Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Dawaj Mietek!!!” (Wojciech Zieliński, „Żokej”)

Posted on 26 kwietnia 20132 lutego 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Do końca życia nie zapomnę, jak był u nas miting międzynarodowy, siedziałam akurat w loży ówczesnego dyrektora. Dyrektor zerwał się z fotela pierwszy ze strasznym krzykiem „dawaj Mietek!!!” Zaraz za nim zerwał się chyba minister rolnictwa, potem ci z Animexu, wszyscy się wbili w okno, grube byli przeważnie, więc mieścili się z trudnością i wszyscy zgodnie ryczeli pełną piersią „dawaj, Mietek!!!” Mełnicki wygrywał piątą gonitwę polskim koniem, zdobyliśmy pierwsze miejsce. Cały tor ryczał, chyba w Pyrach było słychać.

Dziś nawet podczas najważniejszych gonitw krzyk służewieckiej publiczności zgromadzonej przy torze ledwie słychać przy bramie wejściowej. Impreza, która na całym świecie jest interesem przynoszącym kokosy, u nas jest zabawą dla gromadki zapaleńców. Czy w rozpoczynającym się jutro na Służewcu sezonie coś się zmieni? Zobaczymy.

Elektryzował tłumy

Ale nie o mizerii dzisiejszych wyścigów konnych miało być, ale o biografii dżokeja, którego występy elektryzowały tłumy widzów, w tym przedstawicieli PRL-owskiej nomenklatury. Mieczysław Mełnicki urodził się w małej wiosce na Pomorzu, a jego dzieciństwo przypadło na lata wojny. Kochał jazdę konną, a o jego całym życiu zadecydowała wizyta na torze wyścigowym w Partynicach we Wrocławiu. Miał wtedy 14 lat. Kolejne stopnie kariery jeździeckiej, coraz bardziej prestiżowe zwycięstwa, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Do Mełnickiego należy niesamowite osiągnięcie: wygranie w ciągu trzech tygodni trzech gonitw derbowych – w Wiedniu, Pradze i Warszawie. Błyskotliwy dżokej i znakomity trener ujmuje swoją skromnością, podkreśla rolę ciężkiej pracy, bez której największy talent może się zmarnować, nie zapomina o tych, którzy pomagali mu przez lata – choćby o swym pierwszym wyścigowym mentorze, trenerze Józefie Doroszu. Pięknie opowiada też o swoich ulubionych koniach: Demonie i Nemanie. Biografię uzupełnia sylwetkami kilku wyścigowych znakomitości i wieloma anegdotami z własnej długiej kariery – zagrał na przykład dżokeja Yunga w serialu „Lalka” w reżyserii Ryszarda Bera. Wiele tu też informacji o powojennych wyścigach, choćby o Mitingach Krajów Demokracji Ludowej – w których dominowały zwykle konie z ZSRR, szprycowane dopingiem. Opowieść ma tylko jedną wadę: jest zdecydowanie za krótka.

Wyścigowa gawęda

Mełnicki opowiedział o swoim życiu i karierze dziennikarzowi sportowemu Wojciechowi Zielińskiemu. Książka przypomina gawędę: trudne początki, pierwsze wyścigowe szanse i zwycięstwa. „Żokej” to rzecz nie tylko dla bywalców służewieckiego toru, ale również świetne wprowadzenie dla tych, którzy o wyścigowej rywalizacji niewiele czy zgoła nic nie wiedzą. Szkoda wielka, że publikacja jest niemal niedostępna, szkoda też, że poza rubrykami sportowymi tak mało się o wyścigach pisze (zawsze pozostaje niezawodna Joanna Chmielewska).
Gdybyście chcieli poczuć atmosferę wyścigów, to trener Mełnicki wystawia jutro w drugiej gonitwie wałacha Erisa Al Nath. Do zobaczenia na Służewcu!

 

Wojciech Zieliński, Żokej. Według opowieści Mieczysława Mełnickiego, Black Unicorn 2011.
Cyt. z: Joanna Chmielewska, Wyścigi, Polski Dom Wydawniczy 1992, s. 60.

26 thoughts on “„Dawaj Mietek!!!” (Wojciech Zieliński, „Żokej”)”

  1. Lirael pisze:
    27 kwietnia 2013 o 03:36

    Bardzo lubię, kiedy to, co teoretycznie mogłoby stać się źródłem kompleksów czy niepowodzeń, człowiek potrafi uczynić swoją najmocniejszą stroną, a tak chyba właśnie często dzieje się w przypadku „żokejów”. Męska filigranowość nie jest powszechnie uznawana za atut.
    Epizod w filmowej „Lalce” musiał zrobić na mnie spore wrażenie, bo pamiętam go doskonale.
    Dużo słońca i niezapomnianych wrażeń! :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 06:39

      Do predyspozycji naturalnych trzeba dorzucić morderczą dietę typu listek sałaty i pocenie się w saunie, by zrzucić kilogramy. Wyścigowy rozdział Lalki muszę sobie koniecznie przypomnieć, bo niezwykle malowniczy fragment. Zdaje się, że znowu mi podsunęłaś pewien pomysł:PP
      A co do dzisiejszych wyścigów: to miało być słońce, a widzę zachmurzone niebo:(

      Odpowiedz
  2. Lirael pisze:
    27 kwietnia 2013 o 08:27

    Obejrzałam sobie filmik z wyścigu, w którym uczestniczył Eris Al Nath, jest po prostu zjawiskowy!
    Panowie rzeczywiście sprawiają wrażenie lekkich jak mgiełka. Drobną posturę muszą łączyć z silną osobowością, na pewno nie wszystkie konie są spolegliwymi pieszczochami. :) Nie podobają mi się tylko szpicrutki, używają ich chyba wszyscy?
    Umieram z ciekawości, co to za pomysł. Przypomniało mi się, że w filmowej wersji „Pigmaliona” G.B. Shawa była scena na wyścigach w Ascot.
    Dziś po prostu musi być piękny dzień, nie ma innej możliwości. :)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 08:35

      Na wyścigach nie używa się szpicrut, tylko specjalnego palcatu . Jego użycie ściśle regulują przepisy, a nadużywanie jest karane. Przysługuje on zresztą dopiero bardziej doświadczonym jeźdźcom. Dżokej ma mieć nie tylko osobowość, ale i krzepę, bo jedzie się w mało komfortowej pozycji, a i konia trzeba utrzymać.
      Nastawiamy się pozytywnie, jak najbardziej.

      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      27 kwietnia 2013 o 08:40

      Właśnie zwróciłam uwagę na to, że niektórzy właściwie klęczą, nie siedzą, w dodatku pochyleni pod mało komfortowym kątem. :)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 08:45

      Okrutnie to niewygodne, rzeczywiście:) http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3%C5%82siad

      Odpowiedz
  3. Lirael pisze:
    27 kwietnia 2013 o 08:50

    Z oględzin zdjęć wynika, że ten najmniej wygodny to chyba dosiad stiplowy. :)

    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    27 kwietnia 2013 o 09:01

    Dokształcasz się w imponującym tempie:) W ramach ciekawostki coś specjalnego:
    http://www.finisz.pl/wyscigi-konne-w-lublinie-i-powstanie-lubelskiego-towarzystwa-wyscigow-konnych.html
    http://lublin.gazeta.pl/lublin/56,35640,12047009,Niemcy_w_Lublinie__Lubili_wyscigi_konne_ZOBACZ.html
    http://www.mmlublin.pl/361472/2011/3/1/poczatki-wyscigow-konnych-w-lublinie-material-dziennikarza-obywatelskiego?category=news
    Szkoda, że to nie wypaliło: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,7180127,Wyscigi_konne_wracaja_do_Lublina__Za_rok_bomba_w_gore.html

    Odpowiedz
    1. Lirael pisze:
      27 kwietnia 2013 o 09:23

      Bardzo Ci dziękuję! Mnóstwo ciekawych rzeczy. Nie miałam pojęcia, że w Lublinie były kiedyś takie atrakcje. :) Ciekawe, czy lokalny autor kryminałów retro wykorzystał to w swoich książkach.
      Jestem Ci bardzo wdzięczna, bo przy zdjęciach toru wyścigowego z czasów wojny jest film m.in. z lubelskiego getta, nigdy wcześniej go nie widziałam. Brak słów.
      Zdziwiłam się, że w Polsce tory wyścigowe są tylko w trzech miastach. Nie chcę być złym prorokiem, ale w Lublinie szanse są chyba nikłe.

      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 09:32

      Ponoć inicjatywa nie do końca umarła, więc może doczekamy reaktywacji lubelskich wyścigów. W Krakowie powstał tor prywatny, nie tak dawno organizowano wyścigi w Stawigudzie pod Olsztynem. Nie wiem, czy jest to w tych linkach, ale zaraz po wojnie również rozgrywano wyścigi w Lublinie, potem dopiero wróciły do Warszawy. W 1945 roku rozegrano Nagrodę Główną (odpowiednik Derby) w Lublinie, wygrała Somosierra II :)

      Odpowiedz
    3. Lirael pisze:
      27 kwietnia 2013 o 10:01

      No nie wiem, czy to byłoby takie dobre, bo do mojego kompulsywnego książkowego zakupoholizmu mógłby wtedy dołączyć hazard. :)
      Mój dziadek pasjonował się końmi. Pamiętam, że w czasie wakacji czytywałam całe roczniki jakiegoś specjalistycznego czasopisma ze zdjęciami, rodowodami, etc.
      A klacz o imieniu Somosierra po prostu nie mogła nie zwyciężyć. :)

      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 10:12

      Mam w takim razie nadzieję, że nigdzie w okolicy nie ma kasyna:)) Ciekawe, co to było za czasopismo. Tu: http://bc.mbpradom.pl/dlibra/plain-content?id=4036, na s. 3 sprawozdanie z lubelskich wyścigów w 1944 roku.

      Odpowiedz
    5. Lirael pisze:
      27 kwietnia 2013 o 16:08

      Profilaktycznie nie sprawdzam, czy w okolicy jest kasyno. :)
      Skoro wyniki gonitw omawiano w Radomiu, lubelskie wyścigi musiały być prestiżowe. :) Imiona niektórych koni cudne, najbardziej podobały mi się Sarenka i Zegarynka. :) Skrót „ż” zapewne oznacza „żokeja”, więc chyba tak wtedy wszyscy mówili. Z przyjemnością przeczytałam też ogłoszenia, jest nawet reklama jasnowidza-psychografologa. :)

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 16:54

      A zwróciłaś uwagę na powieść w odcinkach? :D

      Odpowiedz
    7. Lirael pisze:
      27 kwietnia 2013 o 17:53

      Tak, zelektryzował mnie już tytuł. :)
      Ciekawe, czy ten jasnowidz-psychografolog grywał na wyścigach. Miałby chyba spore szanse. :)

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 kwietnia 2013 o 19:19

      Wyścigi na pewno pomogłyby w zweryfikowaniu jego prawdziwej mocy jasnowidzenia:P

      Odpowiedz
    9. Lirael pisze:
      28 kwietnia 2013 o 04:47

      Obawiam się, że gdyby naprawdę wzmiankowaną moc posiadał, nie musiałby publikować rozpaczliwych ogłoszeń w Dzienniku Radomskim, z całym szacunkiem dla periodyku. :)

      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 kwietnia 2013 o 06:11

      Na pewno przewidział, że reklama przyniesie mu nowych klientów:P

      Odpowiedz
  5. Ela (pkela) pisze:
    28 kwietnia 2013 o 16:20

    Niezawodna (jak piszesz Chmielewska) wspomina Mełnickiego „po nazwisku” w swoich wyścigowych wykładach. Ciekawostka z „Lalką” cenna, pamiętam dobrze epizod z filmu.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      28 kwietnia 2013 o 17:04

      Owszem, nie dość, że po nazwisku, to jeszcze z prawdziwym uznaniem:)

      Odpowiedz
    2. Ela (pkela) pisze:
      29 kwietnia 2013 o 14:52

      Ano tak :) tyle razy czytałam, że to dla mnie oczywiste. Ale tutaj powinnam wpisać dokładniej, szczególnie, że Chmielewska chwaliła, ale na niektórych (ci co jej podpadli) suchej nitki nie zostawiała.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 kwietnia 2013 o 15:54

      Pięknie ich wszystkich opisała:)

      Odpowiedz
  6. czytanki.anki pisze:
    29 kwietnia 2013 o 12:11

    Czy szczęście dopisało Ci na otwarciu sezonu?;)

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 kwietnia 2013 o 12:14

      Owszem, ale to nie tylko szczęście, ale też intuicja, talent i wprawne oko – że tak nieskromnie wypiszę :D

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      29 kwietnia 2013 o 13:33

      W takim razie gratuluję.;)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 kwietnia 2013 o 15:55

      Dzięki:) Akurat na piwo starczyło:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT