Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Może tak, może nie – raczej nie (Ewa Nowacka, „Może tak, może nie”)

Posted on 17 października 20111 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Powstały pewnie setki podobnych książek: nastolatka, jednego dnia jeszcze dziecko, następnego dnia wstaje rano i jest kimś zupełnie innym, kimś, kogo sama nie jest w stanie zrozumieć. Nie wie, co się z nią dzieje, nie wie, czemu obojętny dotąd chłopak zaczyna ją na zmianę fascynować i odstraszać, mówi głupstwa i robi nieprzemyślane gesty, których potem żałuje. Popada w konflikty z rodziną, nauczycielami i przyjaciółkami, jest na zmianę euforyczna i rozdrażniona.

Dojrzewanie przytrafia się wszystkim i przytrafia się też Magdzie, bohaterce powieści Ewy Nowackiej. Przyglądamy się jego kolejnym etapom, próbom – na zmianę – przyciągnięcia do siebie Wieśka, imponującego licealisty, i odepchnięcia go, pierwszym kłótniom z przyjaciółką o chłopaka, zabiegom o zrobienie wrażenia na koleżankach i nieuchronnym kłopotom w domu i szkole. Magda jest tak rozdygotana wewnętrznie, że aż mi jej trochę żal, z drugiej strony – męcząca jest w tym stanie okropnie. Może dlatego wydała mi się taka, że nie byłem nigdy piętnastoletnią panienką i nie szukałem w tej powieści ani pomocy, jak radzić sobie z własnym dygotem (w końcu sam przejdzie), ani wspomnień z wczesnej młodości (ach, te pierwsze uczucia, romantyczne i piękne chyba tylko z perspektywy lat, bo w chwili przeżywania wyłącznie dygot, zdradzieckie rumieńce i chęć zapadnięcia się pod ziemię). Nie dla podstarzałych złośliwców książka była jednak pisana i zakładam, że może się podobać innej grupie docelowej.
Do pewnego stopnia powieść ratują wstawki mitologiczne, ilustrujące kolejne etapy przeżyć Magdy. Mamy między innymi historię o Persefonie i Hadesie, Narcyzie i nimfie Echo, Atalancie i Melanionie – wszystkie pięknie napisane, leciutko stylizowane, ale równocześnie bardzo współczesne. Aż żal, że ich tak niewiele – szybko się kończą i trzeba wracać do obserwowania mąk głównej bohaterki. Oczywiście, jak to u Ewy Nowackiej, całość jest dopracowana literacko i wiarygodna psychologicznie, może nawet aż za bardzo. Mimo to jednak na pytanie, czy książkę przeczytać, odpowiedziałbym niezdecydowanym „może tak, może nie” – ale raczej nie.
Ewa Nowacka, Może tak, może nie, Nasza Księgarnia 1976.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

45 thoughts on “Może tak, może nie – raczej nie (Ewa Nowacka, „Może tak, może nie”)”

  1. guciamal pisze:
    17 października 2011 o 19:27

    Choć byłam kiedyś podlotkiem w wieku lat piętnastu (choć pewnie niektórzy by w to nie uwierzyli, czasami sama nie wierzę) dziś zaliczam się raczej do podstarzałych złośliwców, która raczej na pewno -powie nie. Ale ZWL zawsze mówię TAK.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    17 października 2011 o 19:38

    Brzmi to co najmniej dwuznacznie:P Założę jednak, że chodzi o podczytywanie moich złośliwości:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    18 października 2011 o 06:21

    Od wczoraj nie mogę się nadziwić, że nigdy nie czytałam tej książki, ba, ja chyba nawet o niej nigdy nie słyszałam. Zawsze uwielbiałam powieści, w których przeszłość przenikała się z historią, a tu jest nawet mitologia, którą też bardzo lubię. Opowieść o Persefonie to jeden z moich najulubieńszych mitów.
    Mimo zastrzeżeń mam ochotę przeczytać tę powieść Nowackiej. Niewykluczone, że w moim przypadku to będzie „może tak”. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 06:25

    Niewykluczone:) Chociaż ja zdecydowanie wolałbym tomik mitologii pióra Nowackiej, bez tej współczesnej nadbudowy:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Lirael pisze:
    18 października 2011 o 06:42

    Może Nowacka nie chciała robić konkurencji Parandowskiemu i innym Gravesom. :) Zresztą bez romansów nastolatki raczej nie dałyby się zwabić. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 06:44

    Te wstawki mitologiczne są wystarczająco romansowe, co jedna, to bardziej:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. Iza pisze:
    18 października 2011 o 07:27

    Od razu wiedziałam, że to coś młodzieżowego jak zobaczyłam tę gwiazdę na okładce.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 07:40

    W końcu to stały element serii Klubu Siedmiu Przygód:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Iza pisze:
    18 października 2011 o 09:06

    Zapomniałam, że ta seria się tak nazywała:). [skleroza]

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. mięta pisze:
    18 października 2011 o 09:15

    Ja też nie znam tego tytułu. Gdy ja byłam w podobnym wieku to dla mnie wyłącznie Musierowicz i Chmielewska się liczyły , i nadal je lubię ;-) Może podrzucę ją mojemu synowi? On własnie jest taki 16-sto latek rozdygotany wewnętrznie ,z buzią czasem „rozdartą” jakby sami głusi obok niego byli.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Anonymous pisze:
    18 października 2011 o 12:08

    Moze to wlasnie powiesc dla panienek,ja bardzo lubilam ksiazki Ewy Nowackiej,najbardziej’Gorzka czastke pomaranczy”.Wymienialysmy sie z kolezankami ksiazkami Krystyny Siesickej,A.Minkowskiego,D.Bienkowskiej,M.Ziolkowskiej…Dlugo by wymieniac.M.Musierowicz pisze obecnie najlepsze ksiazki dla mlodziezy,stanowczo za malo takich pisarzy.Pozdrawiam.Emma

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. Aithne pisze:
    18 października 2011 o 12:31

    A ja, dla odmiany, czytałam tę książkę! Polecono mi ją ze względu na te mitologiczne wstawki, kiedy sama byłam jeszcze młodsza niż główna bohaterka… Cóż, na mnie zrobiła dość przeciętne wrażenie. Ani złe, ani dobre. Po prostu sobie była – przeczytałam i tyle. I nie pomogła mi specjalnie w moich własnych dygotach – miałam momentami wrażenie, że wręcz przeciwnie, tylko wprowadza mnie w jakiś dziwaczny nastrój… :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Bazyl pisze:
    18 października 2011 o 12:53

    Ja, jak już się rzucam na staroć, to na męski, bo nawet jak chcę wystąpić z pozycji zgryźliwego tetryka i obśmiać dylematy, to sięgam wstecz pamięcią i jednak ściągam deko cugle. A panienkom z ich och i ach mógłbym nie darować :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 13:25

    @Mięta: syn może nie wytrzymać tej książki, odradzam:)

    @Emma: Gorzkiej cząstki nigdzie nie widziałem, ale wymienieni autorzy to klasycy. Tylko Siesicka mi nigdy nie pasowała:P

    @Aithne: No wreszcie ktoś, kto to zna:) Zgadzam się, że książka pozostawia dość obojętnym.

    @Bazyl: przecież obszedłem się łagodnie:) Gdybym chciał obśmiać męski staroć, to z takiego Tomka Wilmowskiego została by dziura w ziemi i chyba nawet karaluchy by nie przetrwały:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    18 października 2011 o 16:11

    Najbardziej słuszna diagnoza – nie dla podstarzałego złośliwca!:)
    I tego się trzymajmy.
    Jednakowoż ja też jakoś nie mam ochoty wracać do książek z lat młodzieńczych, bo wspominam je miło, a po przeczytaniu w obecnym wieku mogłoby się okazać, że były słabe… I po co? Są książki, które da się czytać tylko w określonym wieku.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 16:24

    No proszę! Człowiek sobie wypruwa różne rzeczy, żeby napisać merytoryczną recenzję, a czytelnicy zapamiętują tylko, że jest podstarzałym złośliwcem:P Tego się w żadnym wieku nie da czytać:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. Joanna (kalio) Gołaszewska pisze:
    18 października 2011 o 16:27

    I dlatego ja w swoich opiniach nie wypruwam sobie niczego i skupiam się tylko na odczuciach i wrażeniach. Bo te wszystkie „merytoryczne rzeczy” to takie bla bla bla, o których i tak się nie pamięta:)))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 16:53

    Muszę kiedyś spróbować tej metody:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. guciamal pisze:
    18 października 2011 o 17:05

    ZWL- odnośnie dwuznaczności komentarza- moja polonistka mawiała- liczę na twoją inteligencję.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 17:19

    @Guciamal: my się zrozumieliśmy w pół słowa, a inni niech sobie myślą, co chcą:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. Bazyl pisze:
    18 października 2011 o 17:33

    @ZWL Ależ mnie zachęciłeś do choćby jednego Tomka. Jakże to, w ziemię wbijać? Przecież to moc była. I walor edukacyjny jaki! :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 18:24

    @Bazyl: no proszę Cię, nie żartuj. Chała, dłużyzny, tępe dialogi, płaski encyklopedyzm i smród dydaktyczny bijący pod niebiosa jak z wielorybiego truchła na plaży Malibu:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. Bazyl pisze:
    18 października 2011 o 19:52

    @ZWL Ale bosman, bosman był fajny :P
    PS. Tak naprawdę, to ja z „Tomków” naprawdę niewiele pamiętam, więc i ten walor o kant … No, albo moją pamięć :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. zacofany.w.lekturze pisze:
    18 października 2011 o 19:55

    Bo ja wiem? Taki sam sztampowy jak wszystkie inne postacie:P Niestety czytałem Tomki jako dorosły facet, więc patrzę na nie zupełnie bez sentymentu dla lektury z dzieciństwa:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. Bazyl pisze:
    19 października 2011 o 08:11

    To może jednak nie konfrontować i zostawić w spokoju: Ożogowską, Broszkiewicza, Nienackiego, Niziurskiego, Bahdaja … No, wiesz co mam na myśli :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 08:23

    No co ty, nie zamierzam szargać własnych świętości, no może poza Nienackim:))) O wszystkich innych mogę tylko pochlebnie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. Bazyl pisze:
    19 października 2011 o 09:52

    Strasznie Cię ten Tomek po latach poruszył :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 15:15

    Wcale nie. Ucieszyłem się tylko, że jako dziecko miałem dość rozsądku, by nie tracić na niego czasu:) Wolałem Verne’a:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. guciamal pisze:
    19 października 2011 o 15:23

    Też się zastanawiam, czy przeczytana po latach po raz pierwszy lektura z lat dzieciństwa to dobry pomysł. Jako dziecko nie czytałam Serca Amicisa. Często słyszałam wypowiedzi znanych osób (nie pytajcie – czyje-bo nie pamiętam), jaka to mądra wspaniała, fantastyczna książka. A mnie wynudziła i zniesmaczyła, jak rzadko która książka.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  30. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 18:12

    @Guciamal: bo niestety Amicis prezentuje od dawna zarzucone podejście do wychowywania dzieci i wszystkie współczesne wstawki w Sercu są dość niesmaczne. Natomiast nie mów, że nie podobały ci się opowiadania miesięczne – te są wzruszające, chociaż też prezentują niestosowany już model wychowywania.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  31. Bazyl pisze:
    19 października 2011 o 18:27

    @ZWL O widzisz, a ja, jak mawia Agnes, łykałem jak młody pelikan. Za to Musierowicz mnie ominęła była.
    PS. Czy jak wygrasz „Papierowy ekran”, to będziesz na Targach w Krakowie?? :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  32. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 18:44

    @Bazyl: to Musierowicz musisz sobie kontrolnie chociaż jedną zarzucić:) Nie mam w planach wojaży bez względu na sukcesy lub ich brak – czyżbyś się wybierał na Targi?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  33. guciamal pisze:
    19 października 2011 o 18:57

    No niestety nie podobały mi się- nie wzruszały mnie, a irytowały. Może to właśnie z powodu zbyt późnego przeczytania w wieku lat kilkudziesięciu zamiast kilku :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  34. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 18:58

    Ani łezki, jak te biedne dzieciątka giną a to dla ojczyzny ratowania, a to dla osłonięcia starej babki?:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  35. guciamal pisze:
    19 października 2011 o 19:22

    Widać nieczuła ze mnie zołza :(
    A Musierowicz podobnie jak u Bazyla – mnie także ominęła. Obiecuję przeczytać jedną chociaż :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  36. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 19:24

    @Guciamal: tylko którąś z trzech pierwszych, żebyś na wejście na jakiś słabszy tom nie trafiła:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  37. Bazyl pisze:
    19 października 2011 o 20:00

    @ZWL Nie no, Borejków zdołałem troszkę poznać. Podrzuć mi lepiej jakiegoś JIK z jajem, żebym się z miejsca nie zniechęcił :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  38. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 października 2011 o 20:16

    Jeśli nie irytują Cię, w co wątpię, rozmemłani faceci, to Orbeka. Chyba że wolisz jakieś dzieła historyczne, to poszukam czegoś odpowiednio krwawego:P Po tytule możesz wziąć „Jelita” :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  39. Sempeanka pisze:
    20 października 2011 o 17:57

    Hehehe :) Na moim osiedlu jest ulica Floriana Szarego – od niedawna wiem kim był ów Jegomość.

    Co do Ewy Nowackiej, to w tym roku w wakacje u rodziców przeczytałam „Gorzką cząstkę pomarańczy” umęczywszy się po stokroć. Dziwna sprawa, że nie przeczytałam tego jako nastolatka, choć książka tkwiła cały czas na półce. Po latach i tak jednak stwierdzam, że to nie mój styl, nie moje klimaty, nie ten typ postaci, nie te emocje – ogólnie zupełnie nie to! Więc Twoje „raczej nie” dla „Może tak może nie” też mnie chyba nie dziwi :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  40. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 października 2011 o 19:08

    Ja dalej jestem zdziwiony moim „raczej nie”, Nowacka wchodziła bezboleśnie, no ale może za mało jej współczesnych książek poznałem. Jeszcze kilka przede mną:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  41. Nutinka pisze:
    21 października 2011 o 20:15

    Dobrze, że mój dorosły kontakt z powieściami Nowackiej ograniczył się do jej dzieł historycznych. Bardzo to sobie chwalę, jak zapewne zauważyłeś. :) A nawet męża zachęciłam recenzjami, czego się nie spodziewałam. ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  42. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 października 2011 o 20:32

    Zauważyłem:) Osobiście za duży sukces poczytuję sobie, gdy moja żona chce przeczytać jakąś książkę po mojej recenzji:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  43. mięta pisze:
    8 listopada 2011 o 22:09

    Mój syn po minimalistycznej wymianie zdań na temat tej książki wybrał Sapkowskiego „Narrenturm”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  44. zacofany.w.lekturze pisze:
    8 listopada 2011 o 22:26

    A nie mówiłem? :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  45. Pingback: Na przełomie dzieciństwa i dorosłości (Ewa Nowacka, "Słońce w kałuży") – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d