Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Księgozbiory polskie, cz. 3: Biblioteki unicestwione

Posted on 3 listopada 20145 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Punkt dziesiąty umowy kapitulacyjnej powstania warszawskiego mówił m.in. „Umożliwi się ewakuację przedmiotów posiadających wartość artystyczną, kulturalną i kościelną. Dowództwo niemieckie dołoży starań, by zabezpieczyć pozostałe w mieście mienie publiczne i prywatne”.


Z miasta dochodziły jednak wieści o zgoła innym postępowaniu. Grupa polskich muzealników, bibliotekarzy, archiwistów postanowiła ratować stołeczne dobra kultury. Wynegocjowano z Niemcami zasady prowadzenia akcji, dostarczenie przepustek i transportu. Pierwsza ekipa wyjechała do Warszawy 7 listopada 1944 roku.
Było jeszcze ciemno, kiedy pierwsze grupy bibliotekarzy przebiegały przez mroczny zagajnik na przystanek kolejki EKD w Leśnej Podkowie.

[…] oto zajeżdżają dwa odkryte ciężarowe auta. Jedno zabiera dwunastu bibliotekarzy z profesorem Makowieckim. Pasażerowie są mocno podnieceni. Wkrótce zobaczą znów swoje miasto, miasto, które już nie istnieje – zburzoną Warszawę. […] W jakim stanie jest Biblioteka Uniwersytecka, będąca pierwszym celem ich wyprawy? […]

Po obu stronach mijanych ulic kikuty kamienic. Wszędzie czuć swąd spalenizny i trupi odór. […] Na Mar­szałkowskiej pusto, ani żywego ducha. Auto jedzie teraz wolno, kołysze się na wpół zasypanych bombowych lejach, przeciska przez wyłomy w powstańczych barykadach, przejeżdża pod pochylonymi latarniami, wymija leżące tramwaje i wypalone czołgi. Na Królewskiej znów Niemcy. Oddział podpalaczy. Na plecach mają zbiorniki z ropą do miotaczy płomieni. Przerwali na chwilę pracę, patrzą zdziwieni na ciężarówkę. […]

Niemiecki oddział podpalaczy w Warszawie, jesień 1944 roku (źródło).

Samochód powoli wtacza się na dziedziniec Uniwersytetu. Pozornie wszystko tu niemal jak kiedyś. Ściany budynku biblioteki pokryte zrudziałym winem. Prawie nietknięte stoją gmachy: muzeum ornitologicz­nego i medycyny. Tylko chodniki – zasypane szkłem i cegłami, podziurawione od pocisków – przypominają o niedawnych wydarzeniach na tym terenie.
[…] wchodzą do pierwszej sali, rozgarniając stosy papierów i gazet, sięgające wysokości człowieka. W czytelniach i biurach stoły poprzewracane, szafy puste, w szerokich oknach strzelnice zbudowane z ciężkich tomów. Członkowie ekipy przechodzą teraz pośpiesznie do magazynu, gdzie znajdują ponad dwadzieścia tysięcy książek rozrzuconych i podeptanych; reszta, czyli około miliona, stoi nie tknięta na swoich miejscach. Na twarzach naukowców widać radosne podniecenie. Jest jednak jakaś szansa ocalenia tych zbiorów, które do tej pory ominęła barbarzyńska akcja okupanta. Wszyscy zdają sobie sprawę, iż czeka ich tu olbrzymia praca. Trzeba za wszelką cenę wymyślić jakąś chytrą metodę zmylenia czujności Niemców. Nikt jeszcze nie wie, na czym będzie ona polegała, natomiast jedno jest pewne – muszą tu wrócić nazajutrz.
Klakson ciężarówki wzywa do powrotu. Wsiadają ponaglani przez żandarma. Samochód rusza. […]
W połowie ulicy Ordynackiej ciężarówka staje, dalej trzeba iść pieszo przez zwaliska wielopiętrowych kamie­nic. Szczygła nie istnieje. Wreszcie Okólnik – Biblioteka Krasińskich.
Gromadka bibliotekarzy stanęła w skupieniu. Wszystkie okna gmachu czarne i puste. Powoli, ostrożnie, grzęznąc w popiele schodzą do ogromnych piwnic. Musiały być podpalane każda z osobna, systematycznie. Zgromadzono w nich największe skarby: rękopisy, starodruki, ryciny, nuty, mapy, Bibliotekę Załuskich, zbiory Stanisława Augusta, resztę zbiorów raperswilskich, archiwa Krasińskich, cymelia z wszystkich bibliotek Warszawy.
Pozostały po nich stosy popiołu. Z górą 100 000 pozycji rękopiśmiennych nigdy nie drukowanych. Od iluminowanych złotem miniatur z XIV w. poprzez bezcenne silva rerum polskie do nieznanych listów Żeromskiego, Reymonta, Berenta. Wszystko pochłonął ogień. […]

Biblioteka Krasińskich, 1945 rok (źródło).

Następny etap to Biblioteka Zamoyskich na Żabiej.
Tu też pogorzelisko. Zabytkowa sala kolumnowa z galerią, z globusami i portretami, ongiś wypełniona pod sufit oprawnymi w skórę dziełami, jest teraz pustą, czarną jamą. Ale w piwnicach są książki. Ocalały, i to te najcenniejsze. Wspaniałe, brązowe oprawy z wytłokami orłów królewskich; biblioteka Zygmunta Augusta, kilkadziesiąt cieniutkich broszur oprawnych w skórę z włóczniami Zamoyskich – to inkunabuły polskie, krakowskie druki, wśród których są liczne unikaty, kilkanaście rękopisów ilustrowanych, cała ściana archiwum hetmana Zamoyskiego. […]
Trzeba się śpieszyć, kierowca samochodu twierdzi, że widział w pobliżu Niemców, którzy podpalają resztki ocalałych piwnic. Mogą tu być lada chwila. […]

Bilans akcji („Biuletyn Informacyjny”, 18 grudnia 1944 roku):
[…] z Biblioteki Narodowej wywozi się przede wszystkim polonica, a z Biblioteki Uniwersyteckiej najnowsze książki naukowe (po r. 1930), russica i baltica oraz wszystko, co pozostało jeszcze z Biblioteki Zamoyskich. Do 2 XII włącznie wywieziono ogółem 4 kryte wagony książek o pojemności 15 ton każdy – razem 120 000 książek. W tym trzy czwarte poloników. Z Biblioteki Narodowej wywieziono między innymi katalogi, materiały bibliograficzne, dużo czasopism, spuścizny kilku polskich uczonych (np. Krzywickiego) i prawie cały gabinet historii literatury polskiej (tzw. Korbutianum), z Biblioteki Uniwersyteckiej wybór starszych druków polskich, czasopisma warszawskie, czasopisma naukowe niemieckie (około 20%). W piwnicy Biblioteki Uniwersyteckiej zabezpieczono około 50% zawartości biblioteki, gros księgozbioru czytelni i wydawnictw polskich towarzystw naukowych i kolekcją podręczników uniwersyteckich. Z Biblioteki Zamoyskich wywieziono wszystko, co ocalało, m. in. zdeponowaną tam korespondencją Orzeszkowej. Ogólnie można powiedzieć, że istnieje nadzieja, iż uda się uratować najcenniejszy zrąb tego, co ocalało po bitwie warszawskiej z Biblioteki Uniwersyteckiej i Narodowej. Ewakuacja bibliotek ma być zakończona do dnia 20 XII.
Stanisław Kopf, Sto dni Warszawy, Książka i Wiedza 1975, s. 58–64, 67–68.

O akcji ratowania dóbr kultury z Warszawy zob. Krzysztof Dunin-Wąsowicz, Warszawa w latach 1939–1945, PWN 1984, s. 360–362

16 thoughts on “Księgozbiory polskie, cz. 3: Biblioteki unicestwione”

  1. Bazyl pisze:
    4 listopada 2014 o 09:40

    Nie mam jakiegoś szczególnego nabożeństwa do książek, ale przytoczony przez Ciebie opis tego co Niemcy zrobili z Biblioteką Krasińskich spowodował odruch bezsilnego zaciskania dłoni w pięści. Iluż skarbów pozbawiło nas skurwysyństwo najeźdźcy?

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 listopada 2014 o 10:45

      Straciliśmy też parę archiwów, nieco obrazów i rzeźb, jakichś drobiazgów z porcelany…

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      4 listopada 2014 o 12:05

      Wkurza, że te spustoszenia poczynili synowie narodu, który zarzucał nam w tamtych latach barbarzyństwo. Ja wiem, że do zmiecenia stolicy wysłano w znacznej części najgorszą swołocz i równanie do niej całej reszty, to zbyt duże uogólnienie, ale jakoś nie mogę się powstrzymać. I choć, jak pisałem, kiepski ze mnie materiał na bibliofila i obrońcę sztuki, to jednak z wczoraj oglądanego kątem oka „Pojutrza” najbardziej utkwiła mi w głowie scena ze starszym panem, tulącym do siebie Biblię Gutenberga, by ocalić ją przed spaleniem.
      PS. Mnie strasznie żal jest spalonych przedwojennych filmów :(

      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    4 listopada 2014 o 11:41

    Masakra, brak słów – pomyśleć, naród Goethe’go i Kanta! Nóż się w kieszeni otwiera!
    Czytam „Don Kichota” a tam … pleban z balwierzem też książki palą!

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 listopada 2014 o 12:03

      Iluż to ludzi, Polaków, Żydów i wszystkich innych, się łudziło tym narodem Goethego i Kanta. A palenie książek ma długą tradycję w sumie. Chociaż mało chwalebną.

      Odpowiedz
    2. Marlow pisze:
      4 listopada 2014 o 12:21

      I mają jeszcze czelność upominać się o Berlinkę – powinni raz na zawsze usłyszeć odpowiedź, że dostaną ją na drugi dzień, jak tylko oddadzą to co zniszczyli i ukradli.

      Odpowiedz
    3. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 listopada 2014 o 12:24

      Tylko, rzecz jasna, powinno to być sformułowane bardziej dyplomatycznie :)

      Odpowiedz
    4. Marlow pisze:
      4 listopada 2014 o 12:31

      E nie, bo mogliby potem tłumaczyć się, że nie zrozumieli :-)

      Odpowiedz
    5. Eireann pisze:
      4 listopada 2014 o 19:09

      Brawo Marlow! Za każdym razem, gdy tylko słyszę przebąkiwania, że oddamy Berlinkę, szlag mnie trafia. Poza tym sami ją tu przywieźli, więc czego teraz chcą?…
      Właściwie to – paradoksalnie – powinniśmy być wdzięczni Szwedom (i, o zgrozo, carycy Katarzynie też), że tak nas złupili, bo przynajmniej to, co od nas wywieźli, ocalało…

      Odpowiedz
    6. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 listopada 2014 o 19:48

      Ale pomyślcie, jaką ironią losu jest to, że po zaledwie paru latach od odzyskania znów te zabytki rewindykowane z Rosji straciliśmy, tym razem nieodwracalnie :(

      Odpowiedz
    7. Eireann pisze:
      4 listopada 2014 o 20:00

      Owszem :-( Możemy się ewentualnie pocieszać, że w wyniku rewindykacji odzyskaliśmy tylko drobną część, więc aż tak dużo nie przepadło bezpowrotnie (w sensie: zostało unicestwione).

      Odpowiedz
    8. zacofany.w.lekturze pisze:
      4 listopada 2014 o 20:02

      Marna pociecha. Bardziej mnie pociesza myśl, że może wreszcie otworem staną rozmaite esesmańskie strychy i to i owo wypłynie.

      Odpowiedz
    9. Bazyl pisze:
      5 listopada 2014 o 10:22

      Oby tak zasobne jak ten Corneliusa Gurlitta :P Zawszeć, to pociecha, że jednak nie ogień.

      Odpowiedz
    10. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 listopada 2014 o 10:46

      Swoją drogą, tak lekką ręką 200 milionów euro do pieca :P

      Odpowiedz
    11. Bazyl pisze:
      5 listopada 2014 o 11:49

      Pan ma pieniądz, pan się bawi, czy raczej chyba bardziej adekwatne: łatwo przyszło … :P Szkoda, że zabrakło wyobraźni :(

      Odpowiedz
    12. zacofany.w.lekturze pisze:
      5 listopada 2014 o 12:01

      I nawet ukochanego syneczka tym nie uratowała :(

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT