Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (IX): Małpy literackie i prości handlarze książką

Posted on 18 maja 20125 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Młodzieńcza powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego „Poeta i świat” jest już dziś wyłącznie zabytkiem, w którym rzadko tylko błyśnie coś zapowiadającego późniejsze osiągnięcia tego autora. Mnóstwo diagnoz stawianych epoce brzmi płasko i mało oryginalnie, niektóre jednak z przemyśleń głównego bohatera zachowują, jak sądzę, aktualność i dziś – choćby te poświęcone pisarzom-małpom i księgarzom (a pamiętać musimy, że niegdysiejszy księgarz był równocześnie wydawcą).
Któż nie zna […] jednego rodzaju ludzi, przez który najbliżej po­krewni jesteśmy z małpami? To stworzenie ma twarz podobną ludzkiej, głos człowieka, nos zadarty, czoło pła­skie, usta szerokie, uśmiech głupi w ustach i kawał gąbki na miejscu mózgu; ma wszystko człowiecze prócz Woli – wola jego jest wolą naśladowania. Stąd można podobnych ludzi nazwać człowiekiem-małpą […].
Z tej rasy ludzi trafiają się indywidua postrzyżone na literatów – jest takich bardzo wielu: kompilatorowie i erudyci prawie wszyscy, prawie wszyscy tłumacze i wiele nawet oryginalnych pisarzy, którzy wąchają tylko, skąd ich zaleci nowa jaka forma stylu, nowy jaki talentu charakter. Jak tylko Mojżesz drugi różdżką ge­niuszu ze skały wyprowadzi źródło – oho! już oni wszy­scy są około tej wody! piją, piją, bełcą, rozlewają, sta­wiają na strumyku mosty, tartaki, folusze, zapuszczają sieci, kąpią się, topią, noszą wodę wiadrami, bieg jej zwracają i kręcą na swoje pola – słowem, używają tego daru; ale zapytaj ich o źródło? jak go dobyć i skąd? tego się od nich nie dowiesz!
Biedny Mojżesz sam się tej wody nie napije, sam jej nie użyje, pasożyci mu ją wydrą!
Prawie zawsze na czele szkoły stoi geniusz lub talent wielki; jego naśladowcy są to małpy, przywłaszczają sobie jego formy, manierę, zdanie, sposób widzenia – i pi­szą. Czasem nawet bardzo znośnie dobierają kawałki, z których szyją, ale zawsze poznać można łataninę od tego, co jest z jednej sztuki, jednym ciągiem uszyte. […]
Gdyby nie było takich małp literackich, nie byłoby nigdy tego, co nazywamy szkołą; każdy by pisał i myślał tak, jak go natura usposobiła, właściwie sobie; lecz z ich pomocą formuje się zawsze przy każdej genialnej głowie wielkie stado mniejszych główek, skierowanych w tę stronę, w którą głowa-typ się obraca. Są jednak tak szczęśliwi, zupełnie ekscentryczni pisarze, którzy nie dają się naśladować. Taki jest Rychter u Niemców, może jeden tylko. Nie wiem, czy o naśladowaniu go po­myślał kto nawet. Hoffman, dziwaczny jak Rychter, nie tak był szczęśliwy, bo prościejszy.
W literaturze dzieła małpy dają się poznać po tym, że nie mają żadnej cechy właściwej; każdy tom jest od­biciem jakiegoś innego, wybranego stosownie do czasu, w którym piszą, i książki, jaką świeżo czytali. Mimo tego jest między dziełami ich jakieś familijne podobień­stwo. […]
                                                                  ***
Księgarze, którzy handlują rozu­mem, nauką, poezją, jak drudzy solą i woskiem, są pro­ści handlarze, żadnej w nich duszy, uczucia, względu, żadnego poważania dla talentu, skoro tylko ten nie przy­nosi pieniędzy. U nich są wiadomości o cenie płodów umysłowych, jak u drugich kupców o zbożu i drzewie.
„Teraz – pisze jeden do drugiego – poszły w cenę po­ezje, romanse spadły, słowniki płacą, naukowe książki sam czas drukować itp.”
Dla tych kupców może Camoens umierać w szpitalu, Chatterton otruć się sto razy, Homer błądzić po jałmużnie, Tasso gnić w więzieniu; oni spokojnie żyć sobie bę­dą ich mózgiem, ich duszą, ich zapałem, nie czując ani iskry wdzięczności, ani odrobiny czucia. Dla nich naj­piękniejsza książka jest ta, co się najlepiej przedaje, słownikopisarz, kompilator dla nich jest śmietanką ge­niuszów, bo jego karłowate robótki najgęściej się przedają. Są to kupcy, kramarze i nic więcej, żaden prawie nie zna się nawet na tym, co przedaje, a każdy ma sobie za obowiązek chwalić dzieła najdroższe. Rachować na nich, że wesprą talent i pomogą jego rozwinieniu, jest to sądzić, że kupiec będzie się troszczył o zasianie pola, kiedy bez tego za pieniądze gotowego zboża dostanie.
Najpocieszniejsze są płacone przez nich krytyki i pochwały, gdyż każdy księgarz ma zawsze osobistego nie­przyjaciela w drugim księgarzu, z którym walczy, gdzie się tylko spotka, jak pająk z pająkiem, jak szczupak ze szczupakiem, każdy z nich utrzymuje, płaci, najmuje dniowo, tygodniowo, miesięcznie, rocznie, jednego z tych geniuszów wałęsających się po świecie i szukają­cych miejsca, który dla niego pisze prospekt, krytykę, dykcjonarz, tłumaczy romans, poezje, algebrę, botani­kę, słowem, co mu każą, po rublu, dwa i trzy od arku­sza, według ugody, który gotów za trochę wyższą cenę podjąć się encyklopedii i sam wychodzące płody swojego dowcipu natychmiast artykułami nadesłanymi z podpisami A., B., C., D., E., F., G., H. itd. wynosi pod niebiosa. Bardzo słusznie! bo któż by się domyślił chwa­lić go, gdyby on, zapobiegając obojętności, sam tego nie uczynił! […]
Józef Ignacy Kraszewski, Poeta i świat, Universitas 2002, s. 41, 43–44, 82–83.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

18 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (IX): Małpy literackie i prości handlarze książką”

  1. koczowniczka pisze:
    18 maja 2012 o 17:18

    Fragmenty brzmią całkiem ciekawie :)
    Widzę, że główny bohater ma skłonność do długich rozmyślań. I on tak rozmyśla przez całą książkę czy jest tam też jakaś akcja?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 maja 2012 o 18:05

      To jedyne dwa ciekawe fragmenty:P Recenzja wkrótce, a tu napiszę, że akcja wątła, a bohater nieznośny:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    20 maja 2012 o 03:40

    Nawiązując do wpisu u Anki, nic tylko wypada stwierdzić, że książka na przestrzeni wieków, to dla wydawców taki sam towar, jak bób czy insze mydło, dla handlarza. U Ugrešić dodatkowo towar obstalowywany na życzenie. Ech, ci (…)pro­ści handlarze, żadnej w nich duszy, uczucia, względu, żadnego poważania dla talentu, skoro tylko ten nie przy­nosi pieniędzy. To i nie dziwota, że zdolni, a niepoczytni błąkają się gdzieś na obrzeżach rynku wydawniczego :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 maja 2012 o 06:18

      Zasłużeni klasycy też się błąkają po obrzeżach, to, co zrobiono z pełnym wydaniem dzienników Dąbrowskiej to jest dopiero przykład „żadnego poważania dla talentu, skoro tylko ten nie przy­nosi pieniędzy”, wrrr. Chociaż akurat z Dąbrowskiej parę złotych można by wydusić:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      21 maja 2012 o 06:29

      – Pani Dąbrowska, no może być, ale Bogumił niech będzie wampirem, a Barbara zmiennokształtną. No i niechże oni z tego Kalińca wyemigrują do Toskanii, by tam wyremontować etruską chatkę i zrobić z niej milutki pensjonacik dla istot nadprzyrodzonych.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2012 o 07:47

      Nie wiem, czy akurat o coś takiego mi chodziło:P Ale widzę pomysł, napisz streszczenie na dwie strony, określ target i prześlij do wydawnictwa:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      21 maja 2012 o 08:02

      Ja nawet na takie bzdurki za cienkim w uszach. A raczej piórze. Czy tam klawiaturze :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2012 o 08:02

      Przydzielą Ci sprytnego redaktora, a Ty tylko wymyślaj fabułę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      21 maja 2012 o 09:08

      Myślę, że wyprodukowałbym coś, co nie pachniałoby Fa, a było zwykłą bułą. Czerstwą na dodatek :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2012 o 09:09

      A teraz zastanów się nad jakością współczesnych czytadeł – nawet czerstwa buła byłaby i tak aż za dobra na ich tle:P Że też musisz mieć jakieś kompleksy, popatrz na stada prozokletów radośnie tworzących:D
      I nie kombinuj z kasowanie komciów, już zdążyłem niżej odpisać:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      21 maja 2012 o 11:27

      Nie deprecjonowałbym aż tak bardzo współczesnej literatury wagonowej, bo trafiają się jednak rzeczy fajne w czytaniu. Z pomysłem, z jajem i bez kalek, które niektórzy próbują kompilować, aż do bólu czytelniczych zębów. Co do mnie, to nie są to kompleksy, a jedynie świadomość własnych ograniczeń. Świat przedstawiony wykreować jest w miarę łatwo, ale zapanować nad nim, a jeszcze przyciągnąć do niego czytelnika, uwieść go … Dla mnie nieosiągalne :(
      PS. A bo to tak brzydko wygląda, to i skasowałem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Iza pisze:
      21 maja 2012 o 13:30

      Bazyl, ty wcale nie jesteś cienki, nie marudź. Może po prostu ci się nie chce, albo nie czujesz sie dobrze w długich formach, ale nie pisz mi tu o cienkości:).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2012 o 19:06

      Zgadza się, Bazyl mistrz małej formy:D A swoją drogą, że też świadomość własnych ograniczeń mają niekonieczni ci, którzy powinni:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Bazyl pisze:
      22 maja 2012 o 08:35

      Drodzy Państwo, dość tych karesów, bo mi się od rumieńców papierzyska na biurku zajmą żywym ogniem :P Jedno jest pewne, pierdółki na blogu – tak, książka – absolutnie nie i tego się będę trzymał. Tym bardziej, że i do pierdółek coraz mniej chęci :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 maja 2012 o 09:58

      Przynajmniej pierdółek na blogu nas nie pozbawiaj:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    21 maja 2012 o 09:07

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. Iza pisze:
    21 maja 2012 o 13:32

    ZWL- zalinkować może na JIK-u, czy przy okazji wkleisz?
    Tylko nie wiem, pod jakim hasłem:),.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 maja 2012 o 18:12

      Wkleję całość, tylko najpierw zmienię kontent u siebie:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d