Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Cud+miód+ryba+kit=ucho od śledzia” (Hanna Ożogowska, „Ucho od śledzia”)

Posted on 4 października 201331 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Jedno mieszkanie w zrujnowanej warszawskiej kamienicy i tłum lokatorów. „Co pokój, to inne przedstawienie, inni aktorzy i tyle nowych obserwacji”: państwo Szafrańcowie, niegdysiejsi właściciele całego domu i obszernego apartamentu, w którym po wojnie mocno się zagęściło; pani Tołłoczko, nauczycielka ze zszarpanymi nerwami; pani Aniela, pielęgniarka z jamnikiem; monter Czernik, kawaler i ceniony fachowiec; państwo Piotrowscy z dwoma synami i maszyną do szycia. Na małej powierzchni nietrudno nadepnąć komuś na odcisk, w rozdrażnieniu rzucić złym słowem, urazić cudze uczucia. Mimo to ten kołchoz nie jest gniazdem wściekłych os, chociaż i rajem bywa rzadko. W gruncie rzeczy jednak lokatorzy są sobie bliscy; łączą ich wspólne przeżycia trudnych powojennych lat, zżyli się, znają swoje problemy i starają się sobie nawzajem pomagać. Wypracowali stan chwiejnej równowagi, która zazwyczaj pomaga im przetrwać wśród codziennych kłopotów. Do czasu, aż w mieszkaniu pojawia się dwoje nowych małoletnich lokatorów.

Agnieszka, daleka krewna nauczycielki, nie wytrzymała u swoich dotychczasowych opiekunów, którzy pomiatali sierotą. Michał, siostrzeniec Czernika, z kolei został oddany pod opiekę wuja, bo nie znosił swojego ojczyma. Dziewczynka szybko wtapia się w małą społeczność: grzeczna, uczynna, skora do pomocy, nikomu nie wadzi. Z Michałem za to nieustannie są jakieś afery: jęzor ma paskudny, zawsze coś przygada albo odpyskuje, a sianie zamętu wydaje się go bawić. Na dodatek pomysły ma iście elektronowe, Warszawę zna lepiej niż mieszkający w niej od urodzenia Witek Piotrowski, a w szkole nie daje sobie w kaszę dmuchać. Trzeba będzie paru bolesnych przejść, by dotarło do niego, że z ludźmi lepiej żyć dobrze, a życzliwych i przyjaciół trzeba cenić.

Jak przystało na bardzo dobrą powieść (bezapelacyjnie moja ulubiona książka Hanny Ożogowskiej) mamy tu a) dużo humoru, b) sporo awantur – i w sensie domowych zadrażnień, i burzliwych wypadków (wyniesienie kolekcji etykiet zapałczanych naklejonych na drzwiach od szafy! wybuch gazowego piecyka!), c) psychologicznych obserwacji i życiowych problemów, d) detali obyczajowych i e) podjęty wprost, a nie ogródkami, problem przemocy domowej i jej wpływu na charakter i rozwój dziecka (a konkretnie Michała, dla którego wyjazd do Warszawy ma być ratunkiem przed ostatecznym upadkiem: porzuceniem szkoły, bijatykami i awanturami z ojczymem). Do tego f) kształtowanie się przyjaźni i praca nad własnym charakterem. Ze smaczków z epoki mamy walkę z chuligaństwem i czyny społeczne, trudności mieszkaniowe i mały traktacik o modzie męskiej, do tego odrobinkę dydaktycznego smrodku: pochwałę kursów dokształcających czy umoralniające kwestie, którymi dorośli raczą młodzież (plus wychowawcze lanie spuszczane za grubsze przewinienia). Punkty od a do f, a także bonusy, składają się na całość barwną i zaskakująco świeżą; tylko odzywki Michała ciut zalatują naftaliną (chociaż mam wrażenie, że jego koronne „ucho od śledzia” trzyma się dobrze, a i „cud-miód-ryba-kit” da się czasem usłyszeć, co prawda raczej od tych, którzy się na Ożogowskiej wychowywali), nie jest to jednak woń odstraszająca i szybko przestaje się ją czuć.

Hanna Ożogowska, Ucho od śledzia, Zielona Sowa 2002.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

59 thoughts on “„Cud+miód+ryba+kit=ucho od śledzia” (Hanna Ożogowska, „Ucho od śledzia”)”

  1. Lirael pisze:
    4 października 2013 o 17:03

    Nie wiem, jak to możliwe, że do tej pory „Ucha od śledzia” nie czytałam. Może odstraszał mnie śledź w tytule, bo nie cierpię. Bezwzględnie muszę coś z tym zrobić, bo ta powieść Ożogowskiej wygląda mi na prawdziwy „cud-miód-rybę-kit”! :)
    No i ten pupil pani Anieli! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 17:10

      Wręcz niemożliwe, że tego nie czytałaś:) Czym prędzej nadrób to karygodne niedopatrzenie. Dodam na zachętę, że jamnik o wdzięcznym imieniu Pimpuś przeżywa dramatyczną przygodę :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 18:21

      W ramach rehabilitacji czym prędzej dokonałam zakupu za całe 1 zł. :) Też nie mam pojęcia, jak to się stało. że wcześniej nie czytałam.
      Mam wrażenie, że osoba, która nazwała jamniczka słodkim imieniem Pimpuś nigdy wcześniej nie miała do czynienia z przedstawicielem tej specyficznej rasy. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 18:31

      Gratuluję zakupu:) Mam wrażenie, że przy nadawaniu imienia nastąpiło skojarzenie z Pimpusiem Sadełko Konopnickiej, bardzo adekwatne, zważywszy na wygląd jamniczka:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 19:45

      Uderzyłeś w czułą strunę. :) „Szkolne przygody Pimpusia Sadełko” to jedna z pierwszych książek, jakie w ogóle pamiętam, Jeszcze nie umiałam czytać, ale godzinami gapiłam się na ilustracje. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 19:49

      Sadełko jest już raczej nie do czytania, strasznie toto politycznie niepoprawne:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:06

      To ja byłam chyba niepoprawna politycznie od maleńkości, bo mi się podobało. :) Tam mogą być ciekawe obrazy szkoły. :) Kiedyś sobie zrobię powtórkę.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:08

      Są też kary fizyczne i jakieś piętrowe obżarstwa:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:16

      Kary fizyczne w szkole to niestety była chyba codzienność w czasach Konopnickiej. Obżarstw nie pamiętam, moja podświadomość najwyraźniej je gdzieś zepchnęła. :) Czuję się coraz bardziej zmotywowana do odświeżenia wspomnień.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:20

      Kary były wyrafinowane:
      „A największy figlarz, Pimpuś,
      bez mundurka dla pokuty,
      od samego musiał rana
      wszystkim kotkom czyścić buty.”
      Mnie się zawsze Pimpuś wydawał niezdatny do czytania:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:24

      Na szczęście nie klapsy, tylko przymusowe uspołecznianie Pimpusia. :) Musiałam mieć wtedy ze 3-4 lata, więc wymagania były niewielkie. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:25

      Że też nie nabawiłaś się trwałego urazu szkolnego:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:34

      Zawód wybrałam sobie w wieku ok. 4 lat, więc traumy nie było, wręcz przeciwnie, ale natchnieniem była moja babcia, nie Pimpuś. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:37

      Wzorując się na Pimpusiu, można co najwyżej zostać małym obżartuchem:))
      Jeść tu dają bardzo mało,
      dokazywać – ani trocha,
      proszę przysłać mi ciasteczek,
      jeżeli mnie Mamcia kocha!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:41

      :D Po prostu nie wierzę, że to Ci się nie podoba! :) Fragment na pewno zostałby skrytykowany, bo żądny ciasteczek Pimpuś stosuje szantaż emocjonalny. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    15. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:42

      Mnie się każdy kawałek o ciasteczkach podoba:PP A każdy sposób zdobycia ciasteczek jest dobry :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    16. Lirael pisze:
      4 października 2013 o 20:48

      :D Rozumiem doskonale. To coś w tym stylu. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    17. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 20:52

      Dokładnie w tym stylu:) A Ciasteczkowy to mój idol :))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    18. Lirael pisze:
      5 października 2013 o 05:51

      Mój też. :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    4 października 2013 o 17:59

    Temat przemocy domowej w połączeniu z alkoholizmem sygnalizowała Szmaglewska w „Czarnych Stopach” przy okazji rozmowy zastępowego z opiekunem Marka, ale w sumie jest to scena epizodyczna. A obraz epoki może być dla współczesnych, poprawnych politycznie rodziców, szokiem. Oprócz wymienionego już lania, na przykład nagminne palenie w pokoju nauczycielskim i inne takie :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 18:08

      W drugim tomie Czarnych Stóp temat był potraktowany dogłębniej. A o nagminnym paleniu z kolei pisała Chądzyńska:)) Ciekawe, ile rzeczy widzi się po latach, kiedy człowiek przestaje skupiać się na hecach i przygodach:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      4 października 2013 o 21:32

      W świeżo przeczytanej Chądzyńskiej miałam wręcz problem ze skupieniem się na akcji, bowiem co chwilę skrywała się w mgle gęstego papierosowego dymu!:P Ta zmiana percepcji mnie osobiście nieco przeraża.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 21:43

      Zaraz przeraża:) Po prostu percepcja dogłębniejsza, mimo dymu:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      4 października 2013 o 21:56

      Ale czasami człowiek ciągle chciałby być takim cielęciem jak kiedyś! Zwłaszcza, że uważał wówczas, że papierosy i dym papierosowy wcale, ale to wcale nie szkodzą.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 21:59

      O pardą:P Miałem rodziców palaczy, a jako nad wiek rozwinięte dziecko obejrzałem kiedyś bodajże „Sondę” o szkodliwości palenia i natychmiast wszcząłem antynikotynową krucjatę. Mama do dziś nie pali, choć niekoniecznie to zasługa tego, że chowałem jej papierosy:PP

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. momarta pisze:
      4 października 2013 o 22:04

      O widzisz, a u mnie nikt nie palił, więc nie musiałam się nad tym zastanawiać i w zasadzie myślałam, że to taka nieszkodliwa rozrywka:) Tak się teraz zastanawiam, czy to tylko Chądzyńska miała taki nikotynowy odlot, czy innym też się zdarzało, bo jakoś nie kojarzę (ale to pewnie jeszcze wrażenia ze starej percepcji).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 22:09

      Szczerze mówiąc, to takie zadymienie spotkałem tylko u niej, choć oczywiście w innych książkach też palą. Nawet Dmuchawiec u Musierowicz palił, mam wrażenie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. momarta pisze:
      4 października 2013 o 22:30

      Też mam takie wrażenie. Pewnie właśnie przez to palenie został wyeliminowany jako pierwszy:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 06:39

      Och, to było okrutne z Twojej strony :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Bazyl pisze:
      5 października 2013 o 08:08

      Doskonale pamiętam czasy, gdy wuefista wychodził z kantorka z petem w kąciku ust, że już nie wspomnę o zajęciach na zewnątrz. Dziś to sf, ale jeszcze ćwierć wieku temu podstawowym wyposażeniem pokoju biurowego była popielniczka (o 50 gramowym kieliszku nie wspomnę, mając litość nad wychowanymi wg unijnych standardów) :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 08:11

      Pamiętamy, pamiętamy. Popielniczka w każdym kącie stała, a pan od ZPT się nie krępował i palił w kantorku podczas lekcji, zadawszy jakiś rysunek techniczny:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. momarta pisze:
      5 października 2013 o 08:39

      SF? Niestety, w szkole Starszego w klasach IV-VI wuefu uczy pan, który peta z ust wyciąga tylko na czas, gdy musi przekazać dzieciom jakieś polecenia. Dyrekcja wie o problemie i stara się walczyć, jak może (a może umiarkowanie); efekt jest taki, że od niedawna da się wejść do szatni bez ataku kaszlu i szczypania w oczy. Faktem jest jednak, że pan wygląda, jakby żywcem go przeniesiono z lat osiemdziesiątych, łącznie z cudnej urody tzw. saszetką pod pachą:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. momarta pisze:
    4 października 2013 o 21:30

    To straszne jest, bowiem poza tłokiem w chałupie i tym, że akcja dzieje się w Warszawie zaraz po wojnie, z tej książki (czytanej niegdyś jakieś 2-3 razy na pewno) nie pamiętam nic więcej. I nawet Twoje metodyczne wyliczanki niewiele pomogły:(
    Toteż na razie poprzestanę przy upieraniu się, że najlepszą Ożogowską jest „Tajemnica zielonej pieczęci”, bowiem z niej pamiętam znacznie więcej!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 21:32

      Ja się będę upierał przy swoim zdaniu, przynajmniej chwilowo, bo czytana raz i zapomniana zupełnie „Tajemnica” dopiero czeka na powtórkę:)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      4 października 2013 o 22:01

      Jak można było przeczytać „Tajemnicę zielonej pieczęci” tylko raz? To jakieś straszne nieporozumienie! Ostatnio przekartkowałam ją sobie i po raz kolejny pochichotałam nad niektórymi fragmentami.
      Cały czas zastanawiam się jeszcze, jak wyglądało moje „Ucho od śledzia” i mam wrażenie, że było żółte (w sensie okładki). Przy okazji, a jak graficznie ta wersja Zielonej Sowy? Jak na ich możliwości, okładka prezentuje się zupełnie przyzwoicie (nie mylić z zachwytem).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 października 2013 o 22:08

      Normalnie można, nie podobało mi się, więc nie wracałem. Ale wrócę, bo podejrzane te zachwyty zewsząd, rodzona żona zadaje to samo pytanie, co Ty:PP
      Wersja Zielonej Sowy poza okładką graficznie jest nijaka, ani pół obrazka – może to i lepiej:P A okładka faktycznie, jak na ich możliwości, zupełnie do przyjęcia.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    5 października 2013 o 07:28

    „bezapelacyjnie moja ulubiona książka Hanny Ożogowskiej” z ust mi to wyjąłeś, z tym że ja miałem wydanie z Listy Honorowej H.Ch. Andersena. Dzięki Michałowi dowiedziałem się, że prąd + woda = kłopoty :-) i tak ulgowo skończyła mu się przygoda w wannie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 07:48

      Dobrze, że mnie popierasz, bo lobby Tajemnicy zielonej pieczęci jest nader dynamiczne:)
      Przygoda faktycznie potraktowana ulgowo, pewnie dużo bardziej malowniczy byłby porządny wybuch połączony z zawaleniem się kamienicy, ale wtedy książka skończyłaby się zbyt szybko:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. moleslaw pisze:
      5 października 2013 o 09:35

      Zastanawiam się chwilami czy z wiekiem nie cofam się w rozwoju ponieważ coraz częściej ciągnie mnie do książek młodzieżowych , głównie tych z lat PRL ale i wcześniejszych oraz obecnie pisanych. Nadto zamierzam wziąć się za czytanie tych , które jako dziecię przegapiłam.
      Potwierdzam u MM wcześniej były papierosy nawet u rodzinki B.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 09:38

      Protestuję! To nie jest cofanie się w rozwoju, ale właśnie rozwój, uzupełnianie braków w oczytaniu, zmiana punktu widzenia na literaturę :DD

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    4. moleslaw pisze:
      5 października 2013 o 10:04

      „Uzupełnianie braków w oczytaniu” jak to pięknie brzmi :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 10:06

      Dużo lepiej niż cofanie się w rozwoju:P Zresztą, czy koniecznie trzeba sobie wymyślać usprawiedliwienia, żeby przeczytać przyjemną książkę? Choćby nawet i dla młodzieży?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    6. czytanki.anki pisze:
      5 października 2013 o 10:41

      Niektórzy twierdzą, że powrót do lektur dzieciństwa/młodości to powrót do okresu, w którym było nam dobrze i wynika z potrzeby odtworzenia ówczesnego samopoczucia.;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 10:42

      O rany:D Niech będzie, nie ma mam nic przeciwko odtwarzaniu ówczesnego samopoczucia, o ile nie chodzi o stres przed wuefem:P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    8. czytanki.anki pisze:
      5 października 2013 o 10:43

      Mnie też „Ucho…” bardziej przypadło do gustu niż „Tajemnica…”. A że treści żadnej nie pamiętam to już insza inszość.;(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    9. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 10:49

      Może też sobie zafunduj powrót i odtworzenie samopoczucia:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    10. Marlow pisze:
      5 października 2013 o 15:12

      Lobby „Zielonej pieczęci” jest silne bo albo nie czytało albo nie poznało się na „Uchu” :-) Tertium non datur :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    11. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 15:37

      Mądrego zawsze przyjemnie posłuchać:))

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    12. czytanki.anki pisze:
      5 października 2013 o 16:39

      W życiu dorosłym czuję się o wiele lepiej niż w dzieciństwie, więc chyba dlatego nie ciągnie mnie do takich powtórek. ;)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    13. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 16:41

      To chyba należysz do wyjątków :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    14. moleslaw pisze:
      5 października 2013 o 16:59

      Mnie też lepiej teraz niemniej akurat chwile spędzone nad książkami były jednymi z najlepszych :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. annybloog pisze:
    5 października 2013 o 15:19

    Pamiętam, że lało niemiłosiernie, ja zadekowałam się w łóżku boleści, albo to w skutek choroby, łóżko mnie przygarnęło. I czytałam, jak już byłam w stanie zdatnym do spożycia zdań wielokrotnie złożonych, ale za Chiny nie pamiętam treści…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 października 2013 o 15:38

      Będę monotonny, bo powtarzam to aż za często przy takich okazjach: skuś się na powtórkę :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
    2. annybloog pisze:
      6 października 2013 o 10:08

      Może się skuszę. Ostatnio skusiłam się na powtórkę z Makuszyńskiego… A tak na marginesie, to ciekawa postać jest.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pingback: To były czasy (Hanna Ożogowska, „Tajemnica zielonej pieczęci”) – Zacofany w lekturze
  7. Martaa pisze:
    7 września 2024 o 14:16

    Dobra, spóźniona o dekadę w tej dyskusji widzę, że to mi coś wartościowego umknęło, nigdy nie czytałam. Początek roku szkolnego akurat pora na młodzieżową lekturę. Dzięki za inspirację, dopiszę refleksje gdy będę po. Pozdrawiam

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 września 2024 o 17:04

      Nigdy nie jest za późno na Ucho od śledzia :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Martaa pisze:
        7 września 2024 o 18:32

        Dzięki :) Zaczyna się świetnie, ten dom niezwykły i już i Michał i Agnieszka przyjechali. Skończyła mi się subskrypcja Netflixa, no to to jest lepsze ! Odezwę się po całej lekturze.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 września 2024 o 20:44

          No to oby entuzjazm utrzymał się do końca :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d