Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Gród na JIKowym Wzgórzu

Posted on 30 czerwca 20115 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Jutro piątek, więc za chwilę na wielu blogach wyrosną stosiki mniejsze i większe. Nie celebruję tego zwyczaju, ale tym razem zostałem zobligowany do dokonania prezentacji i równocześnie do popularyzowania Projektu „Kraszewski” – którego uczestnicy zamierzają napisać dwieście recenzji utworów Józefa Ignacego Kraszewskiego dla uczczenia przypadającej w roku 2012 dwusetnej rocznicy jego urodzin. Plan realizowany jest z rozmachem, o czym świadczą rosnące słupki procentowe. Ruszył także kącik „Kraszewski od A do Z”, gdzie zebrane zostaną ciekawostki poświęcone jubilatowi: już można tam poczytać o Żańci, zagorzałej wielbicielce pisarza, a dzięki Ysabell wkrótce będzie można zgłębiać niezgłębioną tajemnicę związków JIKa z George Elliot. Wszystkich, którzy chcieliby  zapoznać się choćby z jedną powieścią Kraszewskiego, serdecznie zapraszamy.
Dzieła Kraszewskiego wydawane były wielokrotnie, w ogromnych niekiedy nakładach i w rozmaitej szacie graficznej, nie jest to więc autor wymagający od wielbicieli poświęceń finansowych. W bibliotekach też go pełno. Z typową dla siebie skłonnością do przesady ruszyłem do gromadzenia zapasów lektury i oto rezultaty (uznałem, że zwalenie tych książek na stos byłoby niegodne Mistrza, stąd też wziął się Gród na JIKowym Wzgórzu).
Widok od frontu:
 
Brama wjazdowa z wieżą:
 
I skrzydła:
Lektury na lata. Pierwsza w kolejce „Orbeka”.

***
„Płaszcz zabójcy” w nowy miesiąc wchodzi nie tylko na własnym blogu, ale również w poszerzonym składzie redakcyjnym. Z przyjemnością informuję, że „Płaszcz” swoimi pomysłami, pracą i bogatą biblioteczką wspomaga Lirael. Lirael jest też autorką banerka – będzie nam miło, jeśli zechcecie z niego skorzystać.
Chętnie również przyjmiemy sugestie, kto powinien się znaleźć w kolejnych odcinkach „Płaszcza” – szczególnie będziemy wdzięczni za konkretne wpisy (np. zeskanowane).
 ***
Uzależnionym od Facebooka polecam profile obu projektów: „Płaszcza zabójcy” i Projektu „Kraszewski”.  Na bieżąco można tam znaleźć wszystkie nowości.




Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

38 thoughts on “Gród na JIKowym Wzgórzu”

  1. ksiazkowo pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:18

    Łaaaał, jakie grodzisko pikne! Świetnie to wygląda :) A niektóre wydania (z grzbietów) wyglądają na całkiem ładne, ja jeszcze na takie nie trafiłam.

    JWP faktycznie lubi zaopatrywać się w zapasy na lata. Ale gratulacje, zapas jak się patrzy :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:25

    Nie ma to jak pewność, że nie zabraknie książek do czytania:) A historyczne dzieła JIKa w wydaniu LSW z lat 60. i 70. faktycznie bardzo ładne i nawet ilustrowane. Są nawet lubliniana dla koleżanki Lirael:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:41

    Ale JIK tak ciepło i gościnnie łypie z tego frontonu! :D
    Przyznam się, że wczoraj usiłowałam ułożyć z książek JIKa serce, ale wychodził mi jakiś rozlazły kształt. Szkoda, że nie wpadłam na to, że konstrukcja może być 3D. :) Następnym razem zrobię Stonehenge. :)
    Gród na JIKowym wzgórzu niniejszym przechodzi do historii blogowych stosików.
    A tytuły i wydania takie, że tylko kontemplować.
    Jakie lubliniana??? :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. viv pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:52

    Kolejne stosiki prezentujące książki na ciekawych tłach, ze zwierzęcymi modelami i ozdobnymi dodatkami powoli wyznaczały nowy trend w „stosikowaniu”, ale tego jeszcze nie było! Bardzo zawyżasz poziom sposobu prezentacji nabytków ;)
    Ja już mam na podręcznym stosie „Historię kołka w płocie” znalezioną w domu babci – do końca wakacji na pewno się wyrobię z moją recenzyjną cegiełką w projekcie :)
    Jak mi się JIK spodoba, to u rodziców czeka mnie jeszcze trochę literatury, ale takiej pięknej konstrukcji pewnie zbudować bym nie dała rady :)
    Na marginesie – czy Ty wczoraj świętowałeś? Gdzieś mi jakby mignęło, żeś Piotr chyba… Na wszelki wypadek wszystkiego najlepszego! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. j.szern pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:52

    Ulala – jakie ładne wydania :) Ja mam wersje miekkookładkowe – niektóre strach otworzyć, żeby się nie rozsypały :) Ale nic to – zrobiłam rekonesans i na dobry początek łyknęłam „Serce i rękę” – recenzja w weekend, jak odreaguję (nie książkę, tylko życie ;) i odeśpię :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 czerwca 2011 o 21:56

    @Lirael: Jak dojdę do wprawy, to ułożę szkielet dinozaura z tych JIKów, a co:) A lubliniana są takie, że hoho. W jednej powieści z czasów Sobieskiego zdjęcie lubelskiej kamieniczki, muszę sprawdzić, czy aby się tam akcja nie rozgrywa, a jedna z obyczajówek zaczyna się od opisu Lublina:D Będzie jak znalazł do hasła „L jak Lublin”:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 czerwca 2011 o 22:01

    @Viv: czekamy na wrażenia z lektury „Kołka”, tytuł zapowiada nietypowe emocje:) Obiecuję, że prezentowanie nabytków nie wejdzie mi w krew, ewentualnie kiedyś Pałac Kultury z Balzaca ustawię:D
    Dzięki za życzenia, ale ja z tych mniej popularnych Piotrów:D

    @J.Szern: recenzji wyglądam niecierpliwie. Może podczas lektury Kraszewski nie będzie budził takich emocji, żeby się od razu rozpadać, i dasz radę jeszcze coś przeczytać:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. anek7 pisze:
    1 lipca 2011 o 03:40

    W mojej szkolnej bibliotece mam Kraszewskiego w takich właśnie wydaniach z LSW i sobie co jakiś czas do domu po książeczce przynoszę – aktualnie wizytuje mnie „Stach z Konar”.

    Ponieważ od poniedziałku zaczynam prawdziwe wakacje (bo w tym tygodniu jeszcze jakieś końcówki szkolnej papierologii mnie dopadły) to postaram się stworzyć recenzje tych kilku pierwszych tomów z cyklu „Dzieje Polski”, które już za mną, a potem to już na bieżąco:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. orchisss pisze:
    1 lipca 2011 o 06:48

    Ale fajny stosik! Miałam dwa podejścia do Kraszewskiego i jego „Starej baśni” – no tak jakoś niestrawnie, no ale tyle szumu wokół Projektu, że się poprzyglądam i może coś dla siebie wybiorę.
    A stosisko – powtórzę jeszcze raz przecudne!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 06:52

    @Anek7: czekam niecierpliwie, bo nie wiem, za którą historyczną się złapać:) Czy mąż nie ma nic przeciwko wizytom Stacha?:P

    @Orchiss: Dzięki. JIK to nie tylko „Stara Baśń” – przejrzyj recenzje na blogu PK, może wybierzesz dla siebie coś obyczajowego:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Iza pisze:
    1 lipca 2011 o 06:54

    Te twarde oprawy są ilustrowane? Zbieram szczęke z podłogi i gratuluje stosowej inwencji:).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 07:02

    @Iza: owszem, w każdym tomie gustowny konterfekt autora plus fotografie rycin z epoki, wnętrz, portrety itepe.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 lipca 2011 o 07:33

    Znam te wydania, kilka sztuk nawet mam na strychu:)
    Nie, no muszę ruszyć dupsko sprzed komputera. Idę!
    Dzięki za inspirację;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 07:38

    @Kalio: perły takie na strychu! Toż to obraza boska. Znieś je koniecznie, miotełką z piór oczyść i ustaw na honorowym miejscu:) No i czytaj i opisuj:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. Aneta pisze:
    1 lipca 2011 o 10:19

    Niezwykle ciekawie ułożony stos, jeszcze takiego nie widziałam. Kusi mnie udział w projekcie „Kraszewski”, ale się waham. W żadnym projekcie nigdy nie brałam udziału. Mam w domu egzemplarze z tych samych wydań :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 10:25

    @Aneta: PK nie pociąga za sobą zobowiązań:) Może po prostu spróbuj przeczytać wybraną powieść i zdecyduj, czy chcesz więcej:) A my z radością przyjmiemy tekst bez względu na to, czy przejedziesz JIKa walcem, czy wychwalisz pod niebo:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. Claudette pisze:
    1 lipca 2011 o 10:29

    Zaiste zacny to gród ;)
    I ileż wspaniałych książek!
    Szkoda, że biorę już udział w zbyt wielu wyzwaniach…

    A banner dodałam, gdy tylko się pojawił :)

    Pozdrawiam :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 10:33

    @Claudette: dzięki za dodanie baneru, skoro nie możemy liczyć na udział, to przynajmniej zapraszamy do czytania:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. Sempeanka pisze:
    1 lipca 2011 o 10:37

    Heh :)) jakbym była w domu u rodziców. Mój tato uwielbia cykl historyczny Kraszewskiego. Pomogłam mu go skompletować w całości swego czasu, bo kilku części mu przez lata brakowało. I to są dokładnie te wydania, które widać na twoim zdjęciu ;) Przyznam jednak, że sama przeczytałam tylko „Dwie królowe” (w pociągu jadąc do domu jeszcze na studiach) i „Starą Baśń” (z obowiązku). Pierwsza bardzo mnie zaskoczyła, bo wręcz ją pochłonęłam, druga – jakoś bez emocji, chyba nie przypadła mi do gustu opowieść na podstawie popielowej legendy, coś w niej zgrzytało…
    W liceum korzystałam jeszcze z czegoś w rodzaju „Poczet Królów” takie krótkie zapiski i ciekawostki spisane przez Kraszewskiego o kolejnych władcach Polski, ale nie pamiętam jaki był tytuł. Sprawdzę jak będę w domu. To była niezła odskocznia od tradycyjnego bezpłciowego podręcznika historii :)

    Na pewno jeszcze chwycę za Kraszewskiego – no przecież wstyd by było ominąć coś, co ma się podane na tacy – prawda ? :))

    Acha, no i jeszcze – świetny pomysł z tym książkowym grodziskiem!!! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 10:39

    @Sempeanka: dzięki za uznanie dla grodziska:) I faktycznie żal byłoby nie skorzystać z rodzicielskich zapasów:) Niektórzy faktycznie mają wszystko podane na tacy, podczas gdy inni muszą pracowicie sami gromadzić zbiory od podstaw:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. Sempeanka pisze:
    1 lipca 2011 o 10:50

    eeee…. no wiesz :) dołożyłam do tego zbioru jakies 7-10 cegiełek. Bieganie po antykwariatach w jednoznacznym celu w okresach przedświątecznych i okołourodzinowych, zanim jeszcze powstało Allegro, to nie był znowu taki miód :)) i nie było tel. komórkowych żeby od ręki sprawdzić co i jak gdy się nie zabrało listy :))

    … no dobra, dobra – wiem że trudniej jest kompletować od zera ;) Popadłam w takowe szaleństwo z Singerem, ale już przy użyciu netu, dlatego wiem coś na ten temat ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 10:56

    @Sempeanka: nie musisz mi tłumaczyć:) Uwielbiałem ganianie po antykwariatach, a już w czasach internetowych zgromadziłem sobie pracowicie kilka wielkich serii:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. anek7 pisze:
    1 lipca 2011 o 11:11

    Hihihi:)

    Już się małżonek przyzwyczaił, bo wcześniej byli i „Lubonie, i „Bracia Zmartwychwstańcy”, i „Masław” i jeszcze paru innych, bo sobie założyłam przeczytanie całego cyklu po kolei – wspomniany „Stach” jest tomem z numerem 7 a Kraszewski jakoś tylko facetów w rolach głównych obsadza. Na kobitkę trzeba czekać do tomu 17 – „Matka Królów” to będzie…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 12:23

    @Anek7: siedmiu po kolei? Anioł, nie mąż:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    1 lipca 2011 o 13:11

    Zniosłam. Mało coś tego:( Ledwie jakieś 15 tytułów. A wiem, ze miałam więcej.
    Się zastanawiam teraz, czy ja czegoś do biblioteki nie zaniosłam kiedyś. No trudno. Na szczęście JIK jest dostępny na czytnik. I to na legalu!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. zacofany.w.lekturze pisze:
    1 lipca 2011 o 14:34

    @Kalio: dobre i piętnaście:) Czekamy na wrażenia z powtórki:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. Lirael pisze:
    1 lipca 2011 o 22:23

    Bardzo jestem ciekawa, która książka zaczyna się w Lublinie! :) Nie spodziewam się zbyt entuzjastycznego opisu miasta, bo JIK przeżył tu traumatyczne chwile związane ze swoją edukacją, o czym wkrótce. :)
    Suplikuję, żeby wszystkie lubliniana skrzętnie wynotować i w L jak Lublin zgromadzić. :) Bom bardzo ciekawa.
    A odbywając kolejną przechadzkę po Grodzie na JIKowym Wzgórzu zachwyciłam się ząbkową budową ścian, nadających całości wdzięku i lekkości!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 lipca 2011 o 06:10

    @Lirael: to taki teaser poranny: „W roku 1850, na przedmieściu miasta Lublina zwanym Winiarami wznosił się jeszcze dom murowany, którego dziś nie ma i śladu”:D
    A zdjęcie znajdę potem, bo jeszcze mi się te wszystkie historyczne JIKi mylą:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. monotema pisze:
    2 lipca 2011 o 08:40

    Zawsze chciałam poczytać o kołku w płocie. Z jakiego powodu? Kiedyś opowiem anegdotkę jak to młodzież szkolna Kraszewskiego „czytała”

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  30. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 lipca 2011 o 08:45

    @Monotema: ale dlaczego kiedyś? Od razu poprosimy:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  31. przewodnikpokrakowie pisze:
    2 lipca 2011 o 11:42

    O, w rodzicielskim domu te same wydania :) do swojego zabrałam tylko „Starą baśń” (widać łudziłam się, że kiedyś jednak ją przeczytam, stoi teraz na półce jako wyrzut sumienia), a dokupiłam trzy pozycje, które miały mi się przydać do pracy: „Historia prawdziwa o Pietrku Właście”, „Pod Blachą” i „Mistrz Twardowski”. Nie muszę dodawać, że są dalej nietknięte.

    A kiedyś przecież miałam okres Kraszewskiego – w podstawówce jeszcze – akurat pisaliśmy wszyscy wypracowanie na temat KTO MA ZOSTAĆ PATRONEM NASZEJ SZKOŁY i zaproponowałam właśnie JIK. Patronem wybrano jednak Broniewskiego :)

    Podejrzewam, że domowe egzemplarze kiedyś jednak trafią do mnie i wtedy JIK znów do mnie przemówi.

    Gratuluję fantazji :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  32. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 lipca 2011 o 14:10

    @Dzięki:) Mam nadzieję, że wkrótce wrócisz do JIKa:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  33. przewodnikpokrakowie pisze:
    2 lipca 2011 o 14:14

    KIEDYŚ to znaczy po śmierci Rodziców, kiedy trzeba będzie likwidować ich dom, więc… nie spieszy mi się :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  34. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 lipca 2011 o 14:25

    Miałem na myśli pożyczkę tych tomów:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  35. Lirael pisze:
    2 lipca 2011 o 16:33

    Teaser poranny nie daje mi spokoju przez cały dzień! U JIKa musiał chyba wystąpić mechanizm wyparcia niemiłych doznań, bo konfabuluje: żadne Winiary w Lublinie nie występują, jest natomiast Wieniawa.
    Opis bardzo ciekawy i niech JWP się nade mną dłużej bestialsko nie pastwi, tylko natychmiast tytuł zdradzi! :)
    A na obiecane zdjęcie niecierpliwie czekam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  36. monotema pisze:
    2 lipca 2011 o 16:47

    Jedna z polonistek w pewnej szkole też stworzyła taki swoisty „Projekt Kraszewski”, by młodzież każdej z klas zaznajomić z lekturą tegoż najpłodniejszego z polskich pisarzy. A że konsekwentna była ta polonistka, młodzież do biblioteki waliła drzwiami i oknami w poszukiwaniu Kraszewskiego i od progu wołała: Kraszewskiego … najcieńszą proszę! Najcieńszą okazała się „Historia kołka w płocie” I od tej pory w bibliotece słychać było: Kołka Kraszewskiego, proszę! Tak to „Kołek” stał się bestsellerem, żaden inny tytuł go nie przebił
    :-))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  37. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 lipca 2011 o 18:08

    @Monotema: cudne, cudne:D

    @Lirael: Bestseller się „Morituri” nazywa:D Mnie się te Winiary automatycznie skojarzyły z zupkami, ale to nie Lublin, tylko Kalisz bodajże:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  38. Lirael pisze:
    3 lipca 2011 o 15:32

    Ciekawe, czy JIK się pomylił, czy celowo taki chytry zabieg zastosował. To już trzeba będzie sprawdzić w „Morituri”, jak Lublin odmalował. Peanów się nie spodziewam, bo wspomnienia nie najlepsze wywiózł.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d