Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

O purchli skrętnej, czyli powrót do formy (Joanna Chmielewska, „Krwawa zemsta”)

Posted on 5 września 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 


 
Niewykluczone, że poniżej zdradzam szczegóły fabuły, ale jakoś muszę ją naszkicować, a podkreślam, że nie w fabule tkwi główny walor najnowszej powieści Joanny Chmielewskiej. Gdyby ktoś nie miał ochoty na absolutnie żadne przecieki, to niech ominie następny akapit.

Zaczyna się malowniczo: od żeńskiej istoty zarąbanej siekierą w leśnych okolicznościach przyrody. Potem jednak fabuła robi się zdecydowanie niekryminalna, a bardziej taka romansowo-budowlana. Albowiem harpia rozżarta, której jedynym atutem jest nadnaturalnie ruchliwy – excusez le mot – tyłek, zasadza się na inżyniera konstruktora o niezwykle skomplikowanym i nietypowym charakterze. Opętany wirującym odwłokiem Dominik, dotąd przykładny mąż i ojciec, dostaje małpiego rozumu i zaczyna dążyć do zaznania pełni szczęścia z purchlą skrętną, jak jego obiekt westchnień nazywają porzucana żona i jej przyjaciółka. Rzecz jasna kantowana Majka nie zamierza odstąpić małżonka obrotowej gnidzie i przystępuje do nader skomplikowanej operacji przywracania Dominika na łono rodziny i ustawiania go do pionu moralnego. W tle szaleje budowa niezwykle urozmaiconego wesołego miasteczka, w którego planowanie małżonkowie i ich znajomi są mocno zaangażowani, a to pozwala na umieszczenie licznych, nader rozrywkowych scen w plenerowych dekoracjach.
Moja rodzona małżonka po przeczytaniu „Krwawej zemsty” stwierdziła, że owszem, ubawiła się, ale intryga naciągana, a bohaterowie już nie tacy jak dawniej. Indagowana o opinię bardziej szczegółową zeznała, że niemożliwe, żeby chłop tak rzucił wszystko w diabły tylko dlatego, że jakaś cyrkówka mu tyłkiem przed oczami zakręciła. Małżonka nie czyta „Pudelka”, gdzie nie takie zmiany konfiguracji są stale pokazywane i niejeden ojciec rodziny rzuca żonę i gromadkę dziatek dla silikonowego arcydzieła chirurgii plastycznej. Co do głębi psychologicznych, to ja nie poznałbym psychologii nawet gdybym się o jakąś potknął, więc doprawdy nie ma co wybrzydzać. Fabuła za to jest wartka (ale, powtarzam, to nie kryminał), wydarzenia nader rozrywkowe następują w szybkim tempie, a dialogi wróciły na zdecydowanie ponadprzeciętny poziom. Wiernym wielbicielom Joanny Chmielewskiej, rzecz jasna, rzucą się w oczy oczywiste nawiązania autobiograficzne, ale to właśnie dodaje smaczku powieści, bo uczucia porzuconej żony pisarka znała z autopsji i nader barwnie zdołała je odtworzyć. Właściwie miałbym ochotę odtrąbić powrót Joanny Chmielewskiej do formy: może nie tej z czasów „Lesia” czy „Całego zdania nieboszczyka”, ale zdecydowanie najwyższej od wielu lat. I w sumie co mi szkodzi. Obwieszczam: Moja Ulubiona Autorka znów w formie, a ja po raz pierwszy od wieków zaraz po skończeniu lektury mam ochotę na ponowne przeczytanie „Krwawej zemsty”.
I jeszcze a propos Ulubionych Autorek: wydawnictwo Akapit Press informuje, że za 29 dni, 3 października, premiera „McDusi” Małgorzaty Musierowicz.  Jestem mocno zmęczony czekaniem na tę część, ale rzecz jasna nabędę i przeczytam.
Joanna Chmielewska, Krwawa zemsta, Klin 2012.

86 thoughts on “O purchli skrętnej, czyli powrót do formy (Joanna Chmielewska, „Krwawa zemsta”)”

  1. ksiazkowo pisze:
    5 września 2012 o 17:14

    Mogie pożyczyć, mogie? :D Prooooszę! :D

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:21

      A byłaś grzeczna? :PP Możesz:)

      Odpowiedz
    2. ksiazkowo pisze:
      5 września 2012 o 17:24

      Bardzo grzeczna byłam, wręcz wzorcowo!

      Super, to zabierzcie następnym razem na wyścigi, co? Dla niej jestem w stanie przeszeregować kolejkę czytelniczą :D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:29

      Przeszeregować świętą kolejkę?? Niech mnie ktoś uszczypnie:D

      Odpowiedz
    4. ksiazkowo pisze:
      5 września 2012 o 17:46

      No widzisz :D To o czymś świadczy :D

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:52

      Owszem, widzę:P

      Odpowiedz
    6. Iza pisze:
      6 września 2012 o 07:14

      Też bym pożyczyła, ale może biblioteka nabędzie. Albo ja nabędę.
      Co do MM- byłąbym spokojniejsza, gdyby wydała coś innego, a nie Magdusię, to to najdłużej pieczony pasztet literacki wszechczasów…

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 07:26

      Może skruszał i dojrzał, byle nie okazał się pasztetem pleśniowym:)

      Odpowiedz
    8. Iza pisze:
      6 września 2012 o 07:28

      P.S. A propos pożyczki- jeśli by się dało, to chętnei wpisze sie na listę rezerwową. Obiecuję czytać w rękawiczkach i przewracać strony pęsetą:).

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 07:29

      Pęsetą to nie, bo ślady zostaną:P Ok, wpisuję.

      Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    5 września 2012 o 17:24

    No jakby to kto inny napisał, to bym nie uwierzyła! Na Chmielewskiej już dość dawno położyłam krzyżyk i obojętnie przechodziłam koło kolejnych książek; ba! jakieś 5-10 sztuk puściłam w dalszy obieg, uznając że nie ma takiej opcji, abym kiedykolwiek zechciała do nich wrócić. Ale może tym razem, kto wie? Choć opinia małżonki lekko zniechęca – jak ja też niepudelkowa, to może powinnam posłuchać jej, a nie Ciebie, hę?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:30

      Rzuć sobie monetą:) Ja się ucieszyłem, że wreszcie coś bardziej niż strawne napisała, więc mogłem przesadzić z entuzjazmem, ale skoro chichotałem w autobusie, to o czymś świadczy:)

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      5 września 2012 o 17:34

      Fakt, chichot w autobusie jest dobrym znakiem! Miejmy nadzieję, że to początek powrotu do dawnej formy. W końcu ileż razy można czytać „Wszystko czerwone”?

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:36

      A przy smażeniu naleśników sobie porechotałem w głos:P Do Wszystkiego czerwonego jeszcze trochę brakuje, ale wszystko na dobrej drodze:)

      Odpowiedz
  3. Nutinka pisze:
    5 września 2012 o 17:38

    Kusisz znowu. Chociaż może nie powinnam dać się skusić i zachować wspaniałe wspomnienia z dawnych lektur, bo… jakoś coraz mniej mnie śmieszy ten typ humoru. Czy może starość mnie dopadła czy też humor się skrzywił? ;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:40

      Zastanawiam się, co Ci dyplomatycznie odpisać na ostatnie pytanie:) Zawsze może podczytać kawałek w księgarni.

      Odpowiedz
    2. Nutinka pisze:
      5 września 2012 o 17:44

      Spokojnie, to było pytanie retoryczne. :D Podejrzewam, że teściową ktoś obdaruje, bo ona lubi, więc pewnie mi się dostanie do łapek.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:45

      To jakby Ci się trafiła rodzinna impreza, to możesz podczytywać pod stołem:)

      Odpowiedz
    4. Nutinka pisze:
      5 września 2012 o 18:25

      O, zniknęła moja poprzednia odpowiedź. :)
      Nie no, teściowa nie będzie taka, pożyczy. Dużo sobie pożyczamy książek, a potem gadamy, co się której (nie)podobało. Fajną mam teściową. :D

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 18:52

      Komentarz poszedł w spam, a ja z rozpędu odpisałem na to, co wyczytałem w mailu:) Pogratulować teściowej:)

      Odpowiedz
  4. Joanna Gołaszewska pisze:
    5 września 2012 o 17:48

    A mogę po Endze pożyczyć??? Proszę, co? [robi oczy Kota ze Shreka]
    Niechby ona do mnie wysłała po przeczytaniu, a ja Ci oddam, naprawdę, oddam bez uszczerbku. Wyślę priorytetem.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:53

      No jeśli Enga to tak raz dwa przeczyta? Nie widzę przeciwwskazań właściwie:)

      Odpowiedz
    2. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 września 2012 o 17:54

      Dzięki! Dzięki! Dzięki!
      Już ja ją pogonię:D

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 17:58

      Nahajem po białych plecach:P

      Odpowiedz
    4. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 września 2012 o 18:00

      To już chyba kiedyś było? Coś mi się kojarzy, że już ją kiedyś tłukłam przy jakiejś okazji:D Ty chyba trzymałeś?

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 18:21

      W końcu ją stłukliśmy czy tylko mieliśmy w planach? :P

      Odpowiedz
    6. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 września 2012 o 19:25

      Musi się wyrwała i uciekła, bo kojarzę planowanie, ale samego czynu jakoś nie. Co się odwlecze, to nie uciecze…

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 19:29

      No właśnie :P

      Odpowiedz
    8. ksiazkowo pisze:
      5 września 2012 o 20:46

      Hola, hola, jakim nahajem po białych plecach, hę? Zaprę się i nie pożyczę :P Wezmę z biblioteki, albo wręcz złamię moje niekupowanie i zakupię! Podstępnym nahajospiskowcom mówimy nie!

      Proponuję najpierw wysłać do Kalio, a ona mi przywiezie, jak wpadnie w te obiecane odwiedziny :P

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 20:50

      Obiecała wpaść z tym nahajem? To miło jej strony:))

      Odpowiedz
    10. ksiazkowo pisze:
      5 września 2012 o 20:52

      Z nahajem to może co najwyżej do Ciebie wpaść :P Do mnie tylko z dobrymi rzeczami :P

      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 20:53

      Na nahaj małżonka się nie zgodzi:P

      Odpowiedz
    12. ksiazkowo pisze:
      5 września 2012 o 20:57

      To Wy już sobie tam uzgodnicie z czym Kalio do Was wpadnie. Do mnie z nahajem przez próg nie wpuszczę :P

      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 21:01

      Przemyci podstępnie w walizeczce:P

      Odpowiedz
    14. Joanna Gołaszewska pisze:
      6 września 2012 o 10:09

      To się jeszcze wszystko okaże, ja z nahajów wybieram piwo;)
      Adres poleci mailem.

      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 10:11

      Ustalcie sobie z Engą i Izą kolejność:)

      Odpowiedz
    16. Joanna Gołaszewska pisze:
      6 września 2012 o 10:13

      Dobra, to najpierw kolejność.

      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 10:14

      No to w marynarza:P

      Odpowiedz
    18. ksiazkowo pisze:
      6 września 2012 o 12:21

      Mogę być na końcu :) Bo Iza mi przekaże, a ja ZWL :)

      Odpowiedz
    19. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 12:21

      No to Joanna: wyskakuj z adresu:))

      Odpowiedz
  5. Anonymous pisze:
    5 września 2012 o 18:09

    O, widzę, że dwie super wiadomości w jednej ;-). Bo i Chmielewska, i Musierowicz. A tak niedawno jeszcze zastanawiałam się, dlaczego Musierowicz każe nam tak długo czekać na kolejną część Jeżycjady. I ten tytuł jeszcze – troszkę dla mnie osobisty – a dlaczego? – nie zdradzę ;-).

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 18:21

      Zobaczymy, czy Musierowicz też w formie:)

      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    5 września 2012 o 18:27

    Teraz?! Jak dziś rano mini zakupy do GBP były robione! Eeee …. :(

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 18:49

      No co ee? Było zapytać, wisiała okładka jak wół, że czytam:) Ale spokojnie, następne minizakupy też pewnie będą:)

      Odpowiedz
  7. Emma pisze:
    5 września 2012 o 18:44

    cześć, Zacofany w Lekturze :)
    przyszłam się przywitać i zagnieździć w obserwatorium.
    oczywiście akapit dotyczący treści opuściłam, bo nie chcę znać fabuły. za bardzo lubię Chmielewską, żeby sobie psuć przyjemność :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 18:48

      Witam w takim razie serdecznie:) Jaki to był dobry pomysł z tym ostrzeżeniem:)

      Odpowiedz
    2. Emma pisze:
      5 września 2012 o 18:53

      zdecydowanie tak :)

      Odpowiedz
  8. Lirael pisze:
    5 września 2012 o 19:06

    Ciekawe, czy purchla ma coś wspólnego z łacińską pulchrą, czy raczej z purchawką? :)
    Powrót formy bardzo cieszy, miejmy nadzieję, że identycznie będzie w przypadku Musierowicz.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 19:10

      Pulchra odpada w przedbiegach, jak znam Chmielewską, to pewnie połączenie purchawki z parchem, albo coś równie nietypowego:P Co do MM, to jestem sceptyczny, za długo się ta McDusia kotłowała.

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      5 września 2012 o 19:16

      Może właśnie po tym kotłowaniu zalśni oślepiającym blaskiem. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 19:22

      Uwierzę, jak przeczytam. Czyli za jakieś góra 35 dni, zależnie od zasobności konta w dniu premiery:)

      Odpowiedz
  9. Viv pisze:
    5 września 2012 o 21:02

    Nawet nie wiedziałam, że wyszła nowa Chmielewska, a po ostatnich jej dziełach nie wiem, czy bym po nią sięgnęła, gdybyś nie przetarł szlaku pisząc, że dobre. Co nie znaczy, że przeczytam przez najbliższe dziesięć lat, bo tego dobrego mam aż nadto.

    Za to na Musierowicz zarezerwuję sobie jeden dzień, bo też się uczekałam na kolejny tom.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 21:09

      Ta Chmielewska jakoś tak chyłkiem się ukazała, szczególnie że na samym początku sprzedawała to tylko jedna sieć.

      Odpowiedz
    2. Viv pisze:
      6 września 2012 o 10:14

      Może niepotrzebnie autorka kombinowała z tym własnych wydawnictwem, istniejące jednak mają lepsze kanały dystrybucji, tak mi się przynajmniej zdaje.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 10:15

      E, wiadomo że każda Chmielewska się i tak sprzeda w minimum 50 tys. egzemplarzy, to nie ma się co dzielić z innymi.

      Odpowiedz
  10. anek7 pisze:
    5 września 2012 o 21:04

    Ja też chcę nową Chmielewską:)
    Muszę przeprowadzić zmasowany atak na Agnieszkę w mojej gminnej bibliotece (swoją drogą dobrze mieć byłe uczennice w różnych strategicznych miejscach zatrudnione) i może wyskrobie jakieś resztki na koncie bibliotecznym i zamówi…

    Co do „McDusi” to taki trochę Tomasz jestem „Nie uwierzę jak nie zobaczę…”

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 21:10

      To ciśnij, ciśnij, choć cena jakoś mało przyjazna.

      Odpowiedz
  11. kasia.eire pisze:
    5 września 2012 o 21:05

    i tak bym kupiła i kupiłam osobą mojej koleżanki, która przyjeżdża w końcu tygodnia i mi przywiezie. Już się cieszę na jej lekturę, tym bardziej, że wątki pracowniane bardzo lubiłam, a i autobiograficzne autorce zawsze dobrze wychodziły.

    Odpowiedz
    1. kasia.eire pisze:
      5 września 2012 o 21:06

      Na MM też się oczywiście cieszę.

      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 21:11

      No to czekam na opinię i mam nadzieję, że nie wyjdę na zbytnio zaślepionego fana:)

      Odpowiedz
    3. kasia.eire pisze:
      5 września 2012 o 21:35

      i tak bardziej ślepego fana Chmielewskiej, jak również MM, nie znajdziesz

      Odpowiedz
    4. kasia.eire pisze:
      5 września 2012 o 21:36

      ode mnie oczywiście, jakoś tak nieskładnie napisałam, że nie było to oczywiste

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 04:17

      Nie będę się kłócił, bo mimo zaślepienia ostatnie dzieła obu Pań wzbudziły we mnie różne krytyczne uwagi:)

      Odpowiedz
  12. B. pisze:
    5 września 2012 o 21:19

    Ciekawe, ciekawe… hm… aż nie do wiary, że udało się Chmielewskiej wrócić do formy…

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 września 2012 o 21:25

      Rękę mam całą poszczypaną, bo sprawdzałem, czy to prawda:P

      Odpowiedz
  13. Agnes pisze:
    5 września 2012 o 22:18

    O rety, Ty tę recenzję napisałeś stylem Chmielewskiej, hehe. To się nazywa zapatrzenie!

    Ta purchla to pewnie jakieś połączenie, jak podolec. Ktoś wie, co to podolec?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 04:15

      Kogo Ty chcesz sprawdzać, hę?:P Podolec to połączenie podleca z padalcem:D

      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 04:16

      A co do stylu, to starałem się, jak mogłem:D

      Odpowiedz
  14. Dziewczyna z Alaski ;) pisze:
    6 września 2012 o 06:53

    „Zaczyna się malowniczo: od żeńskiej istoty zarąbanej siekierą .. ” – powaliłeś mnie tym zdaniem bez dwóch zdań ;) Szczerze miałam nadzieję na powrót Chmielewskiej do dawnej formy bo już mi brakowało czegoś nowego, ale z tego dawniejszego jej stylu :) Dlatego cieszę się, że piszesz, że „Krwawą zemstę” można zaliczyć do takiego powrotu (ach, szkoda jednak że nie z czasów „Całego zdania nieboszczyka”, ale nie będę wybrzydzać..). A co do nowej Musierowicz – czekam cierpliwie zawsze, nawet gdy autorka mocno przesadza.. Ale nie mogłabym nie czekać, nawet zamówiłam w przedsprzedaży :) Nie wiem czemu ale jeśli chodzi o Jeżycjadę zachowuję się jakbym znowu miała 12 lat.. Może dlatego tak chętnie czytam ;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 06:56

      Nie możemy mieć wszystkiego, cieszmy się, że czyta się z ogromną przyjemnością:) Ostatnie tomy Jeżycjady oceniałem dość ostro, więc nie nastawiam się na nagły zwrot, ale kto wie:)

      Odpowiedz
  15. czytanki.anki pisze:
    6 września 2012 o 07:25

    Czy to na pewno Chmielewska pisała?;) Bo podobno od kilku lat ogranicza się tylko do rzucania pomysłów, piszą podwykonawcy?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 07:28

      Ooooo, jakieś ciekawe rzeczy opowiadasz. Muszę wierzyć okładce, że sama, i wolałbym, żeby tak było:)

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      6 września 2012 o 07:37

      Tak mówiła mi koleżanka-fanka p. Joanny, wiadomości miała z ponoć dobrze poinformowanych źródeł. Pisarka skończyła w tym roku 80 lat, nie wymagajmy od niej cudów…

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 07:41

      Jeśli tak, to tym razem wreszcie trafiła na kogoś, kto pisze Chmielewską prawie tak dobrze jako ona:P Ale jednak pozostanę sceptyczny wobec tej teorii.

      Odpowiedz
  16. Beata pisze:
    6 września 2012 o 13:06

    Niestety pani Musierowicz nie ma litości dla swoich czytelników:) Każe na swoje książki dłuuuuuuuuuuuuuuugo czekać. Ale za to na krakowskich targach książki będzie to rekompensować swoim licznym fanom, dłuuuuuuuuugo i cierpliwie podpisując swoje najnowsze dzieło;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 13:07

      Wielbicielki w ramach krwawej zemsty powinny dać na siebie dłuuuuuuuuugo i cierpliwie czekać:D

      Odpowiedz
  17. Agnieszka pisze:
    6 września 2012 o 15:47

    Miałam już nie czytać Chmielewskiej (kiedyś uwielbiałam), ale po takich słowach mocno się łamię;-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 15:57

      Ja nie będę klinów w to nadłamanie wbijał, sama dojrzejesz do decyzji:)

      Odpowiedz
  18. Taki jest świat pisze:
    6 września 2012 o 16:48

    Świetna recenzja i narobiła podwójnego apetytu

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 września 2012 o 16:50

      Mam nadzieję, że konsumpcja nie okaże się rozczarowaniem:)

      Odpowiedz
  19. Marta mama Nikusia pisze:
    7 września 2012 o 11:17

    Serdecznie zapraszam do zabawy z okazji pierwszych urodzin naszego bloga :)

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

    Odpowiedz
  20. Sumire pisze:
    7 września 2012 o 13:09

    Gratuluję recenzji, bardzo udane nawiązanie do stylu Chmielewskiej.
    Ostatnio czytałam ponownie Wszystko Czerwone i stwierdziłam, że chętnie przeczytałabym coś nowego Chmielewskiej, ale nowe powieści były rozczarowujące. Ostatnią strawną pozycją była „Książka poniekąd kucharska”. Na tę jednak się skuszę.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 września 2012 o 15:26

      Dzięki, starałem się:) I miłej lektury:)

      Odpowiedz
  21. guciamal pisze:
    7 września 2012 o 18:14

    Koleżanka zaproponowała mi pożyczkę – odmówiłam, ale widzę, że chyba zmienię zdanie po tak pozytywnej opinii.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 września 2012 o 18:52

      Przemyśl decyzję, koniecznie:)

      Odpowiedz
  22. ~Demismo pisze:
    8 września 2012 o 12:47

    Pomyślę, zastanowię się no i zobaczymy :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT