Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Niełatwy żywot motyla (Paulina Sołowianiuk, „Ta piękna mitomanka”)

Posted on 18 września 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
 
Izabela Szwarc, Bela Hertz, Izabela Gelbard, Bella z Montparnasse’u, Hela Bertz, porucznik Czajka, wreszcie pisarka Izabela Czajka-Stachowicz. Nowe nazwisko na nowy etap życia. Biografia, którą dowolnie kształtowała i zmieniała. Nawet data urodzenia nie była stała.

Urodziła się w żydowskiej rodzinie. Miejsce i data urodzenia podlegały modyfikacjom. W każdym razie był to schyłek XIX wieku, Sosnowiec albo Mińsk Mazowiecki. I już to wiele mówi o bohaterce książki Pauliny Sołowianiuk. Traktowała ona bowiem tak samo wydarzenia realne i te, które mogły się wydarzyć. Wybierała z nich wersję w danym momencie bardziej atrakcyjną, dającą większe możliwości zbudowania na nowo własnej postaci, wykreowania nowego wcielenia na użytek chwili.
Na pewno wychowała się w Warszawie, odbierając edukację godną panienki z dobrego, zamożnego domu. Nie był to jednak dom szczęśliwy, w małżeństwie rodziców panował chłód, a matka nie potrafiła zrozumieć córki żyjącej w świecie fantazji. Krytykowała Izabelę nieustannie, wpłynęła też na jej postrzeganie mężczyzn i niezdolność do nawiązania stałych związków. Ojciec z kolei wspierał w córce to, co w niej było barwnego i fantazyjnego, on też w dużym stopniu odpowiadał za pojawienie się barwnego motyla, jakim w młodości była przyszła pisarka.
 

Izabela jako studentka.
Przed wojną zaliczyła dwa małżeństwa i wiele podróży – w tym pobyt we Francji, gdzie zawojowała paryską bohemę, pozowała Matisse’owi i ponoć nawet Picasso ją malował. Kawiarnie i bale były jej środowiskiem naturalnym. Po powrocie do Warszawy, na początku lat trzydziestych, zaczęła bywać w stołecznych lokalach, szczególnie w Ziemiańskiej. Wydawało się, że zna wszystkich i wszyscy ją znają. Urzekała nieposkromionym temperamentem i radością życia. O jej romansach krążyły niemal legendy.
Wojna położyła kres beztrosce. Izabela z mężem trafiła do getta, nawet tu jednak starała się ocalić chociaż cień dawnego życia. Po ucieczce z dzielnicy zamkniętej rozpoczęła się dla przyszłej pisarki tułaczka, której detale – jak zwykle w jej przypadku – pozostają niejasne. W każdym razie przeżyła i objawiła się po wojnie jako porucznik Czajka. W Katowicach stworzyła namiastkę salonu, odkrywała nowe talenty, znów popisywała się znajomościami i koneksjami. Brała udział w odnalezieniu ukrytych przed Niemcami obrazów Jana Matejki, do niej też należy zasługa wypromowania malarza samouka Jana Ociepki. Po przeprowadzce do Warszawy, z kolejnym mężem, zaczynała rozkręcać swą literacką karierę. W tym czasie rzeczywistość w niczym nie przypominała tej, którą pamiętała sprzed wojny, sama Izabela też nie była już sobą. Doświadczenia getta i tułaczki odebrały jej naturalną radość, która ją cechowała. Dalej się śmiała i dalej lubiła prowokować, ale była już w tym sztuczność.
 

Jako porucznik Czajka, lata czterdzieste.
Paulina Sołowianiuk w swej opowieści o życiu Czajki-Stachowicz wielokrotnie musiała konfrontować sprzeczne wersje tych samych wydarzeń, dociekać, często bezskutecznie, prawdziwości faktów, wyłuskiwać je z literackich przetworzeń czy nawet anegdot (których jest tu nieprzeliczone mnóstwo), oddzielać to, co realne, od konfabulacji. Rzadko się to udawało, czasem autorka stawała bezradnie przed kilkoma wersjami, pokrywającymi się częściowo lub wręcz sprzecznymi. Trudno więc powiedzieć, że mamy do czynienia z ostateczną, ustaloną wersją życia pięknej Izabeli, obcujemy raczej z wariacjami na kanwie jej biografii. Musimy pogodzić się, że dostrzeżemy co najwyżej przebłyski prawdy – ale w gruncie rzeczy poznanie całej prawdy odarłoby pewnie Czajkę z uroku, jaki otaczał ją przez większość życia, a nam, czytelnikom, nie dałoby pewnie nic, poza bolesną świadomością, że udało się umieścić barwnego motyla na szpilce w zakurzonej gablotce.
Jako pisarka Izabela Czajka-Stachowicz.
Paulina Sołowianiuk, Ta piękna mitomanka. O Izabeli Czajce-Stachowicz, Iskry 2011.
Tekst zamieszczony pierwotnie na stronach „Literadaru”.

 

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

33 thoughts on “Niełatwy żywot motyla (Paulina Sołowianiuk, „Ta piękna mitomanka”)”

  1. Anonymous pisze:
    18 września 2013 o 08:50

    A to się ci udał dzień. Izabele warto znać. O o tu tu warto zajrzeć po recenzje książek Izabeli. Wstawiam tą recenzję, bo mnie urzekła.

    http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2013/04/ocali-mnie-kowal-izabela-czajka.html

    Na prawdę godna polecenia lektura, niezwykle mądra wartościowa, także dla przeciwników okrucieństwa II wojny światowej i historii, która skłania także do wielu przemyśleń.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. czytanki.anki pisze:
    18 września 2013 o 09:55

    Kojarzę ją z „Pożegnania jesieni”, ciekawe, ile prawdy w jej postaci zawarł Witkac. W jego ujęciu to kobieta na wskroś demoniczna.:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 10:02

      Ponoć przesadził grubo:) Nie wiadomo, co Izabela myślała o swoim portrecie, gdy powieść się ukazała, w każdym razie wkrótce potem się rozstali, ponoć dramatycznie, bo Witkacy zmiażdżył jej powieść. Za to w latach dużo późniejszych Czajka bardzo chętnie przywoływała swój obraz z Pożegnania jesieni:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      18 września 2013 o 10:28

      Aż mi szkoda, że nie napisałem ni słowa o „Królu węży …”, bo książka warta była wzmianki. Już po tej jednej pozycji mogę potwierdzić Twoje słowa: „Wybierała z nich wersję w danym momencie bardziej atrakcyjną, dającą większe możliwości zbudowania na nowo własnej postaci, wykreowania nowego wcielenia na użytek chwili.”, bo były tam rzeczy przy których z niedowierzaniem kręciłem głową, mrucząc: „No, bez pierdół”. Ale po przywyknięciu do sporej, na moje niefachowe oko, dozy mitomanii, czytało mi się Czajkę dobrze. A scenę z tańcem i „do pieca” pamiętam jeszcze dziś, a to przy mojej sklerozie o czymś świadczy :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 10:33

      Ale chyba o jakiejś Czajce pisałeś? O Dubon…? Obiecałem sobie, jakąś jej książkę przeczytać, szczególnie że są wznowienia, ale jakoś się nie składa, jak zwykle zresztą:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. ola pisze:
        26 sierpnia 2016 o 15:22

        świeżo przeczytałam „Dubon…Dubonet…” Fatalnie napisana książka, megalomańska, ale w sumie ciekawa, bo opisuje życie, raczej od strony rozrywki, artystów polskich w latach 20-tych, skupionych wokół europejskich sław na Montparnassie.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          26 sierpnia 2016 o 21:21

          Fatalnie napisana stylistycznie, źle skonstruowana czy to dotyczy pomysłu autorki na wykreowanie siebie?

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
    4. Bazyl pisze:
      18 września 2013 o 11:08

      To raczej nie ja, bo to moja jedyna, przeczytana Czajka :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 11:09

      Hm, znaczy nadszedł u mnie czas na zwiększenie porcji witamin i odstawienie tłuszczu zwierzęcego… :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Bazyl pisze:
      18 września 2013 o 11:14

      – Witaj w klubie – powiedział wysoki jegomość, który parę chwil wcześniej pytał gospodarza o jedną rzecz, jak się okazało, świadczącą o jego (jegomościa, nie gospodarza), galopującej sklerozie :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 11:15

      Starość, panie dziejku, starość, jeszcze tylko kryzys wieku średniego, a potem byle do emerytury :DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    18 września 2013 o 12:33

    Nawet się nie dziwię, że podobała jej się Hela Bertz. Postać wyrazista, atrakcyjna, mężczyźni padają jej do stóp – nawet jeśli wizerunek nieprawdziwy, może pochlebiać.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 12:42

      Każdy by się chciał znaleźć u Witkacego:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    18 września 2013 o 14:44

    W wikipedii znalazłem informację, że była kapitanem UB – jeśli tak rzeczywiście było to jej urok w latach powojennych musiał być dość specyficzny.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 16:14

      Wersja o UB pochodzi zapewne z prac Henryka Piecucha, który nie jest szczególnie wiarygodny. Z książki Sołowianiuk wynika, że Czajka była porucznikiem 1. Armii WP, a potem służyła w MO. Nosiła się natomiast z rewolucyjnym fasonem: skórzany płaszcz, cyklistówka, nagan i była nazywana „Czajka-czerezwyczajka”. Znajomości za to miała rozległe, w tym w UB i wielu osobom pomogła dzięki temu w kłopotach. Natomiast faktycznie krążyły plotki, że pracuje w UB, ale dementują je rozmaite osoby w relacjach; w IPN akt jako funkcjonariuszki nie ma.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      18 września 2013 o 20:47

      To wygląda na to, że rzeczywiście do Wikipedii należy podchodzić ze sporą rezerwą.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      18 września 2013 o 20:59

      Akurat twierdzenie o UB jest w tym biogramie słabo udokumentowane, zresztą całemu tekstowi przydałyby mu się uzupełnienia. Tak to już jest z Wikipedią, co najwyżej daty życia można sprawdzić:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Aneczka pisze:
    18 września 2013 o 16:17

    Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją. Lubię książki o podobnej tematyce, dlatego wierzę, że będzie mi się ją dobrze czytało. Pozdrawiam serdecznie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Kulturalna Dolina pisze:
    18 września 2013 o 20:56

    Fascynująca postać, ogromnie nie zaciekawiłeś :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. Iza pisze:
    19 września 2013 o 10:59

    Optymistyczne, że da się napisać tekst o książce czytanej w zeszłym roku:).
    Chyba, że tekst też z wykopalisk?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    19 września 2013 o 11:14

    Książka z lipca 2012, tekst z lipca 2013 :D Grunt to notatki i zaznaczenia na marginesach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. Maria Orzeszkowa pisze:
    19 września 2013 o 21:34

    Izabela Czajka-Stachowicz miała chyba tyle twarzy, ile nazwisk/pseudonimów.
    A może więcej? W pRLu jej książki były rozrywane i bardzo popularne. Czytałam kiedyś wszystkie po parę razy, bo to był kiedyś taki lufcik w świat międzywojennej, międzynarodowej bohemy. Czytałam także biografię, którą popełniła Krystyna KOlińska. O Czajce pisali WItkacy i Uniłowski (oni dobrze), ale np. taki Wańkowicz i Fiedler to już ją nieźle obsmarowali.
    Co do UB to chyba nie była. Ale w MO chyba tak. Sama pisała, że była kapitanem MO. Więc może była. MOże też nie. Ona doskonale zmyślała i chyba niejedno jej się myliło. W różnych ksiażkach przedstawiała różne wersje tych samych zdarzeń. Ale postać ciekawa, warta jakieś filmu, albo nawet serialu. Świetna była scena z jakimś kochankiem z Berlina, który sypiał w trumnie…:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      19 września 2013 o 21:50

      Z Fiedlerem chciała sobie przed wojną poromansować, a po wojnie mu pomogła, zdaniem syna pisarza Arkady Fiedler bardzo ją lubił. Zresztą razem z Fiedlerem i Wańkowiczem ruszyła na zwiedzanie lupanaru w Barcelonie:P W MO naprawdę służyła, co potwierdzają świadkowie. Ciekawe miała stosunki z Magdaleną Samozwaniec, z którą nie szczędziły sobie złośliwostek:) Zdecydowaniec postać niesłusznie zapomniana.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Maria Orzeszkowa pisze:
      20 września 2013 o 11:54

      Z Madzią Samozwaniec to one grały w jednej lidze (humor, wspomnienia, epoka międzywojenna), więc pewnie traktowały się jak konkurencja. To zrozumiałe. Zresztą, Madzia też uroczo kłamała i naginała rzeczywistość do własnych potrzeb.
      Ale bym nie powiedziała, że Bella jest zapomniana. Z pewnością znają ją „witkacolodzy” i inni specjaliści od literatury i obyczajowości Dwudziestolecia.
      No cóż, może jej wspomnienia (powieści autobiograficzne?) nie trafiają dzisiaj do tzw masowego czytelnika. W Empiku widziałam je na przecenie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      20 września 2013 o 14:01

      Specjaliści mają obowiązek znać i pamiętać takie osoby jak Bella, zwykli czytelnicy jednak raczej o niej zapomnieli, nie była wznawiana przez 30 czy 40 lat. A na wyprzedaże trafiły w tym roku niemal wszystkie książki WAB-u, więc to akurat nie świadczy o braku zapotrzebowania na książki Czajki:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      22 września 2013 o 09:07

      Właśnie ze wspomnień o Samozwaniec kojarzę Czajkę. Nie pamiętam, czy to w książce samej Madzi, czy w relacjach o niej były wzmianki o tym, że panie się po prostu nie znosiły. Postać rzeczywiście nietuzinkowa. I chyba w Płaszczowych planach jest jej list do Broniewskiego. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 września 2013 o 09:12

      Przygadywały sobie nieustannie. Najsłynniejsza jest chyba anegdota o makijażu. Czajka przyganiała Samozwaniec, że za bardzo się maluje, na co Madzia odpaliła, że musi zużyć farby pozostałe po Kossakach:D Znajomość z Broniewskim to oddzielna epopeja:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      22 września 2013 o 12:04

      I jeszcze coś było o świetnym trzymaniu się jak na swój wiek. :) W każdym razie ten list do Broniewskiego wyraźnie świadczył o charrrrakterrrrku nadawczyni.:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 września 2013 o 19:22

      Broniewski poświęcił jej stroniczkę w swoim pamiętniku, daleki od zachwytu namolną koleżanką:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      22 września 2013 o 19:38

      W tym liście sprawiała wrażenie tak niewzruszenie pewnej siebie, że krytyczne uwagi kolegi i tak na pewno nie zrobiłyby na niej wrażenia. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 września 2013 o 19:42

      Bo ona była zupełnie nieprzemakalna. Franz Fiszer ponoć prosto w oczy jej wyłupał: „Pani jest fenomenalnie głupią kobietą”. A ona potraktowała to jak największy komplement, bo ponoć dotarło do niej wyłącznie słowo „fenomenalnie” :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Lirael pisze:
      22 września 2013 o 19:49

      :D To już znamy powód jej świetnego samopoczucia. Chyba zacznę naśladować i też tak zakotwiczać. :) W zdaniu „mamy wyjątkowo dużo książek w hałdzie” będę się koncentrować na wyrazie „wyjątkowo”. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      22 września 2013 o 19:59

      I tego się trzymaj :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d