Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Lampucera bagienna z ciekłowodorostami (Maja Lidia Kossakowska, „Grillbar Galaktyka”)

Posted on 20 października 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 


 
Jak co rano Hermoso Madrid Iven, szef kuchni wielkiej restauracji „Płacząca Kometa”, wybiera się na targ, by kupić najbardziej egzotyczne przysmaki ze wszystkich stron galaktyki. Nic nie jest zbyt drogie ani zbyt dziwaczne dla smakoszy, którzy tłumnie się zbiegają, by kosztować egzotycznych dań. Tego dnia Iven nie jest w dobrym humorze. Konkurencja podkupiła mu głowobrzuśca, którego można by podać na zielonogronnym laudyjskim grzywaczu ponczowym. Rozczarowanie nieco łagodzi znalezienie zwilca szczurzopyskiego, co znaczy, że klientela „Komety” uraczona zostanie jego mięsem na płatkach czarnotrufli z Jugot. Iven nie może się jednak skupić na swoim popisowym daniu, bo ma na głowie kontrolę z Ministerstwa Odżywiania, które tylko czyha na każde potknięcie restauratorów, a na dodatek ostro propaguje dietetyczną nowinkę: zieloną, zbilansowaną odżywkę ze Śluźni.

Iven nie należy do osób szczególnie cierpliwych czy taktownych, naraża się więc unijnemu inspektorowi. Jednak wkrótce negatywny raport urzędola przestaje mieć znaczenie – kucharz musi uciekać przed potężną fraternią Y, której główny mafioso padł martwy po zjedzeniu posiłku przygotowanego przez Hermosa.
„Grillbar Galaktyka” pochłania od pierwszej strony – już wycieczka przez kuchnie „Komety” zapiera dech: pełno tam dziwaków oddanych sztuce kulinarnej, drażliwych i skłonnych do awantur, które łagodzić musi szef, a na głowę może spaść tajemniczy pasożyt z kosmosu. Mistrzom patelni i noża nic nie straszne i wróg w końcu ląduje na talerzach klienteli. Uciekający przed mściwymi gangsterami Iven rzuca się w wir wszechświata, który wyrzuca go w coraz dziwniejszych miejscach i w coraz podlejszych garkuchniach. Dzięki swoim talentom i nowo poznanym przyjaciołom nasz szef staje jednak przez szansą na uratowanie ludzkości przed monotonią gastronomiczną i czymś znacznie gorszym.
Humor, wyobraźnia, niesamowite tempo, nawiązania do klasyki SF – nawet taki profan jak ja rozpoznał aluzje do cyklu Gwiezdnych wojen, skojarzył mi się też Galaktyczny smakosz Jamesa White’a, a kto wie, co tam się jeszcze kryje – to bardzo smakowita mieszanina, danie, od którego trudno się oderwać. Lepiej jednak nie czytać na głodniaka, bo nagłą chęć na lampucerę bagienną przyrządzoną z ciekłowodorostami z astralem trudno będzie zaspokoić. Zawsze jednak można postawić sobie pod ręką talerz kanapek ze smalcem albo paczkę słonych paluszków, chociaż to niezupełnie to samo.
Maja Lidia Kossakowska, Grillbar Galaktyka, Fabryka Słów 2011.

39 thoughts on “Lampucera bagienna z ciekłowodorostami (Maja Lidia Kossakowska, „Grillbar Galaktyka”)”

  1. Joanna Gołaszewska pisze:
    20 października 2012 o 08:13

    Czy to jest pierwsza książka tej autorki, jaką czytałeś?
    Polecasz ją całościowo?
    Pytam, bo mam ogromną ochotę na spróbowanie, a jeszcze niczego nie znam. Od czego zacząć?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:05

      To moja pierwsza Kossakowska i póki nie napisze jakiejś drugiej zabawnej książki, to pewnie ostatnia. Bo inne to jakieś anioły czy coś, więc nie mój klimat. Chyba że coś przegapiłem:)

      Odpowiedz
    2. Joanna Gołaszewska pisze:
      20 października 2012 o 16:44

      hm, ja lubię dobre fantasy, a ona zbiera pozytywne recenzje, tylko zaskoczyłeś mnie tym humorem. Dotychczas kojarzyła mi się raczej pompatyczno-uwznioślająco, heroiczno-gromowładnie, no ale przecież nie czytałam. Muszę jednak coś wziąć. W sensie wypożyczyć.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 17:08

      Mnie się też kojarzyła heroicznie, ale w paru recenzjach Grillbaru była mowa o humorze, to się skusiłem i dobrze zrobiłem:)

      Odpowiedz
  2. Nutinka pisze:
    20 października 2012 o 08:36

    Mam niejasne wrażenie, że tym razem pani Kossakowska mi się nie spodoba. Z Twojej opinii wyłania się bowiem obraz nagromadzenia dziwności, co trawię tylko u Lema, a i to w małych dawkach. Niemniej jeśli wpadnie mi w ręce, to spróbuję.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:06

      a co innego warto przeczytać? Nie wiem, co dla Ciebie jest dziwnością, poza nazwami potraw tak naprawdę innych udziwnień tu nie ma.

