Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Miziołek i reszta (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)

Posted on 6 grudnia 201211 grudnia 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Dynastia Miziołków
Dwunastolatki zdaniem dorosłych nie mają problemów. Mają się uczyć, bawić, życiem cieszyć. Tymczasem nie zawsze jest tak różowo. Taki na przykład Miziołek – ileż on ma powodów do zmartwień, frustracji i rozgoryczenia. No bo tak:
– Mamiszon – zupełnie nieodpowiedzialna matka; raz zaprowadza dietę wegetariańską, innym razem karmi rodzinę jakimś świństwem ze słoików, żeby wygrać zlewozmywak w zamian za etykiety.
– Papiszon – głównie pracuje, a spróbujcie mu przeszkodzić, karą będzie wyszczypanie pupska.
– Kaszydło, lat cztery i pół – urządza afery w przedszkolu, a w domu skarży i kłamie.
– Mały Potwór – ledwo rok, a dzienniczek potrafi zjeść.

W domu więc trudno o spokój i warunki do rozwoju,

bo ciągle coś się dzieje, wali, wrzeszczy albo ryczy. O szkole szkoda gadać, pani Barszcz nie należy do wzorowych nauczycielek, a facetki od geografii i biologii potrafią się na człowieka nieźle uwziąć. Na kumpli można liczyć, o ile w grę nie wchodzi Beata – Fifa i Klakson zdecydowanie za bardzo się nią interesują, a to przecież Miziołkowi się ona najbardziej podoba (ma takie urocze piegi, Beata, nie Miziołek, chociaż kto go tam wie).
Od czasu, kiedy najpierw obejrzałem serial, a potem zaczytywałem po wielokroć „Sekretny dziennik Adriana Mole’a” Sue Townsend i jego następne części, takie

humorystyczne pamiętniki nastolatków

należą do moich ulubionych lektur. I tak jak Adrian Mole ma dla mnie twarz Giana Sammarco,  odtwórcy głównej roli w serialu, tak Miziołek kojarzyć mi się będzie z głosem Artura Barcisia, który znakomicie zinterpretował tekst Joanny Olech. Bez trudu można uwierzyć, że ma dwanaście lat i czuje się najpoważniejszą i najbardziej dorosłą osobą w domu, na dodatek zdecydowanie niedocenianą. Dorośli o niczym przecież nie mają pojęcia, trzeba im tłumaczyć najprostsze sprawy, ale nawet wtedy niewiele do nich dociera. Może po przeczytaniu (albo wysłuchaniu) „Dynastii Miziołków” pojmą nieco więcej i nie będą lekceważyć opinii i pomysłów swoich dzieci i zbywać machnięciem ręki ich problemów. Na pewno jednak i nieletni, i starsi będą się znakomicie bawić, bo mnóstwo tu humoru wysokiej próby i bystrych życiowych obserwacji.
Na koniec cytat, bo nie mogłem sobie odmówić: 
Niedziela, 25 V, Grzegorza, Urbana
Papiszon od rana w złym humorze. Kazał Miziołkom sprzątać pokój, pogonił mnie od telewizora, a Kaśce skonfiskował landryny przed obiadem. Mizioły próbowały pyskować, ale Papiszon był nieugięty. – „Tata” – zapytała Kaśka. – „A ty się nie boisz, że przyjdzie po ciebie Ponury Bazyli?”.
– „A kto to jest Ponury Bazyli?” – zapytał Papiszon.
– „Taki potwór. On dokucza ojcom, którzy krzyczą na własne dzieci” – odpowiedziała moja siostrunia. Widocznie tata się boi, bo już nie krzyczy na nie. Ale landryn nie oddał.
Tatusiowie, uważajcie!

Joanna Olech, Dynastia Miziołków, czyta Artur Barciś, Biblioteka Akustyczna 2010.

50 thoughts on “Miziołek i reszta (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)”

  1. Kasia Sawicka pisze:
    6 grudnia 2012 o 08:06

    Aaa!! Czy Ty wiesz, że jak mam kiepski dzień czytam Mizioła?? :D Uwielbiam :) Leży zawsze przy łóżku – tak awaryjnie w razie niepogody ;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:07

      No teraz już wiem:)) Ja też już ze dwa razy czytałem, ale niestety muszę wypożyczać, co mnie ogranicza:( Ale audiobooka mam w telefonie na stałe:P A Pompona znasz?

      Odpowiedz
      1. Chuda pisze:
        29 stycznia 2018 o 13:13

        Pompon jest super :-)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          29 stycznia 2018 o 13:18

          Jest :) Powinienem sobie własny egzemplarz kupić :P

          Odpowiedz
    2. Kasia Sawicka pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:02

      Jeszcze nie, ale jestem na dobrej drodze :) A rodzinkę Miziołów poznałam gdy była drukowana w odcinkach, bodajże w Sztandarze Młodych, ale nie pamiętam dokładnie. W każdym razie jak tylko zobaczyłam pełne wydanie, musiałam mieć od razu :D Na Pompona poluję, jest na liście :)

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    6 grudnia 2012 o 08:20

    Mnie Barciś urzekł jako audiobookowy Mikołajek. A Miziołki jakoś mnie ominęły, ale to nic, bo za tydzień wizyta w wojewódzkiej, więc się nadrobi.
    PS. Dobrze, że mowa o Bazylim, bo już myślałem … :D

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:22

      Lepiej zrób rachunek sumienia, bo wiesz, Ponury Bazyli czai się za rogiem:) Do Miziołków weź Pompona w rodzinie Fisiów:)

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:35

      Powolutku. Na razie mam nowe konto na Gandalfie, a nie mam 13,97 PLN w portfelu. No i jak mi się nie spodoba, to mam … itd. etc. :P

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:36

      No przecież ja wcale nie naciskam ani się nie upieram, nieprawdaż:)

      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:42

      No nie. Ty tylko delikatnie sączysz do uszka jad zakupoholizmu. Zauważ, że nie wypomniałem Ci płytki, którą muszę kupić, żeby wypalić zakupione mp3. I tak, zgadza się, nie mam w samochodzie graja z USB, bo taki bajer podwoiłby wartość samego auta :D
      PS. A Ty to testowałeś na sobie tylko, czy na pociechach też? No bo jednak nastolatek …?
      PS2. A Bazyli miałby u mnie kupę roboty z dokuczaniem :(

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:52

      Nic nie sączę, wypraszam sobie:P Sugerowałeś sam, że weźmiesz z biblioteki:P Na pociechach nie testowałem, chyba jeszcze za wcześnie, perły dowcipu mogłyby się zagubić, za to złe przykłady z życia młodszych sióstr Mizioła przeniknąć do chłonnej świadomości nieletnich :D

      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:01

      To sobie wrzucę na fona, bo zaszalałem i wymieniłem moją N6030 na innego starocia, ale już z mp3.

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:06

      To jest myśl. Ja sobie mogę posłuchać głównie podczas stania na przystanku, bo w autobusie już dużo gorzej:(

      Odpowiedz
    8. momarta pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:09

      A jak się sprawdza, czy ma się telefon z mp3, że zapytam jak stary rupieć? I – co ważniejsze – jak się wrzuca audiobooka na telefon??? Niech to moje starsze dziecko szybciej rośnie, to starej matce wszystko wytłumaczy!

      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:12

      Najłatwiej pewnie wrzucić nazwę i model w gugla i sprawdzić specyfikację techniczną:) Albo wejść w menu i poszukać zakładek typu Rozrywka, Multimedia itp. A wrzuca się kabelkiem albo bluetoothem, tylko najlepiej mieć dodatkową kartę pamięci:P

      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    6 grudnia 2012 o 08:30

    Już jakiś czas temu namawiałeś do tych Miziołków i nawet pokręciłam się wokół nich w bibliotece, ale byli tak koszmarnie wydani, że mnie odrzuciło. Chyba niesłusznie, bo Mamiszon tak jakby mi się z kimś kojarzył, a i Kaszydło, wypisz wymaluj, jak stwór, który pomieszkuje u mnie w domu:P O Ponurym Bazylim też muszę natychmiast donieść komu trzeba:))

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:32

      Ja tam od jakiegoś czasu lękam się Ponurego Bazylego:P W bibliotece proszę zamknąć oczy i wziąć egzemplarz bez względu na jego urodę, rysunki autorki są urokliwe, moim zdaniem.

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:38

      Jeśli uda mi się, pomimo zamkniętych oczu, dostrzec urodę rysunków, niezwłocznie podzielę się wrażeniami.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:41

      Ja widziałem ze dwa różne wydania, żadne nie wydawało mi się szczególnie odstręczające, ale w razie alergii estetycznej zawsze pozostaje audiobook:P

      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:43

      @momarta widzisz jak sączy. Niby nic, a w tle słychać syreni głosik: „Pójdź w ślady Bazyla. Pójdź …” :P

      Odpowiedz
    5. momarta pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:49

      Widzę, widzę. Razem stawimy jednak z pewnością opór, bowiem wszak w kupie siła:P
      Ostatnio sączycieli wokół mnie mrowie a mrowie. Do tej pory nie zrobiłam przelewu za zrobione w piątek niezwykle okazyjne zakupy w merlinie (zrobione m.in. pod wpływem przyjacielskich podszeptów), bo co chcę kliknąć „zapłać”, to ręka mi tak drży na widok kwoty do zapłaty, że nie daję rady:( Na szczęście na audiobooki jestem odporna, bo nie mam kiedy ani jak ich słuchać (takoż i dzieci).

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 08:54

      Tak, zdecydowanie sączycieli jest zbyt wielu, a limit prezentów gwiazdkowych wyczerpany:( Ja sobie wczoraj popatrzyłem tęsknie na cenę biografii Iwaszkiewicza i paru innych nowości – muszą poczekać do następnej Gwiazdki:(

      Odpowiedz
    7. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:03

      A ja sobie pluję w brodę, że korzystając z dnia darmowej dostawy nie kupiłem „Osadników z Catanu”. Kusi mnie jak cholera i w końcu chyba będę dychę w plecy :(

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:05

      To ja nie napiszę sakramentalnego „kup sobie”:P

      Odpowiedz
    9. momarta pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:12

      ZWL: ja już tak nagięłam mój limit, że jak trachnie (w dniu spłaty karty kredytowej), to się długo nie pozbieram… Przed Gwiazdką na szczęście parę innych okazji, może ktoś się zlituje?
      Bazyl: bo nasze życie składa się głównie ze straconych okazji, że tak filozoficznie zagaję:P Coraz bardziej kusi mnie przejście na minimalizm…

      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:14

      Minimalizm, znaczy chleb i woda oraz spodnie robione samodzielnie na drutach z pracowicie uprzędzonych włókien pokrzywy zbieranej na wygonach koło ziemianki??

      Odpowiedz
    11. Bazyl pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:24

      Chrzanić minimalizm! Ja tam chcę się nachapać. W sensie: naczytać, naoglądać, nagrać :)

      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:25

      Ładnie, niewinna recenzja z książki dla dzieci, a do jakich deklaracji doprowadza :)

      Odpowiedz
    13. Nutinka pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:39

      Muszę przyznać, że jesteście nieźli w komplecie. Pojedynczo takoż. :)))
      A wracając: Mizioły moja nastolatka zaliczyła jakiś czas temu, zaśmiewając się, więc wygląda na to, że się podobało. Pompona też kocha i obawiam się, że tak jej zostanie. A wspomnianych Osadników to ja nawet mam na półce, ale nie wiem, kiedy doczekają się konsumpcji, bo takich czekających mam tylko jakieś 150 sztuk.
      Uff, dobrze, że na nic nie dałam się skusić. :D

      Odpowiedz
    14. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 09:43

      Nie dałaś się skusić tym razem, może się skusisz przy innej okazji:)

      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    6 grudnia 2012 o 11:44

    Dzięki za ostrzeżenie! :-) Co prawda uważam ale będę uważał jeszcze bardziej! :-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 11:45

      Musimy trzymać sztamę, bo nas w końcu jakiś Ponury Bazyli przetrzepie:P

      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      6 grudnia 2012 o 13:16

      Ja tam z potworami jestem obeznany – „Ben 10” i te sprawy – tak, że nasz swojski Ponury Bazyl mógłby być nawet ciekawą odmianą :-)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 13:21

      Aż sprawdziłem tego Bena:) Chyba wolę Bazylego:)

      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      6 grudnia 2012 o 14:15

      Ja może też bym wolał :-) ale mój syn woli jednak „Ben 10’a” :-) C’est la vie :-)

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 14:16

      Mam nadzieję, że przynajmniej podczas kreskówki możesz sobie poczytać:)

      Odpowiedz
  5. Marlow pisze:
    6 grudnia 2012 o 14:31

    Tak, grunt tylko żebym był obok, i od czasu do czasu sygnalizował zachowanie przytomności umysłu w postaci uwag typu „aleee”, „widziałeś?, widziałeś?”, „ja cieee” :-)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 19:59

      A tak, dobrze jeszcze byłoby jednym okiem rzucać w TV, żeby fabułę złapać:)

      Odpowiedz
  6. anek7 pisze:
    6 grudnia 2012 o 19:43

    „Miziołki” cudne są – potwierdzamy zgodnym chórem – ja i mój Piotrek:)

    Doradzamy lekturę książki „Pitu i Kudłata dają radę” Leszka K. Talko – brzuszki od śmiechu bolały niemal tak jak przy Miziołkach;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 20:01

      Talko czytywałem bodajże w „Dziecku” – też dobre:)

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      7 grudnia 2012 o 07:35

      Opinie są różne. Mnie się i owszem, ale już zuzance nie :)

      Odpowiedz
  7. Lirael pisze:
    6 grudnia 2012 o 20:00

    Klan Miziołków mnie zupełnie ominął, a szkoda, bo wyraźnie widać, że sympatyczna czeredka.
    Z okładki wynika, że Miziołek jak najbardziej piegi posiada. :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 grudnia 2012 o 20:02

      Nie spojrzałem na rysunki w wersji książkowej pod kątem piegów:) A zainteresowanie Miziołkami szczerze doradzam:)

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      7 grudnia 2012 o 05:59

      Wyszczypanie pupska brzmi groźnie, ale kiedyś zaryzykuję. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 grudnia 2012 o 06:03

      Nic Ci nie grozi, póki nie będziesz przeszkadzać Papiszonowi:)

      Odpowiedz
  8. Amelia Nawrot pisze:
    18 kwietnia 2016 o 15:21

    Ta książka jest mega czytam ją gdy jestem smutna i potrafi rozweselić

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      18 kwietnia 2016 o 21:33

      Zgadza się, na rozweselacz nadaje się idealnie.

      Odpowiedz
  9. Pingback: Szatańskie zielniki i garść ogłoszeń (Joanna Olech, „Gdzie diabeł mówi… do usług”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze
  10. Niktoris pisze:
    13 lutego 2017 o 17:33

    Świetna książka, która potrafi poprawić humor! ;)

    Odpowiedz
  11. Pingback: Chaos i szczęście (Barbara Kosmowska, „Buba”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT