Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Rodzina Addamsów made in Poland (Marcin Pałasz, „Zwłokopolscy”)

Posted on 1 stycznia 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

 
 
No to mamy Nowy Rok. Życzę wszystkim wiele radości i nowych odkryć, nie tylko czytelniczych, spełnienia marzeń i równowagi ducha. Niemal wszędzie już podsumowania minionego roku, a ja wciąż tkwię wśród przeczytanych, a niezrecenzowanych książek. Trochę dużo mi się tych zaległości zrobiło, ale postaram się ich jak najprędzej pozbyć. Rzutem na taśmę kilka słów o książce, która jutro musi wrócić do biblioteki.

W podwrocławskim Pietrzykowie działa Radio Hades, którego celem jest, by wszyscy poszli do nieba. Siostra Cherubina dba o aktualność wiadomości z okolicy, a siostra Donalda czuwa nad stroną techniczną audycji (i w ogóle jest demonem mechaniki i królową szos na swym harleyu). Do lokalnych osobliwości zalicza się kompozytor Wolfgang, który po ukończeniu kolejnej symfonii urządza spektakularne palenie fortepianu. Rodzina Kovvalskich natomiast jakoś sensacji nie wzbudza, mimo iż ich pies Püdel przypomina małego krokodyla, a najmłodszy Kovvalski, Piter, jest zielony i cuchnie formaliną. Co najwyżej ktoś zauważy, że chłopak niezdrowo wygląda. W miasteczku jednak pojawia się tajemnicza korporacja i nagle atmosfera wokół Kovvalskich się zagęszcza: ktoś ich śledzi, próbuje osaczyć i wykorzystać w jakichś niecnych celach. Wraz ze swymi przyjaciółmi Peter stara się dowiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi.
Tworząc swoich „Zwłokopolskich” (zgrabne nawiązanie do serialu, chociaż nieuzasadnione fabułą) Marcin Pałasz inspirował się rodziną Addamsów: obdarzył swych bohaterów dziwacznymi zainteresowaniami i zdolnościami oraz nietypowym wyglądem (rodzice Petera wyglądają niemal jak Gomez i Morticia). Atmosfera też jak u Addamsów: sporo niesamowitości, nieco grozy i niezła dawka humoru. Zdecydowanie najlepsze są zapisy audycji siostry Cherubiny, nienajgorsze scenki szkolne. Historyjka jednak jest miejscami naciągana, zakończenie zaś robi wrażenie pospiesznie dosztukowanego, ale być może grupie docelowej (dziewięciolatkom, jeśli wierzyć okładce) to nie będzie przeszkadzać. Mnie momentami uwierało, ale jako bezpretensjonalna rozrywka „Zwłokopolscy” spisali się całkiem nieźle, chociaż poprawa nastroju trwa tyle, ile pamięć o perypetiach Petera i spółki – niedługo.
Marcin Pałasz, Zwłokopolscy, W.A.B. 2012.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

32 thoughts on “Rodzina Addamsów made in Poland (Marcin Pałasz, „Zwłokopolscy”)”

  1. czytanki.anki pisze:
    1 stycznia 2013 o 10:51

    Czyli temat „około-wampiryczny” serwuje się już i młodszym czytelnikom…

    Życzę Ci w takim razie, aby tegoroczne lektury poprawiały Ci nastrój na znacznie dłuższy czas niż pamięć o Peterze i s-ce.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 10:55

      Dziękuję bardzo, szykuje się dobry rok, patrząc na smakowitości na półkach:) Czytanie samych lekkich powieści przez ostatnie dwa miesiące zaostrzyło mi apetyt na coś bardziej konkretnego:)
      Wbrew trumnie na okładce – to nie jest książka o wampirach, tego bym nie zdzierżył chyba:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      1 stycznia 2013 o 11:20

      Czy to znaczy, że nadchodzi czas lektur/recenzji martyrologicznych?;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 11:23

      Po części:P Ten pęd do lekkiej lektury był skutkiem doła po Biednych ludziach z miasta Łodzi, ale już mi przeszło:) Mam przeczytane zapiski Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Eden Lema z rzeczy poważniejszych, ale jeszcze parę czytadeł zostało w rezerwie dla urozmaicenia recenzji:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      1 stycznia 2013 o 15:38

      W takim razie czekam na notki – wszystkie trzy tytuły b. mnie interesują.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 15:53

      Wkrótce, mam nadzieję:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    1 stycznia 2013 o 11:30

    Książki z biblioteki mają to do siebie, że umieją rogami i kantami wywalczyć sobie należne im miejsce w szeregu:) U mnie też jedna taka, z identycznym jak u Ciebie terminem zwrotu, przytupuje groźnie, ale cały czas się zastanawiam czy warto na nią marnować czas. Do jutra się okaże:)
    Co do Pałasza, to krążę wokół niego już czas jakiś, ale ciągle jeszcze nic nie czytałam. Sądząc po Twojej notce, jest to lektura jak znalazł dla mojego siedmio – i pół – latka, który ostatnio gwałtownie zwekslował w stronę obrzydliwości, potworów i wybuchów. Cuchnięcie formaliną wpisuje się w ten klimat jak znalazł:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 11:42

      Nasza biblioteka się skomputeryzowała, karty czytelnika i kody kreskowe oraz ścisłe przestrzeganie terminów zwrotów, niestety:P Widzisz, czyli może za mało się wczułem w młodocianych lubiących obrzydliwości i zanadto skupiłem na nieco rozłażącej się fabule:) Chociaż żelowe gluty z zestawu małego chemika udało mi się wyprodukować całkiem niezłe:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      1 stycznia 2013 o 11:51

      A dostajesz e-mailowe przypomnienia o terminie zwrotu? U nas stopniują napięcie: pierwsze jest tydzień przed, potem 3 dni przed i wreszcie w przeddzień. Nikt się nie oprze:P
      U nas święty Mikołaj przyniósł młodocianym dwóch Obcych w tubach wypełnionych glutami. Cała rodzina konsekwentnie odmawia obcowania z obcymi, a zwłaszcza ich glutami, toteż na mnie spadł ciężar zbierania glutów po kątach. Czytanie o zielonym Peterze potraktuję więc jako miłą odskocznię. Mam tylko nadzieję, że niekoniecznie musimy wcześniej obejrzeć „Rodzinę Addamsów”, bo dotąd jakoś mnie ta przyjemność ominęła i chyba niespecjalnie się tym martwię.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 12:28

      Do maili jeszcze nie doszło, nawet jeszcze nie można na stronie sprawdzić stanu konta – ale ponoć wszystko przed nami. U nas hitem jest mały chemik; dziś w menu „zupa ze szczurzych bebechów”: https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/47757_187440274735858_1981628933_n.jpg
      A rodzinę Addamsów warto obejrzeć, uwielbiałem ich kiedyś.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      1 stycznia 2013 o 16:34

      Z racji wysypu wolnego czasu w ciągu ostatniego tygodnia obejrzałam bodajże 6 filmów, z czego 6 w kategorii wiekowej „b/o”. Uważam tym samym, że wyczerpałam a konto swój limit filmowy na cały 2013 rok i nawet rodzina Addamsów mnie nie skusi:)
      A jeśli chodzi o smakowitą zupkę, to nie do końca rozumiem skąd nazwa. Ten kto ją sporządził i nazwał, chyba niewiele w życiu widział…
      Tego „małego chemika” to uskuteczniacie w realu, czy tylko wirtualnie? Pytam, bo Starszy ma ostatnio ciąg ku miksturom i przez chwilę rozważałam, czy czegoś mu nie podsunąć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 16:38

      Chemik realny, jak najbardziej:P Niestety, odczynniki się kończą, pojęcia nie mam skąd wziąć więcej alginianu potasu:) Fantazja twórców nazwy skierowana jest na małych obrzydliwców, pewnie ma ich zachęcać. W sumie słusznie, raczej „tworzenie polimerów kwasu alginowego” dzieci nie skusi:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. anek7 pisze:
    1 stycznia 2013 o 11:31

    Cóż, gdybyś się ze wszystkim odrabiał na czas przestałbyś być ZWL;)

    W Nowym Roku życzę tylko trafionych lektur, szybujących pod niebo statystyk, kolejnych blogerskich nagród i co najważniejsze satysfakcji z tego co robisz:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 11:39

      Cały czas mam nadzieję, że kiedyś obwieszczę z dumą, że wybrnąłem z tych zwałów zaległości, które się piętrzą w domu:) Ale to jeszcze ze sześć lat, pod warunkiem utrzymywania ścisłego zakazu zakupów:)
      Dziękuję za życzenia, chociaż zamiast statystyk i nagród wolałbym nadal mieć grono takich czytelników, jakich mam teraz:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. anek7 pisze:
      1 stycznia 2013 o 16:45

      Ale przecież jedno drugiego nie wyklucza:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 16:52

      Niby tak, ale nie można przesadzać z zachłannością:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Prus24 pisze:
    1 stycznia 2013 o 11:57

    Ta książka też czeka na mojej liście do przeczytania. Podoba mi się pomysł, choć nie jest odkrywczy:-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 12:29

      Przyjemnej lektury:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Lirael pisze:
    1 stycznia 2013 o 16:52

    W tej chwili jest szał na „Monster High”, klimaty chyba bardzo zbliżone do „Zwłokopolskich”, więc przewiduję spory sukces.
    Zaskoczyło mnie takie dokładne doprecyzowanie wieku czytelników. Jeśli coś takiego jest, to raczej widełki. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 16:53

      Widziałem laleczki Monster High, klimat zbliżony, faktycznie. Na szczęście moje dzieci są na to odporne. Przynajmniej na razie. A wiek na okładce wybity jak wół: 9+.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Kasia Sawicka pisze:
    1 stycznia 2013 o 17:23

    Bardzo mnie cieszy, że dotrzymujesz obietnicy :) tylko jakoś tak w komentarzach przewija się, że w planach masz jednak coś interesującego.. hę? rozumiem, że na luty? ;P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 17:26

      Na styczeń, ale to na pewno wszystko będzie nudne:P W każdym razie nudno przeze mnie opisane, więc inspiracji pewnie nie będzie :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Kasia Sawicka pisze:
      1 stycznia 2013 o 17:32

      Mogłam to przewidzieć ;P dobra, trzeba będzie zacisnąć zęby i nie zaglądać tu przez jakiś czas..;/ Ty piszesz o 6 latach do nadrobienia tego co masz na półkach, u mnie policzyłam, trzeba by trzech, więc jak jeszcze będziesz mi za każdym razem dodawać tytuły, to ja się do emerytury nie wyrobię! a plan był, że na emeryturę to już tylko czytam po raz kolejny powieści ulubione..

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 17:36

      Spokojnie. Jakimś dziwny trafem w naszym kraju wszyscy ciągle mają 30 lat do emerytury, zdążymy:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Kasia Sawicka pisze:
      1 stycznia 2013 o 18:04

      Trudno odmówić Ci słuszności.. ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2013 o 18:13

      No widzisz, mamy masę czasu do emerytury:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Bazyl pisze:
    2 stycznia 2013 o 08:08

    Moi strachliwi, więc będzie im oszczędzone :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2013 o 08:10

      No to nie można ich narażać na wstrząsy, zdecydowanie :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      2 stycznia 2013 o 08:17

      To nawet nie chodzi o narażanie na wstrząsy, tylko że po prostu nie zechcą słuchać. To po co mam męczyć ich i siebie. Płynę z falą i np. czytam „Kraków i okolice”, które mnie nie bałdzo, zamiast „Gelsomina …”, który mnie się, bo tak życzy sobie naród :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      2 stycznia 2013 o 08:19

      Takie są skutki nadmiernej demokracji, cierp więc:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. grendella pisze:
    2 stycznia 2013 o 21:53

    Mam znajomą dziewięciolatkę, która po tym nieszczęsnym Monster High zaczęła czytać i inne książki. Przełamanie nastąpiło :) Zakupię jej może tych rodzimych Zwłokopolskich. Strasznie mi się tytuł podoba :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 stycznia 2013 o 06:13

      To może być coś faktycznie interesującego dla wielbicielki takich klimatów. A tytuł niezły, rzeczywiście:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d