Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Żyję w utopii, która nie jest moja” (Joanni Sanchez, „Cuba libre”)

Posted on 13 listopada 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

„Żyję w utopii, która nie jest moja”, napisała 10 kwietnia 2008 roku Kubanka Yoani Sanchez. Ta niezgoda na życie w systemie, który dawno już stracił kontakt z obywatelami, ich potrzebami i odczuciami, skłoniła Sanchez do tego, by pokazać, jak jest naprawdę. Yoani nie stworzyła opozycyjnej organizacji, nie drukowała ulotek, nie malowała haseł na murach. Założyła blog, pisała krótkie teksty o tym, co dotykało bezpośrednio ją i jej najbliższych, a potem przemykała do jakiegoś hotelu, by podłączyć się do sieci i opublikować swoje notatki. Internet jest dostępny tylko dla cudzoziemców, zresztą Kubańczycy i tak, przynajmniej teoretycznie, nie mają komputerów.

Każda jej notka to jedna sprawa, wątpliwość, pytanie, jeden epizod z codziennego życia, Sanchez pisze w imieniu swoim, ale i całego pokolenia urodzonych w latach siedemdziesiątych, ludzi, którzy obserwowali sypanie się rewolucyjnych ideałów tak ważnych dla ich dziadków i rodziców. Pustki w sklepach, kolejki po wszystko, biurokratyczne utrudnienia, bezwład i niemoc w najprostszych sprawach. Czarny rynek, obchodzenie przepisów, czytanie między wierszami artykułów prasowych, by wydobyć choć okruch prawdy. Zarobki w peso, ale zakupy już tylko za peso wymienialne. Nastroje rezygnacji – bo przecież i tak nic się nie zmieni – nie są jej obce, ale stara się wierzyć, że w końcu jednak i na Kubie zapanuje normalność, że kraj przestanie się wyludniać, że otworzy się na świat, a jego przywódcy porzucą ideologiczne dogmaty. Dostrzega pokłady tłamszonej energii społecznej, która tylko czeka na wyzwolenie, na najmniejszą choćby szczelinę, na najlżejsze poluzowanie prawa, by wybuchnąć i zagarnąć dla siebie jakąś niszę monopolizowaną dotąd przez państwo. Ma dość nieustannego rozprawiania o przeszłości, celebrowania rocznic, a domaga się rozmów o teraźniejszości, a przede wszystkim o przyszłości.
Notatki Yoani Sanchez, chociaż dotyczą Kuby, mają też często wymiar bardziej uniwersalny: pytania o kondycję klasy politycznej, zarzuty oderwania się jej od reszty społeczeństwa mogą być bliskie czytelnikom na całym świecie. Gdy znalazła się w 2008 roku na liście stu najbardziej wpływowych osób świata, blogerka napisała: „Poświęciłam się po prostu opisywaniu mojego świata z wypaczonej perspektywy emocji i wątpliwości. Zaczęłam wierzyć w to, że głos pojedynczego człowieka może burzyć mury, zaprzeczyć sloganom i rozwiać mity”. Mam nadzieję, że Sanchez jak najszybciej będzie mogła opisywać budowę normalności w swoim świecie.
Yoani Sanchez, Cuba libre. Notatki z Hawany, tłum. Joanna Wachowiak-Finlaison, W.A.B. 2010.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

19 thoughts on “„Żyję w utopii, która nie jest moja” (Joanni Sanchez, „Cuba libre”)”

  1. Kasia Sawicka pisze:
    13 listopada 2012 o 19:24

    Przeczytałam Twój wpis. Podążyłam na wskazany blog (tłumaczenie mnie zaskoczyło!) ta pierwsza, natrętna myśl, że to..niewiarygodne. Jak opowieść o innej planecie, innej cywilizacji. A jednocześnie, jakbym już gdzieś o tym słyszała, całkiem blisko, całkiem niedawno..Podpisuję się pod Twoim ostatnim zdaniem..

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 19:52

      Często miałem uczucie deja vu podczas czytania plus wrażenie, że chyba u nas jednak system nie zwyrodniał do tego stopnia. Ciekawe tylko, czy dlatego że nie zdążył, czy dlatego że władza była mniej sfanatyzowana, a bardziej pragmatyczna.
      Kiedy czytałem Sanchez w wakacje, chyba jeszcze polskiej wersji nie było – tłumaczeniami zajmują się wolontariusze z całego świata.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Krasnoludek pisze:
    13 listopada 2012 o 21:25

    Świetnie, że znajdują się ludzie, którzy opisują nam brutalną rzeczywistość, która ich otacza oraz tacy, którzy potrafią i chcą nam to przetłumaczyć – trzeba po prostu wiedzieć, głosić wszędzie wszem i wobec, żeby doszło do jakichkolwiek zmian. Podziw dla kobiety, która się odważyła. To co boli to oczywiście fakt, że w dzisiejszym świecie dozwolone jest takie barbarzyństwo. Choć powoli świat się zmienia wciąż nie jest doskonały, szczególnie w tamtych rejonach. Choć w naszej rzeczywistości też nie jest kwitnąco to jednak są wyraźne różnice. Teraz wyruszam na podbój bloga kobiety, która otwiera nam oczy. To co napisałeś rzeczywiście kojarzy mi się z czymś bliskim – z opowieściami rodziców jak to jakiś czas temu w naszym pięknym kraju było…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 21:30

      My sobie blogujemy radośnie i bezstresowo, a Sanchez miała z tego powodu masę problemów: przesłuchania, pobicie przez „nieznanych sprawców” (skąd my to znamy?). Dla mnie to nie są opowieści rodziców, jestem rówieśnikiem Yoanni. Tyle że dla mnie tamten świat się skończył, gdy miałem kilkanaście lat, a dla niej trwa. Oby jak najkrócej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      14 listopada 2012 o 07:25

      Autorce należy się tym większy szacun, że opuściwszy kubańskie piekło zdecydowała się na powrót. Żeby nie przedłużać TUTAJ

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 listopada 2012 o 08:19

      Mam wrażenie, że ten pobyt za granicą dużo jej dał: i materiału do porównań, i odwagi, żeby wyrazić własne zdanie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      14 listopada 2012 o 08:49

      Już nie pamiętam, czy powodem powrotu były czynniki formalne (wychodząca wiza), osobiste czy jeszcze inne. Tak na marginesie, działalność i popularność Sanchez rodzi również takie opinie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 listopada 2012 o 09:11

      Wróciła nielegalnie, bo nie miała do tego prawa, właśnie z powodu wygasłej wizy. Ja się zastanawiam, kto stoi za autorem cytowanym przez WO:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      14 listopada 2012 o 09:24

      Nie wiem. Za mną stoi na ten przykład szafa. :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 listopada 2012 o 16:21

      No to masz dobrze, mogłyby za tą stać kubańskie służby specjalne:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Domi pisze:
    13 listopada 2012 o 21:29

    Od bardzo dawna chciałam sięgnąć po tę książkę, swego czasu było o niej głośno i bardzo słusznie. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 21:31

      Na pewno nie będziesz żałować.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Lirael pisze:
    13 listopada 2012 o 21:51

    Kilka lat temu w naszej szkole zorganizowano spotkanie z Kubańczykiem, który jest wolontariuszem w Polsce. Pamiętam, że jego ciepło, poczucie humoru i serdeczność były dość zaskakujące w kontekście tego, co opowiadał o Kubie. To były smutne, wręcz tragiczne opowieści.
    Optymistyczne jest to, że wbrew życzeniom władz są tam ludzie tacy, jak ten chłopak i Yoani Sanchez, którzy okazali się nieprzemakalni.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 21:58

      Myślę, że takich osób jest naprawdę dużo, jedni starają się nie poddawać marazmowi, a inni jeszcze próbują z nim walczyć. Szkoda, że tak niewiele do nas dociera z takich miejsc.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      13 listopada 2012 o 21:59

      Właśnie przeczytałam, że w październiku Yoani i jej mąż zostali aresztowani. Tutaj szczegóły.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 22:03

      Na szczęście na krótko, tutaj notatka o aresztowaniu: http://www.desdecuba.com/generaciony_pl/?p=1618

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Magda M. pisze:
    13 listopada 2012 o 22:23

    Książki z tej serii są niezwykle ciekawe, chociaż czasem trudne do przebrnięcia, bo opowiadają właśnie o takich rzeczach, sama już od dłuższego czasu zabieram się do „Pasażerki Ciszy”.
    Nie miałam pojęcia o istnieniu książki, którą opisałeś i blogu Yoani. Myślę, że spędzę tam sporo czasu. Pozdrawiam!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 listopada 2012 o 22:25

      Z tej serii znam tylko Sanchez, ale w spisie widzę kilka pozycji, które bym chętnie przeczytał. A lektura i książki, i bloga nie będzie czasem straconym.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Kasia Zabun pisze:
    20 listopada 2012 o 19:12

    chetnie przeczytam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d