Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Popychadło losu (Tom Sharpe, „Wilt”)

Posted on 28 listopada 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Wysyłanie męża na samotne, wieczorne spacery z psem to rzecz ryzykowna. Podczas długiego obchodu po okolicy przychodzą do głowy różne myśli, jak choćby taka, że ślubna małżonka jest właściwie kamieniem u szyi i przeszkodą na drodze do kariery, o zakosztowaniu życia nie wspominając. A jeśli jeszcze pogoda nie sprzyja, jest zimno i pada deszcz, to łatwo o radykalne decyzje w kwestii zmiany sytuacji.

Takie rozmyślania snuje Henry Wilt, wykładowca prowincjonalnego college’u, który od lat nie może awansować i męczy się, prowadząc zajęcia z rzeźnikami i tynkarzami. Trudno mu się właściwie dziwić, że o wszystkie swoje życiowe porażki obwinia żonę. Pani Wilt jest bowiem kobietą imponujących rozmiarów, acz nader ograniczonych walorów umysłowych, które jednak usiłuje rozwijać a to na kursie garncarstwa, a to układania kwiatów czy medytacji transcendentalnej. Henry sam siebie uważa za popychadło losu i znosi jego poszturchiwania z pokorą – do czasu. A konkretnie do czasu poznania pary ekscentrycznych Amerykanów: doktor Pringsheim jest uosobieniem akademickiego sukcesu, a na dodatek zarabia dużo więcej niż Wilt, a pani Pringsheim prezentuje nadmiernie, zdaniem Henry’ego, wyzwolony stosunek do seksu. Jedno przyjęcie u Amerykanów wyzwala całą lawinę wypadków, obejmujących między innymi upokarzający uścisk gumowej lalki, jedno planowane morderstwo, pogrzeb pod zwałami betonu i wykiwanie asa lokalnej policji. O nagiej kobiecie na plebanii wspominał nie będę.
Tom Sharpe napisał książkę, w której dostaje się wszystkim: intelektualistom i pseudointelektualistom, kurom domowym i wyzwolonym feministkom, policjantom, komisjom ministerialnym, pokornym i bezczelnym. I nie są to bynajmniej subtelne szpileczki wbijane tu i ówdzie, ale raczej wymierzane celnie kopniaki. Bo tu nie ma miejsca na uśmieszki pod wąsem, albo się rechocze, albo wydyma usta pogardliwie, szepcząc fi donc! niczym księżna pani z bajek o Rumcajsie. Ja zdecydowanie należę do frakcji rechoczących (przewodniczącym jest Bazyl), bo nic tak dobrze nie robi o tej porze roku, jak duża dawka rubasznego, ale i inteligentnego humoru.
Tom Sharpe, Wilt, tłum. Zuzanna Naczyńska, Zysk i S-ka 1998.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

75 thoughts on “Popychadło losu (Tom Sharpe, „Wilt”)”

  1. Lirael pisze:
    28 listopada 2012 o 16:46

    Pierwszy akapit recenzji bardzo mnie zaniepokoił. Na wszelki wypadek będę promować grupowe spacery z psami. :)
    Czy „Wilt” to jest część cyklu?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 17:23

      Tak, tak, żadnego błąkania się w pojedynkę, szczególnie jesienią:)) Cykl o Wilcie ma chyba cztery tomy, u Bazyla jest jeszcze recenzja z czwartej części.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 17:39

      Ewentualnie zamontuję Bonisławie kamerę w obróżce, żeby dyskretnie monitorować sytuację. :)
      Dzięki, chętnie przeczytam recenzję Bazyla.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 17:54

      Prędzej przydałby się mikrofon, o ile Twój Mąż ma zwyczaj monologować na głos:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 18:01

      Niestety nie ma zwyczaju, ale może coś dałoby się wyczytać z mimiki twarzy. :) Chyba do kompletu będzie potrzebny noktowizor. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 18:11

      Pokonała mnie wizja, jak czaisz się z noktowizorem i mikrofonem kierunkowym w zlanych deszczem krzaczorach, żeby prowadzić obserwację :)) Tylko uważaj, bo o katar łatwo :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 18:55

      Chyba prościej będzie zbudować na osiedlu obserwacyjną wieżę myśliwską. Tutaj inspirujący model.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 19:06

      Mnie również ten pierwszy akapit zaniepokoił. Nie mamy wprawdzie psa, ale mąż ostatnio BIEGAĆ zaczął! Myślicie, że podczas biegania też takie myśli do głowy przychodzą, czy raczej za bardzo człowiek się męczy, żeby myśleć?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 19:13

      @Lirael: bardzo dobry pomysł:) Możesz też skorzystać z satelity szpiegowskiego:P
      @Grendella: zrób szybki rachunek sumienia, dobrze radzę:D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 19:15

      Grendello, ja jestem wręcz przerażona. Właśnie przygotowuję kwestionariusz, którym powitam męża po powrocie z psiego spaceru:
      Czy jestem:
      a)kamieniem u szyi
      b)przeszkodą na drodze do kariery
      c)przeszkodą na drodze do zakosztowaniu życia
      d) punktami a, b i c łącznie

      Niestety, nie mamy w domu wariografu, będę się musiała oprzeć na intuicyjnych obserwacjach. :)
      Skoro biegając ludzie słuchają muzyki i audiobooków, jakieś myśli jednak kiełkują, nie chcę Cię martwić. Zachęcam do przeprowadzenia powyższej ankiety i wspólnego przedyskutowania wyników. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 19:17

      Oczywiście miało być „zakosztowania”. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 19:21

      @ Lirael – To ja chyba skorzystam z tego kwestionariusza… Celem udoskonalenia proponowanych działań śledczych, obudzę go w środku nocy, żeby te pytania zadać. Zaspany chyba kłamać nie będzie.

      @ZWL – robię rachunek sumienia szybki: w sumie dawno nie sprzątałam ;), a mąż ostatnio wielki stos ciuchów uprasował…

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 19:28

      ~ Zacofany w lekturze
      Obsługa satelity raczej przekracza moje możliwości, ale dzięki za dobre chęci. :D

      ~ Grendella
      Pomysł z obudzeniem porywający. Proponuję czwartą nad ranem. Musisz tylko wcześniej przygotować lampkę z odpowiednio silnym snopem światła dla spotęgowania efektu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 19:42

      @ Lirael – A nie światłem prosto w oczy, to ja go nie będę katować. Tak go obudzę, że niby coś złego mi się przyśniło.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 19:52

      Grendello, to będzie się wiązało z krótką etiudą aktorską, więc proponuję z wyprzedzeniem przeprowadzić kilka prób z odpowiednią modulacją głosu i jakimś roboczym scenariuszem złego snu na wypadek pytań. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 19:58

      Czy ja mam słuszne wrażenie, że obudziłem jakieś złowrogie demony???

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 20:07

      Chyba tak. :) Nie zdziw się, jeśli wkrótce zgłosi się do Ciebie grupka rozjuszonych, niewyspanych mężów z objawami światłowstrętu. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 20:19

      Ja im wtedy w celach szkoleniowych pożyczę „Wilta”, bardzo kształcąca lektura, bardzo:) Nie przesadźcie w tych śledczych zapędach, bo pogorszycie własną sytuację:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 20:37

      Z góry dzięki. :) Zamiast oddawać się podłym knowaniom zapiszmy się lepiej jak pani Wilt na kurs garncarstwa albo medytacji transcendentalnej. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    19. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 20:41

      Pani Wilt udzielała się jeszcze w kółku dramatycznym i skończyła kurs savoir-vivre’u, wybór jest szeroki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    20. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 21:01

      O rzeczywiście niezły wybór. Garncarstwo odpada – mam dwie lewe ręce do takich zajęć. Medytacja transcendentalna przydałaby mi się chyba najbardziej, bo poziom tolerancji na ludzką głupotę (zaznaczam, że nie chodzi o małżonka) drastycznie mi się obniżył. Ewentualnie kółko dramatyczne. Tudzież kurs flamenco.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    21. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 21:01

      :D Zaczynam mieć coraz większą ochotę na tę książkę!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    22. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 21:03

      @Grendella: Zamiast garncarstwa może być haft krzyżykowy, szydełko, decoupage albo robienie past twarogowych:)
      @Lirael: mogę Ci podesłać:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    23. sylwia pisze:
      28 listopada 2012 o 21:10

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    24. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 21:11

      ~ Grendella
      Obawiam się, że trochę rechotałybyśmy w trakcie tych medytacji i za karę usunięto by nas z grupy. :) Nie przekreślajmy garncarstwa, podobno nie święci sobie nieźle radzą. :)

      ~ Zacofany w lekturze
      Ta hiperaktywność pani Wilt jest trochę podejrzana, musiała czuć się nieszczęśliwa w towarzystwie małżonka. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    25. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 21:11

      A dziękuję za propozycje, ale w pastach twarogowych jestem niezła, a do wszystkich innych wymienionych potrzebna i prawa i lewa ręka :)Muszę przyznać, że nasza wymiana zdań sprawia, że mam coraz większą ochotę na tę książkę!

      Powyżej to byłam ja ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    26. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 21:16

      Na allegro widzę wzmożone zainteresowanie Wiltem, a ja znowu nie zrobiłem strategicznych zapasów do odsprzedaży z zyskiem:((
      Garncarstwo można poćwiczyć w domu, żeby się nie kompromitować na publicznym kursie, są zestawy do lepienia garnuszków :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    27. Lirael pisze:
      29 listopada 2012 o 05:46

      ~ Grendella
      Witaj w klubie! Ja też napisałam o wzrastającej ochocie. :)

      ~ Zacofany w lekturze
      Najpierw pomyślałam, że dla „Wilta” złamię śluby zakupowej wstrzemięźliwości i rzuciłam się na Allegro, ale widzę, że oferuje go tylko pan z niepokojącą liczbą negatywnych i neutralnych komentarzy, więc za podsyłkę będę bardzo wdzięczna. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    28. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 06:58

      @Lirael: nie ma co ryzykować, przed świętami rośnie prawdopodobieństwo, że coś będzie nie tak. Przygotuję stosowną paczuszkę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    29. Bazyl pisze:
      29 listopada 2012 o 06:59

      @ZWL To się nazywa lew PR :D Ale jak jeszcze raz nazwiesz moje wypocinki recenzją, to się pogniewamy :P
      @Drogie Panie, jeśli w pobliżu nie trwa żadna budowa będąca na etapie kopania fundamentów, to jesteście bezpieczniejsze. Bezpieczniejsze, ale nie bezpieczne, bo choć sposób Wilta widowiskowy, to nie jedyny :D

      Ja ze swej strony dodam tylko, że Wilt, czytany już ze cztery razy, ZAWSZE poprawia mi humor. A już scena ekshumacji, o której wspomina Beata, szczególnie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    30. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 07:03

      Nie bądźcie, Prezesie, tacy bojowi, jak piszę, to wiem, co piszę:P Skojarzenia z Lesiem też miałem, tylko nie wiem, czy sam z siebie na nie wpadłem, czy jednak się sugerowałem Twoją opinią:) A gdzieś na etapie wykopu z betonem przypomniałem, że jednak tego Wilta czytałem w młodości, ale sympatyczne właściwości mojej pamięci pozwoliły mi go sobie odświeżyć z niezmąconą przyjemnością. I pewnie kiedyś będzie kolejny raz:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    31. Bazyl pisze:
      29 listopada 2012 o 07:12

      Jak się okazuje seria o Wilcie, to sześć książek (4 przetłumaczone), ale po „czwórce” (czy raczej, jak widzę, „piątce”), sądząc, to nie ma czego żałować :)
      PS. W Polsce wydano jeszcze „Zemstę Skulliona”, ale chyba mi nie podeszło :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    32. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 07:19

      Na razie przewiduję problemy z dostaniem drugiego i trzeciego tomu, bo nie przypuszczam, żeby były w mojej bibliotece – bo te dwa jeszcze warto poznać?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    33. Bazyl pisze:
      29 listopada 2012 o 07:25

      Po południu odezwę się w sprawie adresu :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    34. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 07:26

      Dzięki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    35. Lirael pisze:
      29 listopada 2012 o 19:34

      ~ Zacofany w lekturze
      Tam są ponoć jeszcze jakieś czworaczki! :) Z góry ogromne dzięki za paczuszkę.

      ~ Bazyl
      Niestety, budowa jest całkiem niedaleko od naszego bloku, z 10 minut spacerkiem. Moje poczucie bezpieczeństwa bezpowrotnie prysło. :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    36. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 19:56

      @Lirael: na wszelki wypadek trzymaj Wilta z daleka od męża, żeby nie podsuwać inspiracji :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    37. Lirael pisze:
      29 listopada 2012 o 21:07

      Profilaktycznie przygotuję okładkę w kolorystyce otoczenia, bo te żywe kolorki przyciągają uwagę. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    38. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 21:11

      Szary papier rzeczywiście wskazany :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    39. Lirael pisze:
      29 listopada 2012 o 21:15

      Może na szydełku wydziergam okładkę w neutralnych barwach. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    40. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 21:26

      Lepsze będzie szare płótno haftowane krzyżykami :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Anonymous pisze:
    28 listopada 2012 o 17:20

    Tak, jest to pierwsza część cyklu o Wilcie. Została nawet zekranizowana i jakiś czas temu była emitowana przez ale kino.
    Należę również do frakcji rechoczących, opis ” ekshumacji” powoduje u mnie zawsze ból brzucha ze śmiechu.
    Beata

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 17:25

      Dzięki, tak mi się właśnie wydawało, że to jest początek większej całości. :) Rechotanie pod koniec listopada to świetny pomysł. Na okładce jest nawet informacja, że „Wilt” dostał jakąś nagrodę za czarny humor.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 17:25

      Chyba nie wierzę, że to można porządnie zekranizować, ale jeśli się udało, to duży podziw dla twórców:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Anonymous pisze:
      28 listopada 2012 o 19:56

      Ekranizacja nie była taka zła. Mąż, który nie czytał książki, rechotał przy filmie. Mnie ubawiła wizja lokalna w zakładzie produkującym kiełbaski.
      Beata

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 19:59

      Bo wykorzystanie rzeźni to jeden z lepszych momentów książki:) Będę w takim razie śledził program telewizyjny, może się jeszcze trafi powtórka filmu:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Viv pisze:
    28 listopada 2012 o 17:23

    Książka jak Yeti – wszyscy wiedzą, że jest, a nikt nie widział. Czy raczej – wszyscy piszą że super, ale nikt nie pisze, na czym to super mniej więcej polega. Więc dziękuję za tego posta – teraz wiem, na co poluję. Bo że poluję, to oczywista oczywistość. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 17:28

      Polować warto, a walory trudno określić, bo to, co dla jednym zabawne, innym się wyda niesmaczne:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. rr-odkowa pisze:
    28 listopada 2012 o 17:43

    Zapisuję sobie tę książkę na liście MUST READ i już szukam jej w bibliotekach, bo dokopywanie pseudointelektualistom musi być zabawne.
    Ps. Choć płeć się nie zgadza to mogę potwierdzić – wieczorne spacery z psami mogą być źródłem wielu genialnych i mniej genialnych myśli ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Lirael pisze:
      28 listopada 2012 o 17:51

      Jako że miałyśmy okazję kilka razy spotkać się na takich psich spacerach, proponuję przy najbliższej okazji wymienić się tymi myślami. :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 17:56

      Mam nadzieję, że nie uknujecie nic przeciwko małżonkom:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Isadora pisze:
    28 listopada 2012 o 18:54

    Jak też chcę porechotać ze śmiechu! Raczej nie należę do tych krzywiących się z niesmakiem z byle powodu, tak że chętnie przekonam się na własnej skórze, jak to jest z tą książką – i jej humorem!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 19:14

      Widzę, że zapotrzebowanie na zdrowy śmiech jest spore:) Mam jeszcze w zanadrzu kilka odpowiednich książek, o których wkrótce :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Dominika Fijał pisze:
    28 listopada 2012 o 18:59

    Oj dobrze, że mój mąż ma kota, który sam chadza na spacery :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 19:15

      Oczywiście kot jest najbezpieczniejszy do chwili, gdy nie trzeba go intensywnie poszukiwać po okolicy:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. grendella pisze:
    28 listopada 2012 o 19:16

    Oj, muszę ja po tę książkę w końcu sięgnąć. A jeśli lubicie porechotać, albo przynajmniej uśmiechnąć się pod nosem, to polecam „Kurs wymiany” Malcolma Bradbury’ego (ma dla nas wyjątkowe smaczki, bo rzecz się dzieje bodajże w latach 60-tych i traktuje o anglosaskim wykładowcy, który przyjeżdża do kraju w bloku socjalistycznym) i „British Museum w posadach drży” Dawida Lodge’a (młody naukowieć ślęczący w bibliotece + naturalne metody planowania rodziny). O ile oczywiście jeszcze nie czytaliście :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 20:01

      Kurs wymiany mnie niegdyś znudził, książki się pozbyłem, a teraz chętnie bym wrócił i zonk:) O Lodge’u słyszałem parę dobrych opinii, ale też się jakoś mijaliśmy dotąd.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 20:39

      Jeśli angielski Ci nie straszny, to mogę poszukać Kursu wymiany w oryginale, bo gdzieś tam przykurzony stać musi i podesłać do poczytania. Muzeum niestety zostało na promie z Dover do Calais :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 20:42

      Dzięki, ale skoro miałem szmery przy wersji polskiej, to oryginał niekoniecznie poprawi notowania autora:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. grendella pisze:
      28 listopada 2012 o 20:47

      W moim odczuciu Bradbury’emu daleko do Lodge’a, ale akurat Kurs wymiany najbardziej mi się z jego książek podobał. Gdybyś kiedyś zmienił zdanie, to wiesz, gdzie mnie szukać :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 listopada 2012 o 20:49

      Jasne, dziękuję:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Taki jest świat pisze:
    28 listopada 2012 o 19:26

    Na tę porę faktycznie przyda się, na kolejną również :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Agnesto pisze:
    28 listopada 2012 o 21:44

    Dobrze, że nie mamy psa… ;-)
    Sprawdzę, czy mają Wilta w bibliotece.
    Pozdrawiam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 07:11

      Wyżej Koleżanki stwierdziły, że potencjalnie niebezpieczne są też wieczorne przebieżki, a może nawet długotrwałe grzebanie w silniku samochodu:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Agnesto pisze:
      29 listopada 2012 o 15:11

      Spokojnie… Mąż nie biega, nie grzebie.
      W biblio nie ma śladu Wilta.
      Cóż więc mi pozostaje, idę zapisać się na kurs garncarstwa ;-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 16:35

      No to chyba możesz się czuć względnie bezpieczna:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. Iza pisze:
    29 listopada 2012 o 07:07

    Mam „Wilt on high”, jako lekturę na spacery. Ale z powodu temperatur na zewnąśtrz coś mi ostatnio wolno idzie.
    P.S. też należę do frakcji rechoczących.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 07:12

      Czytelnik ze swej natury jest ciepłolubny, kiepsko się przewraca kartki w rękawiczkach:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Filety z Izydora pisze:
      30 listopada 2012 o 10:39

      Dodajmy- siedząc na lekko wilgotnej ławcePPP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      30 listopada 2012 o 10:42

      Prosta droga do złapania wilka:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Filety z Izydora pisze:
      30 listopada 2012 o 11:17

      Dlatego skończę pewnie wiosną:).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Agnes pisze:
    29 listopada 2012 o 11:56

    Żadnej księżnej? No to ja się zgłaszam, jako pierwsza, ekhę.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 16:36

      Fi donc! :D Znaczy nie należysz do rechoczących:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Lavenda pisze:
    29 listopada 2012 o 16:47

    Ja jednak stanowczo wolę rozmyślającego na tenże sam temat rodzimego Lesia :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 listopada 2012 o 17:11

      Lesio też dobry:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d