Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Odoaker to nie jest pasta do zębów (Kornel Makuszyński, „Bezgrzeszne lata”)

Posted on 1 lipca 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Przygody nastoletnich panienek rozgrywające się w mniej więcej szkolnej scenerii doczekały się własnego gatunku literackiego zwanego powieścią pensjonarską – uwielbianego przez miliony czytelników (i przeze mnie też). Czemu jednak nikt nie mówi o „powieści gimnazjalnej”, której bohaterami są nastoletni uczniowie? A przecież i tu jest niemało znakomitych utworów: od „Serca” i „Wspomnień niebieskiego mundurka” po „Syzyfowe prace”. W ten nurt chłopięcych przygód szkolnych wpisują się też „Bezgrzeszne lata” Kornela Makuszyńskiego – pełne ciepła i humoru jego wspomnienia z wczesnej młodości.

Świat to dawno miniony. Nikt nie bawi się już w Indian w pióropuszu z kogucich piór i z drewnianym tomahawkiem o ostrzu oklejonym sreberkiem, nie buszuje w nadrzecznych zaroślach i nie przywiązuje jeńców do pala męczarni. Żaden kilkunastolatek nie mobilizuje całego swego sprytu, by wedrzeć się na najwyższy balkon w teatrze i w ścisku przez kilka godzin sycić się grą aktorów. Miłość do operetkowych primadonn, która najlepszych przyjaciół potrafiła rozdzielić, zastąpiło klikanie „lajków” na profilu Lady Gagi na Facebooku. W dobie gotowców ściąganych z internetu i przekazywania na klasówkach wiedzy przez ukryte telefony komórkowe wielki traktat o sztuce podpowiadania brzmi zupełnie archaicznie. A przecież umiejętność podpowiadania stanowiła sztukę wielką i budzącą podziw, wymagającą inteligencji, szybkiej orientacji i umiejętności improwizowania. Na ileż to sposobów potrafiono wyrwanemu do odpowiedzi koledze podsunąć garść dat, imion i faktów, by mógł z nich stworzyć w miarę sensowną wypowiedź na temat upadku cesarstwa rzymskiego. Odpytywany uczeń musiał się jednak wykazywać się choćby minimalną orientacją, że Odoaker „to nie jest pasta do zębów”.
Makuszyński wspomina przygody swoje, kolegów, nauczycieli, chwile własnej chwały – jak choćby druk debiutanckich wierszy w piśmie pod redakcją Jana Kasprowicza, ale i momenty własnej hańby – lanie spuszczone mu przez katechetę za napisanie satyry na rzeczonego duchownego. Śmiech miesza się z nostalgią, anegdoty teatralne następują po indiańskich przygodach, a młodzieńczą beztroskę burzą kolejne nieszczęśliwe miłości do zepsutych kokietek, które nie potrafią docenić poświęcenia w postaci zjedzenia litra wiśni z pestkami czy wycięcia scyzorykiem inicjału na chłopięcym ramieniu. Mgiełka sentymentu łagodzi to, co bolesne, a rozświetla to, co najpiękniejsze. Nic to, że bywało głodno, że mundurek poprzecierany, rękawy zaś za krótkie. Ważne, że życie było piękne i ciekawe – i że można było z niego czerpać garściami.
Kornel Makuszyński, Bezgrzeszne lata, Wydawnictwo Literackie 1986.
***
PS. Przypominam, że do północy można jeszcze przesyłać swoje typy do plebiscytu Złota Zakładka. Szczegóły na stronie nagrody. Zachęcam wszystkich blogerów, którzy jeszcze nie zgłosili swoich propozycji, aby przejrzeli swoje spisy przeczytanych książek i wybrali najciekawsze pozycje wydane w 2011 roku. Im więcej propozycji, tym ciekawsze będzie głosowanie.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

29 thoughts on “Odoaker to nie jest pasta do zębów (Kornel Makuszyński, „Bezgrzeszne lata”)”

