Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisanie jako śmiertelnie poważna choroba?

Posted on 4 października 20125 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Szkice z życia, red. Agnes A. Rose, Danuta Awolusi, RW2010, 2012.

Niespełniona miłość, przemoc domowa, lęki egzystencjalne, zbrodnia, śmierć, żałoba – tak wygląda życie zdaniem większości autorów, których utwory złożyły się na tom „Szkice z życia”. Skąd u – jak się wydaje – w większości młodych ludzi takie skupienie na tym, co ponure i przygnębiające? Skąd całkowity brak poczucia humoru, umiejętności dostrzeżenia jasnych stron życia? Mam nadzieję, że nie wynika to z przyjęcia zupełnie błędnego, moim zdaniem, założenia, że literatura jest sprawą śmiertelnie poważną i że pisać można wyłącznie o rzeczach ostatecznych. Że czytelnikowi należy raczej postawić przed oczami jego własną marność, niż dostarczyć mu kilku stron dobrej rozrywki.
Na tym czarnym tle wyróżniają się dwa teksty, których autorzy postawili na opowiedzenie ciekawych historii. „Tajemnica koszmarnej sali” Victora Orwellskiego to właściwie gotowy pierwszy rozdział powieści sensacyjnej dla wielbicieli teorii spiskowych. Nie przepadam za tym gatunkiem, ale nie mogę odmówić autorowi umiejętności konstruowania fabuły i lekkiego pióra. Na ciekawszym pomyśle oparty jest „Golem poznański” Olafa Tumskiego, w którym stara legenda o praskim Golemie przeplata się z wydarzeniami współczesnymi. Rzecz jest niestety chwilami przegadana i traci tempo, ale rekompensuje to dość zaskakujące zakończenie. Moją uwagę zwróciło też kilka innych tekstów: „Kobieta, którą nigdy nie będę” Marzeny Tokarskiej, pisana naturalnym stylem i z przebłyskami humoru, „Przystań” Danuty Awolusi za wyrazistą postać bezrobotnej bohaterki, intrygujące formą „Ja – Mała” Justyny Karoliny Gałązki i „Ersatz” Agnieszki Nietresty-Zatoń, mające spory potencjał „Pielęgnujmy guziki” Małgorzaty Rybarczyk-Bończak, moim zdaniem jednak niedopracowane i pozostawiające spory niedosyt. Do tej grupy dorzuciłbym „Obserwatora” Justyny Gul: wiernie odmalowany obrazek z życia, który lepszy byłby bez tytułowego obserwatora, i „Opowieść trzeciego stopnia” Agnieszki Steur. Jedyny tekst, który w założeniu miał być chyba zabawny i mógłby się odcinać od ogólnej ponurości, czyli „Jak śliwka w kompot” Aurory, jest napisany chaotycznie i razi nienaturalnym stylem.
Na podstawie tekstów zamieszczonych w tej antologii można wskazać kilka kwestii, na które autorzy powinni zwrócić uwagę, jeśli zamierzają kontynuować pisarskie próby. O tym, że nadmiar powagi szkodzi już wspominałem. Szkodzi też silenie się na styl wysoki czy też – w mniemaniu autora – oryginalny, który czytelnikowi wydaje się już tylko pretensjonalny, szczególnie w połączeniu z niechlujstwem językowym. Warto też pamiętać o tym, że czytelnik obdarzony jest wyobraźnią, nie trzeba mu więc dopowiadać każdego detalu, szczególnie zupełnie nieistotnego dla fabuły, ani też drobiazgowo opisywać każdego kroku bohatera. Wielu utworom dobrze zrobiłyby spore skróty.
Gdyby „Szkice z życia” ograniczyły się do tych kilku utworów, które wymieniłem wyżej, antologia miałaby szansę obronić się w moich oczach; byłby to zbiór dość zróżnicowany i dałoby się go czytać bez większego bólu. Odnoszę jednak wrażenie, że w tomie znalazły się absolutnie wszystkie teksty, jakie zostały nadesłane do redakcji. I tak, uradowawszy autorów zakwalifikowaniem ich opowieści do publikacji, zrobiono krzywdę czytelnikom, którzy potrzebują sporo samozaparcia, by dobrnąć do końca (o ile nie rzucą lektury zaraz na początku). Nieliczne ciekawsze historie po drodze nie rekompensują tego wysiłku.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

75 thoughts on “Pisanie jako śmiertelnie poważna choroba?”

  1. bookfa pisze:
    4 października 2012 o 21:05

    Hm…
    Jeszcze nie czytałam. Miałam tę antologię w planach wakacyjnych, ale jak zwykle, jest poślizg ;p
    Trochę się boję, bo to opowiadania, a w tej kwestii nawet Theorin mi do końca nie dogodził ;p ;p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2012 o 21:07

      Skoro nie dogodził Ci Theorin, to Szkice na pewno tego nie zrobią:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. bookfa pisze:
    4 października 2012 o 21:24

    No. Niekompatybilność to kłopotliwa przypadłość ;p

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2012 o 21:25

      Na pewno bywają gorsze przypadłości:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. bookfa pisze:
      4 października 2012 o 21:40

      Taaaa…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    5 października 2012 o 05:53

    Jednym słowem, parafrazując Jerzego Stuhra, nie każdy pisać może :) Rozumiem, że przez wrodzoną delikatność nie wymieniłeś utworów najgorszych :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:08

      Na resztę spuśćmy zasłonę miłosierdzia, jak napisał Twain w Tomku Sawyerze:P A pisać każdy może, zakazu nie ma, ale niekoniecznie musi to prezentować publiczności:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      5 października 2012 o 07:09

      Za każdym razem, kiedy widzę reklamę książki „nowej twarzy polskiej literatury” przypomina mi się ta piosenka.;(
      Ciekawe, skąd ten pęd do bycia literatem?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:12

      Z tego samego pewnie co pęd na ekrany i celebryckie salony:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      5 października 2012 o 07:15

      Geneza rzeczywiście chyba ta sama, ale poza tym – skoro umiem napisać składnie parę słów na blogu i pojawiają się komentarze zachwyconych czytelników bloga (w tym i takie z błędami ortograficznymi), to jak tu nie uwierzyć że umię pisać?
      A Wy, przyznajcie się, ile razy już Wam tu różni tacy napisali, że powinniście napisać książkę? Jak się to podatnej osobie odpowiednią ilość razy powtórzy, to oczywiście że uwierzy…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 07:18

      Tylko co ma zrobić w tej sytuacji biedny czytelnik? Czy ma być tym optymistycznym dzieckiem z dowcipu, które przekopuje tony mierzwy, bo „gdzieś tam musi być kucyk”? :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. momarta pisze:
      5 października 2012 o 07:19

      Zaufać intuicji, Bazylu, zaufać intuicji. Wierzę, że Ciebie w tym przypadku by nie zawiodła:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:21

      Taaa, czyli znowu ta sama sytuacja: jak się dziewczynie milion razy powie, że wygląda jak aktorka, to uwierzy i zacznie się pchać do telewizji:) A ludzie niech piszą, żebyśmy pisali – znaczy że lubią nas czytać, ale trzeba mieć dystans do siebie i nie łapać się na lep:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 07:35

      Ale co, jeśli intuicja jest na nie, a w takim zbiorku, jak opisany wyżej, jest ten wspomniany już kucyk, czyli tekst, który trafia bezpośrednio do mego jestestwa, miażdży mnie celnością spostrzeżeń i odbiera oddech? Widły i hejka? Chyba odpuszczę :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    5 października 2012 o 07:18

    Widziałam tu i ówdzie wzmianki o tym zbiorze, ale – znając niektórych autorów opowiadań i wiedząc, że ich styl absolutnie mi nie leży, odpuściłam. Jak widać – słusznie! Poza tym nie wierzę polskim redaktorkom, które nazywają się Agnes A. Rose, taka już nieufna i mało romantyczna jestem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:24

      Miałaś szczęście, że widziałaś „wzmianki”, bo ja widziałem kilka potężnych peanów pochwalnych:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      5 października 2012 o 07:31

      Nie takie rzeczy już chwalono, tu i ówdzie… Jak widać, nieufnym lżej żyć, bo mają mniej do czytania:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:37

      No ale ktoś o trzeźwiejszym spojrzeniu musi się czasem poświęcić i te peany zweryfikować:) Teraz Wasza kolej:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 07:43

      Niestety wraz z jesienią zawitał do mnie kryzys czytelniczy i nawet pewniaki nie czytają się dobrze. A weryfikacji w obawie infamii, anatemy, złego oka i kokluszu podejmować się po prostu boję :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      5 października 2012 o 07:46

      A ja nie mogę, bo nie chcę sobie podkopywać tak pracowicie zdobywanej pozycji – jak już dostanę te wszystkie nagrody, propozycje współpracy i na klęczkach przed mym domem będą tkwić wydawcy błagając mnie, abym napisała dla nich książkę, to może wtedy się ośmielę?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 07:59

      No tak, infamie i lęk przed utratą pozycji to poważna sprawa:P A potem rozmaite literackie samozwańce się unoszą na fali entuzjazmu tłumów:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 08:30

      A my bockiem, bockiem … :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 08:31

      Wężykiem chyba:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. momarta pisze:
      5 października 2012 o 08:35

      Myślę raczej, że powyższe może zostać uznane za chęć przedostania się podkopem…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 08:37

      Podkopem na główną stronę Pudelka??

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 09:33

      Bockiem fali, z dala od entuzjazmu. W tym sensie. Halsowania pod wiatr powszechnego uwielbienia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 09:37

      Za oknem wieje, więc rozumiem te żeglarskie metafory:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Kruszynka pisze:
    5 października 2012 o 07:49

    Nie znoszę antologii.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Agata Adelajda pisze:
    5 października 2012 o 07:55

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 08:06

      Chyba nie wszyscy potraktowali to jak zabawę, o ile pamiętam rozmaite dyskusje i śmiertelne wręcz obrazy:P Dobrze, że umiesz z dystansu spojrzeć na swój tekst.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Agata Adelajda pisze:
      5 października 2012 o 09:34

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Iza pisze:
    5 października 2012 o 09:34

    O, i tak łagodniutko.
    Ja przeczytałam kilka początkowych opowiadań, mój faworyt to opowiadanie Marzeny Tokarskiej, a to dlatego, że kobieta ma swój temat + coś do przekazania.
    Natomiast często mam wrażenie, że te szkice z życia, to takie szkoce z życia cudzego bądź teoretycznego, za mało się tam czuje PO Co autor pisze i co ma do powiedzenia.
    Na guziki też zwróciłam uwagę – autorka (matka niepełnosprawnego chłopca) pisze świetnego bloga o życiu. Guziki w porównaniu z historiami z życia były niestety płaskei (ale i tak wyróżniały się na plus).
    Natomiast wcięło mnie przy opowiadaniu. P Homy. Czytałam całkiem fajną jego książkę full size, a tu nagle takie opowiadanie – tematyką i chwytami przypominające szkolne wypracowanie…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 10:05

      Miałem jakiś taki przypływ łagodności:) Też miałem to wrażenie, że część autorów pewne rzeczy zna tylko z teorii. Nie wiem czemu aż tyle osób uznało, że trzeba opisywać żałobę, zamiast napisać fajną scenkę rodzajową ze sklepu, z pracy, ze szkoły:) Trudno mi uwierzyć w to, co piszesz o p. Homie i jego powieści, Twoją recenzję czytałem z niedowierzaniem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Iza pisze:
      5 października 2012 o 10:13

      No właśnie, weź choćby to, co Kasiek na forum wypisuje o swojej rodzinie, wyrzuć do kosza i każ jej pisać np. własnie o żałobie.
      P.S. Uwierz na słowo. Może po prostu wyciągnął z szuflady jakąś wprawkę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 10:17

      Wolałbym jej kazać napisać rodzinną historyjkę świąteczną albo obiadową:P Żałoby i rozmaite traumy to śliskie tematy, bo jednak przeżycie własne to zupełnie coś innego niż wykoncypowane. Vide dyskusja u Ani o wdowieństwie Oates.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Iza pisze:
      5 października 2012 o 13:25

      Niezręczne jest to zestawienie żałoby z konkretną osobą o której przecież w sumie nic nei wiem – chodzi o ogólnie wszelkie traumy wykoncypowane a nie przeżyte.

      A co do dyskusji u Ani – fakt, nawet przy pocieszaniu sprawdzają się najcześciej ci, którzy przeszli przez podobne doświadczenie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Joanna Gołaszewska pisze:
    5 października 2012 o 12:13

    łe, ja tu lecę, żadna krwi i flaków, a tu takie delikatne pitu pitu, żeby nikogo nie urazić. Słodko napisałeś.
    Gdyby to była powieść, skusiłabym się nawet, żeby sprawdzić, czego nam oszczędziłeś. Ale że nie lubię opowiadań, antologii i innych zbiorków, to mi czasu na toto szkoda. Czyli pozostaję z niedosytem widoków rozmazywania bliźnich po ścianie.
    No nic. Jak kiedyś usłyszysz gdziekolwiek, że któryś z autorów opowiadań napisał formę długą, daj znać, na pewno przeczytam. Na opowiadaniach się nie wyznaję.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 12:21

      E no helou, to ja tu krytykuję, a nie mam być krytykowany:) Nie można aspirujących pisarzy tak brutalnie drutem kolczastym po łapach:P A ja się jakiś taki empatyczny zrobiłem ostatnio:) Iza napisała wyżej, że jeden z autorów popełnił powieść. A nawet dwóch: Homa i Orvellsky chyba.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Joanna Gołaszewska pisze:
    5 października 2012 o 12:29

    Ależ jak nie krytykować? Uwielbiam! Zresztą sam mnie ostatnio zachęcałeś, że nawet może być złośliwie, pamiętam! Złośliwa nie jestem, ale niedosyt czuję.
    Ale ok, zostawmy te pierdoły.
    Mnie się bardzo ładnie Twój tekst skomponował z tekstem Kasi.eire – pozwolisz, że wkleję tu wycinek tego, co najbardziej mnie uderzyło:
    „A nie kilka usztywnionych osób starających się za wszelką cenę zaimponować erudycją sobie nawzajem i wszystkim swoim znajomym. To nie musi być od razu panel fachowców, niech ludzie się z tym identyfikują, a nie odchodzą zniechęceni, bo znowu nic nie rozumieją.”

    Spodobało mi się, bo ja taki nienadęty blog prowadzę i wszystkich nadętych bubków spuszczam w kanał. A skojarzyło mi się, bo Ty tak ładnie napisałeś, że niektórym się wydaje, że literatura musi koniecznie nieść wysoką treść i traktować o rzeczach ostatecznych. Niektórzy nie potrafią się bawić. Muszą ciągle z tym kagankiem, do urzygu. A ja właśnie lubię perły przed wieprze:)
    Oj, rozpisałam się, a przecież piszę o książce na blog, bo w tygodniu nie miałam czasu, a tu już dwie zaległe czekają.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      5 października 2012 o 12:46

      Ale ja bym w drugą stronę też nie przeginał, bo zrobimy z Literatury drugą TVP. Wiem, wiem. I to mówi facet, który czyta same bzdety do śmichu? :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 12:49

      Tylko dwie? Ja mam ze dwanaście, niestety:( Zakładam, że mnie też zaliczyłaś do tych nienadętych, czy tylko się łudzę? Bo ja sobie lubię tak czasem coś górnolotnie natrącić, i misyjnie:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 października 2012 o 12:49

      Zgoda, ale jeśli ktoś lubi romanse, to niech je czyta. Dlaczego programy i publikacje o literaturze muszą być tylko poważne? Niech będą też i zabawne, niech będzie to literackie disco polo na przemian z tym nadęciem – dla każdego coś dobrego. Wszystko jest potrzebne. Zresztą – sam dobrze wiesz, że jest czas na coś poważnego i czas na głupotki. Mądry człowiek sobie wyważy.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 października 2012 o 12:51

      ZWL – nie zaliczyłam Cię do nadętych, bo znam Cię nie tylko z tych misji blogowych, więc ten…
      Trącaj se misyjnie do wypęku:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 12:52

      Ale jakbyś mnie nie znała ubocznie, to jednak dęciak, nie?:DD Spoko, i tak w internecie kreuję się na luzaka, w życiu to dopiero jestem drętwy:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Joanna Gołaszewska pisze:
    5 października 2012 o 12:56

    no jednak troszkę tak:D Ale za to jakie słowa uznania zbierasz!
    Ty drętwy? Nie wierzę.
    Nie patrz na mnie, ważne robić po swojemu i nie dać się naginać do cudzych gustów:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 13:28

      Ha, wiedziałem:P Do cudzych gustów to mowy nie ma, nic mnie nie nagnie:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. guciamal pisze:
    5 października 2012 o 17:31

    Do Joanny – tylko dwie książki do recenzji zaległe? Jejku, a mnie się mnożą i mnożą i niedługo ZWL dorównam w zaległościach recenzyjnych. Chociaż w czymś mu dorównam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 października 2012 o 17:49

      Ty to chociaż w zaległościach – ja mu butów czyścić niegodnam, ran całować czy jakoś tak to leciało:)
      Niedościgły ideał, panie ten tego ten…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 17:53

      Kobiety to jednak gatunek złośliwy:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Joanna Gołaszewska pisze:
      5 października 2012 o 17:55

      oj tam oj tam:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. guciamal pisze:
      5 października 2012 o 19:00

      Akurat w zaległościach recenzyjnych można by go doścignąć. My tu z czołobitnością i podziwem, a on … jak to facet nic nie rozumie :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 19:05

      Bo ja tu, jako klasyczny facet, węszę jakieś drugie dno:P Ale jak z czołobitnością i podziwem, to ok:DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. anek7 pisze:
    5 października 2012 o 18:18

    Ja tam prosta baba ze wsi jestem ale widzi mi się, że wielu autorów, nie tylko debiutantów czy takich „amatorów” jak w tej antologii słyszało gdzieś, że pisanie o rzeczach smutnych uzewnętrznia wrażliwą naturę. A literat winien być wrażliwy i kropka. I piszą takie rozdzierające ciało i duszę dramaty…

    Mniejsza o tych, którzy traktują to „pisarstwo” jako swego rodzaju zabawę czy formę sprawdzenia własnych umiejętności. Gorzej, że niektórzy uważają, że jak ich wydrukowali to wielkimi pisarzami są i strzelają focha jak ktoś w ich wielkość wątpi…

    Tak sobie teraz myślę, że mnie też drukowali (jeżeli o publikacji w ebooku można mówić, że drukowana jest) i też wielkom artystkom jezdem;) A co!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2012 o 18:50

      Świetnie to ujęłaś:) Przypominają mi się słowa Joanny Chmielewskiej, że smutne to każdy potrafi napisać, a ona sama się spłakiwała nad własnymi tekstami w takim stylu. Ale już coś niegłupiego do śmiechu stworzyć – to problem, bo i poczucie humoru trzeba mieć, i styl własny, no i coś do powiedzenia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      9 października 2012 o 06:47

      Z listów Sienkiewicza: „Tak, o wiele jest łatwiej przedstawić realnie brzydotę – że ona więcej nęci, a nadto dla zwykłych czytelników stanowi bardziej uchwytną miarę talentu”.. :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      9 października 2012 o 07:49

      Czyli prawda stara jak świat:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  13. Lirael pisze:
    6 października 2012 o 10:19

    Może młody wiek autorów, o którym wspominałeś, właśnie częściowo wyjaśnia to zamiłowanie do dramatyzmu i tragicznych tonów? Wtedy człowiek uważa świat za cmentarz pogrzebanych nadziei, że pozwolę sobie zacytować klasyczkę. :) Od paru miesięcy kilka osób z klasy (trzecia gimnazjum), której jestem wychowawczynią, ubiera się wyłącznie na czarno, od stóp do głów.
    Myślę, że zdecydowanie większego wysiłku wymaga napisanie czegoś zabawnego w sposób niewymuszony, w dodatku autentycznie śmiesznego, niż przelanie na papier rozdzierających jęków duszy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 października 2012 o 10:47

      Każdy z nas przechodził chyba fazę czerni, osobiście sobie przemalowywałem meble w pokoju:PP No ale nie sądzę, żeby autorzy (a na pewno nie wszyscy) byli w wieku gimnazjalnym. W każdym razie mam (niepogrzebaną) nadzieję, że jeśli akcja zostanie powtórzona, to jej tytuł będzie brzmiał „Zabawne szkice z życia”:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      6 października 2012 o 15:05

      Właśnie podpowiedziałeś świetny pomysł na kolejną antologię. :) Z przyjemnością bym przeczytała.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 października 2012 o 15:53

      Zawsze możesz ogłosić kolejną blogową akcję literacką:DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Joanna Gołaszewska pisze:
      6 października 2012 o 16:02

      Zlitujcie się:D Znowu będą pisać opowiadania?

      ZWL – nie chciałeś dać krwi i flaków, musiałam sama:) Właśnie Sparksa skończyłam!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 października 2012 o 16:16

      No to może teraz nie oni będą, tylko my?:PP Zaraz polecę obczajać tę rzeźnię:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      6 października 2012 o 16:43

      Nie muszą być tylko opowiadania, mogą być również ballady i romanse. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 października 2012 o 17:00

      Się będzie działo:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  14. Paula Muszyńska pisze:
    7 października 2012 o 14:48

    Zapraszam do oceny : http://potomekprzeznaczenie.blogspot.com/

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 października 2012 o 14:51

      Obawiam się, że moja ocena będzie równie krytyczna jak w recenzji powyżej. Przydałoby się chociaż poprawienie literówek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      7 października 2012 o 18:26

      I leżakowanie w szuflandii :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Iza pisze:
      8 października 2012 o 07:49

      Mi się rzuciła w oczy zecydowanie niestandardowa interpunkcja w dialogach.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 października 2012 o 07:56

      A mnie się wydaje, że niepotrzebnie się wysilamy, bo autorka wrzuciła spam i poleciała dalej:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Bazyl pisze:
      8 października 2012 o 08:25

      Ale pogadać można :) Jak nie o wampirzach, to o tym że pigwowiec słabo obrodził :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 października 2012 o 08:50

      A nie obrodził? Świństwo, nie będzie nalewki:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. Iza pisze:
      8 października 2012 o 09:33

      Fakt, zobaczyłąm potem takie same komentarze tu i tam.
      P.S. Może obrodziło coś innego? nie musi być zawsze pigwa i pigwa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 października 2012 o 09:35

      U mnie obrodziła mięta, co skrzętnie wykorzystałem:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Bazyl pisze:
      8 października 2012 o 12:11

      Ja to się za żurawiną muszę rozejrzeć, bo mi Finlandia smakuje, to i swojak na niej by podszedł. No i na pęcherz jak znalazł :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 października 2012 o 12:13

      Mam zamrożoną jeszcze zeszłoroczną, mus przerobić, bo dobra żurawinówka pół roku leżakuje:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d