Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

O końcu Diuny (Frank Herbert, „Heretycy Diuny”; „Kapitularz Diuną”)

Posted on 11 grudnia 201231 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

W świecie Diuny stworzonym przez Franka Herberta od początku za jeden z najbardziej fascynujących elementów uważałem Zakon Żeński. Adeptki Bene Gesserit przechodziły rygorystyczne szkolenie, które kształtowało nie tylko ich umysł, ale zapewniało także pełną kontrolę nad najmniejszym nawet mięśniem ciała. Siostry celowały w sztuce manipulacji, po mistrzowsku posługiwały się zaszczepionymi przez siebie przesądami i mitami, by zapewniać sobie wpływy i bezpieczeństwo. Służyły ludziom jako Prawdomówczynie, nauczycielki, prowadziły też owiany tajemnicą program hodowlany. Do swej dyspozycji miały łańcuchy wspomnień kobiet sięgające czasów tak zamierzchłych, że już tylko Bene Gesserit je pamiętały.

W kolejnych tomach cyklu przewijają się wielkie przedstawicielki Zgromadzenia, jak choćby lady Jessica, matka Paula Atrydy. Często odgrywają kluczowe role w wydarzeniach, a sam Zakon jest potęgą, ale nasz wgląd w sekrety Bene Gesserit jest ograniczony. Dopiero w dwóch ostatnich częściach „Kronik Diuny” Zakon Żeński wysuwa się na pierwszy plan, a dzięki temu przed czytelnikiem otwiera się fascynujący świat Kapitularza, głównej planety Zgromadzenia, wewnętrznej organizacji sióstr i gry sił pomiędzy stronnictwami. Matka Wielebna Taraza musi stawić czoło zagrożeniu, jakie stanowią napływające z Rozproszenia tajemnicze i potężne Dostojne Matrony. Bezlitosne napastniczki uruchamiają lawinę wydarzeń, które zmienią i znany wszechświat, i utrwalone – jak się wydawało – na wieki struktury i metody Bene Gesserit.

Dramatyczna, pełna zwrotów akcja jest zrównoważona partiami rozważań o istocie polityki, historii i władzy, o wzajemnych powiązaniach między siłami działającymi w świecie, których równowaga bądź nierównowaga decyduje o losie miliardów ludzi, całych planet czy wręcz układów gwiezdnych. Poznajemy galerię bohaterek – kobiet pod różnymi względami niezwykłych, obdarzonych bujnymi osobowościami, które rygorystyczne szkolenie jednocześnie rozwinęło i ograniczyło. Od ich zdolności przewidywania i zręczności w przeprowadzaniu misternych planów zależy bardzo wiele. Walka wymagać będzie od nich wielkich poświęceń, w imię przetrwania Zgromadzenia Żeńskiego, ale także całej ludzkości, która bez Bene Gesserit wpadnie w niewolę bezwzględnych Dostojnych Matron.

„Heretycy Diuny” i „Kapitularz Diuną” to znakomite zwieńczenie cyklu opowieści o Diunie. Mimo iż śmierć nie pozwoliła Frankowi Herbertowi na dopisanie finału, nie odczułem, że opowieść zawisa w próżni, że brakuje jakichś kawałków układanki. Pozostaje natomiast wielki niedosyt, nie pogardzę więc kontynuacją stworzoną przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona, którzy sprawnie poruszają się w świecie Diuny i potrafią konstruować atrakcyjne fabuły. 

Frank Herbert, Heretycy Diuny, tłum. Marek Michowski, Rebis 2009.
Frank Herbert, Kapitularz Diuną, tłum. Marek Michowski, Rebis 2010.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

28 thoughts on “O końcu Diuny (Frank Herbert, „Heretycy Diuny”; „Kapitularz Diuną”)”

  1. Marlow pisze:
    11 grudnia 2012 o 19:56

    Eh, Diuna … pamiętam dwutomowe siermiężne w porównaniu z Rebisem wydanie Iskier w serii „fantastyka przygoda” i swój zachwyt, aż łza się w oku kręci :-). Po latach sięgnąłem po kontynuację ale to już nie było to, a tu taka entuzjastyczna recenzja :-) dla przyzwoitości spróbuję chociaż skompletować całość :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:05

      Ja czytałem wydanie Phantom Pressu z rewolucyjnymi, jak na nasze przyzwyczajenia, okładkami:) Należę do entuzjastów tych dwóch ostatnich tomów, bo Bóg Imperator mnie wyjątkowo męczy tym swoim mętnym mistycyzmem i słabą akcją, a tu jest dużo atrakcyjniej. No i wreszcie masa detali o Bene Gesserit:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:20

      Ja podobnie jak Marlow – trzon, acz w wydaniu Phantoma właśnie. Dodatki i „synowszczyznę” na podstawie kwitów z pralni, odpuściłem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:23

      Wszystkie dodatki to „synowszczyzna”, a tatuś musiał chyba dość szczegółowo zapisywać te kwity:) No ale czytałem na razie jeden dodatek, choć i reszty nie odmówię.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:30

      Nie, nie i jeszcze raz nie. Wracam co prawda, sam zresztą wiesz, ale ta kobyłka z moim tempem i wolnym czasem, to co najmniej pół roku. Pozostanę przy miłych wspomnieniach :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:30

      Jak sobie życzysz:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:33

      Ja to sobie życzę doby z Merkurego. Ot, co!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:35

      Z proporcjonalnie wydłużonym czasem pracy? :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      13 grudnia 2012 o 12:38

      No i zepsuł taki fajny pomysł :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Kasia Sawicka pisze:
    11 grudnia 2012 o 20:02

    Może kiedyś, kiedyś, dopiszę „Diunę” do listy „przestały oczekiwać” ;) póki co, ciągle czeka.. A lista długa niemiłosiernie. Plus jest taki, że od jakiegoś czasu na niej w ogóle jest! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:09

      Hmm, napocznij pierwszy tom, przetrwał kryzys pierwszych 50 stron i błyskawicznie dopiszesz całość do listy przeczytanych:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Kasia Sawicka pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:13

      Prawdę mówiąc..miałam nawet takie podejrzenia :D stąd dopisałam ją do listy :) I zastanawiam się czy nie wykorzystać teraz okresu prezentowego ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Marlow pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:13

      Pamiętam to wydanie, drugą i trzecią część miałem właśnie z tej edycji – fakt, robiło wrażenie a i dzisiaj jeszcze się spokojnie broni.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:21

      @Kasia: pierwszy tom jako prezent – idealna rzecz:)) Może kup Mężowi, a potem sama poczytaj.
      @Marlow: ja trzymam komplet ze względów sentymentalnych, bo jednak tłumaczenia miejscami siadały, a i różnych niedoróbek było trochę. Za to do dziś nie mogę się pogodzić ze zmianami w terminologii między tłumaczeniami. Szczególnie Tancerzy Oblicza mi żal.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    11 grudnia 2012 o 20:17

    Niewiele wiem o literaturze science fiction, ale wydaje mi się, że książki tego gatunku, w których kobiety są portretowane tak ciekawie, jak opisałeś, raczej należą do rzadkości.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:23

      Trzeba Herbertowi przyznać, że nie ma u niego nijakich kobiecych bohaterek, wszystkie ciekawe. Zresztą sam pomysł Zakonu Żeńskiego to chyba było coś nowego w sf. Teraz powstała w ramach kontynuacji nawet cała część o wcześniejszych dziejach Bene Gesserit.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      11 grudnia 2012 o 21:40

      To już wiem, skąd pomysły czerpała skwapliwie pani Trudi Canavan, tam też jest rodzaj zakonu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 21:48

      Przez te parędziesiąt lat od wydania Diuny pomysł nieco spowszedniał:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Joanna Gołaszewska pisze:
    11 grudnia 2012 o 20:27

    A ja rok temu przeczytałam pogardzane przez Ciebie apokryfy (bo ja lubię chronologię w czytaniu) i teraz nie wiem, kiedy sięgnę po самое главное. Bardzo kusi, ale kusi też wiele innych książek. W każdym razie chcę przeczytać. Marzę o emeryturze :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:31

      A trzeba było самое главное:)) Ja sobie teraz bezstresowo poczytam wszystkie kontynuacje, czekały cierpliwie i wreszcie się doczekają:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Joanna Gołaszewska pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:34

      zdążę i ja :)
      Co prawda do emerytury mam jakby dalej i dalej, ale wielka we mnie cierpliwość :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:37

      No ja mam od dziesięciu lat nieustająco trzy dychy do emerytury, to chyba jakaś anomalia czasowa jest:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Joanna Gołaszewska pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:39

      Prawda? Też to zauważyłeś? :)
      Nie wiem, czy Cię nie urażę, wrzucając Cię do worka z moim pokoleniem, wszak jesteś młodszy, ale my to się mamy z tymi rządami – jak nie obalanie komunizmów, to przesuwanie wieku emerytalnego. W ciekawych czasach przyszło żyć. Eh, westchnęła królewna i poszła prać skarpetki…
      Na szczęście mamy książki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:43

      Ja to się niespecjalnie do obalania komunizmu przyłożyłem i może dlatego jestem pokarany tą emeryturą w nieokreślonej przyszłości:)) A za zrównanie pokoleniowe się nie obrażę, bo niby czemu?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Joanna Gołaszewska pisze:
      11 grudnia 2012 o 20:45

      :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. mdl2 pisze:
    11 grudnia 2012 o 21:32

    Nigdy nie wyszłam poza te 2 pierwsze siermiężne tomy (Iskier?), zaczytane do stanu luźnych kartek. Szczerze mówiąc, podejrzewałam, że dalej to już tylko popłuczyny. Po Twojej recenzji postaram się nadrobić zaległości, bo chyba sporo straciłam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      11 grudnia 2012 o 21:38

      Siermiężne tomy były Iskier:) Dalej jest nierówno, ale nigdy kiepsko, warto spróbować. Miałem kiedyś kilka takich lat pod rząd, że czytałem na nowo cały cykl.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. PIOTR BOLC pisze:
    12 grudnia 2012 o 12:34

    Miałem kiedyś w ręku „Heretycy Diuny”, ale tylko przekartkowałem. To nie dla mnie…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d