Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Prawda i tylko prawda (Anna Politkowska, „Tylko prawda”)

Posted on 26 listopada 20111 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Anna Politkowska nie była ulubienicą kremlowskich polityków, urzędników lokalnych, generałów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Zaciekle tropiła ich kłamstwa, obnażała bezduszność i realizowanie własnych pokrętnych celów kosztem niewinnych. Bezkompromisowo wskazywała winnych przestępstw wojennych, mocodawców bandytów i skrytobójców, wnikała w mechanizmy systemu władzy, który niewiele ma wspólnego z demokracją, a nazbyt wiele z radziecką przeszłością. Zaglądała za fasady propagandowych mitów i wyciągała na światło dzienne szyte grubymi nićmi afery. Cenili ją prości ludzie, którym pomagała wywalczyć sprawiedliwość, doceniały organizacje broniące praw człowieka na całym świecie. Zginęła 7 października 2006 roku pod drzwiami własnego mieszkania, zastrzelona przez nieznanego sprawcę.

„Tylko prawda” zawiera artykuły i reportaże Politkowskiej z lat 1999–2006. Dotyczą przede wszystkim drugiej wojny czeczeńskiej – poznajemy losy ludzi, którym wojna odebrała spokój, cały dobytek, a przede wszystkim najbliższych. Tracili życie podczas bombardowań, przepadali porwani przez zamaskowanych żołnierzy, odnajdywali się w masowych grobach lub ślad po nich ginął. Dziennikarka pokazuje Czeczenię jako miejsce, w którym przestały obowiązywać jakiekolwiek prawa – poza prawem siły. Mimo licznych deklaracji kremlowskich polityków nie postępowała normalizacja i odbudowa kraju – środki na nią przepadały w kieszeniach lokalnych polityków i watażków, jednostki mające pilnować spokoju i bezpieczeństwa ludzi dopuszczały się najgorszych przestępstw. Walkę o ukaranie jednego z takich zbrodniarzy przedstawia cykl tekstów z części zatytułowanej „Kadet”.

Początkowo czyta się te artykuły i reportaże z zapartym tchem i niedowierzaniem, że współcześnie, na oczach całego świata, może rozgrywać się taki dramat. Po jakimś czasie lektura staje się jednak nieco nużąca. Artykuły prasowe rządzą się swoimi prawami, drukowane co kilka czy kilkanaście dni muszą zawierać rekapitulację poprzednich tekstów. Wydane jednak obok siebie i czytane razem irytują takimi powtórzeniami. Są też wśród nich artykuły dotyczące kwestii już mniej aktualnych, a tym samym mniej przyciągających uwagę. Osoba opracowująca ten tom powinna zapewne dokonać wyboru z publicystyki Politkowskiej, choć, trzeba przyznać, byłaby to rzecz niezwykle trudna – teraz czytelnik sam decyduje, co przeczyta uważnie, a co jedynie przekartkuje. Mniej trudne za to powinno było być dobranie precyzyjniejszych tytułów poszczególnych części książki. Te zatytułowane „Nord-Ost” i „Biesłan” nie zawierają w zasadzie materiałów dotyczących przebiegu dramatycznych wydarzeń w moskiewskim teatrze na Dubrowce (nie licząc relacji Politkowskiej z próby negocjacji z terrorystami) i w szkole w Biesłanie (reporterka nie dotarła na miejsce, otruta w samolocie i z trudem uratowana). Znajdziemy tu natomiast wyniki żmudnych i niebezpiecznych dziennikarskich śledztw mających odsłonić, kto naprawdę stał za tragicznymi wypadkami. Książkę zamykają reportaże z Rosji i ze świata – warto zwrócić uwagę na opowieść o norweskiej pielęgniarce, która zginęła w niejasnych okolicznościach w Czeczenii, a nikt nie zrobił nic, aby wyjaśnić sprawę. I zaskakującą historię psów Politkowskiej, Martyna i Van Gogha.

Anna Politkowska (1958-2006).
Po lekturze tego zbioru trudno nie zgodzić się z otwierającymi go słowami czeczeńskiej pieśniarki Lizy Umarowej: „Była honorem i sumieniem Rosji – i chyba nikt nie pozna źródła jej fanatycznej odwagi i miłości do pracy, którą wykonywała”. Potwierdzają je nie tylko wspomnienia przyjaciół i współpracowników, ale przede wszystkim poświadcza każde zdanie napisane przez Annę Politkowską.
Anna Politkowska, Tylko prawda. Artykuły i reportaże, tłum. Sebastian Szymański, Prószyński i S-ka 2011.
Za przesłanie książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

19 thoughts on “Prawda i tylko prawda (Anna Politkowska, „Tylko prawda”)”

  1. Lirael pisze:
    26 listopada 2011 o 21:57

    Ciekawe, czy w końcu ostatecznie ustalono, kto dokonał zbrodni na Politkowskiej i czy spotkała go jakakolwiek kara. Z tego co pamiętam, dochodzenie toczyło się dziwnie ślamazarnie.
    Książka może nie do końca spełniła oczekiwania, ale dzięki za przypomnienie tej wyjątkowej postaci.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    26 listopada 2011 o 22:02

    Śledztwo toczyło się tak samo jak wszystkie śledztwa opisywane przez Politkowską. W Wikipedii można przeczytać: „Zabójstwo Anny Politkowskiej zostało dokonane w rocznicę urodzin prezydenta Rosji Władimira Putina. W filmie „Bunt. Sprawa Litwinienki” przedstawiono opinię, że jej śmierć mogła być formą prezentu urodzinowego”. Brzmi to przerażająco.
    Oczekiwania wobec książki miałem rzeczywiście wyśrubowane, nie jest winą Politkowskiej, że trochę się zawiodłem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. pisanyinaczej.blogspot.com pisze:
    27 listopada 2011 o 04:11

    Musze przeczytać. Politkowska była wyjątkową dziennikarką, a te sa na wymarciu. Nie bała się zastraszeń, nie obawiała się odkrycia prawdy, za to ją niesamowicie cenię

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Lirael pisze:
    27 listopada 2011 o 07:32

    ~ Zacofany w lekturze
    To chyba najbardziej przerażający prezent urodzinowy, o jakim słyszałam. Ciekawe, czy Putin w jakiś sposób skomentował te domniemania.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 listopada 2011 o 07:39

    @Pisany_inaczej:bezkompromisowość i dążenie do prawdy widać w każdym tekście.

    @Lirael: Putin się wykręcił od jednoznacznego skomentowania śmierci Politkowskiej, ot zwykłe banały – jest jego wypowiedź w takim zbiorku opinii o Politkowskiej zamieszczonym na końcu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Lirael pisze:
    27 listopada 2011 o 08:15

    Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że mówimy o roku 2006, a nie zatęchłych mrokach średniowiecza.
    Morderstwo dokonane na Politkowskiej i reakcja władz, polegająca praktycznie na braku reakcji, miały być przypuszczalnie pokazówką dla tych, którzy chcieliby pójść w ślady bezkompromisowej dziennikarki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 listopada 2011 o 08:57

    W książce jest mowa o tym, że wielokrotnie jej grożono, była próba otrucia w drodze do Biesłanu. Podobny los spotkał kilku innych dziennikarzy – pobicia i nawet morderstwa.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. mojeksiazki pisze:
    27 listopada 2011 o 19:51

    Rosja to zawsze będzie Wschód, a tam życie ludzkie ma mniejsze znaczenie. Pozdrawiam

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 listopada 2011 o 20:13

    Ja bym tylko doprecyzował, że tam życie ludzkie ma mniejsze znaczenie dla rządzących, ból matek, żon i dzieci jest takim sam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Iza pisze:
    28 listopada 2011 o 09:37

    KILKU dziennikarzy, którzy nagle rozstali sie z życiem pochodzi z samej Nowej Gaziety- pracodawcy Politkowskiej. Łącznie z blogerami i dziennikarzami lokalnymi, którzy podpadli komuś na niższym szczeblu ta liczba może być znacznie wyższa.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. mięta pisze:
    30 listopada 2011 o 22:41

    Zepsuty komp miałam 2 tygodnie i mam dużo Tu do nadrobienia ;-) Gratuluję nagrody ebuke !

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    30 listopada 2011 o 22:45

    Dzięki za gratulacje i współczuję awarii.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. bookfa pisze:
    2 grudnia 2011 o 13:14

    Анна Степановна Политковская, tak sie nazywała dziennikarka i myślę, że z szacunku dla niej powinno się przynajmniej zachować oryginalne brzmienie jej nazwiska czyli Anna Politkowskaja. Zasługuje przynajmniej na tyle. Sposób w jaki zakończyła życie (o zgrozo!)świadczy, że była doskonała i bezkompromisowa w tym co robiła.

    Nie podoba mi się to spolszczanie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 grudnia 2011 o 15:35

    @Bookfa: chyba trochę przesadziłaś. Nie sądzę, żeby zapisanie nazwiska Politkowskiej zgodnie z zasadami transkrypcji cyrylicy na łacinkę i z zaleceniami polskiej ortografii uwłaczało jej samej i jej zasługom. http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629707

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. bookfa pisze:
    2 grudnia 2011 o 16:32

    Myśle, że jednak nie za bardzo przesadziłam. Nie chciałabym żeby ktoś spolszczał np. moje nazwisko. Tego kto wymyślił Szekspira mogłabym zastrzelić.
    U nas Politkowska nazywa sie Politkowskaja i nie widze w tym nic niestosownego.
    O ile się nie mylę wybuchł skandal kiedy niedawno na Ukrainie zaczęto dopasowywać polskie nazwiska do zasad tamtejszej pisowni i gramatyki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 grudnia 2011 o 16:33

    Pozwól więc, że każde z nas zostanie przy swojej opinii.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 grudnia 2011 o 16:38

    I jeszcze: „nec Caesar supra grammaticos”:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. bookfa pisze:
    2 grudnia 2011 o 17:05

    Oczywiście :) Dla mnie ona nazywa się Politkowskaja a dla Ciebie Politkowska. Może trzeba pomieszkać za granicą i znosić (z trudem) te wszystkie przekręcania żeby zmienić się w radykała? ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. zacofany.w.lekturze pisze:
    2 grudnia 2011 o 17:23

    Cóż, skoro Rosjanie używają cyrylicy, muszą się liczyć z próbami przekształcenia swoich nazwisk tak, by dały się przedstawić innymi alfabetami:) A i tak we wszystkich katalogach bibliotecznych będzie transliteracja: Politkovskaâ. Nie wiem, czy taki zapis świadczy o większym szacunku.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d