Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Mój dzień w książkach

Posted on 20 grudnia 20115 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Jak zwykle zacofany, z opóźnieniem przyłączam się do zabawy, którą zaproponowała Lirael. Należy poniższy tekst uzupełnić tytułami książek przeczytanych i zrecenzowanych w tym roku. Panowie, pamiętajcie o zmianie form czasowników. 

Mój dzień w książkach
Zaczęłam dzień (z) ____________ .
W drodze do pracy zobaczyłam _____________
i przeszłam obok ________________ ,
aby uniknąć ______________ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy ______________ .
W biurze szef powiedział: ___________ ,
i zlecił mi zbadanie ____________ .
W czasie obiadu z _____________
zauważyłam __________
pod ___________ .
Potem wróciłam do swojego biurka _________ .
Następnie w drodze do domu, kupiłam _______________
ponieważ mam _____________ .
Przygotowując się do snu wzięłam ____________
i uczyłam się ______________,
zanim powiedziałam „Dobranoc” ____________ .

Oto moja wersja wydarzeń:
Mój dzień w książkach
Zacząłem dzień z Żoną piekarza.
W drodze do pracy zobaczyłem Maniusię
i przeszedłem obok Szamanki od umarlaków,
żeby uniknąć Pielgrzymki do Jasnej Góry,
ale oczywiście zatrzymałem się przy Ani z Wyspy Księcia Edwarda.
W biurze szef powiedział: No cóż, za moich czasów… 
i zlecił mi zbadanie Losu człowieka.
W czasie obiadu z Dziecięciem Starego Miasta
zauważyłem Pępek węża
pod Mogilną.
Potem wróciłem do swojego biurka na Kilka miesięcy, całe życie.
Następnie, w drodze do domu, kupiłem Drewniany różaniec,
ponieważ mam Dożywocie.
Przygotowując się do snu, wziąłem Staroświecką historię
i uczyłem się Pełni życia panny Brodie,
zanim powiedziałem Dobranoc, wciąż o tobie śnię.

A teraz lecę czytać, co inni napisali.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “Mój dzień w książkach”

  1. czytanki.anki pisze:
    20 grudnia 2011 o 07:09

    No, TAKI początek dnia musi wróżyć dobrze. Pal licho dożywocie;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    20 grudnia 2011 o 07:20

    :D Pępek węża pod Mogilną? To powinien namalować Dali! :)
    Przypuszczam, że niepotrzebnie się niepokoiłeś: szamanki raczej nie spotkałbyś na pielgrzymce. :)
    Kilka miesięcy, całe życie przy biurku to zaiste Dożywocie. :)
    Dziękuję za rewelacyjną opowiastkę, to się nazywa świetny początek dnia! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 07:34

    Żona piekarza ładna bestyjka była, tylko już mi tu żona pretensje zgłasza:P Co do szamanek na pielgrzymce, to nie byłbym taki pewny, że ich nie spotkam, więc na wszelki wypadek ominąłem szerokim łukiem:P Cieszę się, że się podobało, ja też się dobrze bawiłem przy układaniu:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. guciamal pisze:
    20 grudnia 2011 o 08:44

    No właśnie, ja na miejscu twojej żony też bym zgłosiła zastrzeżenia, no i myślę, że piekarz też nie byłby wyrozumiały.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 08:47

    Usłyszałem, że gdybym znał żonę miejscowego piekarza, to nie byłbym tak entuzjastyczny:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. bookfa pisze:
    20 grudnia 2011 o 09:12

    „i uczylem Pelni zycia panne Brodie”
    nie wiem czy tak mozna przerabiac tytul ale jakbys sie widzial w takiej roli z tym dozywotnim rozancem? ;P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 09:22

    Bookfo, dobrze, że nie wpadłem na ten pomysł, bo chyba bym dostał różańcem w dożywocie:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. Stayrude pisze:
    20 grudnia 2011 o 09:59

    No ładnie początek dnia z Żoną piekarza;)
    Bardzo podobało mi się również:
    Następnie, w drodze do domu, kupiłem Drewniany różaniec,
    ponieważ mam Dożywocie.
    Super

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 10:00

    Trzeba się przecież modlić o amnestię:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. bookfa pisze:
    20 grudnia 2011 o 11:10

    Ha ha ha… no i mialbys pewnie przy okazji „Zatrute zycie” ;P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Nyx pisze:
    20 grudnia 2011 o 11:17

    Rzeczywiście, jak się przejdzie obok szamanki, to się pielgrzymki raczej uniknie ;) No i to dożywocie przy biurku… jak tak to tylko z książką ;) I żoną piekarza ;>

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. anek7 pisze:
    20 grudnia 2011 o 12:02

    Ale masz szefa… w typie mojej babci, bo ona też często z tym „za moich czasów” do nas młodych przemawiała:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 12:10

    Żeby jeszcze tylko piekarz co rano świeże bułki podrzucał:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 12:12

    Anek7: szef stary piekarz, znaczy stary piernik:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. grendella pisze:
    20 grudnia 2011 o 13:17

    Ależ szef trudne zadania Ci zleca… I jak udało się zbadać?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 13:30

    Grendella: „Los człowieka” kiepściutki, nie polecam:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. Lirael pisze:
    20 grudnia 2011 o 13:37

    Na świeże bułeczki od rzeczonego piekarza proponuję uważać, bo może się wśród nich kryć zatrute ciasteczko. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 13:44

    I to pewnie nie jedno:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. sardegna pisze:
    20 grudnia 2011 o 14:56

    No ładnie, z tą żoną piekarza… :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 grudnia 2011 o 19:52

    Coś się wszyscy tylko tej piekarzowej przyczepili:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. patrycja pisze:
    20 grudnia 2011 o 20:58

    Tyle kobiet i to jeszcze przed południem! Świetny „dzień” uśmiałam się przednio:D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. KTOSIA pisze:
    20 grudnia 2011 o 21:18

    Super! :) Drewniany różaniec kupiłeś, ale na pielgrzymkę to już nie raczyłeś iść. ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 grudnia 2011 o 06:20

    Ktosia: bo ja nie lubię chodzić na długie dystanse:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. B. pisze:
    21 grudnia 2011 o 15:48

    Wszyscy się czepiają piekarzowej żony, bo jest w pierwszym wersie i wpada w oko ;-)) hihihihi..

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 grudnia 2011 o 22:29

    B., sugerujesz, że wszyscy przeczytali tylko pierwszy wers? Bardzo możliwe:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. Dwojra pisze:
    21 grudnia 2011 o 22:35

    Historyjka wyszła przednia. Sama próbowałam sklecić własną, ale zabrakło mi książek do kontekstu :) Mam motywację, by czytać jeszcze więcej :))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 07:44

    W sumie każda motywacja jest dobra:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d