Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Fatalny poniedziałek komisarza Palmu (Mika Waltari, „Błąd komisarza Palmu”)

Posted on 11 maja 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
 
Oszałamiająca liczba publikowanych skandynawskich kryminałów każe się zastanawiać, czy ten literacki boom jest wynikiem dojścia po stuleciach do głosu genów wikińskich przodków, spragnionych palenia, plądrowania, gwałcenia, a nade wszystko wypruwania wnętrzności, czy też stanowi po prostu cyniczną próbę zrobienia majątku przez autorów i wydawców, którzy pozazdrościli Mankellowi i Larssonowi.

Być może w poszukiwaniu korzeni kryminalnych upodobań pisarzy z Północy nie musimy cofać się aż do czasów wikingów, a jedynie do przełomu lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku, kiedy to powstał cykl powieści o helsińskim komisarzu policji Fransie Palmu. Jego autor – Mika Waltari – zasłynął później znakomitymi książkami historycznych. Egipcjanin Sinuhe zepchnął w cień komisarza Palmu.
Błąd komisarza Palmu to drugi tom cyklu (o pierwszym, Kto zabił panią Skrof?, pisałem w innym miejscu), a ta część potwierdza klasę Waltariego jako twórcy zagadek kryminalnych. Jest jesienny poniedziałek. W eleganckiej dzielnicy Helsinek, w luksusowej willi, dochodzi do nieszczęśliwego wypadku. Milioner i playboy Bruno Rygseck poślizgnął się na mydle w łazience, uderzył tyłem głowy o brzeg basenu i znalazł się pod wodą. Mimo długotrwałej reanimacji zmarł. Pozornie komisarz Palmu nie ma tu nic do roboty, ale kilka rzeczy przykuwa jego uwagę i przekonuje, że jednak doszło do morderstwa. W domu, jak na dość wczesną porę, znajduje się zadziwiająco dużo gości, którzy dziwnie niechętnie mówią o powodach swoich odwiedzin.  Stopniowo wychodzą na jaw rozmaite mętne fakty, w piwnicy znienacka zostaje odkryty znany pisarz w towarzystwie pięknej kobiety, a najbardziej podejrzany jest oczywiście lokaj denata.
Podobnie jak w tomie pierwszym, o śledztwie opowiada nam stażysta Toivo Virta, który zdążył nabrać już nieco doświadczenia, a nawet wydać powieść opowiadającą o poprzedniej sprawie komisarza Palmu. Młody funkcjonariusz wciąż jest zwolennikiem wykorzystywania psychologii w dochodzeniu, podczas gdy Palmu tradycyjnie wierzy w logikę i kojarzenie faktów. Gromadka kłamliwych świadków pogarsza jego i tak już fatalny nastrój, nie szczędzi więc im i swemu asystentowi złośliwości, a na dodatek wpływowa rodzina zmarłego próbuje manipulować komisarzem.
Jednym słowem, klasyka gatunku. Zagadka jest niełatwa do rozgryzienia, galeria bohaterów zróżnicowana, choć nieco sztampowa, główny śledczy zaś z upodobaniem odgrywa nieudacznika, by zmylić podejrzanych, a potem spada na nich niczym orzeł. Niemłody i tęgawy, ale z umysłem niczym brzytwa. Książka skrzy się sarkastycznym humorem, zwroty akcji trzymają w napięciu, tylko Helsinek mało. Waltariemu wystarczała jednak dobrze obmyślana intryga kryminalna i nie musiał wdawać się w analizy problemów fińskiego społeczeństwa w międzywojniu. Nie powiem, żeby mi tego jakoś szczególnie brakowało, bo najbardziej lubię kryminały bezpretensjonalne.
Mika Waltari, Błąd komisarza Palmu, tłum. Sebastian Musielak, Wydawnictwo Literackie 2011.

24 thoughts on “Fatalny poniedziałek komisarza Palmu (Mika Waltari, „Błąd komisarza Palmu”)”

  1. fashionpart pisze:
    11 maja 2012 o 21:19

    brzmi kusząco :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 maja 2012 o 21:37

      Zdecydowanie:) Bardzo polecam.

      Odpowiedz
  2. Karolina pisze:
    12 maja 2012 o 12:33

    Sądząc po zawartości księgarnianych półek, to rzeczywiście Szwecja jest krajem kryminałem i zbrodnią płynącym (jak tak dalej pójdzie, tylko wybitnie odważni turyści się skuszą na wycieczkę :P). Muszę jednak przyznać, że do tej pory większość książek z „tego gatunku” podobało mi się. Jeszcze tej granicy pełnego nasycenia nie osiągnęłam, więc może i po tę książkę się skuszę.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 maja 2012 o 14:09

      Aż dziw, że w tej Skandynawii jeszcze w ogóle ktoś mieszka, szczególnie mniejsze miejscowości powinny być już całkowicie wyludnione:)

      Odpowiedz
  3. bookfa pisze:
    12 maja 2012 o 21:44

    Moja mama zaczytywała się Waltari w drugiej polowie ubiegłego wieku. To chyba jeden z nielicznych prawie zapomnianych autorów, który ma swoje kolejne 15 minut ;p

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2012 o 06:06

      Heh, ja też się nim zaczytywałem w drugiej połowie ubiegłego wieku:) Moim zdaniem wcale nie jest zapomniany, taki Sinuhe jest ciągle wznawiany, dobrze że teraz odkurza się bardziej zapomniane powieści.

      Odpowiedz
    2. bookfa pisze:
      13 maja 2012 o 09:20

      Druga połowa ubiegłego wieku to szmat czasu ;) Jeśli chodzi o moją mamę to mam na myśli, że czytała to w latach 60/tych. Tylko mi nie napisz, że Ty też…

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2012 o 09:46

      Nieeee, ja trzydzieści lat później:P

      Odpowiedz
  4. Agnes pisze:
    12 maja 2012 o 22:35

    Ale dlaczego zapomnianych, Sinuhe jest bardzo znany!

    Komisarza Palmu bardzo chcę poznać, bardzo.

    Odpowiedz
    1. duchowa pisze:
      13 maja 2012 o 04:06

      Ja poznałam komisarza i również gorąco polecam :) Dorzucam też wyrazy uznania dla tłumacza, czyta się po prostu świetnie.

      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2012 o 06:07

      Agnes: no halo, napisałem tylko, że Sinuhe przyćmił Palmu, a nie że sam jest zapomniany. Bo nie jest, sam niedawno czytałem:D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 maja 2012 o 06:08

      Duchowa; w końcu nie ma to jak przekład z oryginału, faktycznie niezły:)

      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    14 maja 2012 o 10:37

    Za ten wikiński wstęp należy Ci się pręgierz. Wiesz jak trudno doczyścić klawiaturę z czekoladowego „Grześka”? :P

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 maja 2012 o 10:39

      Ooooo, rozśmieszyłem Bazyla, rozśmieszyłem Bazyla, lalalala:) Teraz przynajmniej wiesz, co czują Twoi czytelnicy:P

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      14 maja 2012 o 10:43

      Frustrację z racji upaćkanego sprzętu komputerowego? :P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 maja 2012 o 10:44

      Z powodu spodni zalanych herbatą i monitorów oplutych kawą:P

      Odpowiedz
    4. grendella pisze:
      14 maja 2012 o 13:33

      Obaj panowie jesteście winni i powodujecie mało powabne parsknięcia na ekran mojego laptopa. Jak go w końcu zaleję kawą, to się upomnę o partycypację w kosztach naprawy! Co do samych książek, muszę się zapoznać z tymi kryminałami.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 maja 2012 o 18:25

      Ja tu jestem tylko skromnym naśladowcą:) Ale może kiedyś pokuszę się o napisanie recenzji a la Bazyl:D

      Odpowiedz
    6. Agnes pisze:
      14 maja 2012 o 19:39

      Pacz Bazylu, powoli stajesz się wzorcem :D

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 maja 2012 o 20:24

      I na dodatek nie ma szans, żeby wzorcowi (dwa metry) dorównać:DD

      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    15 maja 2012 o 06:00

    Ciszej, ciszej, bo mnie postawią w Sèvres :P

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 maja 2012 o 06:42

      Stałbyś sobie w gablocie i wzorcował, a pensja w euro by leciała:P

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      15 maja 2012 o 09:07

      I kto by Ci wtedy wpisywał te wszystkie komentarze kompletnie od czapy? :D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 maja 2012 o 09:12

      Myślę, że w Sevres też jest internet, a komórki byś sobie nie dał odebrać:P A może i laptopa nawet przemycił do gablotki:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT