Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Panno, madonno, legendo tych lat

Posted on 24 czerwca 201315 sierpnia 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
 
 
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,
Panno, madonno, legendo tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona mi wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałem do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ty cała, w domysłach i mgle…..
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
 

Joanna Olczak-Ronikier:

Zaczynała się błyskawiczna, zapierająca dech w piersiach kariera piosenkarska Ewy. Ale jeszcze długo pozostała taka, jaka była na początku, kiedy ją poznałam: serdeczna, koleżeńska, przyjazna ludziom, a przede wszystkim wesoła. Ślady radości i czułości w jej głosie można już tylko znaleźć w starych nagraniach, zdarzających się czasem w radio. […] Miała wtedy tylu przyjaciół, była przez wszystkich uwielbiana i noszona na rękach. Tyle było wspólnych szampańskich bankietów, przygód, wycieczek, bali. […] Wiedzieliśmy wszyscy, że taki talent zdarza się raz na sto lat. Dlatego otoczona była troską jak nikt inny w kabarecie. Bez skrupułów odbierało się dla niej innym kolegom gotowe piosenki, ja sama, bluźnierczą ręką przerabiałam „Tomaszów” i „Grande Valse Brillante” z wersji męskiej na kobiecą. Później cierpliwie znosiło się jej upory, kaprysy, samowole, nielojalności. I nikt się przecież nie dziwił, kiedy doszła do wniosku, że wyrosła już z Piwnicy i musi się usamodzielnić. Ale dlaczego dziś zerwała ze wszystkimi, którzy tak długo służyli jej sercem, czasem, radą i talentem?

Ale na razie jest ciągle jeszcze rok 1962. Jeszcze nie wiemy, co wydarzy się potem. Jeszcze cieszymy się czasem teraźniejszym. […]

 
Ewa Demarczyk

 

Zygmunt Konieczny:

„Grande Valse Brillante” napisałem dla Mietka [Święcickiego]. Ewa, za twoim poduszczeniem, zabrała mu to przed Sopotem [1964 rok]. Tyś przerobiła jej słowa, a ja za to stawałem przed sądem koleżeńskim Zaiksu. Z oskarżenia pani Tuwimowej. Inna rzecz, że wystąpiła z tym oskarżeniem dopiero wtedy, kiedy ukazała się płyta, a ona otrzymała tantiemy. Groziła mi surowa kara, ale otrzymałem tylko naganę, bo udowodniłem, że napisałem to dla mężczyzny – miałem na szczęście taśmę magnetofonową z walcem w Mietka wykonaniu. Ale pan przecież wiedział o tym zmienionym tekście. I mimo to akompaniował pan Ewie? – spytał sędzia. Zmusiła mnie. Ona jest bardzo apodyktyczna – broniłem się. I jakoś mi uszło.

 

Ewa Demarczyk i Zygmunt Konieczny
Ewa Demarczyk i Zygmunt Konieczny.

Lucjan Kydryński:

Kolejny sukces Ewy nadszedł dopiero w Sopocie 1964.
Źródeł tego sukcesu szukać trzeba mniej więcej rok wcześniej. Konieczny, wraz z dwoma filarami „Piwnicy”, konferansjerem Piotrem Skrzyneckim i plastyczką Janiną Garycką, poszli do krakowskiego Teatru Rapsodycznego na spektakl-adaptację Kwiatów polskich. Iwtedy właśnie powstał projekt, aby Konieczny napisał piosenkę do tekstu Tuwima. Napisał dwie: Tomaszów i GrandeValse Brillante. Obie śpiewane były w „Piwnicy”, początkowo jednak przez piosenkarza, ponieważ w Tuwimowskim oryginale są to teksty pomyślane dla mężczyzny. Potem jednak mimo sprzeciwu językowych i literackich purystów dokonano w tekście drobnych retuszów i – piosenki przejęła Ewa Demarczyk. Obie przygotowała na festiwal w Sopocie.
Konieczny, jeśli wierzyć jego wypowiedziom w prasie, liczył raczej na sukces Tomaszowa („mniej pretensjonalny, bardziej prosty, kameralny, sądziłem, że stanie się przebojem…”). Tymczasem komisja festiwalowa odrzuciła Tomaszów na generalnej próbie. Został Grande Valse Brillante i – w interpretacji Ewy Demarczyk – podbił bez reszty festiwalową publiczność!
Zajął w polskiej konkurencji drugie miejsce, pierwszego ustępując Tańczącym Eurydykom. Czy słusznie? Rzecz wątpliwa. W każdym razie – nazwisko Ewy Demarczyk znów powróciło na szpalty gazet; znowu stwierdzić przyszło, z pewnym niedowierzaniem, że chyba nie istnieje podział na piosenki „ambitne” i „popularne”. To przecież, co działo się w sopockiej Leśnej Operze po wykonaniu Walca, określić można tylko jako jeden wielki zbiorowy szał entuzjazmu. A nikt nikomu nie wmówi, że piosenka jest łatwa…
 
Julian Tuwim, Kwiaty polskie, Wydawnictwo PTWK 1990.
Joanna Olczak-Ronikier, Piwnica pod Baranami, Tenten 1994, s. 177 (wspomnienie Joanny Olczak-Ronikier), 189 (wspomnienie Zygmunta Koniecznego).
Lucjan Kydryński, Znajomi z estrady, PWM 1966, s. 119.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

37 thoughts on “Panno, madonno, legendo tych lat”

  1. life4youu pisze:
    24 czerwca 2013 o 19:58

    Jak Ci się czytało Joanny Olczak-Ronikier, „Piwnicę pod Baranami”?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 czerwca 2013 o 20:03

      Znakomicie. Poza tym to się świetnie ogląda, bo jest piękne graficznie. A jeszcze jak sobie można do tego posłuchać kabaretowych utworów, to już pełnia doskonałości.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    24 czerwca 2013 o 21:07

    Właśnie odczułam dotkliwe braki w ogólnożyciowym obyciu, albowiem nieobejrzawszy żadnego z koncertów ostatniego festiwalu opolskiego, nie mogę teraz rzucić elokwentną i adekwatną uwagą o treści np.: „tak, tak, kiedyś to śpiewano poezję i publiczność się zachwycała, a teraz świat zszedł na psy, tak, tak”. Kto ich tam bowiem wie, może któraś z naszych wokalnych gwiazd zaśpiewała równie ambitnie, a nasza łaknąca wysokiej Kultury publika zatraciła się w owacjach?
    A zrzucenie winy na apodyktyczną kobietę u mnie by nie przeszło:P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 czerwca 2013 o 21:10

      Z doniesień okołopudelkowych wiem, że w tegorocznym Opolu szału nie było, a świat faktycznie zszedł na psy:P
      Uważam, że apodyktyczna kobieta to bardzo dobre wyjaśnienie dla wielu czynów popełnianych przez mężczyzn i tylko zapewne własna apodyktyczność nie pozwala Ci uznać tej oczywistej oczywistości :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      24 czerwca 2013 o 21:17

      Z całym szacunkiem, ale źródło informacji na temat merytorycznej zawartości Opola masz pan do kitu, choć istotnie, na temat psów może mieć coś do powiedzenia:P
      I żadna tam własna apodyktyczność, albowiem jak zwykle rozważyłam roztropnie wszystkie racje, wydając sąd świadczący wyłącznie o moim głębokim obiektywizmie, działając przy tym w zgodzie z własnym sumieniem. (I spróbuj tylko zaprzeczyć!)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      24 czerwca 2013 o 21:20

      Jaki festiwal, takie źródło, ot co. Apodyktycznie uznałaś, że nie jesteś apodyktyczna? Kazuistyka iście jezuicka :P No ale oczywiście nie przeczę, że rozważyłaś wszystkie racje roztropnie, a Twój sąd świadczy o głębokim obiektywizmie i własnym sumieniu :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      25 czerwca 2013 o 06:21

      Dzisiejsze Opole to skandale i skandaliki. Szum wokół wykonania przez Joannę Moro „Człowieczego losu”, Mozil zdradzający tajemnice kulis. O poziomie artystycznym zmilczę :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 08:46

      Widzę, że na tle blasku klasyka obecna mizeria jeszcze bardziej rzuca się w oczy:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      25 czerwca 2013 o 11:31

      Nie mówię, że mizeria jest kompletna, bo na ten przykład „Konie” w interpretacji pani Sikory na mnie podziałały :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 11:43

      Czyli jednak masz wiedzę wychodzącą poza „za kulisami wszyscy się upili” :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Bazyl pisze:
      25 czerwca 2013 o 13:08

      Wiedzę bardzo wybiórczą, pozyskiwaną poprzez migawki łapane na oko w drodze do kuchni po kanapeczkę, a potem uzupełnianą przy pomocy netu :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. Elenoir pisze:
      25 czerwca 2013 o 18:52

      Ja tych festiwali na ogół nie oglądam, ale podczas wizyty u rodziców trafiłam w telewizji na koncert laureatów opolskich Debiutów z 1978 roku i muszę stwierdzić, że poziom większości wykonawców był, łagodnie mówiąc, średni. Mizeria trafiała się i dawniej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 18:57

      Spis wykonawców tamtego konkursu wygląda dziwnie: http://pl.wikipedia.org/wiki/XVI_Krajowy_Festiwal_Piosenki_Polskiej_w_Opolu, ale kilkoro wykonawców się przebiło.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. Elenoir pisze:
      25 czerwca 2013 o 20:36

      Nie słyszałam wszystkich, tylko laureatów. Owszem, Kozidrak wypadła całkiem fajnie, na pewno lepiej się wtedy ubierała:).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 20:37

      No w jej wypadku wszystko lepsze od obecnych outfitów :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    25 czerwca 2013 o 06:17

    Zmusiła mnie. Ona jest bardzo apodyktyczna. – muszę zapamiętać ten tekst i wykorzystać w stosownej chwili.;)
    Festiwal oglądałam fragmentarycznie, najbardziej podobała mi się scenografia. Serio. Koncert galowy ciekawy, bo dostarczył wielu tematów do dyskusji.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 08:50

      Ja uważam, że to znakomite usprawiedliwienie, ale Momarta wyżej twierdzi, że niekoniecznie:) Festiwali żadnych nie śledzę od dawna, a i tak wszystkie skandale do mnie docierają. Gorzej, że nie dociera to, co ewentualnie wybija się ponad przeciętność.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      25 czerwca 2013 o 12:36

      Nie chodzi wcale o skandale, po prostu pewni wykonawcy na różne sposoby zaskakiwali.
      Trend na przeciętność stał się chyba już powszedni, rzeczy wartościowych trzeba się naszukać. Ale od czegóż subskrypcje na takim fejsie.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 12:55

      Tylko trzeba wiedzieć, co na tym fejsie subskrybować:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    25 czerwca 2013 o 13:59

    Szkoda, że skończyło się w gruncie rzeczy na jednej płycie, chociaż pewnym pocieszeniem jest świadomość co to za płyta …

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 14:01

      Jest jeszcze dwupłytowe „Live”, chociaż to już nie to, faktycznie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      25 czerwca 2013 o 14:05

      Niestety, a też chyba część piosenek się powtarza. To chyba się nazywa twórcza niemoc.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 14:07

      Twórcza niemoc albo strach przed odejściem od tego, co zrobiło z niej gwiazdę. W każdym wypadku bardzo niezdrowa rzecz dla artysty.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. guciamal pisze:
    25 czerwca 2013 o 15:23

    Telewizji nie oglądam od paru lat, a festiwali od parunastu/ a nawet paru dziesięciu. Kilka dni temu usłyszałam opinię koleżanek z pracy, jaki to wspaniały był opolski festiwal w tym roku. Mówiły tak przekonywająco, że niemal zaczęłam żałować, że nie oglądałam. Powyższe komentarze uspokoiły mnie jednak, że niewiele straciłam, a może nawet prawie nic :) Książkę oglądałam w księgarni w Krakowie, ale zniechęciła mnie mała czcionka. Skoro piszesz, że dobrze ci się oglądało także, to pewnie mamy na myśli to samo wydanie (też mi się podobało). Może kupię razem z lupą powiększającą.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      25 czerwca 2013 o 15:25

      „Piwnicę pod Baranami” wznowił jakiś czas temu Prószyński, nie wiem, jak to wydanie ma się do tego z 1994 roku. Moje ma solidny format A4 i całkiem przyzwoitą czcionkę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      27 czerwca 2013 o 19:35

      Sprawdziłam – wydanie z małą czcionką to właśnie Prószyński.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      27 czerwca 2013 o 19:42

      To kicha straszna. Zmniejszyli format?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Franca pisze:
    26 czerwca 2013 o 19:04

    Znakomity wiersz, wspaniałe wykonanie. To dzięki tej piosence po raz pierwszy usłyszałam o Ewie Demarczyk. Teraz jestem niemalże jej wyznawczynią więc cieszę się, że zamieściłeś ten tekst na swoim blogu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. ultramaryna pisze:
    29 czerwca 2013 o 20:35

    Uwielbiam Ewę Demarczyk. Franca napisała wyżej, że jest „niemalże jej wyznawczynią”, o, ja chyba też. Był taki czas, że „Grande Valse Brillante” słuchałam w kółko, gdy się kończył, to włączałam od nowa i jeszcze raz od nowa… Jest w tych piosenkach i w jej wykonaniach coś takiego, że serce się podrywa.
    Przeczytałabym „Piwnicę pod Baranami”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 czerwca 2013 o 20:37

      Też miałem taki czas, gdy Demarczyk słuchałem w kółko. „Piwnicę” bardzo polecam, choć jest tak trochę gorzkich słów pod adresem Ewy Demarczyk.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. wiki.bibliofilka pisze:
    1 lipca 2013 o 06:55

    Mi czas, że słuchałam w kółko, już przeszedł, ale uwielbiam tę piosenkę i ogólnie twórczość pani Demarczyk. A z książką bardzo chętnie się zapoznam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Anonymous pisze:
    14 września 2013 o 10:53

    Tu o tu poczytajcie o Tuwimie życiorys i zapowiedzi.

    http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2013/09/rocznica-urodzin-juliana-tuwima.html

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. Degal pisze:
    3 października 2013 o 14:56

    Demarczyk nagrała niewiele ale znacznie więcej niż to co wydano na płytach ( tej z 1967 r, z 1980 Live dwu-płytowej i tej z 1974 rosyjskiej…) Trochę się tego znajduje w archiwum Polskiego Radia, które jednak woli po raz kolejny odtworzyć od święta nieśmiertleny Tomaszów czy Grande Valse Bril.. niż siegnąć po mniej znane utwory pani Ewy. Wielka szkoda.
    W 1964 roku w szkole muzycznej w Opolu Demarczyk dała mini recital- czemu Polskie Radio nie wyda tego na płycie??? Przecież mają to nagranie. Albo archiwalne nagrania radiowe…Pokochaj mnie, O czemu Pan( z tekstem Osieckiej) , Pieśń nad pieśniami czy Leszka Długosza Piosenka pod choinkę…jest tego trochę, byłoby w czym wybierać…A propos piosenki pod choinkę- utwór trwa 5 minut i za każdym razem gdy go słucham pozostaje tęsknota za nagraniami p. Ewy, których nigdy nie dane było mi i pewnie już nie będzie usłyszeć…Pozostaje niemoc i bezradność…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      3 października 2013 o 17:02

      Dziękuję za te informacje. Faktycznie szkoda, że te nagrania nie są niedostępne – ale może to sama Demarczyk nie wyraża zgody na ich publikację? Tak samo, jak nie zgadzała się na wydanie składankowej płyty w serii „Złota kolekcja” EMI.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. 5000lib pisze:
    13 marca 2015 o 13:48

    Swojego czasu na architekturze (Politechnika Krakowska) studiowało wiele kreatywnych ludzi, ale nie o tym miało być.Podobno kupiono prawa do Polskich Nagrań, i nagrania np Ewy Demarczyk, mają zostać cyfrowo opracowane i udostępnione.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      13 marca 2015 o 13:50

      Z tamtejszych architektów to jeszcze Grechuta był, o ile pamiętam.
      Polskie Nagrania kupiono, natomiast w to udostępnianie to jakoś nie wierzę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. 5000lib pisze:
        16 marca 2015 o 13:58

        No nie tylko Grechuta, ale też np Pawluśkiewicz i inni, zresztą nie będę się tu rozpisywać, wielu znanych było wtedy na architekturze.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d