  1. Joanna Gołaszewska pisze:
    1 lipca 2012 o 09:48

    Heh:) Ta książka to dla mnie skarbnica okolicznościowych cytatów na potrzeby szkolne:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 lipca 2012 o 19:26

      A który lubisz najbardziej?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Joanna Gołaszewska pisze:
      2 lipca 2012 o 05:18

      No tak! Chyba nie sądzisz, że ja to znam na pamięć? Mam książkę na półce i biorę, gdy potrzebuję każdemu uczniowi coś wpisać, to się zdarza tak mniej więcej co trzy lata, gdy moja klasa kończy szkołę. Z głowy nie polecę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 lipca 2012 o 06:43

      Oj no zaraz na pamięć:P Myślałem, że może masz starannie przepisane do jakiegoś dyżurnego kajeciku na złote myśli:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Dziewczyna z Alaski ;) pisze:
    1 lipca 2012 o 10:05

    Uwielbiam „Bezgrzeszne lata”.. Pamiętam jak lata temu zaskoczyłam moją polonistkę, gdy nieśmiało wyznałam, że to moja ulubiona ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 lipca 2012 o 19:27

      Kiedyś lubienie Makuszyńskiego nie było niczym dziwnym, teraz pewnie to jakaś literacka egzotyka:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Dziewczyna z Alaski ;) pisze:
      16 lipca 2012 o 09:15

      Hm… egzotyka? :) W sumie bardzo możliwe.. Ale wiesz, jakoś właśnie mnie zachęciłeś, żeby sobie Makuszyńskiego odświeżyć, znowu poczytać :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Dabarai pisze:
    1 lipca 2012 o 13:58

    Za to właśnie uwielbiam internet i mojego kindla. Właśnie znalazłam te książkę w wersji e i będę mogła ja sobie przeczytać znowu. Bo ja baaardzo lubię Makuszyńskiego. Może i jest sentymentalny do przesytu czasem, ale do tej pory jego książki poruszają mnie do łez/śmiechu…. Ech, taki bardzo optymistyczny to pisarz… Szkoda, że jakoś chyba go nie czytuje się dziś masowo… A może się mylę?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 lipca 2012 o 19:30

      Miłej lektury:) W Bezgrzesznych można sobie odpuścić pierwszy rozdział, jak kto nie lubi ckliwości, ale reszta jest pierwsza klasa. I jak pisałem wyżej, Makuszyński to pewnie przeżytek, bo ja i moja sympatia do niego się nie liczymy:P Chociaż chyba i Szatan, i Awantura o Basię twardo tkwią w lekturach, bo wciąż są wznowienia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Dabarai pisze:
      1 lipca 2012 o 20:25

      Ja czytałam też kiedyś jego opowiadania dla dorosłych, tak wydane nudno, może z okazji jakiejś rocznicy…? Muszę sobie też je przypomnieć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 lipca 2012 o 20:43

      Z rzeczy dla dorosłych czytałem Fatalną szpilkę – fatalna rzecz:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    2 lipca 2012 o 11:48

    Do katalogu powieści „gimnazjalnych” dorzucić można jeszcze z klasyków Z. Nowakowskiego „Przylądek Dobrej Nadziei” i „Rubikon”, E. Jackiewiczowej „Wczorajsza młodość” (niestety mocno zindoktrynowane), B. Prusa „Grzechy dzieciństwa” (choć to opowiadanie więc nie wiem czy się „liczy”) a i szkolne powieści E. Niziurskiego to także już chyba klasyka. Cóż, „było-minęło” :-).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 lipca 2012 o 11:56

      Czy ja wiem, czy było minęło? Ja co jakiś czas wracam, pewnie jeszcze parę osób by się znalazło, może nawet nie takich dinozaurów:). A katalog można pewnie długo rozszerzać – Niziurski jak najbardziej jest już klasykiem. Jeszcze mi się Kiplinga Stalky i spółka przypomniał:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 09:57

      I „Serce” Amicisa – zupełnie dziś niemodne.

      Taki katalog by się przydał swoją drogą :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 10:00

      O Sercu wspomniałem, bo równocześnie uwielbiam sporą część tej książki i równie spore fragmenty wywołują u mnie stany drgawkowe. Może by tak powtórkę, hmmm…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 10:28

      Stany drgawkowe to pewnie męski eufemizm na wzruszenie? ;P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 10:29

      Męska łza nad losem doboszyka to jedno, a napady drgawkowe z powodu nachalnej dydaktyki w tonie patetycznym to inna para kaloszy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 10:46

      Jak na tamte czasy, to pewnie był przejaw i tak już liberalnej i bardzo stonowanej dydaktyki. Makuszyński subtelnością w tym względzie również miejscami nie grzeszy. Ale taki urok staruszków :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 10:47

      Makuszyński łopatologicznie dydaktyczny nie bywa, a Amicis i owszem:) Ale urok mają obaj.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 11:01

      Oj bywa. „Skrzydlaty chłopiec” w niczym nie przypomina łobuzerii „Panny z mokrą głową” czy „Wyprawy pod psem”. A czasy były już zupełnie inne. Ale też Makuszyński lepiej się maskuje ze swoją dydaktyką, więc łatwiej mu się wybacza wszelkie upomnienia i marudzenia :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 11:03

      Makuszyński, którego nie znam, ciekawe czemu go przegapiłem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 11:15

      Opatrzność pewnie nad Tobą czuwała ;) Bo o „Skrzydlatym chłopcu” mowa, prawda? Z kolei „Wyprawa pod psem” jest zupełnie niesłusznie zapomniana moim zdaniem, bo w niczym nie ustępuje współcześniejszym wakacyjnym awanturkom spod piór Niziurskiego czy Bahdaja.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 11:16

      Owszem, o Skrzydlatym – czyżbym nic nie stracił? Wyprawę lubię, chociaż bez fanatyzmu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 12:27

      Sądzę, że „Skrzydlaty chłopiec” mógł jakoś tam przemawiać do współczesnych, odpowiadać na ich aktualne potrzeby, ponieważ to taka słabo zakamuflowana propaganda polskiego lotnictwa. Aeroplany, chłopięce marzenie i dużo wzruszeń i poświęceń. Patriotycznie i patetycznie. Dla mnie jak na razie najsłabszy Makuszyński, ale jeszcze kilka tytułów przede mną ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 12:28

      A Fatalną szpilkę znasz? To co prawda dla dorosłych, ale zawyć się można z rozpaczy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. maiooffka pisze:
      25 lutego 2013 o 13:04

      A nie znam. Mam dwa tytuły Makuszyńskiego dla dorosłych (’Rzeczy wesołe’ i „O duchach, diabłach i kobietach” bodajże) i po kilku stronach zawsze odkładam.

      Może trzeba do tych lektur zaprawy solidniejszej niż sympatia dla autora ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 lutego 2013 o 13:08

      Raczej nigdy nie były za dobre, a teraz jeszcze się brzydko zestarzały.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Surehand pisze:
    3 lipca 2023 o 14:28

    Interesujące, kim były te postaci bez nazwisk – owe trzy primadonny lwowskie (Makuszyński podaje wiek jednej z nich, skoro w chwili pisania książki miała 29 lat, a ten jej wiek trwał od 25 lat) albo kolega Zygmunt, przedstawiony, jako znany skrzypek i nieznany łotr…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 lipca 2023 o 07:43

      Primadonny pewnie by się udało zidentyfikować na podstawie ówczesnej prasy, a może nawet już to zrobił jakiś biograf Makuszyńskiego. O, okazuje się, że nawet prasa niepotrzebna, bo teatr lwowski ma sporą literaturę: https://sztetl.org.pl/pl/slownik/opera-i-operetka-we-lwowie

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d