie można by opublikować w dzisiejszej prasie i w zasadzie nie zauważyć, że to teksty napisane daaawno temu… a chciałoby się połudzić, że przez tych kilkadziesiąt lat jednak trochę ewoluowaliśmy jako społeczeństwo.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:06

    Zaintrygowało mnie to, co napisała Sygrida dumna: jak związek z Krzywicką przekłada się na wolenie Boya? :)

    PS Czyżby znikła pewna zapora komentarzowa? Fajnie. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:24

    @agawa79: skopałaś Dehnela? Za cóż, ach za cóż? Komcie będą, w końcu sobie przypomniałem, jak miał na imię kot pradziadka.
    W kwestii publicystyki Boya popieram całkowicie, czytałem go po raz pierwszy w szczycie histerii antyaborcyjnej i miałem nieustające deja vu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:47

    o to to to.

    skopałam za Fotoplastykon. a właściwie nie tyle za Fotoplastykon, co za ton wyższości i nieudolne próby przykrycia płytkiej myśli pozłacaną warstwą rozbuchanej polszczyzny.

    Józefa Hena też trąciłam stopą, za biografię Boya.

    a tak poza tym to przygotowuję teksty o Krzywickiej okiem Tuszyńskiej (a właściwie oczami jej rozmówców) oraz o Zośce Żeleńskiej, za którą przepadam; może wreszcie się zmobilizuję, żeby jeden i drugi skończyć :)

    tymczasem wracam do pewnych wiedźm. ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  30. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 stycznia 2011 o 21:53

    „Fotoplastykonu” nie znam (znaczy Siesickiej kiedyś czytałem, o!). Hen beznadziejnie czeka, Tuszyńską czytałem niegdyś, a widzę, że nawet nowe wydanie wyszło i się nawet sprzedało. O Zośce koniecznie życzę sobie poczytać:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  31. agawa79 pisze:
    26 stycznia 2011 o 22:18

    Częstuj się: http://odrobinekultury.blox.pl/2010/01/Fotoplastikon-Jacka-Dehnela.html Mała korekta, Fotoplastikon jest Dehnela, a Fotoplastykon Siesickiej; ten drugi czytał chyba każdy ;)

    http://odrobinekultury.blox.pl/2009/10/Boy-Zelenski-Recenzent-8211-pies-na-baby.html – Hen. Życzliwa mi osoba twierdzi, że recenzja nader trafna i ja się z tą opinią zgadzam. ;) Jeśli znasz te wszystkie Winklowe, Stawary itp., to Hena można sobie spokojnie darować, a książkę oddać komuś, kogo się za bardzo nie lubi.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  32. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 stycznia 2011 o 22:27

    No toś mnie skutecznie odstraszyła od Hena, czytałem, że to właśnie takie idealnie nijakie, ale nie myślałem, że do tego stopnia. Dobrze, że na taniej książce kupiłem:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  33. blog sygrydy dumnej pisze:
    27 stycznia 2011 o 12:24

    w wierze gran wiecej tuszynskiej, a mniej wiery – niestety

    o lubieniu boya – no jak tu nie lubic faceta, kt sie kocha w inteligentnej kobiecie z charakterem? a przy okazji dotarlo do mnie, ze to nie byl tylko tlumacz i „osobowosc” krakowska, ale tez osoba z zacieciem spolecznym, odwaga cywilna i samodzielnym mysleniem

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  34. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 19:03

    O, o Wierze Gran to ja to samo mówiłam i pisałam. :)

    A z kolei w „Długim życiu gorszycielki” pojawia się teza, że romans Krzywickiej i Boya mógł być tak naprawdę romansem tylko w wyobrażeniach Krzywickiej. Czytałaś? Jeśli nie, to nie będę spojlerować. :) Krzywicka charakterna i ważna jako zjawisko, ale osobiście nie przepadam.

    „przy okazji dotarlo do mnie, ze to nie byl tylko tlumacz i „osobowosc” krakowska, ale tez osoba z zacieciem spolecznym, odwaga cywilna i samodzielnym mysleniem” – Przecież to są oczywiste oczywistości! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  35. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 19:21

    Oj, nie niweczcie mi Wiery Grań, bo się zasadzam na tę książkę:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  36. blog sygrydy dumnej pisze:
    27 stycznia 2011 o 21:56

    no nie! to troche za duzo jak na jeden dzien: marco polo nie byl w chinach, a krzywicka z boyem? dopóki nie wynajda wehikulu czasu i osobiscie nie przekonam sie o odwrotnosci, to wierze, ze krzywicka+boy=milosc. chociaz w tuszynska jako wiarygodne zródlo nie wierze, bo ona napisal glupot o singerze

    krzywickiej autorki sie raczej nie da czytac – mam w domu „wichure i trzciny” i to kiepska ksiazka, choc to historia autobiograficzna. natomiast za propagowanie swiadomego macierzynstwa ma drzewko w alei feminizmu

    moze sa ludzie, kt sie rodza madrzy od razu, ale ja tam caly czas sie rozwijam (a przynajmniej chcialabym miec takie wrazenie). dla mnie droga od boya autora anegdot i slówek do boya intelektualnego byla odcinkiem do pokonania – i zajelo to mi pare lat

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  37. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:23

    Fakt, Tuszyńska bywa nierzetelna, ale do mitomanki Krzywickiej to jej daleko; zresztą teoria o braku romansu nie jest teorią Tuszyńskiej, choć pojawia się w jej książce. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  38. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:29

    I tak sobie tu plotkujecie smakowicie, że odczułem potrzebę powtórki „Wyznań gorszycielki”, a przecież ja dramatycznie nie mam czasu na powtórki:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  39. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:40

    A nie odczułeś potrzeby sięgnięcia po „Długie życie gorszycielki”? ;) Książka zaczyna się tam, gdzie kończą się „Wyznania” i jest to o tyle ciekawsze, że przedstawione są opowieści mnóstwa osób, które zetknęły się z Krzywicką, zaś komentarza odautorskiego Tuszyńskiej prawie brak, co zresztą biografii wychodzi na dobre.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  40. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:45

    Aaaa, Sygrydo (mogę tak w skrócie?), dotarło do mnie, że mój wesoły (ekhem) komentarz mógł Ci sprawić przykrość, a ja zupełnie nie miałam nic złego na myśli; po prostu dla mnie publicystyka Boya to od lat chleb prawie że powszedni i tylko o to mi chodziło. :)

    Z wierszy Boya zaś najbardziej kocham ten o cieniach i blaskach zawodu lekarza, napisany podczas podróży do lub od chorego; przy czym nie mam pojęcia, gdzie go mam, psiakostka.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  41. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:45

    Nie odczułem, bo a) nie mam, b) czytałem i nie zrobiło na mnie większego wrażenia, zresztą już zupełnie nie pamiętam czemu. Poza tym Krzywicka bez Boya?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  42. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:50

    Kurde, no, muszę w końcu o Zośce napisać, nie może być tylko ciągle Krzywicka i Boy, Boy i Krzywicka. ;) Zośka też była ważna!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  43. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:54

    Właśnie stwierdziłem, że opowieść o Boyu i Zośce mam na półce, a tymczasem zonk, bo mam Żmichowską i Żeleńską:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  44. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 22:59

    I to na domiar złego zapewne jeszcze nie tę Żeleńską, o której mowa. ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  45. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 23:04

    Teściową tej, o której mowa, uczennicę Żmichowskiej.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  46. agawa79 pisze:
    27 stycznia 2011 o 23:13

    No przecie. :) A tej pozycji, nawiasem mówiąc, jeszcze nie znam, choć szyld „Winklowa” mówi mi, że poznać powinnam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  47. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 stycznia 2011 o 23:17

    Też jeszcze nie znam:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  48. blog sygrydy dumnej pisze:
    28 stycznia 2011 o 00:07

    agawo o wysokim numerze, pieknie mi mówisz!

    nie tyle mi przykro, co lyso – w koncu kto lubi byc posadzany otruizmy i banal?

    o waznej zosce napisz koniecznie. kobiety systematycznie pomijane sa w historii, takze literatury. chocby „krzywicka bez boya” ze znakiem zapytania… moze pióro juz sie zestarzalo, a zapal przeszedl w indoktrynacje – ale czy to ona jedna? o krasnoludkach i sierotce marysi tez sie zestarzalo, a konopnicka byla ciekawa postacia

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  49. agawa79 pisze:
    30 stycznia 2011 o 00:00

    Sygrido, a mnie właśnie Konopnicka między innymi chodziła po głowie w związku z całą powyższą dyskusją. :) Co prawda spora jest jeszcze grupa osób, które o Konopnickiej pogardliwie mówią „ta grafomanka”, ale w ostatnich kilku latach ukazało się w prasie sporo artykułów o Konopnickiej – społeczniczce, o Konopnickiej – kobiecie ze stali. Bardzo ją lubię i cenię, musiała mieć niezły tzw. charakterek i poczucie humoru (chociaż program edukacji szkolnej zdaje się starannie ukrywać ten aspekt jej osobowości). Ostatnio czytałam o niej bardzo dobry, zrównoważony tekst w „Homobiografiach” Tomasika. „Pietrek z powycieranymi łokciami” (to o Dulębiance) – miodzio!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  50. Basia pisze:
    29 stycznia 2014 o 09:44

    Wczoraj sobie w Muzeum Narodowym dumałam nad twórczością Wyspiańskiego, teraz zadumałam się jeszcze bardziej. Piękna notka.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  51. Pingback: Wakacyjny bazar z różnościami – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
4 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d