      Odpowiedz
    2. Nutinka pisze:
      20 października 2012 o 15:23

      Najbardziej mi podeszła Ruda sfora. Te tam o aniołach mniej, nie przepadam za skzydlatymi istotami. ;)
      Zrozumiałam, że są dziwne stworzenia, z których robione są potrawy o dziwnych nazwach. Skojarzyło mi się ze Szpitalem kosmicznym bodajże (głowy nie dam, bo nie doczytałam), gdzie było sporo przedstawicieli innych ras. A ja mam coraz większą do takowych awersję, ostatnio nawet do „zwykłych” elfów i smoków. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:25

      Stwory są, dziwne rasy są:) Szpital kosmiczny kojarzył mi się nieustannie, ale u mnie to dobre skojarzenie.

      Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    20 października 2012 o 09:35

    Lampucera – jak ja lubię to słowo.;)
    Rozumiem, że ta książka to zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:07

      Tak, zabawa, zabawa i zabawna zabawa. Plus szpileczki wtykane biurokracji, Unii dziwnie przypominającej Europejską i nawiązania do kultury masowej:)

      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      20 października 2012 o 19:29

      Szpileczki wtykane Unii – to ja chętnie się zapoznam, choć generalnie -polecę blogowym klasykiem- to nie moja bajka- ale Unii sama chętnie wbiła bym szpilę, nie szpileczkę, tymczasem muszę ku jej chwale pracować :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 19:33

      To możesz mieć nieco uciechy:)) Inspektorem do spraw żywienia z ramienia unii jest przedstawiciel rasy, która nie jada w ogóle, i temu podobne smaczki:D

      Odpowiedz
    4. guciamal pisze:
      21 października 2012 o 07:11

      Gdyby tak ta przypadłość na mnie się rzuciła (nie jedzenie) nie miałabym nic przeciwko :)

      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    20 października 2012 o 14:04

    Brzmi bardzo nieźle, choć osoby konsumpcyjnie drażliwe nie powinny chyba brać tej książki do ręki:) A przepisy jakieś są? Tak pytam, w razie gdybym akurat dostała w rybnym lampucerę.
    Ja do Kossakowskiej już parę razy się przymierzałam, jednak zawsze kończyło się to tak samo: kupowałam jednak co innego. Jestem trochę nieufna z uwagi na jej podejrzaną płodność literacką. Ostatnio trochę ucichła, ale był moment (ze dwa lata temu), że co chwilę pojawiało się coś nowego.

    Widzę, że wczorajszy dzień natchnął Cię Diunowo. White, Kossakowska, Herbert – czy ja na pewno trafiłam na właściwy blog?:P

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:10

      Przepisów nie ma, to nie jest słitaśna powieść toskańsko-prowansalska. Poza tym do przygotowania paru potraw wymagany jest reaktor atomowy, to raczej bez szans w naszym kraju:PP A fantastyka tak mi się skumulowała, bo to idealne na poprawę nastroju, chociaż White’a czytałem w czerwcu, a Kossakowską tydzień temu. A Herberta to już w ogóle szósty raz, w nieustannym zachwycie:)

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      21 października 2012 o 12:54

      Szósty raz? Jestem pod wrażeniem.;)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2012 o 13:14

      Z grubsza licząc:) Ale to jedna z książek mojego życia (raczej cykl życia:P).

      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      23 października 2012 o 09:10

      No tak, nie samym Kraszewskim i Dąbrowską człowiek żyje.;)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 października 2012 o 09:11

      Święte słowa :)

      Odpowiedz
  5. Agnieszka pisze:
    20 października 2012 o 15:36

    O, to jest świetna książka! Fabularnie wprawdzie trochę kulejąca, ale za to językowo bijąca milion innych pozycji – i ta wyobraźnia… Świetnie się przy niej ubawiłam, dostawałam spazmów z zazdrości (nigdy nie będę tak pisać jak ona;-) i pod koniec pomyślałam sobie, że to taka książka środka – typowo rozrywkowa lektura, ale wykonanie mistrzowskie. A jeśli nie kręcą Cię anioły, to polecam tej samej autorki „Zakon Krańca Świata”. Niezłe, naprawdę niezłe. I nie o aniołach;-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 15:41

      Oj tam kulejąca fabuła, doprawdy:) Przypuszczam, że autorka też się znakomicie bawiła przy pisaniu, to się czuje:) A Zakon obadam, dzięki.

      Odpowiedz
  6. anek7 pisze:
    20 października 2012 o 16:29

    Ale te anioły Kossakowskiej wcale złe nie są:)
    To znaczy książki o nich, bo anioły z definicji powinny być dobre. Czytałam „Obrońców Królestwa” i zabawna była ta książka.

    Przy okazji strasznie jestem ciekawa jak Ci statystyki skoczą po takim tytule posta – myślałam, że jakowaś wendeta się szykuje przeciw którejś ze współczesnych luminarek;P

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 17:09

      Czy ja mam opinię jakiegoś smoka pożerającego literackie dziewice?? Statystyki na razie w normie, ale post jeszcze młody:)) I dzięki za wskazówkę, mam trzecią Kossakowską do sprawdzenia:)

      Odpowiedz
    2. Joanna Gołaszewska pisze:
      21 października 2012 o 14:07

      Oczywiście, że masz taką opinię!
      Co prawda z tymi dziewicami to bym nie przesadzała, mogą być też i te ruszane;) Nie masz litości dla nikogo.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2012 o 14:52

      Ale dziewice literackie szczególnie drażliwe, nie ma to jak debiutantkę skrytykować:))

      Odpowiedz
    4. anek7 pisze:
      21 października 2012 o 18:06

      Lampucera do dziewicy jednakowoż nie przystaje…
      A ostatnio jedna zmasowała atak – wszędzie jej pełno;)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2012 o 19:14

      Nie będę dopytywał o szczegóły, na wszelki wypadek, gdybym miał ochotę zionąć ogniem:P

      Odpowiedz
  7. Lirael pisze:
    20 października 2012 o 19:38

    Kanapki i paluszki w czasie lektury mogą być ryzykowne, skoro tam są obrzydliwości typu zielona, zbilansowana odżywka ze Śluźni. :) Nigdy nie próbowałam lampucery bagiennej, ale nazwa sugeruje, że lekko zamula. :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 19:42

      Ja muszę mieć jakieś zaburzenia łaknienia, bo i tak byłem ciągle głodny, mimo Śluźni i lampucery:) Szczególnie jak była mowa o hamburgerach i takich tam:))

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      20 października 2012 o 19:56

      Aż boję się zapytać, z czego były te hamburgery. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 19:59

      Spokojnie, z hodowlanej wołowiny, oszczędzę szczegółów hodowli:)

      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      21 października 2012 o 06:09

      Moja wyobraźnia pracuje, ale o szczegóły lepiej nie będę wypytywać. :) Mam nadzieję, że sama się przekonam, jak kiedyś odwiedzę „Grillbar Galaktyka”.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      21 października 2012 o 06:20

      Akurat na kolacyjkę w długi jesienny wieczór:)

      Odpowiedz
  8. Caitri pisze:
    20 października 2012 o 19:51

    A ja Ci polecę zbiór opowiadań Kossakowskiej „Więzy krwi”. Mroczniejsze, ale rewelacyjne.
    Bardzo, bardzo dobre są jeszcze cztery powieści, choć chyba raczej bardziej pasuje tutaj określenie mini-powieści, „Upiór południa”.

    A i anioły nie są takie złe, mają i akcję, i humor, i niezłych bohaterów. Ja je wielbię ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 października 2012 o 19:54

      Dzięki za polecenie:) Czy mogę rozumieć, że humor jest stały elementem książek Kossakowskiej? Jeśli tak, to zaryzykuję.

      Odpowiedz
  9. Bazyl pisze:
    23 października 2012 o 06:03

    Jak sobie przypomnę smakowaną w młodości jajecznicę na móżdżku, to mi żadne lampucery i zbilansowane odżywki nie straszne :) A zaznaczam, że tu i teraz ludziska nie takie dziwy jak u Kossakowskiej zjadają. Fugu nie fugu i inne ptasie gniazda i stuletnie jaja.
    PS. Do dziś pamiętam fascynację z jaką oglądałem scenę z Indiany Jonesa, w której Ford miał opylić małpi móżdżek :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 października 2012 o 07:16

      Ludzie baranie oczy jedzą i zgniłego rekina, więc lampucera to faktycznie drobiazg:P Mnie na szczęście móżdżki omijały i inne żywieniowe hardkory:)

      Odpowiedz
  10. Agnes pisze:
    24 października 2012 o 08:06

    Z nawiązań to jeszcze podrzucę „Restaurację na końcu wszechświata” Adamsa, tam wołowina hodowlana sama przychodzi do stolika i proponuje siebie.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 października 2012 o 08:11

      Z Adamsem się nie polubiłem, ale faktycznie coś takiego tam było:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT