Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Porządki po zimnej wojnie (Frederick Forsyth, „Fałszerz”)

Posted on 10 stycznia 201530 stycznia 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

forsyth
Pamiętam czas, kiedy z niecierpliwością czekałem na kolejne książki Fredericka Forsytha, mojego ulubionego autora powieści sensacyjnych, wyrastającego w moim mniemaniu ponad MacLeana, Folletta czy Ludluma; mistrza splatanych misternie wątków, który jak nikt pokazywał, co działo się za kulisami zimnowojennej rywalizacji. Z czasem urok zbladł, ale pozostał wielki sentyment i kilka tomów z wypisanym charakterystyczną czcionką nazwiskiem autora.

Kończy się zimna wojna. Władze brytyjskie dostrzegają to i postanawiają wycofać ze swoich placówek ludzi, którzy przez poprzednie dekady prowadzili walkę z „imperium zła”; ich doświadczenie i umiejętności zostają uznane za nieprzydatne w nowych czasach odprężenia. Na pierwszy ogień ma iść Sam McCready, najpierw agent terenowy w Europie Wschodniej, od lat osiemdziesiątych szef nowej jednostki wywiadu zwanej Wydziałem Kamuflażu. McCready dostaje do wyboru: albo obejmie jakieś zupełnie nieciekawe stanowisko, albo odejdzie na emeryturę. Podczas procesu odwoławczego od tej decyzji kolega Sama przedstawia gronu decydentów, do których należy ostateczne rozstrzygnięcie losów McCready’ego, cztery jego najbardziej spektakularne akcje z ostatniego dziesięciolecia, by udowodnić w ten sposób jego przydatność do dalszej służby.

Forsyth kojarzył mi się zawsze z fabułami tkanymi w licznych wątków, które prędzej czy później zaczynały się perfekcyjnie łączyć w jedną, zapierającą dech w piersiach historię. W „Fałszerzu” wątła fabuła jest jedynie pretekstem do zamieszczenia czterech obszernych opowiadań, z których dwa: „Duma i krańcowe uprzedzenie” oraz „Wiano panny młodej” zdradzają rękę mistrza. To pełne napięcia i utrzymane w równym tempie historie szpiegowskie z dramatycznymi zwrotami akcji. „Ofiara wojny” nie ma już takiego klimatu, a „Podaruj mi trochę Sunshine” jest zaledwie zręczną opowiastką kryminalną rozgrywaną w tropikalnej scenerii (idealnie by pasowała do zbioru „Czysta robota”). Bohaterowie charakteryzowani są skrótowo, kilkoma cechami; o jednym McCreadym dowiadujemy się więcej, na tyle, żeby poczuć do niego sympatię i kibicować mu we wszystkich działaniach. Poza nim agenci wywiadu są mniej lub bardziej bystrzy, lepiej lub gorzej zbudowani; major KGB jest zimną suką, a dziwka jest nieczuła i przewrotna. Dekoracje jak w filmie: oglądamy fasady; tylko karaibska wyspa w „Podaruj mi trochę Sunshine” wypada mniej blado, choć i tu koloryt lokalny jest dość sztampowo odmalowany.

forsyth2Kiczowata okładka swoimi złoceniami i tłoczeniami (które okropnie się fotografuje) ewidentnie nawiązuje do czasów, kiedy takie poligraficzne bajery uwodziły wygłodniałego polskiego czytelnika, gotowego zapłacić naprawdę spore pieniądze za zachodni bestseller. Tamte lata przeminęły, ja sam z powieści sensacyjnych wyrosłem dawno temu, ale „Fałszerza” przeczytałem z przyjemnością, chociaż bez straty dla czytelnika książka mogłaby być krótsza. Zdecydowanie jednak nie jest to klasa „Dnia szakala” czy „Negocjatora”. Wiele razy łapałem się na tym, że przewiduję ciąg dalszy wydarzeń. Okazało się jednak po głębszym namyśle, że to nie wynika z miałkości fabuły i mojej doskonałej znajomości chwytów pisarskich typowych dla gatunku, ale po prostu z tego, że już kiedyś czytałem „Fałszerza”.

Frederick Forsyth, Fałszerz, tłum. Zdzisław Kusiak, AmerCom 2009.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

41 thoughts on “Porządki po zimnej wojnie (Frederick Forsyth, „Fałszerz”)”

  1. Marlow pisze:
    10 stycznia 2015 o 18:43

    Ja to tylko „Dzień szakala” i „Psy wojny” bo to już nawet w PRL-u wydano :-). Czytałem „Szakala … ” parę lat temu i niczego podejrzanego nie zauważyłem. Nie wiem jak teraz wyglądają książki sensacyjne ale Forsyth, Follet, MacLean i Ludlum na pewno swoimi najlepszymi książkami zawiesili poprzeczkę wysoko.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      10 stycznia 2015 o 18:46

      W PRLu wydano, tylko się ponoć tłumacz i wydawca mocno gimnastykowali, wycinając niepożądane wątki. Ponoć szczególnie w „Psach wojny”. Chociaż to akurat jedyny Forsyth, który mi nie wszedł, nuda, panie tego. O współczesnych sensacjach też nic nie wiem, tyle co okładki mi w oko wpadną, ale to na pewno już nie to :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        10 stycznia 2015 o 20:19

        Wówczas kiedy czytałem niczego podejrzanego nie zauważyłem ale to pewnie przez młodzieńczą naiwność :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          10 stycznia 2015 o 20:32

          Bez wątpienia :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
        2. JukkaSarasti pisze:
          11 listopada 2015 o 21:11

          Wiesz, ja Psów wojny słuchałam. Pierwszy audiobook jaki wyszedł w kolekcji GW Mistrzowie słowa. I po przesłuchaniu się dziwiłam, dlaczego w książce nie dopatrzyłam się wątków, o których była mowa w streszczeniu. Dopiero później porównałam ile powieść liczy stron, a ile czasu trwało nagranie. Może gdyby Englert czytał z prędkością karabinu maszynowego, to by tak długą powieść przeczytał w tak krótkim czasie, ale on czytał pięknie, powoli, starannie. I wspomnianych w streszczeniach wątków o ZSRR ani śladu tam nie było.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            11 listopada 2015 o 22:42

            Seria Mistrzowie słowa ma ten urok, że bez zapowiedzi pojawiają się tam jakieś masakralnie skrócone wersje. Osobiście się naciąłem na Złego i na Świat według Garpa :(

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  2. momarta pisze:
    10 stycznia 2015 o 22:30

    Pamiętam, jak w pierwszej klasie liceum dorwałam się do biblioteczki rodziców koleżanki, w której pobłyskiwały (ach, te złocenia!) cztery, lśniące nowością, tytuły. Wtedy najbardziej podobały mi się „Akta Odessy”, a teraz to już chyba tylko „Dzień szakala” się broni. Najbardziej zaś męczą mnie właśnie zimnowojenne klimaty.
    Swoją drogą, właściciele Ambera chyba na początku lat dziewięćdziesiątych dochrapali się jakiejś fortuny, bo te książki sprzedawały się na pniu.
    PS. I mam rozumieć, że teraz u Ciebie już zawsze będę losowo wybranym obrazkiem? Zgłaszam reklamację!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      10 stycznia 2015 o 22:37

      Wgrałem taki dynks, że ponoć każdy sobie może wgrać własny obrazek, żeby nie być domyślnym. U mnie zadziałało.
      „Akta” były najsłabsze wg mnie, no może przed „Czystą robotą”. Mój absolutnie ulubiony jest „Negocjator”, do dziś pamiętam, gdzie go kupiłem i za ile. A właściciele Ambera, owszem, zbili fortunę, którą potem stracili na nietrafionych inwestycjach i załamaniu rynku.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. momarta pisze:
        10 stycznia 2015 o 22:39

        Pewnie gdybym teraz zabrała się za lekturę Akt, pewnie zmieniłabym zdanie. Wolę więc pozostać przy dobrym wspomnieniu. A „Negocjatora” mam w domu, zdaje się zresztą, że nigdy go nie czytałam, więc może w jakiejś chwili słabości się skuszę.
        I nie wiem gdzie jest ten dynks, najwyraźniej dobrze ukryty. Nie wiem również, gdzie jest subskrypcja komentarzy, ale rozumiem, rozumiem, trzeba zwiększać ruch na stronie:P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          10 stycznia 2015 o 22:43

          „Negocjator” rozkręca się po prawie 100 stronach, ale warto.
          Jutro sprawdzę z innego komputera, czy to, co wgrałem, faktycznie działa. Bo subskrypcję komentarzy wgrałem jako pierwszą :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. momarta pisze:
            10 stycznia 2015 o 22:50

            Z sensacji bardziej od Forsytha kusi mnie teraz Le Carre, którego jeszcze żadnej książki nie czytałam. A mam nawet w domu taką jedną, którą kupiłam z zamiarem natychmiastowego przeczytania. Było to sześć lat temu…
            (Mi teraz nawet obrazki zniknęły, ale może to chwilowe. I rzuć może jakąś łopatologiczną wskazówką, gdzie szukać tych dynksów, np. idź na lewo, a potem strzałką w dół, czy coś w tym rodzaju).

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              10 stycznia 2015 o 23:01

              Przez Le Carrego chyba nie przebrnąłem i nie będę próbował :P
              Nic Ci łopatologicznie nie pokażę, bo ja to widzę od strony administratora; u mnie wszystko teoretycznie działa :P Ale postaram się jutro obadać sprawę z innego komputera, żeby sobie popatrzeć z innego punktu widzenia :P
              Subskrypcja działa?

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. momarta pisze:
                10 stycznia 2015 o 23:08

                Działa, chyba (tzn. pojawiło się okienko, a czy zadziała, dowiem się po opublikowaniu komentarza), dzięki! Zmieniły Ci się też linki do blogów – jeszcze przed chwilą były ustawione alfabetycznie, a teraz są chronologicznie. No, i pojawił się teatrzyk cieni zamiast obrazków, a także te okropne emotikony w tekście (koniec z uśmiechami!) Fajna sprawa taka własna domena – ileż zabawy!

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  10 stycznia 2015 o 23:16

                  Dobrze, że choć jedno działa :P Linki do blogów teoretycznie ustawiają się wg świeżości wpisów, ale ten dynks się akurat często zacina, niestety. Emotikony to nie ja, też mi się nie podobają, to spróbuję je wyłączyć. Z awatarami wciąż walczę :( Kupa zabawy, kupa!
                  PS. Emotki powinny się wyłączyć.

                  Wczytywanie…
        2. Bazyl pisze:
          12 stycznia 2015 o 13:23

          Pamiętam jak książki na stołach wystawionych na krakowskich ulicach, kusiły tymi złoceniami. W ogóle Amber stawiał na barok czy to w sensacji czy w fantasy :) Też oczywiście czytałem (acz ominęła mnie maklejnioza) i z uśmiechem na twarzy oglądałem ekranizacje Bourne’a przypominając sobie ile miałem frajdy czytając kolejne części. Toż to było lepsze niż Rambo z wideło :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            12 stycznia 2015 o 13:24

            Wszystko było lepsze niż Rambo z wideo :) Chociaż Rambo w papierku też czytałem, to była trauma :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
          2. Bazyl pisze:
            12 stycznia 2015 o 13:25

            O obrazku nawet nie wspominam, ale czemu mi się tu akurat odpowiedziało, to już dla mnie zagadka :D Nowe wrogiem starego i dobrego, bo już znanego :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              12 stycznia 2015 o 13:31

              Przykro mi z powodu kłopotów. Dla własnego obrazka musisz się poświęcić i zalogować do WP, niestety. Albo jak mi podeślesz aniołka, to sami Ci zrobię profil :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                12 stycznia 2015 o 13:34

                Nie no, już sobie kiedyś wolną chwilą poradzę, choć ciągle nie widzę opcji logowania do WP. A co do sensacji to miast zmyślonych lepiej poczytać wspomnienia z wojny. Też bywa mocno sensacyjnie.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  12 stycznia 2015 o 13:38

                  Link proszę uprzejmie: https://zacofany-w-lekturze.pl/wp-login.php?action=register
                  Wspomnienia z wojny to zawsze wspomnienia, a człowiek ma czasem ochotę na western albo bajkę w wojennych dekoracjach :P

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  12 stycznia 2015 o 14:24

                  Co racja, to racja, ale jakoś mnie nie ciągnie do powtórek amberowskiej klasyki w pozłocie :P W ogóle to do niczego mnie nie ciągnie :( Ale za to Ukruszon w końcu dotarł :)

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  12 stycznia 2015 o 14:35

                  Widzisz, Ukruszon wszedł nawet Starszej, to i Tobie wejdzie :)

                  Wczytywanie…
                4. Bazyl pisze:
                  14 stycznia 2015 o 17:18

                  Nie deprecjonuj wytrawnej czytelniczki, jaką jest Twoja córka, pisząc „nawet Starszej”. Twoje dziecko wie co dobre, więc smoki dobrze rokują. Jak skończymy „Domowe duchy” Ugrešić, to wyciągam Ukruszona :)
                  PS. A myślałeś żeby Starszą zblogować? :)

                  Wczytywanie…
  3. Pingback: Warto zajrzeć 36 – Angol, Rosjanin i znowu ten Angol | Tramwaj nr 4 książki i...
  4. Aine pisze:
    11 stycznia 2015 o 12:54

    Zaczytywałam się kiedyś FF. Ciekawe jak teraz by się sprawdził. Dziś nie pamiętam już nic, poza Dniem szakala. Oczywiście mam te same wydania z Amberu, ta czarna okładka ze złotym pająkiem-czachą na Negocjatorze podobała mi się wtedy :D – Fałszerza też mam błyszczącego.
    Wydaje mi się, że z posiadanych (poszłam pooglądać odpowiednią półkę ; ) nie czytałam Ikony.

    Testuję czy mam swój obrazek, czy nie :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 stycznia 2015 o 13:27

      Masz obrazek :D Gratulacje.
      „Ikona” ukazała się już po porzuceniu przeze mnie FF. Na półce pokutuje nieczytana „Pięć boga”, nie wiem, czy się zdecyduję. Pająk z Negocjatora robił wrażenie, nie tylko złoceniami, ale i ceną, dałem za niego chyba 35 tysięcy zł :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Aine pisze:
        11 stycznia 2015 o 13:52

        Dziękuję – jestem z siebie dumna ; ) tym bardziej, że u Janka mi się nie udało…

        Pięść boga czytałam (chyba), w każdym razie oba tomy wyglądają na czytane, z tym, że wtedy czytałam to razem z tatą i pożyczaliśmy znajomym, więc nie jest wykluczone, że jednak tylko mi się wydaje, że przeczytałam. Ale okładki ma paskudne -pomimo, że nic błyszczącego … ;-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          11 stycznia 2015 o 13:55

          U Janka chyba nie ma takiej sprytnej opcji, ale może go szkaluję :P
          Pięść mam w jednym tomie, ohydnie zielonym, brr :D Jak nie mam pewności, czy coś czytałem, to zaczynam i gdzieś koło połowy pojawia się drobiazg, który mi przypomina, że faktycznie już czytałem. A wtedy to już szkoda rzucać i doczytuję do końca :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Aine pisze:
            11 stycznia 2015 o 15:00

            Sprawdziłam, czy to przypadkiem nie jest podwójny egzemplarz (zielony), ale nie – tom 1, tom 2; 1994. O to: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/210298/piesc-boga-tom-1-2

            Jakoś nie bardzo mam melodię na Forsytha, by sprawdzić, czy czytałam, ale oczywiście metoda skuteczna. Sprawdza się przy Christie – jeśli się domyślę, kto zabił przed końcem, znaczy, że kiedyś czytałam ;)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              11 stycznia 2015 o 17:47

              Ja mam to samo, tylko w jednym tomie :D
              U Christie wiem, że czytałem, jeśli przypomnę sobie jakiś drobiazg w trakcie. Morderca jest dla mnie zaskoczeniem do końca :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  5. krzysztofmroczko pisze:
    11 stycznia 2015 o 20:28

    Ech, te wydania, mam do tej pory też, nie tylko FF. Nierówny jest w tym co pisze, ale wciąż śledzę, co tam nowego wydaje. „Fałszerza” słabo pamiętam, może czas odświeżyć?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 stycznia 2015 o 21:43

      No nierówny, nierówny, aczkolwiek MacLean dużo więcej słabych dzieł popełnił. FF mnie chyba przestał fascynować w okolicach „Ikony”, nie weszła mi zupełnie. „Fałszerza” przeczytać można, ale niekoniecznie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. krzysztofmroczko pisze:
        12 stycznia 2015 o 09:58

        To samo miałem z „Ikoną” właśnie, co do „Fałszerza” też czuję podobnie. MacLean jakoś mi nigdy za bardzo nie wchodził, może poza historiami z Nawaroną.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          12 stycznia 2015 o 13:23

          Poza Nawaroną napisał jednak jeszcze kilka niezłych albo wręcz bardzo dobrych. U mnie chyba wygrywa HMS Ulisses :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  6. visage zacofany.w.lekturze pisze:
    14 stycznia 2015 o 18:47

    Bazylu, skończył się nam szereg komentarzy, gupi wordpress :( Myśli, że nie próbowałem podjazdów w stylu „A może byś w dwóch zdaniach napisała, czemu ta książka taka fajna?” Gdyby wzrok mógł zabijać, moje dzieci byłyby sierotkami …

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      15 stycznia 2015 o 14:04

      A ja się zastanawiałem, czy Cię czasem nie uraziłem ostatnim komentarzem :D Mój Starszy napalił się na myśl o własnym blogu, ale uzależniłem jego założenie od poprawy ortografii i sklęsł :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        15 stycznia 2015 o 14:08

        Jak wiesz, ortografia na blogach to przeżytek, niepotrzebnie stresowałeś dziecko :) A mnie nie tak łatwo urazić :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  7. JukkaSarasti pisze:
    11 listopada 2015 o 21:20

    Słuchałam tego i tak po prawdzie to zapamiętałam tylko o co w całości chodziło, czyli zwalniają gościa a on wspomina swoje dawne numery. Czyli ogólnie nie zachwyciło mnie. Pewnie dlatego, że Negocjator był wcześniej, a tę powieść pokochałam miłością wielką i chyba dozgonną. I jak na razie porównywalną miłością darzę Kobrę… z tymi samymi bohaterami, tylko naście lat później.
    Piszesz, że najpierw Ci się powieść znajomą wydała, a potem zorientowałeś się, że już raz to czytałeś… Może wcześniej trafiłeś na wersję, w której tytuł był przetłumaczony jako Dezinformator? Takie trudne słowo ;-) a moim nieskromnym dużo bardziej pasujące do fabuły i do profesji głównego bohatera niż Fałszerz.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      11 listopada 2015 o 22:40

      Nie, na pewno czytałem Fałszerza jako Fałszerza :) Kiedy jeszcze czytywałem sensacje, to było jedyne tłumaczenie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. JukkaSarasti pisze:
        12 listopada 2015 o 11:04

        A mnie się tytuły ukochanej książki Forsytha pomyliły. Ja nie kocham Negocjatora tylko Mściciela i to bohaterowie Mściciela pojawiają się w Kobrze.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          12 listopada 2015 o 11:09

          To się już ukazało w chwili, gdy rzuciłem Forsytha :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d