Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nim północ wybije…

Posted on 14 czerwca 20135 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Nim północ wybije, przesyłać można głosy w plebiscycie na ulubioną polską powieść młodzieżową wydaną (po raz pierwszy) w latach 1945–1989 (wszystkie szczegóły podałem w poprzednim wpisie). Maile z propozycjami maksymalnie 15 tytułów można przesyłać na adres: zacofany.w.lekturze@gmail.com. Jest już ukształtowana czołówka, w której wszystko jeszcze może się zmienić! Zapraszam do wspominania i głosowania. Wyniki, zgodnie z obietnicą, w niedzielę.

A żeby uprzyjemnić oczekiwanie na rezultaty, mała galeria ilustracji i kilka cytatów z klasyków.
Seweryna Szmaglewska, Czarne Stopy, ilustr. Zbigniew Lengren, Wydawnictwo Śląsk, 1981, s. 35.
— Marek, leć no prędko po zapałki. Przynieś też od razu śle­dzie, ile tylko znajdziesz.

— Śle… Przepraszam!, co takiego, druhu drużynowy?

— Śledzie, patałachu. — Mówię wyraźnie: zapałki i śledzie. Coś takie oczy wybałuszył na mnie?! Ganiaj!

Marek odwrócił się. Wyraz niepewności malował się w jego rysach. Uszedł kilka kroków, obejrzał się, nikt jednak nie zwracał na niego uwagi. Śledzie? Nagle stuknął się w czoło i skoczył szybko. Zniknął w gęstwinie krzaków.

Upłynęły może dwie minuty, a już zaczęto go niecierpliwie nawoływać.

— Prędzej, gdzie te śledzie? Poszedłeś po nie do stolarza?

Marek nadbiegł wreszcie potrząsając pudełkiem zapałek.

— Druhu drużynowy, melduję: w magazynie żywnościowym śledzi nie ma, są tylko piklingi. Kucharz kazał się dowiedzieć, ile potrzeba…

Wróble, co młóciły pobliski łan żyta, zerwały się nagle podcięte śmiechem całej gromady.

— O rany kota! Druhu! Takiego patałacha tośmy jeszcze między sobą nie mieli.

— Marek! A może w sklepiku wiejskim dostaniesz? Ganiaj. Zakup całą beczkę… Tylko żeby były dobrze nasolone!!! Chciał umocnić namiot pudełkiem zapałek i wędzonymi piklingami. 

Małgorzata Musierowicz, Kwiat kalafiora, ilustr. Małgorzata Musierowicz, Nasza Księgarnia 1985, s. 5–6.
Suknia była różowa.
Na zgięciach i szwach tkanina migotała delikatnie i złociście. U dołu spódnicy tryskał tęczowymi iskrami ornament ze sztucznych brylanci­ków. Wisiała na sinym manekinie w oknie wystawowym Domu Mody „Telimena” przy ulicy Armii Czerwonej w Poznaniu.

Kreacje tego typu nie podobają się na ogół wyrafinowanym elegantkom. Ale Ida Borejko do takich nie należała. Miała lat czternaście, była chuda, rudowłosa i odziana w za duże palto odziedziczone po starszej siostrze — Gabrieli.

— Chciałabym — powiedziała Idą Borejko gorącym głosem. — Chciałabym być brunetką. — Przykleiła nos do szyby wystawowej Domu Mody „Telimena” i pożerała wzrokiem błyszczące, różowe cudo konfekcyjne. — Gdybym była brunetką — dodała następnie — mogła­bym malować usta na wiśniowo.

— A tak to nie możesz wcale — celnie odparła Gabriela, rosła i dorodna siedemnastoletnia sportsmenka o niebywale długich nogach. — Ida, dziecino, idziemy. Jestem głodna jak szakal.

Edmund Niziurski, Sposób na Alcybiadesa, ilustr. Zbigniew Łoskot, Nasza Księgarnia 1971, s. 199–200.

Dla klasy nastały teraz wielkie dni. Rozpoczął się sławny w dziejach naszej budy okres Wielkiego Asocjacyjnego Bluffu. Triumfalne pochody z Alcybiadesem, zwane przemarszami Ósmej Legii, trwały odtąd nieprzerwanie. Utarł się już cały ceremoniał. W poniedziałki, środy i piątki, w dni lekcji historii, spotykaliśmy się z Alcybiadesem jeszcze na drodze do szkoły i odprowadzaliśmy go zwartą gromadą aż do drzwi pokoju nauczycielskiego, przygotowując grunt do kolejnego Dryfu. Następnie pojawialiśmy się znowu na pauzie przed lekcją historii. Zabieraliśmy mapy, plansze, aparat projekcyjny i kasety z filmami i maszerowaliśmy z Alcybiadesem do klasy. Pochody te budziły sensację w szkole, gdyż żadnego z profesorów tak tnie odprowadzano. Z chwilą gdy Alcybiades przekraczał próg klasy, popadał od razu w błogie oszołomienie wynikające z działania Haszyszu ciszy. Zanim odurzenie mijało, przystępowali do działania Stoicy. Stoikami Alcybiades nazywał żartobliwie uczniów, którzy wstawali do odpowiedzi. […] Prócz wyuczenia się bieżącej lekcji, do ich obowiązków należało przygotowanie tematu i materiałów do Dryfu.

Adam Bahdaj, Do przerwy 0:1, ilustr. Stanisław Rozwadowski, Nasza Księgarnia 1970, s. 247–248.

Piłkę wybijał Perełka. Na środku boiska złapał ją Krzyś Słonecki. Prowadził ją spokojnie. Potem podał do Pająka. Ten popisał się dwiema pięknymi „główkami”, a gdy minął pomocnika, przedłużył podanie do Ignasia. Ignaś wyprysnął do przodu i w pełnym biegu oddał piłkę Maniusiowi.

— Strzelaj! — ryknęły zielone trybuny.

Paragon był już tak zmęczony, że słaniał się na nogach. W oczach miał mgłę. Zdawało mu się, że wszystko tonie w kleistej, ciężkiej mazi. Czuł ból przy każdym ruchu. Ale gdy zobaczył przed sobą piłkę, zerwał się wkładając ostatki sił. Ktoś biegł obok niego, dysząc ciężko. Jakaś zielona koszulka chciała mu zagrodzić drogę… Dojrzał przed sobą zamazany prostokąt bramki… Minął przeciwnika i posłał piłkę do bramki… W tej samej chwili ktoś podciął mu nogi. Chłopiec upadł, przekoziołkował i zatrzymał się na samej linii bramkowej.

W uszach szumiał mu potężny wrzask trybun, w oczach migotały czarne i czerwone krążki. Widział leżącego bramkarza i żółtą kulę piłki tkwiącą w rogu bramki.

„Jest” — pomyślał.

— Jest! Jest! — usłyszał triumfalne okrzyki kolegów.

Z trudem podźwignął się z ziemi. Stał oszołomiony nagłym szczęściem. Zielona murawa boiska, błękitne płaty nieba, barwny tłum, czarne koszulki graczy, wszystko wirowało mu przed oczami, jakby stał w parnym środku olbrzymiej karuzeli.

Ignaś i Mandżaro rzucili mu się na szyję.

— Świetnie, Paragon! Brawo, Paragon!

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

11 thoughts on “Nim północ wybije…”

  1. Marlow pisze:
    14 czerwca 2013 o 12:27

    Mógłbyś jakąś nieoficjalną klasyfikację przedstawić a na następnym razem wprowadzić głosowanie przez SMS-y :-)
    PS. Mój egzemplarz „Chłopców ze Starówki” był z serii Biblioteka lektur szkolnych (ze stylizowaną głową sowy) też miał być na liście ale coś trzeba było wybrać :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 czerwca 2013 o 12:38

      Jasne, 3,66 zł za SMSa:)) Chłopców muszę powtórzyć, pamiętam tylko kilka epizodów i że ogólnie mi się podobało.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 czerwca 2013 o 12:49

      PS. Mój też z sową, z antykwarycznego kosza z książkami, których nikt nie chciał.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Marlow pisze:
      14 czerwca 2013 o 13:03

      Bo kto by dzisiaj takie książki czytał, nie ma wilkołaków, czarów a i z seksem słabo, trochę się tylko bili ale co to znowu takiego wielkiego :-). Miałem trochę książek z tej serii – w pamięć wrył mi się zwłaszcza „Marcin Kozera” i „Wilczęta z czarnego podwórza” przynajmniej jeśli chodzi o tytuły bo z treścią to już nie bardzo :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 czerwca 2013 o 13:10

      Ja się zastanawiam, czy cokolwiek z mojej pracowicie zbieranej kolekcji książek dla dzieci i młodzieży spodoba się moim córkom. Mam wrażenie, że niedużo.
      Dąbrowska była na liście lektur jeszcze do niedawna, a ja tego nie znam, bo moja polonistka nie omawiała. Nawet z grubsza nie wiem, o czym to jest.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. Marlow pisze:
      14 czerwca 2013 o 13:15

      „Marcin” to o dzieciach polskich na obczyźnie, „Wilcząt” już kompletnie nie pamiętam, zawsze jakoś kojarzyły mi się z klimatem książek Boguszewskiej. W sumie nic nie straciłeś. Też córkę usiłowałem zaszczepić swoimi dawnymi książkami – bez rezultatu, to jest chyba kolej rzeczy, niestety.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 czerwca 2013 o 13:32

      Ja stale podejmuję jakieś próby, ale raczej bez forsowania moich propozycji. Skoro Tytusy i Kajki mogą się podobać, to liczę, że i większe formy kiedyś trafią dziecku do przekonania:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Agnes pisze:
    14 czerwca 2013 o 21:57

    Tej różowej kiecki wcale nie pamiętam, ale potem to przecież Ida się malowała. Rzęsy na brązowo, pamiętam. Na ciemny brąz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 czerwca 2013 o 06:57

      No ale to już było parę lat później:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Aine pisze:
    15 czerwca 2013 o 13:38

    Moja córka właśnie przeczytała – „przymuszona” przez szkołę – Opium w rosole, bez szczególnej przykrości, ale i bez zachwytów. :) Dużo chętniej przeczytała Tomka w krainie kangurów, ale niestety na pierwszym tomie się skończyło…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      15 czerwca 2013 o 18:44

      Ale przynajmniej ma już jakieś pojęcie o tym, co czytali rodzice, może kiedyś sięgnie po więcej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d