Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Ptaki niebieskie (John Steinbeck, „Tortilla Flat”)

Posted on 4 lipca 201320 grudnia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Powiada święty Mateusz: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi”. Takimi ptakami niebieskimi są bohaterowie powieści Steinbecka: paiones, mieszańcy krwi hiszpańskiej, indiańskiej, meksykańskiej i europejskiej, mieszkańcy Tortilla Flat, dzielnicy Monterey w Kalifornii. Danny, Pilon, Wielki Joe Portugalczyk, Jezus Maria i Pirat nie pracują bez potrzeby, żywią się tym, co „znajdą” w przydrożnym rowie, lesie, w kurniku czy ogrodzie sąsiadów. Nie przepuszczą żadnemu gąsiorkowi wina, nie pogardzą wdziękami dziewcząt ani kobiet w dojrzalszym wieku. Żyją więc sobie swobodnie, z dnia na dzień, bez zobowiązań. Do czasu. Na Danny’ego spada bowiem błogosławieństwo (a może przekleństwo?) w postaci spadku po dziaduniu: dwa domy w Tortilla Flat, oznaka statusu i stabilizacji życiowej.

Właściwie jednak początkowo niewiele to zmienia w życiu Danny’ego i jego ferajny. Tyle że nie muszą już sypiać pod gołym niebem, mają dokąd i do kogo wracać. Bo dzięki różnym zbiegom okoliczności ich mała komuna szybko się rozrasta: pojawiają się problemy do rozwiązania, pokusy, którym nie można nie ulec i, oczywiście, pragnienie, które należy za wszelką cenę zaspokoić. Wyłącznie gąsiorkiem wina. A przy winie płynie rozmowa: „nieco poniżej szyjki pierwszego gąsiorka – rozmowa poważna i skoncentrowana; dwa cale poniżej – smutne, romantyczne wspomnienia, trzy cale poniżej – analiza minionych największych miłości, cal niżej – analiza minionych niezaspokojonych namiętności; dno pierwszego gąsiorka – ogólny, niesprecyzowany smutek”…
Bohaterowie Steinbecka są gromadką nicponiów i obiboków, drobnych złodziejaszków i oszustów, jednak pisarzowi udaje się mizerię ich życia uwznioślić, a ich wyczyny otoczyć nimbem niemal rycerskim. Codzienną nędzę osładza im ciepło słońca na ganku i marzenia o znalezieniu zakopanego skarbu, który można zamienić na nieprzeliczone galony wina. Damy ich serc są podstarzałymi sąsiadkami lub dziewczynami z przetwórni ryb, ale oni – niczym Don Kichot – widzą w nich istoty atrakcyjne i często tylko interwencja przyjaciół chroni ich przed życiowym błędem, poślubieniem wybranki, która nieuchronnie odcięłaby męża od wiernych kolegów. Idealizowane jest też przez Steinbecka ich życie duchowe: obcują przecież z naturą i Absolutem, czują się szczęśliwi, nie dźwigając brzemienia dóbr materialnych.
Wokół Danny’ego i jego przyjaciół tętni życiem Tortilla Flat, dostarczając codziennie nowych plotek i anegdot, które można sobie opowiadać w upalne popołudnia. A każda cudza przygoda staje się okazją do wyciągnięcia lekcji, przebadania motywów ludzkiego postępowania i rozmaitości charakterów. Nasi bohaterowie mają prawo osądzać innych, bo posługują się własnym, głęboko zakorzenionym kodeksem moralnym: koca przyjaciela nie można zastawić, żeby mieć na wino, za to trzeba zaopiekować się bezdomną kurą, żeby nie wpadła w jakieś tarapaty, skoro może wpaść do garnka znalazcy.
„Tortilla Flat” tchnie ciepłem i humorem. Zestawienie przeżyć prostych ludzi z wyszukanym stylem wywołuje uśmiech, choć książka opowiada o wcale niewesołych sprawach. Steinbeck z typową dla siebie wrażliwością i wnikliwością przedstawia kolejny wycinek Ameryki, jeszcze nie dotkniętej Wielkim Kryzysem, świat nędzarzy wchodzących w kolizję z prawem, weteranów wojennych, o których państwo przypomina sobie dopiero wtedy, gdy trzeba zorganizować wojskowy pogrzeb, alkoholików. Pokazuje też na przykładzie Danny’ego, jak destrukcyjnie może wpłynąć stabilizacja na człowieka, który przywykł do całkowitej swobody. Końcowe sceny książki to już nie jest łotrzykowska historyjka, to dramat człowieka, który próbuje odzyskać utraconą niezależność. Ta pierwsza wielka i pierwsza popularna, choć nieduża objętością, powieść Steinbecka zapowiada kierunek, w którym rozwinie się jego twórczość. „Grona gniewu” wyrosły z „Tortilla Flat” i „Myszy i ludzi”.
John Steinbeck, Tortilla Flat, tłum. Jan Zakrzewski, Prószyński i S-ka 2013.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

46 thoughts on “Ptaki niebieskie (John Steinbeck, „Tortilla Flat”)”

  1. czytanki.anki pisze:
    4 lipca 2013 o 08:04

    Ciepło i humor u Steinbecka?;) Zawsze kojarzyłam go ze smutkiem, z przekleństwem losu itp. A prosty bohater i wyszukany styl chyba zawsze działa.
    Książka jest w planach, zwłaszcza najnowsze wydanie – okładka wyjątkowo do mnie przemawia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 08:12

      Prawda, że się zupełnie tak nie kojarzy? A jednak. To chyba tylko wypadek przy pracy był, a szkoda. Opisy moralnych dywagacji bohaterów, czy zastawić spodnie kolegi w zamian za wino, są świetne.
      A okładka świetna, jak zresztą wszystkie w tej serii. Tyle że w książkowym Tortilla Flat nie było prądu:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      4 lipca 2013 o 10:16

      Wiem, że czytałam tę książkę w szczenięcych latach, ale nie wciągnęła mnie. Za młoda byłam.;( Za to czytane trochę później na lekcje angielskiego „Bogu nieznanemu” uwiodło mnie, w dużej mierze za sprawą mocno obecnej przyrody (i kto to pisze?;))
      Okładka sugeruje raczej książkę z gatunku: wyjechałem do Meksyku i zaznałem szczęścia dzięki surowym warunkom życia. Inna opcja: uroki kuchni meksykańskiej.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 10:21

      Nie lubisz opisów przyrody? :P Fotka na okładce powinna iść bardziej w stronę zaniedbanej rudery, ale i tak jest fajna. Chociaż jak dotąd najlepsze są buty na okładce Myszy i ludzi:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      4 lipca 2013 o 11:57

      Wtedy nie lubiłam, dzisiaj mam inne podejście.;)
      Buty zaiste są świetne, ale wybieram stolik z termosami. Okładka „Tortilli…” kojarzy mi się ze sjestą, stąd ta sympatia.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 11:58

      Sjesta w książce panuje nieustanna, aż by się chciało wyciągnąć w jakimś przyjemnym cieniu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      4 lipca 2013 o 12:13

      Tym sobie tłumaczę pustkę na zdjęciu. Coś mi się zdaje, że książka byłaby idealna na obecne warunki pogodowe.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 12:21

      Pustka dodatkowo spowodowana wyniesieniem ruchomości i wymianą ich na wino :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. the_book pisze:
      4 lipca 2013 o 17:09

      No właśnie Steinbeck i ciepło?! ;) dla mnie ta książka była przejmująco smutna. Tak ją zapamiętałam a czytałam ją już kilka ładnych lat temu. Taki trochę kres utopi etc. Ale dobra rzecz, bardzo dobra zdecydowanie. Świetnie, że się to wznawia. Chociaż nabyłam wznowienie „Wielkich nadziei” i okładka jest tragiczna – filomowa. Serdeczności po długim milczeniu :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 19:00

      Ale smuteczek jest dość głęboko ukryty, dopiero pod koniec się pojawia w większej dawce.
      Na okładki filmowe mam alergię i rzadko po takie wydania sięgam, Dickens faktycznie wyjątkowo szpetny. Pozdrowienia:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Michał Januszko pisze:
    4 lipca 2013 o 08:13

    Kuszą mnie ostatnio okładki nowych wydań Steinbecka :) Chyba pora zapoznać się bliżej z tym pisarzem. Twoje recenzje „Tortilla Flat” i „Myszy…” również są zachęcające.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 08:16

      Klasyka zawsze warto poznać, a Steinbeck się nie zestarzał.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Franca pisze:
      4 lipca 2013 o 12:43

      Zgadzam się z oboma moimi przedmówcami.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. Ala pisze:
      4 lipca 2013 o 13:07

      rzeczywiście, okładki rewelacyjne :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    4 lipca 2013 o 12:42

    Czy – sądząc po początku posta – zamierzasz ewangelizować? Przeczytajcie „Tortilla flat”, rzućcie wszystko w cholerę, a będziecie szczęśliwsi?:P
    Kompletnie nie pamiętam tej książki, choć na pewno ją czytałam. Fatalnie:( Jak widać, także tym sposobem, nawet bez zaglądania na dno gąsiorka można osiągnąć stan „ogólnego, niesprecyzowanego smutku” Ech!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 12:44

      Rzucić wszystko w cholerę zawsze można, ale czy od tego szczęścia przybędzie? Kwestia indywidualna.
      Proponuję powtórkę, chociaż pewnie bohaterowie są Ci doskonale znani z autopsji:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 12:49

      Im mniej się ma, tym bardziej docenia się to, co się ma. Myślę, że to prawda uniwersalna i czasem każdemu, kto ma trochę więcej przydałby się zimny prysznic, aby docenić ot, takie drobiazgi jak ciepło słońca na ganku. I nie tylko o dobra materialne chodzi.
      Steinbeck jest u mnie na liście Wielkich Powtórkowiczów, ale czy się doczeka? Musi zdarzyć się jakiś silny impuls, bez tego czarno to widzę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 12:51

      Przełam się, Tortilla niegruba.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 13:01

      Taaak, podobnie jak „Ulana” i dziesiątki innych książek, które leżą w okolicach mojego łóżka jako te, które już za chwilę na pewno przeczytam:)
      Nic to jednak, może jeśli na wakacjach zaopatrzę się w odpowiednią ilość gąsiorków, nastrój na „Tortillę” przybędzie?:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 13:02

      Po nadużyciu z gąsiorków to będziesz miała ochotę spać, a nie czytać :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 13:06

      I tu się mylisz! Wystarczy, że odeśpię przez dwa pierwsze dni, a potem znów wrócę do opcji „terminator” – je, pije, czyta, nie śpi!:) Poza tym, kto mówi o nadużywaniu? Ot, po jednym gąsiorku dziennie dla wzmocnienia odczuć i wrażeń:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 13:08

      A duży ten gąsiorek?? I gratuluję szybkiej regeneracji :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 13:14

      W tym roku przydałby się taki litrowy, albo coś koło tego:) A szybka regeneracja dotyczy tylko stanu fizycznego, psychiczny szacuję na 3-4 tygodnie:(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 13:15

      Czytanie w złym stanie psychicznym to psu na budę, co najwyżej kryminał można bezrefleksyjnie poczytać.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 13:20

      Toteż czytam ostatnio jedną książkę przez dwa, trzy tygodnie:( Od kryminałów mnie odrzuca, za to książki „dzieciowe” wchodzą bardzo dobrze. Może przed wyjazdem udam się do działu dziecięcego biblioteki zamiast do dorosłego?
      (właśnie udało mi się najpierw wysłać ten komentarz w kosmos, zamiast umieścić go tutaj; czas natychmiast wyruszyć po gąsiorek!)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 16:41

      Przejrzyj sobie listę lektur do klasy III:P Ja już znalazłem tam co najmniej jeden kwiat do zwalcowania :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 17:46

      Nie mogę przejrzeć, bo myśl o zakupie czegokolwiek do szkoły (w tym podręczników) odrzucam na razie ze wstrętem. Pomyślę o tym w połowie sierpnia!:P A na stronie wydawnictwa lista lektur jest w jakimś dziwnym formacie, którego mój komputer nie czyta:( Puść parę, co?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 18:58

      Z ludzkich rzeczy Kubuś Puchatek i Andersen, a reszta to jakieś nowomodne dzieła. Piątka z Zaułka jest absolutną chałą i niewypałem, niech no znajdę kwadrans, żeby przeczytać całość:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. momarta pisze:
      4 lipca 2013 o 20:03

      Nie wiem czy Andersen to „ludzka rzecz”, bowiem znaleźć go w wersji sensownej, a nie w jakichś koszmarnych opracowaniach to prawdziwa sztuka! Piątka z Zakątka przeraża mnie na razie już tylko szatą graficzną, więc póki nie ma noża na gardle nie będę się pchała do zacieśniania więzów.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Taki jest świat pisze:
    4 lipca 2013 o 16:50

    Coś dla mnie :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Aine pisze:
    4 lipca 2013 o 17:26

    Czytałam dawno temu Na wschód Edenu i niestety teraz pamiętam tylko, że było długie i świetne…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. guciamal pisze:
    4 lipca 2013 o 17:55

    Ze wszystkich przeczytanych książek J.S. tę oceniłam najsłabiej, co nie znaczy, że nie doceniłam walorów, o których piszesz. Podobały mi się (jak zawsze u tego autora) prostota przekazu, potraktowanie tematu i to novum, które zadziwia czytelników – humor, co nie przeszkadza temu, że często jest to śmiech przez łzy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 lipca 2013 o 19:01

      Najsłabiej, bo odbiega od reszty i nie daje tak po emocjach?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. guciamal pisze:
      6 lipca 2013 o 12:16

      Tyś to rzekł:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Laura Bellini pisze:
    4 lipca 2013 o 20:14

    Świetna recenzja, na tyle, że biore ksiażkę na celownik. Lubię takie klimaty.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. moleslaw pisze:
    5 lipca 2013 o 06:20

    Teraz muszę ją przeczytać, masz mnie na sumieniu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Anonymous pisze:
    5 lipca 2013 o 18:23

    ja przeczytałam steinbecka tylko”podróże z charleyem”,bardzo mi się podobały,pamiętam,że żałowałam,kiedy podróż się skończyła

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. brykanty pisze:
    6 lipca 2013 o 17:47

    Z tego co pamiętam, bardzo sympatyczny klimat ma też „Ulica Nadbrzeżna” (wydana przez Prószyńskiego razem z „Cudownym Czwartkiem”.
    http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,61883

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      6 lipca 2013 o 18:20

      To mam zaplanowane w następnej kolejności :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  11. Bazyl pisze:
    8 lipca 2013 o 11:13

    Zamiast się rozgadywać – TUTAJ :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 lipca 2013 o 11:21

      Pamiętam Twój tekst i awanturę, jaką wywołał :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      8 lipca 2013 o 11:37

      To akurat o Joe Alexa się wtedy oparło. Steinbeck przeszedł bez echa, ale to może tylko dlatego, że zagościł już tylko u mnie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      8 lipca 2013 o 11:41

      A faktycznie, pardon :) Ale nawet przy Alexie było ostro :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      10 lipca 2013 o 05:55

      Iii tam! :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Agnes pisze:
    17 lipca 2013 o 20:08

    No to chlup za zdrowie dziadunia.
    Lubię tych prostaczków.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      17 lipca 2013 o 20:10

      A pewnie, co będziemy dziaduniowi żałować :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d