Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Kameralny dramat (Magda Szabó, „Piłat”)

Posted on 12 marca 20145 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

„Piłat” na tle innych znanych mi książek Magdy Szabó wydawał się najmniej efektowny. Uczucia bohaterów nie znajdują ujścia w gwałtownych scenach, nie ma burzliwych zwrotów akcji. Dominuje szarość, wszystko jest przytłumione, ale to nie znaczy, że nijakie czy mniej przejmujące. Mamy do czynienia z kameralnym dramatem, którego właściwie z początku nic nie zapowiada.
Po śmierci ojca Iza zabiera swoją matkę do siebie, do Budapesztu. Staruszka ulega Izie, wszak córka zawsze ma rację, jest wykształcona i wręcz doskonała. Pani Szöcs układa plany wspólnego życia z Izą, cieszy się, że jej meble i rozmaite drobiazgi zapełnią mieszkanie w stolicy, że się na coś przydadzą. Młoda lekarka nie należy jednak do osób sentymentalnych, zabiera więc jedynie garść rzeczy, do których jej matka tak była przywiązana. Już w ten sposób określa wzajemne stosunki, jakie będą panować między nimi – nie zamierza bowiem zmieniać dla Staruszki swoich przyzwyczajeń i trybu życia. Wzięła matkę do siebie, bo tak należało, by spłacić dług wdzięczności za wychowanie i wykształcenie.
Staruszka w nowym miejscu czuje się obca i niepotrzebna. Każda próba pomocy córce czy gosposi Teresie traktowana jest jak naruszenie istniejących zwyczajów, jak wścibstwo. Niezdarne poczynania Staruszki drażnią i Izę, i Teresę. Pani Szöcs prowadzi więc jałową egzystencję, rzucając się na każdy okruch uwagi, jaką jej poświęcą obie kobiety. Ma wyrzuty sumienia wobec córki, która „rozdziela siebie jak chleb”, nie pozostawiając nic dla siebie. Starsza pani powoli zamyka się w sobie, we wspomnieniach próbuje odtwarzać detale dawnego życia, z mężem i córką. Jak refren powraca myśl, że Iza zawsze była doskonała, perfekcyjna, zorganizowana, natomiast w żadnym wspomnieniu nie ma mowy o czułości, miłości czy bliskości z córką. Iza coraz częściej czuje się zmęczona obecnością matki, sztorcuje ją, odbierając resztki pewności siebie i inicjatywy. Jest urażona brakiem wdzięczności ze strony matki: „Odkąd jestem na świecie, robiłam dla niej wszystko, choćby to przekraczało moje siły i możliwości. Uczyniłam dla niej rzecz największą – podzieliłam z nią moje życie, czego nie sposób zrobić nawet dla ukochanego mężczyzny”.
Zaczynałem pisać ten tekst kilka razy, bo wciąż miałem wrażenie, że skupiając się na detalach fabuły, pomijam to, co w książce Magdy Szabó najważniejsze: znakomicie zarysowane portrety psychologiczne dwóch bohaterek: matki i córki oraz równie ciekawe postacie trójki postaci drugoplanowych, które pełnią rolę chóru rodem z greckiej tragedii: dopełniają opowieść i komentują ją. Do tego trzeba dodać subtelnie, podobnie jak w znakomitym „Świniobiciu”, nakreślone tło historyczne i dorzucane mimochodem detale z codziennego życia.
Szabó opowiada historię matki i córki w charakterystyczny dla siebie sposób: teraźniejszość przeplata się z retrospekcjami; wprowadzane są też relacje „chóru”: Antala, byłego męża Izy (jego historia sama w sobie jest świetnym materiałem na osobną opowieść), Lidii, pielęgniarki, która opiekowała się umierającym panem Szöcsem, i Domokosa, partnera Izy. Ich zmieniające się perspektywy uzupełniają obraz Staruszki i Izy, pozwalając zrozumieć stosunki między bohaterkami oraz sytuacje z przeszłości, które doprowadzają do końcowej tragedii. Wiele tu goryczy, wzajemnych niewypowiedzianych pretensji. Jest dojmująca klęska matki, która pojmuje, że jej idealna córka nie jest tak wspaniałym człowiekiem, jak sobie wyobrażała. Jest też porażka córki, która przegrała życie, odrzuciła miłość, jaką obdarzyli ją rodzice – porażka dojmująca, chociaż sama Iza długo nie chce jej przyjąć do wiadomości.

34 thoughts on “Kameralny dramat (Magda Szabó, „Piłat”)”

  1. czytanki.anki pisze:
    12 marca 2014 o 10:58

    Mnie ta książka nieco rozczarowała, właściwie nie wiem, dlaczego.;( Niby jest dobra, ale…Np. zbędna była dla mnie postać pielęgniarki, przynajmniej w takim wymiarze.
    Niemniej główny wątek czyli brak wzajemnego zrozumienia (potrzeb) matki i córki to temat wart poruszania w każdym pokoleniu.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 11:03

      Mnie pielęgniarka jakoś nie przeszkadzała, za to początkowo nie bardzo wiedziałem, po co aż tyle o Antalu – fascynująca opowieść, ale jednak nie wszystko było potrzebne dla zrozumienia głównego wątku. Dlatego napisałem, że to był materiał na oddzielną opowieść. Szkoda, że te głosy bohaterów drugoplanowych są tak nierównomiernie rozłożone, przez co konstrukcja nieco się chwieje. Ale i tak warto, chociaż „Piłata” stawiam na czwartym miejscu ze znanych mi książek Szabo.

      Odpowiedz
    2. czytanki.anki pisze:
      12 marca 2014 o 11:14

      Mnie też nieco zaskoczył rozbudowany wątek Antala, na dodatek bohater to zbyt pozytywny jak na mój gust.;( Postaci rzeczywiście nierówno opisane, np. Domokos bardzo mnie zaintrygował.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 13:13

      Antal to jeszcze taki socrealistyczny jest momentami:) To wczesna powieść, Szabó chyba jeszcze nie dopracowała metody, stąd te zachwiania proporcji.

      Odpowiedz
    4. czytanki.anki pisze:
      12 marca 2014 o 14:27

      Może. I tak jest niezła.;)

      Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    12 marca 2014 o 11:00

    „Piłat” mało efektowny? To Ty chyba nie czytałeś „Balu maskowego” :-)
    Moim zdaniem pomiędzy „Balem” a „Piłatem” jest wielka różnica. Oczywiście na korzyść „Piłata”.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 11:04

      Na tle Staroświeckiej historii i Świniobicia zdecydowanie jest mało efektowny. A Bal na pewno przeczytam, chociaż to jednak inna liga, bo młodzieżowa.

      Odpowiedz
    2. koczowniczka pisze:
      12 marca 2014 o 11:09

      Z tym się zgadzam. Ale „Staroświecka historia” bardzo powoli się rozkręca, początek „Piłata” jest o wiele ciekawszy. Nie miałam chęci odłożenia tej książki, a przy „Staroświeckiej historii” dopiero po kilkudziesięciu kartkach się wciągnęłam.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 11:12

      To typowy odruch, też go miałem; na szczęście lubię opisy:)

      Odpowiedz
  3. moleslaw pisze:
    12 marca 2014 o 15:39

    Wychodzi na to że bardzo ciekawa książka, nie ukrywam że unikałam tego nazwiska szczególnie wtedy gdy zaczęło często pojawiać się na blogach ale chyba jednak dzięki Tobie się na coś skuszę.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 17:49

      Ale Szabó to nie jest żadna modna gwiazda, raczej dość zapomniana autorka. I szkoda, że zapomniana, bo zdecydowanie na to nie zasługuje.

      Odpowiedz
    2. moleslaw pisze:
      12 marca 2014 o 18:53

      Tym bardziej będę musiała naprawić mój błąd :-)

      Odpowiedz
  4. Ann RK pisze:
    12 marca 2014 o 16:56

    Na mnie „Piłat” zrobił bardzo duże wrażenie. A później dałam go do przeczytania mamie. Efekt podobny, choć nie rozmawiałyśmy o tej książce, a co jak co, ale taką treść może warto byłoby przedyskutować.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 17:50

      Faktycznie, książka doskonała do dyskusji. Aż szkoda, że w klubie dyskusyjnym już była jedna powieść Szabó.

      Odpowiedz
  5. momarta pisze:
    12 marca 2014 o 21:12

    Tej Szabo jeszcze nie czytałam, ale mam spore zaległości. Na początek powinnam wreszcie napisać o „Zamkniętych drzwiach”, które czytałam w sierpniu:(
    Z tego co piszesz, wynika że „Piłat” może boleć. Ciekawe tylko czy gorzej zniesie go dusza, czy oczy, bo większość książek Szabo, które miałam w ręku, było wydrukowanych tak małą czcionką, że niemal nie szło ich czytać.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 21:15

      To wydanie ma czcionkę niemal jak bestsellery Fabryki Słów! To dopiero późniejsze KIKi były ściubolone maczkiem, więc bez okulistycznych obaw:)
      O Drzwiach napisz koniecznie, bo u mnie stoją i oczekują aż ktoś mi je wylosuje, bo sam pewnie do nich nie dotrę zbyt szybko:) A boleć będzie, jak to u Szabó.

      Odpowiedz
    2. momarta pisze:
      12 marca 2014 o 21:27

      Prędko się chyba nie przekonam, bo z mojej biblioteki egzemplarze „Piłata” wycofano:( Szkoda, że ze Skandynawii przenosimy do nas tylko biblioteczny pęd do robienia miejsca dla nowości.
      Jak tak dalej pójdzie, to z lektury Drzwi będę pamiętać tylko tyle, że czytałam je, będąc na Węgrzech, więc faktycznie powinnam się pospieszyć. Cóż, kiedy ciągle brakuje mi punktu zaczepienia do posta na ich temat:(

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 21:30

      O jak dobrze rozumiem ostatnie zdanie!
      Nasza biblioteka jakaś mniej prędka do wycofywania, a jest szansa, że za jakiś rok zyska obszerne salony i zbiory będą się mogły rozbudowywać bez obaw.

      Odpowiedz
    4. momarta pisze:
      12 marca 2014 o 21:35

      A wydawałoby się, że to nic takiego, usiąść i napisać o książce, phi! Chociaż z drugiej strony, nie wiem jak jest u Ciebie, ale u mnie zazwyczaj najbardziej poczytne okazują się nie te posty, nad którymi się namęczyłam i natrudziłam, godzinami myśląc nad ich konstrukcją. W ramach szukania natchnienia chyba jutro przejdę się więc do sklepu z drzwiami!:P

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      12 marca 2014 o 21:40

      Prawda? Taki zupełny drobiazg, usiąść i napisać. I faktycznie, wybory czytelników są niepojęte, a moja lista the best of postów wprawia mnie w zdumienie od dawna:) Chociaż podejrzewam, że jedną połowę wejść w te teksty nabili poszukiwacze streszczeń, a drugą spamboty:P Drzwi obejrzyj koniecznie, i klamki. Może od razu stolarkę w mieszkaniu wymienisz :)

      Odpowiedz
  6. Iza pisze:
    13 marca 2014 o 10:14

    Powiem szczerze, że po paru latach wyparłam pielęgniarkę i tego kolesia na D, ale układ rodzice + córka mam przed oczami jak żywy.
    p.S. Kto był w zasadzie w tym całym układzie Piłatem? Antal?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      13 marca 2014 o 13:11

      Moim zdaniem Iza, w którymś miejscu powiedziała chyba, że umywa ręce od losu matki

      Odpowiedz
  7. Anna pisze:
    14 marca 2014 o 12:17

    Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek Szabo, świetna. Niestety szczegółów już nie pamiętam a wrażenia mam podobne do Izy. Mnie już zostało tylko kilka książek Szabo do przeczytania ale pewnie to potrwa, bo nawet w stosie ich nie mam.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 marca 2014 o 12:19

      Literacko jednak ustępuje pozostałym, moim zdaniem, chociaż problem faktycznie pokazuje istotny i znakomicie to robi. I tak jesteś do przodu z książkami Szabó, bo chyba po niemiecku ukazało się ich więcej niż po polsku?

      Odpowiedz
    2. Anna pisze:
      14 marca 2014 o 12:23

      Już tak dokładnie nie pamiętam płaszczyzny literackiej, ale nie przypominam sobie, żebym miała wobec niej jakieś zarzuty. Mam na blogu pod autorami (s)kompletowanymi całą bibliografię Szabo z tytułami po niem. i pl. – po niemiecku więcej chyba, możesz zajrzeć:)

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 marca 2014 o 12:25

      Zajrzę, bo po polsku chyba tylko Fresku mi brakuje. Nie zanosi się, żeby ktoś miał wydać coś nowego, najwyżej wznowienia jakieś będą.

      Odpowiedz
    4. Anna pisze:
      14 marca 2014 o 12:37

      Na nowości też bym nie liczyła, niestety.

      Odpowiedz
    5. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 marca 2014 o 12:40

      Nowości, czyli to, czego po polsku w ogóle nie było, a na Twojej liście doliczyłem się aż siedmiu.

      Odpowiedz
    6. Anna pisze:
      14 marca 2014 o 12:56

      Tak, tak cię zrozumiałam. Oj to sporo!

      Odpowiedz
    7. zacofany.w.lekturze pisze:
      14 marca 2014 o 12:57

      Trzeba węgierskiego się uczyć.

      Odpowiedz
  8. AgaGaga pisze:
    6 października 2021 o 12:13

    To jest hańba, że Szabó najpierw kurzyła się bibliotekach, a teraz nawet stamtąd wylatuje. Chociaż plus jest taki, że można kupić na tym portalu na A. Ja ją znam od małego, albowiem będąc prawie dziecięciem natknęłam się na Świniobicie i je przeczytam jednym tchem. Bardzo mi utkwiło w pamięci, szczególnie wlewanie w gardło ługu temu chłopcu (sorry, egzotyczne imiona mi szybko wylatują z pamięci. Zaraz się okaże, że miał Jan na imię, albo Anton i dopiero wyjdę na gęś od egzotyki :-)
    I tak mi siedziała we wnętrzu pani Magda Sz. przez lata (a nawet dekady), aż w końcu postanowiłam się za nią wziąć na poważnie. A nie tylko ług w gardle wspominać. najpierw dorwałam Bal maskowy. Wcale nie jest nudny. Ani też niekoniecznie młodzieżowy, chociaż pisany z perspektywy nastolatki, i to takiej raczej młodszej. Najbardziej uderzyło mnie, jak się pięknie splotły te niby odrębne wątki. Jak w fizyce ;-)
    potem upolowałam Świniobicie i nadal jestem nim zachwycona. Niewiele w sumie przeczytałam powieści Szabó (ale ze 3 jeszcze stoją na półeczce), więc być może niezasłużenie uważam Świniobicie za jej najlepszą powieść. Ale uważam. Jakie te baby są wstrętne w tej powieści, aż się nie mieści w głowie. Nie każdy umie tak postać przedstawić, żeby aż czytelnika dreszcz obrzydzenia przenikał.
    A dziś rano skończyłam Piłata, który też ni się spodobał, ale w rankingu znanych mi trzech powieści jest ostatni. Może przez to okropnie pesymistyczne zakończenie… Żal mi Staruszki, która tak bardzo była nieszczęśliwa w Budapeszcie i tak okropnie zmarła. Żal mi Izy, wystawionej do wiatru przez mężusia (chociaż wygląda na to, że nie była bez winy, albo po prostu byli zwyczajnie niedobrani), która się starała matce ulżyć na stare lata (motyw odwdzięczania się jakoś mi umknął), a co zrobiła, to było gorzej. Żal Teresy, która chciała zaangażować Staruszkę do pomocy i musiała się męczyć z nieudanymi zakupami i wydłużonym czasem pracy. A gdy Staruszka się zorientowała, że Teresa dla niej wymyśla zadania, to nie chciała być ciężarem i przestała się angażować. Żal mi nawet Antala, który chciał Staruszkę zabrać do siebie, a został oskarżony, że służącej szuka i że przez niego Staruszka zginęła (swoją droga, nazywanie jej Staruszką też jest nieładne i niemiłe. Jej mąż, chociaż starszy od niej, był sędzią, a nie Starcem). Okropne, jak każda z tych postaci ma szlachetne motywy, z których wynikają same nieszczęścia. Może gdyby mniej myśleli, a więcej mówili, to wszystko byłoby prostsze. Tylko książki Szabó byłyby gorsze…
    Ale kto jest tytułowym Piłatem? Antal, bo zostawił żonę i spiknął się z pielęgniarką? Domokos, bo zawinął ogon pod siebie i nawiał?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 października 2021 o 14:29

      jeju, nie zadawaj takich trudnych pytań, bo lata minęły, odkąd czytałem Piłata. I nie wiem, kto nim był, podejrzewam, że obstawiałem Izę, która nie poczuwała się do krzywdzenia matki. Takoż nie pamiętam imienia chłopca od ługu ani nawet samej sceny. Wiem, że Świniobicie podobało mi się bardzo, chyba nawet bardziej niż Piłat. I moja kolekcja Szabo też składa się głównie z bibliotecznych wycofków, nie miała autorka u nas szczęścia.

      Odpowiedz
  9. AgaGaga pisze:
    6 października 2021 o 17:00

    To pytania retoryczne były;-)) Dla mnie Iza to babka, która nie jest świadoma, że zabranie matki do siebie było dla niej krzywdą. Pewnie odbierała to jako swój święty obowiązek, niezbyt radosny ale jednak święty.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 października 2021 o 18:22

      Owszem. I jeszcze uzurpowała sobie prawo, żeby wiedzieć lepiej, czego chce matka, traktowana jak mebel.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT