Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Ciężka kropla dzwonu” (Ida Fink, „Podróż”)

Posted on 13 września 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Podczas okupacji wywózka na roboty do Niemiec była prawdziwą tragedią: oznaczała oddzielenie od rodziny, wyrwanie ze znajomego środowiska, pracę ponad siły, często głód i poniewierkę, groźbę śmierci od alianckich bomb w fabryce zbrojeniowej. Dla dwóch żydowskich dziewcząt z kresowego getta była jednak to szansa na ocalenie przed śmiercią podczas kolejnej akcji likwidacyjnej.

Gdy dwie siostry – według fałszywych dokumentów Elżbieta i Katarzyna, ale ich imiona nie są ważne, zmieniają się bowiem zależnie od potrzeby – ruszają na zachód, wcale nie są bezpieczniejsze. Niemcy poznali już ten sposób, a polskie i ukraińskie otoczenie wcale nie ma zamiaru pomagać uciekinierkom. Wciąż łypie na nie jakieś złowrogie oko, wciąż muszą się wyłgiwać, płacić łapówki, uciekać. Wciąż muszą na nowo tworzyć swoją legendę, stale niepewne, czy koleżanka z jednej izby zachowa dla siebie wiedzę o ich pochodzeniu, czy nie pobiegnie do kierownika i nie doniesie, żeby załatwić sobie lepsze stanowisko. Co jakiś czas atmosfera między Żydówkami a ich współtowarzyszkami pracy robi napięta – i już wiadomo, że czas ruszać w dalszą drogę, znów próbować zdobyć przydział do innego zakładu, innego chłopskiego gospodarstwa. Elżbieta i Katarzyna podróżują przez Niemcy, uciekając przed własną tożsamością, przed złośliwością, bezmyślnością, okrucieństwem, a często i obojętnością innych: czasem przecież wystarczyłoby, żeby koleżanki nie wytykały ich palcami jako Żydówki, żeby stłumiły przedwojenne uprzedzenia podsycone jeszcze przez niemiecką propagandę.
„Podróż” to chłodna i krystaliczna proza, która na pozór nie kryje w sobie nic groźnego, nie opowiada o wielkich emocjach. A jednak od czasu do czasu wysuwa się skądś jakaś zimna macka i budzi dreszcz – taki sam dreszcz wywołuje podczas kąpieli myśl, że gdzieś pod nami są nieznane mroczne głębie zamieszkane przez groźne potwory. Bo to, że autorka nie opowiada o własnym strachu i rozpaczy, nie oznacza, że tych uczuć w książce nie ma – są, tylko trzeba się w tę powieść zanurzyć, żeby je odczuć.
Styl pisania Idy Fink, niby prosty i bezpośredni, wprawia w zachwyt: jak choćby przy opisie niedzieli w niemieckim mieście, pięknym, starym, spokojnym, kiedy to „w ciszę poranka wpadła ciężka kropla dzwonu, najpierw jedna, potem wiele innych kropel, i nagle nie było już ciszy, tylko dzwonienie donośne i dźwięczne”. Wtedy to do bohaterki dociera, jak bardzo łaknie piękna, kontaktu z naturą, która kiedyś była czymś zwyczajnym, a teraz przyprawia ją o „skurcz gardła, o uczucie bolesnej słodyczy”. Piękno w czasie wojny bowiem to zbędny luksus, a niekiedy wręcz źródło zagrożenia. Zrozpaczona żydowska matka mówi o swojej pięknej córce: „I co z tego, że taka piękna?! Co jej z tego? To jest przeklęta piękność… Oby była krostowata i garbata, ale jasna, z prostym nosem…” Wojna przynosi bowiem zmianę perspektywy. „Dawne i obecne spojrzenia widziały inaczej i inaczej oceniały te same zjawiska”. „Podróż” też może pomóc nam spojrzeć na losy Żydów podczas wojny z innego punktu widzenia, zrozumieć, co czuli ci, którzy uniknąwszy śmierci, próbowali przetrwać w świecie obcym i wrogim.
Ida Fink, Podróż, W.A.B. 2012.
Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

44 thoughts on “„Ciężka kropla dzwonu” (Ida Fink, „Podróż”)”

  1. Kruszynka pisze:
    13 września 2012 o 17:34

    Czuję, że to pozycja dla mnie :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 17:40

      A co Cię skłania do takiej myśli?

      Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    13 września 2012 o 18:08

    Już od pewnego czasu krążę wokół Idy Fink, ale na razie myślałam o „Wiośnie 1941”. Ta jej prostota języka jest czymś, co mnie najbardziej przeraża – w takiej literaturze to chyba najmocniejszy środek wyrazu.
    Podziwiam, że dajesz radę tak jedną wojenną lekturę za drugą. Ja muszę robić dłuższe przerwy, bo tego rodzaju książki dużo mnie psychicznie kosztują. Z tego, co piszesz, ta również wymaga odpowiedniego czasu karencji…

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 18:52

      Szczerze mówiąc, to chyba pierwsza tak pisana książka o czasach Zagłady, jaką czytałem i nawet się na początku trochę dziwiłem, że jak to tak na chłodno. Ale efekt tym Fink osiągnęła znakomity. Fink czytałem w lipcu, więc swoje najpierw odczekała na przeczytanie, a potem na recenzję. A przerwy muszę robić, jak chyba większość czytelników takich książek.

      Odpowiedz
  3. Karolina pisze:
    13 września 2012 o 18:11

    Ja też byłam pod wrażeniem tej książki. Cała historia opowiedziana w bardzo prosty, chłodny wręcz sposób. Jedyne co mogłabym zaznaczyć na minus, to zakończenie, a właściwie urwanie podróży – chętnie poznałabym jeszcze dalszą drogę, jaką przebyły siostry.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 18:55

      Według mnie opisanie drogi sióstr w drugą stronę, na wschód, to mógłby być temat na nową książkę, chociaż obawiam się, że też dość bolesną. Moim zdaniem zakończenie jest właśnie idealnie wyważone, scena powrotu do domu jest wielka.

      Odpowiedz
  4. pisanyinaczej.blogspot.com pisze:
    13 września 2012 o 18:24

    po pierwsze szczerze gratuluję zwycięstwa w Dużym Ka. Nie śledzę rankingów itd. O tym że jesteś zwycięzcą dowiedziałem się z innego bloga. Zresztą w pełni się zgadzam z decyzją jury. Twój blog jest dojrzały i wyjątkowy. Nie pisujesz banałów.

    A teraz o twojej recenzji. Jak zwykle wnikliwe pióro i twoje myślenie sprawia, że czytam coś, nad czym muszę się pochylić i przeanalizować. rozkładasz książki na czynniki pierwsze. Pięknie piszesz recenzje. Zacznij pisać książki ( o ile nie piszesz). Wierz mi – mam nosa. Sukces murowany.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 18:59

      Dziękuję Ci za miłe słowa i gratulacje. Co do pisania, to jestem świadomy własnych ograniczeń. Ani wyobraźnia nie ta, ani znajomość psychologii:)

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      15 września 2012 o 04:43

      Iii tam, takie ograniczenia :P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 września 2012 o 06:56

      Nie kadźcie mi tu, kolego Bazylu:PP

      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      15 września 2012 o 07:38

      Nie kadzę, a po prostu zauważam, że jakoś nie widzę, żeby brak wyobraźni i znajomość psychologii były w dzisiejszych czasach przeszkodą w karierze literackiej. Ale co ja, piszący pierdółki, mogę wiedzieć :D
      PS. Ale jeśli jednak byś się skusił, to ponoć teraz w modzie BSDM dla gospodyń domowych. Z tego może być niezła kasa. :P

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 września 2012 o 08:39

      Ja doskonale wiem, że takie niegodne wzmianki braki nie przeszkadzają ani współczesnym literatom, ani części czytelników. Mnie jednakże przeszkadzają, bo mam takie głupie wyobrażenia o literaturze:)

      Odpowiedz
  5. Paula pisze:
    13 września 2012 o 18:28

    Ja ostatnio przeczytałam „Wiosnę 1941” i wpadłam w zachwyt! Wprost powalił mnie na kolana jej styl, tak niby prosty a przekazujący tyle emocji, że trudno je w sobie pomieścić! Każde opowiadanie z „Wiosny 1941” jest bardzo przejmujące, nie pozwala o sobie zapomnieć i nawet teraz mogłabym kilka opowiedzieć z pamięci. Dla mnie Fink pisze genialnie i właśnie dlatego na mojej półce czeka już „Podroż”. Chciałabym jeszcze przeczytać „Odpływający ogród” choć podobne wiele opowiadań z „Wiosny 1941” znajduje się również w tym zbiorze. Poczytamy zobaczymy:)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 19:02

      Ja też nie poprzestanę na „Podróży” i właśnie opowiadań jestem bardzo ciekawy, bo to dużo trudniejsza forma. Zastanawiam się, dlaczego Ida Fink mi tak długo umykała.

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      13 września 2012 o 19:08

      Właśnie odkryłam adaptację filmową „Wiosny 1941”, w dodatku w całości.
      Mnie też umknęła Ida Fink i dzięki Twojej recenzji już wiem, że to duża strata. Dobrze, że do nadrobienia.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 września 2012 o 19:15

      Film sobie chyba chwilowo daruję, wolałbym najpierw pierwowzór poznać. Zresztą chyba „Wiosnę” wznowiono w związku z filmem właśnie. A „Podróż” ma szansę zrobić na Tobie wrażenie.

      Odpowiedz
  6. natanna pisze:
    13 września 2012 o 19:35

    Walka o przetrwanie mimo wszystko. Ileż takich życiorysów z tamtych lat.
    Książka warta przeczytania.)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 04:51

      Wszystkich życiorysów i tak nie poznamy, ale warto czytać jak najwięcej.

      Odpowiedz
  7. Bazyl pisze:
    14 września 2012 o 04:30

    A ja właśnie skończyłem „Oskarżona. Wiera Gran.”, niezłe, choć niepozbawione wad (w moich oczach ofkors), studium powojennego piekła, jakie stworzyli sobie sami ocaleni. Szczegóły, mam nadzieję, wkrótce u mnie :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 04:50

      Czekam niecierpliwie, bo chodzi za mną ta książka od dawna.

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      14 września 2012 o 06:17

      Ale zdajesz sobie sprawę, że pewnie trzeba będzie troszkę poczekać? :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 06:44

      Już nawykłem:)

      Odpowiedz
  8. Isadora pisze:
    14 września 2012 o 05:35

    Czytam sporo książek poruszających tematykę Holocaustu i zawsze staram się, by spojrzeć na Zagładę oczami ofiar, jak i katów, dla pełniejszego obrazu. Ostatnio wpadła mi w ręce biografia Korczaka i „Cadyk i dziewczyna” Anny Boleckiej, nieco wcześniej – „Doktorzy z piekła rodem” i „Piękna bestia”, biografia Irmy Grese. Nie mogę sobie darować polecanej przez Ciebie lektury, takich opowieści nigdy dość.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 07:40

      Książka na pewno Cię zainteresuje, ciekaw jestem, czy spodoba Ci się sposób, w jaki jest napisana.

      Odpowiedz
  9. the_book pisze:
    14 września 2012 o 07:18

    Zgadzam się bez dwóch zdań. Bardzo dobra książka. I że tak można właśnie o Holocauście – „Krystalicznie”. Prosta i piękna proza jednocześnie. Jedna z lepszych książek jakie czytałam o tamtym okresie.

    Moc pozdrowień :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 07:40

      Pełna zgodność:)

      Odpowiedz
  10. PIOTR BOLC pisze:
    14 września 2012 o 10:04

    Gratuluję recenzji! Nie jest to to, co często można spotkać w Internecie, mianowicie przydługie rozważania nad książkami, z których niewiele wynika i których aż się czytać nie chce, co są tak banalne. Często mam wrażenie, że ci ludzie piszą stale o tej samej książce. Tutaj udało Ci się uchwycić najważniejsze rzeczy. Nie czytałem jeszcze tej pozycji, ale po lekturze tego, co napisałeś, nie mam innego wyjścia. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 15:17

      Dziękuję, staram się, żeby moje recenzje miały rysy indywidualne.

      Odpowiedz
  11. maiooffka pisze:
    14 września 2012 o 15:09

    Skoro nie chodzi tylko o ważkość tematu, ale i literackość jest w komplecie – przekonałeś mnie. Będzie polowanie ;)

    I jeszcze pytanie – pewnie z lekka ignoranckie, ale zadam je i tak – które od razu mi się nasuwa: czy to jest proza oparta na faktach, konkretnych losach? Autobiograficzna może na dodatek? Czy zbeletryzowany rodzaj uniwersalnej opowieści o tułaczce na robotach, mieszczący w sobie pewne doświadczenia tamtych czasów?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 15:16

      Pojęcia nie mam, autorka się ukrywała podczas wojny, ale czy w takim właśnie sposób? Nawet jeśli nie jest to proza autobiograficzna, to na pewno bardzo sugestywna. Ale jeśli miałbym na coś stawiać, to autobiografia.

      Odpowiedz
    2. maiooffka pisze:
      14 września 2012 o 15:40

      Jako bezpośredni świadek tamtych czasów z pewnością naoglądała się wystarczająco wiele i nasłuchała, by jej tekst był wiarygodny. Umieć zrozumieć i opowiedzieć losy kogoś innego to również nie lada sztuka, więc moje pytanie nie zakłada żadnej lepszej czy gorszej wersji. Raczej zastanowiło mnie, że nie podajesz informacji o oparciu o fakty lub zastrzeżenie o braku takowych, a zazwyczaj przy takiej literaturze jest to element podkreślany. Wydawca też milczy w tym temacie, bo sprawdziłam już :) Ale WAB w ogóle nie wie co wydaje czasem, mam wrażenie ;P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 16:37

      No właśnie dlatego, że nigdzie nie znalazłem takiej informacji, to jej nie zamieściłem. Nawet nekrolog Fink tu: http://wyborcza.pl/1,75475,10366278,Zmarla_pisarka_Ida_Fink.html nie wspomina o tym ani słowem.

      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 16:48

      Zainspirowałaś mnie do poszukiwań:) „Używa się określenia powieść, ale sama pisarka nazywa „Podróż” fikcją autobiograficzną”. Więcej: http://wyborcza.pl/1,75517,1917133.html

      Odpowiedz
    5. maiooffka pisze:
      14 września 2012 o 17:22

      Zastanawiałam się tylko, czy autorka tego gdzieś w treści nie przemyca. W sposobie narracji na przykład.
      Tak dla siebie, po lekturze, traktujesz w takim razie książkę Fink w kategorii literatury faktu czy beletrystyki?

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 17:25

      Byłem nastawiony na powieść, dopiero z treści zacząłem podejrzewać jakieś autobiograficzne wątki. Dla mnie beletrystyka.

      Odpowiedz
    7. maiooffka pisze:
      14 września 2012 o 17:25

      Dzięki, tylko link nie działa – a chcę zobaczyć :)

      Książkę już namierzyłam, przyda się taki balast emocjonalny, bo od lekkiej tematyki niedługo zacznę fruwać ;P

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 17:31

      Hmm, a tak http://wyborcza.pl/1,75517,1917133.html ? recenzja Justyny Sobolewskiej z „Podróży”, może gugle znajdą.

      Odpowiedz
  12. maiooffka pisze:
    14 września 2012 o 18:00

    Z tego wynika, że to proza oparta na własnych doświadczeniach. Ciekawe w takim razie, dlaczego wybrała formę „z dystansem”, jakby stając z boku.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 18:12

      Skoro napisała książkę w pierwszej osobie, to raczej nie ma mowy o dystansie, po prostu uznała, jak właśnie wyczytałem, że może „krzyczeć szeptem”. Bohaterki przeżywają silne emocje, które jednak czytelnikowi są komunikowane właśnie tym szeptem.

      Odpowiedz
    2. maiooffka pisze:
      14 września 2012 o 18:24

      No widzisz, uznałam, że skoro nie obsadziła w niej siebie, to nie w pierwszej osobie pisała. Takie myślowe skróty. Przeczytam, to przestanę głupio pytać ;)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 września 2012 o 18:27

      Wcale głupio nie pytasz, a przy okazji kilka ciekawych rzeczy udało się znaleźć:) I czytaj, ciekaw jestem opinii.

      Odpowiedz
  13. Agnes pisze:
    14 września 2012 o 22:27

    Silnie mi się nasunęło skojarzenie z „Pozwólcie nam krzyczeć” Fleszarowej-Muskat, ale chyba Fleszarowa nie jest aż tak krystaliczna, co? Chętnie bym sobie to przekartkowała chociaż.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 września 2012 o 06:59

      Pojęcia nie mam o Fleszarowej, nigdy nie czytałem, bo mam zakodowane, że należała do autorów poniewieranych przez Barańczaka w Książkach najgorszych, więc nie umiałem jej brać na poważnie:)

      Odpowiedz
  14. 92ana pisze:
    20 września 2012 o 16:14

    Książki o takiej tematyce są bardzo interesujące i mają swój klimat :)
    Ciekawie się zapowiada..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT