Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (XII): Joanna Chmielewska, cz. 3

Posted on 4 lipca 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
„Całe zdanie nieboszczyka” to czwarta powieść Joanny Chmielewskiej, wydana po raz pierwszy w 1972 roku. Brawurowa akcja rozgrywa się w wielu miejscach – od duńskiej jaskini hazardu, przez Brazylię, otwarte wody Atlantyku po Francję i Polskę. Zgromadzenie szczegółów niezbędnych do tego, by całości nikt nie zarzucił nieznajomości realiów, wymagało od autorki wielu nietypowych zabiegów.
O ile sobie dokładnie przypominam, potworne, kamienne drzwi w lochach zamknięto na „Ben Hurze” i krótka, acz pełna wysiłku scena stała się dla mnie źródłem inspiracji.
Uparłam się wykombinować coś, co w czasach współczesnych mogłoby doprowadzić do podobnego wydarzenia, i w ten sposób, ustaliwszy środek, zaczęłam tworzyć Całe zdanie nieboszczyka dwukierunkowo, do przodu i do tyłu. Część objawiła mi się w drodze do pracy, codziennie po kawałku, a część w Charlottenlund, na leśnej alejce, wiodącej na wyścigi. W Charlottenlund powstały wszystkie rozmowy z cieciem i odżałować nie mogę, że nie zapisałam piwnicznych konwersacji od razu, bo później, mimo szalonych wysiłków, nie zdołałam odtworzyć ich równie pięknie. Te z lasku były tak atrakcyjne, że zanim się zdążyłam obejrzeć, już przekraczałam bramę wyścigowego ogrodzenia, po czym zaczynałam być mocno zajęta czym innym, przepadło zatem, a szkoda.
W jakimś momencie rozwoju wizji uświadomiłam sobie, że wychodzi mi książka. Wtedy właśnie w liście do Ani napisałam streszczenie, wstrzymałam się z decyzją w kwestii zakończenia, a za to przystąpiłam do sprawdzania realiów.
W Danii, przy pomocy Alicji, zdołałam osiągnąć tylko jeden rezultat, mianowicie wiedzę, że kawa kwitnie czerwono. Trochę to było jakby niedostateczne. Poza tym pytanie, kiedy kwitnie, mam na myśli porę roku, drzewa migdałowe na Sycylii ruszają w styczniu, a diabli ją wiedzą, tę kawę, w jakim miesiącu tworzy efekty kolorystyczne. Dałam sobie spokój z kawą i wróciłam do kraju.
Tu dopiero rozpoczęłam działalność rzetelną. Przede wszystkim poleciałam do ambasady brazylijskiej, gdzie natknęłam się na attache kulturalnego, który mówił po francusku. Zastosowałam metodę wypróbowaną, wyjaśniłam, o co mi chodzi, zaczynając od podstaw, czyli terenu. Attache kulturalny, mały, czarny, zaokrąglony ogólnie i jakiś taki bardzo gładki, wysłuchał z wielkim zainteresowaniem i rzekł:
– Aha, pani mówi o okolicach Paranagui!
– Co pan powie? – zdziwiłam się ogromnie, bo nawet nie mogłam sobie w tym momencie przypomnieć, gdzie dokładnie leży Paranagua.
"Pociąg na wspornikach, wijący się po górach"
„Pociąg na wspornikach, wijący się po górach”

Attache kulturalny, ożywiając się z chwili na chwilę i niemal roztkliwiając, wyjaśnił mi, że Brazylia jest duża i rzadko kto zna całą, ale przypadkowo on się w tych okolicach Paranagui urodził i wychował, dzięki czemu może służyć informacjami. Moim wyobrażeniom nie przeczył wcale, wręcz przeciwnie, uzupełnił je, dał mi prospekty, zdjęcia, liczne obrazki, które wpędziły mnie w stan osłupienia. Wyraźnie z nich wynikało, iż prawa strona Brazylii, czyli wybrzeże Atlantyku akurat w tym miejscu, wygląda dokładnie tak, jakbym najpierw ja je wymyśliła, a potem oni wykonali zgodnie z moimi potrzebami. Zatoka nawet istniała, przy niej zaś duża wiocha, a może nawet całe miasto, Antonina. Jedno, co mi samodzielnie nie przyszło do głowy, to ten pociąg na wspornikach, wijący się po górach. Pozwoliłam sobie zerżnąć go z podobizny.

Ucieszyłam się nadzwyczajnie, bo na razie wszystko mi się zgadzało, i poszłam dalej. Przypadkiem wypadały właśnie Targi Poznańskie. Umówiłam się tam z tym Brazylijczykiem, stoisko na Targach bowiem dysponowało większą ilością obrazków niż ambasada, i pojechałam z Jerzym, moim starszym synem. Sprawy służbowe załatwiłam, dostałam kawy, zielonego sedesu nie zdołałam przy okazji wycyganić, chociaż chciałam nawet za niego zapłacić, po czym zaczęliśmy wracać. […]
Wróciwszy do Warszawy, natychmiast poleciałam do Zbyszka Krasnodębskiego, przyjaciela Alicji i mojego kolegi po fachu, […] kapitana żeglugi wielkiej. Zbyszek o jachtach lubił rozmawiać, temat był mu bliski, wiedzę miał olbrzymią, ale musiałam chyba wywierać na niego silny wpływ, bo po czterech przeszło godzinach pogawędki też zaczął liczyć ropę na wanny. Nie wiem, czy mu to nie zostało…
Zaraz potem wkroczył w sprawę mój młodszy syn, Robert. Pneumatycznie wysuwana armata była jego osobistym pomysłem, uparł się przy niej, twierdził, że taki jacht bez armaty w ogóle nie może istnieć, zrobił nawet bardzo porządne rysunki techniczne, rzut i przekrój pionowy.

Joanna Chmielewska, Autobiografia, t. 4, Wydawnictwo Vers 1994, s. 7–10.

4 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (XII): Joanna Chmielewska, cz. 3”

  1. Magdalena Kawka pisze:
    5 lipca 2012 o 08:36

    Chmielewska zaraziła mnie jednym: tym obsesyjnym sprawdzaniem szcegółów realiów (to znaczy u mnie jest obsesyjne). Doszłam do tego, że pojechałam do Berlina sprawdzić, czy przy ulicy o którą mi chodzi rosną stare drzewa. Teraz nieco odpuszczam, bo to przeszkadza mi w pisaniu. Chmielewska sama o sobie mówi, że jest reportażystką, która wyszła od dziennikarstwa i realia były jej niezbędne, bo bała się, że bez nich niczego sama nie wymyśli. Na fikcję przechodziła z wysiłkiem i dlatego szukała autentyku, żeby się nim podeprzeć. Posunęła się nawet do stwierdzenia, że dziennikarz bardzo rzadko potrafi tworzyć dobre utwory oparte na fabularnej fikcji. Pozostała zatem przy fikcji, ze skłonnością do dłubania w realiach. I chwała jej za to :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 lipca 2012 o 08:42

      Uwielbiam te jej anegdoty o sprawdzaniu realiów i czerpaniu z życia. Dziś pewnie odpaliłaby google maps albo zdjęcia satelitarne i z głowy:) Zdaje się, że w ogóle internet to czyste błogosławieństwo dla pasjonatów szczegółu:D

      Odpowiedz
  2. Smaczna Książka pisze:
    5 lipca 2012 o 08:37

    Jest do, dla mnie, najlepsza książka autorki. Pamiętam kiedy czytałam ją po raz pierwszy – siedziałam w tłumie ludzi gdzieś czekając, i łzy ciurem mi leciały ze śmiechu :)) A historię pisania powieści też czytałam i muszę przyznać, że pod wrażeniem byłam. Zresztą w autobiografii autorka kilkukrotnie wspomina, jak zbierała materiały i jak potrafiła obrzydzić sobie dobrze napisaną lekturę tym, że zawierała niesprawdzone fakty.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 lipca 2012 o 08:46

      U mnie zdecydowanie jest w pierwszej piątce, byłoby na szczycie, ale nie lubię części rozgrywającej się w Polsce:) Autobiografia na pewno pojawi się jeszcze kilka razy, bo mnóstwo tam tajemnic warsztatu. A wydawałoby się, że nic prostszego niż napisanie kryminału… :P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT