Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Platynowa przeciętność (I.J. Kryspin, „Platynowa jaszczurka)”

Posted on 22 grudnia 201111 sierpnia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Prowadzący śledztwo młody porucznik MO Janusz Kulik jest bystry i ambitny, jego starszy kolega major Cepryński to doświadczony wyga, a ich przełożeni nieodmiennie cisną podwładnych, żądając rezultatów. Denatka, Marta Niekrasz, to niezbyt sympatyczna baba namiętnie kolekcjonująca antyki, a na dodatek wywożąca nielegalnie z kraju resztki zachowanych dzieł sztuki, jej mąż to mięczak, chociaż zdolny chirurg, a jego kochanka jest wyrachowaną cwaniarą. Pani doktorowa pewnej nocy zostaje znaleziona w wagonie kolejowym z raną kłutą, a narzędzie zbrodni – chirurgiczny skalpel, zdaje się jednoznacznie wskazywać na sprawcę, zainteresowanego na dodatek pozbyciem się małżonki.

Kulik najchętniej od razu przymknąłby Niekrasza, ale zapędy młokosa umiejętnie studzi Cepryński, który domaga się (formalista jeden) niezbitych dowodów winy pana doktora. Imponujące hipotezy śledcze porucznika wydają się walić niczym domki z kart, znienacka jednak śledztwo zaczyna nabierać rozpędu, doprowadzając nas do sceny finałowej, ewidentnie wzorowanej na wystąpieniach Herkulesa Poirot.

Właściwie nie byłoby się nad czym rozpisywać, gdyby nie to, że Platynowa jaszczurka to jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa, więc mam do niej wielki sentyment. Po raz pierwszy czytałem ją mając dziesięć, może jedenaście lat, a od tamtej pory wracałem do niej niezliczoną liczbę razy. Zawsze fascynowała mnie okładka – damska ręka, wyglądająca na odrąbaną, obwieszona biżuterią i upozowana na jakimś złotogłowiu. Banalność powieści dotarła do mnie dopiero po lekturze Książek najgorszych Stanisława Barańczaka, który dogłębnie przeanalizował peerelowskie milicyjniaki. Po latach jednak stwierdziłem, że książkę nadal nieźle się czyta. Na plus J.I. Kryspinowi należy zapisać to, że nie popełniał błędów językowych (no przecież nie będę się czepiał tego, że wciąż żyjącą, chociaż ledwo, ofiarę mordercy nazywa się denatką) tak częstych w innych powieściach tego gatunku, chociaż jego dziełko wyrafinowaniem stylu nie grzeszy, a ponadto nie lubił się rozpisywać (ku żalowi tych, którzy w polskich kryminałach z lat siedemdziesiątych cenią sobie tzw. mały realizm). Gdyby ktoś chciał przeczytać jedną jedyną powieść milicyjną w życiu – to ja będę rekomendował Platynową jaszczurkę.

I.J. Kryspin, Platynowa jaszczurka, Krajowa Agencja Wydawnicza 1977.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

29 thoughts on “Platynowa przeciętność (I.J. Kryspin, „Platynowa jaszczurka)””

  1. Kasia pisze:
    22 grudnia 2011 o 07:54

    Książki milicyjne z PRL trochę mnie denerwują. Ta gloryfikacja MO jest na prawdę przesadna. Bohaterowie są jak wykuci z marmuru. Do tego historie raczej banalne. Tej książki akurat nie czytałam, może kiedyś się z nią spotkam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 08:02

    No gdzie tam z marmuru: chłopaki się frustrują, że im słabo idzie, świadkowie kłamią, prokurator nie chce dawać zgód na zainstalowanie podsłuchu, samo życie, a nie pomnik:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. Karolina pisze:
    22 grudnia 2011 o 09:50

    Mnie takie historie dostarczają świetniej rozrywki. Nie ma to jak np. dla odprężenia puścić sobie jakiś odcinek „07 zgłoś się”. Poezja po prostu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 09:51

    Miło spotkać konesera:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. guciamal pisze:
    22 grudnia 2011 o 11:46

    Jakoś ostatnio mi z kryminałami nie po drodze, ale kryminał milicyjny- może to właśnie będzie ta jedna, jedyna powieść milicyjna w moim życiu- kto wie. Chociaż nie, kłamię. Czytałam trochę Chmielewskiej, a jej wcześniejsze kryminały można podciągnąć pod milicyjne kryminały.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 12:17

    To, że u Chmielewskiej milicja prowadzi śledztwo, nie oznacza, że pisała milicyjniaki:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. Lirael pisze:
    22 grudnia 2011 o 12:24

    Dodam jeszcze, że okładka jest ponętnie połyskliwa. :P Dobrze, że kupiłam dzieło Kryspin/Kryspina wcześniej, bo Twoja recenzja bez wątpienia wywoła boom. :)
    Zastanawiam się nad tytułową jaszczurką, czy to jest jakiś szczególnie ważny symbol w powieści? Jeśli wymagałoby to zdradzenia zbyt wielu szczegółów fabuły, oczywiście poproszę o przemilczenie.
    I.J. Kryspin pachnie mi pseudonimem. Ciekawe, kto się pod nim kryje.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 12:27

    Jaszczurka jest drobiazgiem przemycanym przez denatkę, i tyle:) Chociaż oczywiście można by ją jako symbol odnieść do pewnej postaci, ale to już jakby się kto bardzo upierał:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 12:28

    Autora nie udało się rozszyfrować, niestety:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. maiooffka pisze:
    22 grudnia 2011 o 13:14

    Pamiętam że ten tytuł już mi polecałeś. Mniej krytycznie, więcej entuzjastycznie ;P
    W antykwariatach pełno tego drobiazgu (nie rozróżniam ani serii, ani autorów), ale czy mają jakieś szanse ze skandynawskim natarciem? :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Iza pisze:
    22 grudnia 2011 o 13:36

    Próbowałam ostatnio Zeydler Zborowskiego, który nawet doczekał się wznowień, jako klasyk milicyjniaka, wrażenia średnie.
    Za to to cuś, co bazyl polecał ostatnio jest dośc łaszczące…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 13:49

    Maiooffko, bo Tobie chyba polecałem jeszcze na fali młodzieńczych wspomnień:P Ze Skandynawami nie mają szansy, a większości nawet nie warto wspominać:P

    Iza: Bożkowski to nieco inna liga niż Zeydler-Zborowski, ulubieniec Barańczaka wspólnie z Anną Kłodzińską:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. Miravelle pisze:
    22 grudnia 2011 o 17:39

    Ja raczej sobie odpuszczę;) Już widzę,że nie przypadłoby mi do gustu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. Lirael pisze:
    22 grudnia 2011 o 19:08

    Rzeczywiście, autor chytrze zmylił pogonie.
    Po przeczytaniu powieści dokonam egzegezy motywu jaszczurki. :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 20:01

    Miravelle: szalenie mi przykro, że znów nie trafiłem w Twój gust, faktycznie mogłoby Ci się nie spodobać:)

    Lirael: bardzo jestem ciekaw wniosków z egzegezy, może się okazać, że mamy do czynienia z jakimś głęboko symbolicznym dziełem przybranym w zgrzebne szaty kryminału:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. Lirael pisze:
    22 grudnia 2011 o 20:13

    Z okładki wynika, że raczej złotogłów i precjoza, nie zgrzebne szaty. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 20:19

    Niestety blask bije tylko od okładki:) Papier klasy V, druk drobny:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. guciamal pisze:
    22 grudnia 2011 o 20:57

    A zatem może rzeczywiście mogłaby być pierwszą tego typu milicyjną powieścią kryminalną. Kto wie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. Agnes pisze:
    22 grudnia 2011 o 21:47

    Ech, kiedyś to się czytało takie powieści na pęczki. Właśnie w dzieciństwie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. mięta pisze:
    22 grudnia 2011 o 21:50

    Tego tytułu nie znam. Kryminały lubię,choć nie wszystkie.Kiedyś dawno,dawno temu była taka fajna seria z jamnikiem. Pamiętam jedną książkę „Zatruty bluszcz” ale kto napisał ,tego już nie.Choć w dobie netu, pewnie chwilkę by trwało sprawdzenie..
    Lecę sprawdzić ;-)
    Przy okazji : Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i pełno ciekawych książek pod choinką ;-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 21:59

    Agnes: u mnie w domu poniewierało się się niestety tylko kilka tytułów. Jak mnie kiedyś najdzie, to napiszę o „Farcie” Czarneckiego, bo to jest dzieło wiekopomne:P

    Mięta: „Zatruty bluszcz” Nawrockiej-Dońskiej:)
    http://www.klubmord.com/Recenzje/nawrocka-donska-barbara-zatruty-bluszcz-ea.html
    Za życzenia dziękuję i również Ci życzę wszystkiego najlepszego:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. Agnes pisze:
    22 grudnia 2011 o 22:06

    U mnie to rodzice kupowali chyba wywrotkami. Klub Srebrnego Klucza, Seria z Jamnikiem, niebieskie zeszyty z 07…
    A i tak moja ukochana powieść z tamtego okresu to wcale nie milicyjna „Maruta” (opis u mnie na blogu). Śliczności.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 grudnia 2011 o 22:17

    U mnie na tony było tylko „tygrysków”, ale nie gustowałem:P Maruta faktycznie wygląda interesująco, chociaż za Korkozowiczem nie przepadam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  24. Bazyl pisze:
    23 grudnia 2011 o 10:41

    Widzę, że wybieramy z tej samej półki :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. zacofany.w.lekturze pisze:
    23 grudnia 2011 o 11:01

    Uczciwie powiem, że się Tobą inspirowałem:) Zdradzisz wrażenia po Klarze S. Meraldzie?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  26. Lirael pisze:
    23 grudnia 2011 o 11:15

    Hura, w czasie porządków spośród stosów wychynęła „Platynowa jaszczurka”! :D Szkoda, że tylko 127 stron. :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  27. zacofany.w.lekturze pisze:
    23 grudnia 2011 o 11:19

    Jeszcze będziesz klęła, że się ciągnie i ciągnie:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  28. Lirael pisze:
    23 grudnia 2011 o 11:41

    Właśnie się dowiedziałam, że platynowa jaszczurka była wysadzana brylantami i że ważną rolę w powieści odgrywała jakaś demoniczna Jolanta – s. 59: Jolanta! – wybuchnął Niekrasz – błagam cię, zamilcz! :D Widzę, że naturalne dialogi to mocna strona I. J. Kryspin(a). :P
    Kończę to przeglądanie, bo się dowiem za dużo, że nie wspomnę o groźbie spalenia kuchni. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  29. zacofany.w.lekturze pisze:
    23 grudnia 2011 o 11:45

    Z Jolanty kawał wampa był:P Podczytuj Jaszczurkę, mieszając to, co tam aktualnie mieszasz:) A z dialogów najlepszy i tak jest: „Dawaj ciaćki!”

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d