Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Żyj, przechodniu, póki ci sądzone…” (Rzymskie epitafia, zaklęcia i wróżby)

Posted on 30 października 20121 listopada 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 

 
Niepozorna książka o suchym tytule zbiera ślady istnień dawno minionych, po których został tylko napis w kamieniu ryty, dyktowany przez najbliższych, pogrążonych w żałobie i bólu ojców, matki, mężów, żony, dzieci, przyjaciół. Zmarli zwracają się do przypadkowych przechodniów, mijających ich groby, i przypominają o sobie: o tym, kim byli, czego dokonali, czego dokonać nie zdążyli, czego pragnęli i o czym marzyli. Czasem osieroceni żywi wzdychali z tęsknotą za tymi, którzy odeszli. Ale nie tylko błogosławieństwa i westchnienia umieszczano na nagrobkach, trafiały się i klątwy na tych, którzy komuś serce złamali i przyspieszyli jego zgon. Pospacerujmy więc wśród ustawionych wzdłuż drogi stel nagrobnych, które wołają: „Podejdź bliżej, przechodniu, i wypocznij chwilę. Nie godzisz się, odmawiasz? A jednak będziesz musiał tutaj wrócić”.
  • Nie było mnie. Nie ma mnie. Nie wiem nic. Nie moja to już sprawa.
  • Żyłem, jak chciałem. Czemu umarłem, nie wiem.
  • Pewien jestem, że jutra nie ma. 
  • Póki żyłem, zabiegałem o pieniądze, lecz bez ustanku zawsze je traciłem. Śmierć się w to wdała: uwolniła mnie od zysków i strat.
Nagrobek małżonków.
  • To dla kobiety po śmierci uznanie najcenniejsze.
  • Byłam mu żoną pierwszą i umiłowaną do końca życia. W jego ramionach wydałam ostatnie tchnienie, a on płacząc zamknął mi oczy gasnące.Synu drogi, matka błaga cię, byś ją wziął ze sobą. 
  • Gdy przeżyłem szacowną starość i wkroczyłem w lata sędziwe, bogowie wezwali mnie do siebie. Nad czym tu płakać, dzieci? 
  • Ciała nasze są jak jabłka wiszące na drzewach: albo spadają już dojrzałe, albo niedojrzałe wcześnie toczą się po ziemi. DOMACJUS TYRAS UMIŁOWANEJ CÓRCE
  • Umiłowanemu gladiatorowi, rodem z Dacji. Stoczył trzydzieści walk. Los go pokonał, nie przeciwnik.
  • Niech ten napis mówi o wiecznej hańbie wyzwolenicy Akte, podstępnej trucicielki, przewrotnej i niemiłosiernej. Ćwieki i powrozy niech jej skrępują szyję, a wrząca smoła niech jej spali pierś nikczemną.
  • Wyzwolona z dobroci serca, uciekła z kochankiem. Oszukała swego pana […] a przez to wpędziła w rozpacz biednego starca, osamotnionego i okradzionego. […] 
  • Uczczono tu pamięć Many Anuliny, maleństwa które żyło zaledwie półtora roku.
  • Ale moja dusza do niebios należy i nie przepadnie w ciemnościach. Przygarnął mnie świat i gwiazdy. Ziemia wzięła tylko ciało, kamień – puste imię. 
  • Żyj, przechodniu, póki ci sądzone, i bądź pozdrowiony. 
  • Tu złożono Leburnę, mistrza gry scenicznej, który żył mniej więcej sto lat. Ileż razy umierałem! Tak jednakże nigdy. O dobre zdrowie dla was wstawiam się u bogów.
Rzymskie epitafia, zaklęcia i wróżby, oprac. Lidia Storoni Mazzolani, tłum. Stanisław Kasprzysiak, Czytelnik 1990.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “„Żyj, przechodniu, póki ci sądzone…” (Rzymskie epitafia, zaklęcia i wróżby)”

  1. Magdalena Kawka pisze:
    30 października 2012 o 16:33

    Próżno na współczesnych cmentarzach szukać takich perełek. Szkoda.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 16:56

      Rzeczywiście, nawet o staroświeckie „Proszą o Zdrowaś Mario” coraz trudniej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. guciamal pisze:
    30 października 2012 o 17:23

    Bardzo lubię stare nekropolie, lubię oglądać nagrobki i czytać epitafia. Tam jeszcze zachowały się chociażby profesje zmarłych, czasami okoliczności śmierci, oryginalna pisownia; na Rakowieckim czy Powązkach leżą radcowie, doktorowe, jenerałowie i maluczcy. A na współczesnych cmentarzach coraz częściej poza datami narodzin i śmierci nie ma nic więcej. Przemijamy bez śladu. Smutne.
    Książka wydaje mi się interesującą, nie dość, że nekropolie, nie dość, że ciekawe, to jeszcze rzymskie :). Właśnie nabyłam książkę Nekropolie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 17:26

      Ja też uwielbiam cmentarze, te najstarsze szczególnie. A tomik jest ciekawy, do podczytywania, przeglądania, zajrzeć, zadumać się na chwilę i tak do następnego razu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      30 października 2012 o 18:08

      A mi sympatia do cmentarzy jakoś przeszła, choć kiedyś też bardzo lubiłam po nich spacerować. Za dużo rzeczy mnie jeszcze trzyma na ziemi, najwyraźniej.
      Epitafia chyba w ogóle u nas zaginęły; zostały już tylko wierszyki na jedno kopyto, układane jak dla mnie przez grabarzy, bo do nikogo innego taki kunszt nie pasuje.

      A poza tym naprawdę nie rozumiem – o co chodzi, że my tu tak w zadumie, zamiast drążyć dynie i kończyć malować strój szkieletora? Zacofanie straszne, naprawdę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 18:18

      Wierszyki nagrobne? Jeszcze nie widziałem. Nie obrażaj grabarzy, może są ściągane z internetu, jak rymowane życzenia wielkanocne słane smsami.
      A zaduma o tej porze roku w naszym klimacie bardziej stosowna niż drążenie dyń. Poniekąd zresztą Twój wpis mi zadumę pogłębił.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      30 października 2012 o 18:29

      Teraz nie pamiętam wierszyka z mojego cmentarza, ale jak odnajdę ten grób (i nie zapomnę w międzyczasie), to spiszę.
      Co do zadumy – przecież wiem. Tak tylko pajacuję, żeby nie myśleć. Średnio to jednak wychodzi.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 18:39

      Nie dziwię się.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      31 października 2012 o 08:02

      Tylko patrzeć jak będą ryli „Wstań, powiedz …” :) Ja gdzieś, kiedyś czytałem posesyjne epitafia graczy RPG. Też zacne :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    30 października 2012 o 20:01

    Czytałam kiedyś świetną książkę Jacka Kolbuszewskiego „Wiersze z cmentarza” o polskich wierszach nagrobnych. Nie tylko o wysublimowanych i artystycznych, ale też o takich pisanych od serca, na przykład przez rodziców, którzy stracili dziecko.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 20:45

      Sztuka pisania takich epitafiów zanikła chyba dopiero po II wojnie, wcześniej miała się całkiem dobrze; a nekrologi w gazetach XIX-wiecznych to temat-rzeka:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      31 października 2012 o 07:51

      Otóż to – nekrologi. Przeglądam te zwykłe w prasie właśnie pod kątem formy. Czasami zdarzają się b. oryginalne. Pamiętam, że po śmierci Holoubka było ich (co zrozumiałe) od groma, mnie najbardziej ujął nekrolog zamieszczony przez sąsiadów – bez sztywnych formułek, najwyraźniej napisany od serca (niestety treści nie pamiętam).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2012 o 07:52

      Nie zamawiałem nigdy nekrologu w prasie, ale ośmielę się przypuszczać, że i tu pewnie można się po prostu posłużyć gotowcem, wstawiając tylko imię i nazwisko.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      31 października 2012 o 08:47

      Tak, są gotowce, przydatne zwłaszcza na płaszczyźnie biznesowej. Osoby prywatne mogą pozwolić sobie na coś nieszablonowego.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2012 o 08:49

      O proszę, co za czasy…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Sumire pisze:
    30 października 2012 o 20:11

    Hmm, Rzymianie mieli chwilami naprawdę specyficzne poczucie humoru

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 października 2012 o 20:43

      Hmmm, nie wydaje mi się, żeby którekolwiek z tych epitafiów miało być dowcipem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Jabłuszko pisze:
    30 października 2012 o 22:59

    Prawie już nie uświadczysz osobistych nut we współczesnych epitafiach. Wszystko jakieś takie bezosobowe, gdyby nie imiona na tablicach, nawet o płci zmarłego trudno byłoby przesądzić, a cóż dopiero o jego relacjach rodzinnych, towarzyskich czy społecznych. Że już nie wspomnę o oryginalności zapisów memento mori. A jednak kiedyś potrafiono zaświadczyć o zmarłym z uczuciem, można było oddać mu hołd w ciekawy sposób. Poszukam tej książeczki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2012 o 05:16

      Ta bezosobowość jest przygnębiająca, a już w połączeniu z nowobogackim przepychem nagrobków robi smutne wrażenie. Książkę polecam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Jabłuszko pisze:
      31 października 2012 o 11:22

      Tak, ten tandetny, nowobogacki styl nagrobków trudno znieść, tym bardziej, że wszystkie niemal są do siebie bliźniaczo podobne. No, ale jak ma być inaczej, skoro projekty każdy kopiuje od każdego, albo montuje sobie gotowca z Chin i problem z głowy. Cóż: na oryginalny projekt, wykonany przez artystę-rzeźbiarza mało kogo stać, więc w jakimś sensie wtórność ta jest wytłumaczalna. Szkoda tylko, że, jeżeli chodzi o treści na tablicach nagrobnych, trend również jest ten sam: pójście na łatwiznę. Trudno sobie jednak wyobrazić, żeby na pomniku z kolumienkami, kulami, złoceniami i girlandkami wtrącało nas w zadumę jakieś nieszablonowe, ambitne epitafium. Kontrast byłby raczej komiczny.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2012 o 11:24

      Tu już nawet nie chodzi o zamawianie oryginalnych dzieł u rzeźbiarzy, ale o niejaki umiar. O ten jednak trudno, czy to przy budowie domów, czy stawianiu pomników.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Isadora pisze:
    31 października 2012 o 06:53

    Na każdym odwiedzanym cmentarzu szukam epitafiów, bardzo lubię je czytać, choć to rodzaj masochizmu – zawsze ogarnia mnie smutek i przygnębienie… ale nie mogłabym sobie odpuścić takiej lektury. Polecanego przez Ciebie tomiku będę szukać, oczywiście. Coraz rzadziej na nagrobkach zdarzają się takie perełki.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      31 października 2012 o 11:26

      Coraz mniej też na cmentarzach starych nagrobków, takich z XIX czy początków XX wieku, na których częściej można wyczytać coś poza imieniem i nazwiskiem zmarłego i jego datami życia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Marlow pisze:
    1 listopada 2012 o 17:05

    Ja na Powązkach Wojskowych trafiłem, co prawda na polskie tłumaczenie ale właśnie rzymskiego (chyba) epitafium –
    Kim jesteś byłem, czym jestem i ty będziesz.
    (Quod es et ego fui, quod sum tu eris).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 listopada 2012 o 17:16

      Też dziś się na to natknąłem. Niestety nasz wiejski cmentarz nie obfituje w szczególnie stare nagrobki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      1 listopada 2012 o 17:38

      Ten akurat nie był jakoś szczególnie stary – chyba lata 70-te, a swoją drogą, czy nie zastanawiający jest los starych cmentarzy …

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 listopada 2012 o 20:07

      Nieuchronna wymiana, niestety, następuje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d