Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Księgozbiory polskie, cz. 5: Biblioteka ziemiańska

Posted on 28 maja 201522 czerwca 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

ksiaznica_winieta

W swych znakomitych wspomnieniach Irena Szaszkiewiczowa poświęca nieco miejsca bibliotece w rodzinnym majątku w Babicy i czytelniczym obyczajom, jakie tam panowały. Wspominana w tekście Maja, siostra Ireny, to Maria Jarochowska, dziennikarka i pisarka, działaczka komunistyczna, której staraniem ukazał się „Pamiętnik” Dawida Rubinowicza.

[…] Ale największą chlubą rodziców, a szczególnie matki, nie była pianola, ani nawet stare sztychy, lecz licząca sobie kilka tysięcy tomów biblioteka. Nie było w tym nic osobliwego, ponieważ podobnymi księgozbiorami poszczycić się mógł niejeden dom w okolicy. W sferach ziemiańskich wypadało bowiem gromadzić książki, co nie znaczy, że w każdym dworze panował zwyczaj ich lektury. W naszym domu książki nie pleśniały w szafach bibliotecznych i odkąd sięgam pamięcią, oddawano się u nas lekturze zachłannie, w czym prym wiodła matka. Czytanie stało się taką plagą, że uległa jej nawet służba. Niespodziewaną miłością do książek zapałał nasz chłopak kredensowy, który uporawszy się migiem z literaturą dziecięcą, za moim cichym przyzwoleniem — byłam już wówczas panną — zaczął pożyczać z naszej biblioteki dzieła dla dorosłych. […]

W babickiej bibliotece przeważała literatura angielska, którą matka czytywała w oryginale. Wielbiła nieco dziś zapomnianą i niesłusznie lekceważoną Sagę rodu Forsythe’ów Johna Galsworthy’ego. Nie zapomnę nigdy, jak tuż przed śmiercią poprosiła, bym przyniosła jej dzieła Szekspira w oryginale.

Matka wprowadziła też obyczaj codziennej głośnej lektury, a czytała doprawdy wyśmienicie, co zawdzięczała pobytowi w Gimnazjum Niepokalanek w Nowym Sączu, gdzie podczas robótek ręcznych pełniła funkcję lektorki. Każdego wieczoru zapalała w salonie lampę naftową — światło elektryczne założono nam dopiero w 1937 roku — i czytała naszej trójce powieści Julesa Verne’a albo Henryka Sienkiewicza, dzieląc się z nami na przykład uwagami na temat osobliwej wizji historii w Trylogii. Maja, Kot i ja uwielbialiśmy te chwile przy lampie naftowej i zapominaliśmy o bożym świecie słuchając, jak matka czyta o przygodach dzielnego pana Michała czy o podmorskich podróżach tajemniczego kapitana Nemo.

Dwór w Babicy (źródło).
Dwór w Babicy (źródło).

Matka przepadała więc za Anglikami, ojciec z kolei gustował w literaturze niemieckiej, za największe arcydzieło uważając Buddenbrooków, a za najwybitniejszą powieść polską Lalkę. W przyszłości okazać się miałam jego nieodrodną córką, dziedzicząc po nim uwielbienie dla Prusa, przede wszystkim dla Faraona, którego z zachwytem przeczytałam w gimnazjum, czując, jak za sprawą tej powieści otwiera się przede mną nieznany mi dotąd świat. Ojciec, skoro o literaturze mowa, był zapalonym germanofilem i uważał, że kultura niemiecka nie ma sobie równych. Matka jednak od niechcenia przypominała ojcu, że Grecy, Włosi czy Francuzi stworzyli także niejedno arcydzieło literackie i muzyczne, a i w filozofii mieli co nieco do powiedzenia…

Wstyd się przyznać, ale najmniej miejsca zajmowała w naszej bibliotece literatura polska, choć było tam piękne wielotomowe wydanie dzieł klasyki polskiej, tak zwane wydawnictwo profesorskie, odziedziczone po stryju ojca, profesorze Kazimierzu Jarochowskim. Posiadaliśmy również książki współczesne, na przykład powieści Żeromskiego, którego matka szalenie, jak wszyscy w jej pokoleniu, ceniła. Mucha była, jak widać, kobietą nietuzinkową i można śmiało powiedzieć, że odznaczała się wybitnym intelektem. […]

Matka była namiętną czytelniczką „Wiadomości Literackich”, szczególnie w czasach, gdy zaczął im sekretarzować Marian Eile i pojawiły się w tym piśmie rozmaite konkursy, w których brała czynny udział. Czytywała więc „Wiadomości”, dopóki ojciec, człowiek prawdziwie religijny, nie usłyszał gdzieś przypadkiem, że to pismo komunistyczne i potępione przez episkopat. Szeptano też, iż jest żydowskie, ale to akurat ojca nie bulwersowało, gdyż nie miał jakichkolwiek uprzedzeń rasowych. […]

Ojciec nie miałby więc nic przeciw temu, by matka czytała „Wiadomości Literackie”, ale skoro to pismo komunistyczne, to na podobne bezeceństwa nie było mężowskiej aprobaty! Podejrzewam jednak, że choć „Wiadomości” potępił nawet episkopat — matka pozostała ich wierną czytelniczką.

wiadomosci_conradA skoro o bezeceństwach mowa, po dziś dzień nie wiem, jakim cudem, mając kilkanaście lat, moja siostra Maja wytrzasnęła i przeczytała od deski do deski Kapitał Marksa? Stało się to co prawda w czasach, gdy obie uczyłyśmy się w krakowskim Gimnazjum im. Królowej Jadwigi, a w tak dużym mieście nietrudno było zdobyć wywrotowe lektury. Czy to od Kapitału zaczęły się jej socjalistyczne ciągoty, które po wojnie doprowadziły ją do komunizmu? Ja wówczas nad Kapitał przedkładałam, i nadal przedkładam, Sherlocka Holmesa albo Słówka Boya. À propos Słówek — w naszej rodzinie znaliśmy je wszyscy na pamięć, a Boya wielbiliśmy wręcz do przesady. Pamiętam, że gdy pewnego razu w jakiejś poświęconej literaturze ankiecie zapytano czytelników o najbardziej cenionych pisarzy, matka bez namysłu wymieniła Boya, a tuż po nim… Goethego, co ją samą rozbawiło do łez, kiedy uświadomiła sobie, do jakiego absurdu się posunęła. Chwała jednak Najwyższemu, że obok Goethego nie postawiła Ireny Krzywickiej! […]

Nie chcę jednak, broń Boże, stwarzać wrażenia, że całe dzieciństwo spędziłam w bibliotece i nie wychyliłam poza nią nosa. Spędziłam w niej niejedną cudowną godzinę, leżąc na dywanie i z wypiekami na buzi podziwiając ilustracje w starych księgach, a szczególnie zachwycając się Biblią z finezyjnymi rycinami Gustave’a Dorego. Ale choć lubiłam literaturę, nie zapowiadałam się na intelektualistkę. Zapowiadała się na nią natomiast Maja, już w młodości czytając wszystko, co się jej nawinęło pod rękę — od Marksa do Prousta. To ona pierwsza w naszej rodzinie odkryła Noce i dnie. Ja zaś jako młoda panna wolałam Hrabiego Monte Christo albo Między ustami a brzegiem pucharu.

Lubiłam czytać, ale w istocie wolałam grę w tenisa. […]

Wspominając dziś dom rodzinny, mam jednak pod powiekami nie kort, lecz bibliotekę. Myśląc zaś o bibliotece, nie widzę w niej Dumasa czy Rodziewiczówny, lecz polskie wydanie Josepha Conrada. Czytając za młodu jego powieści, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że ta proza nie przystaje do świata, w którym przyszło mi żyć. I nagle podczas okupacji moje pokolenie odkryło w autorze Lorda Jima pisarza nam współczesnego — wszyscyśmy rzucili się na Conrada, bo to był pisarz na ciężkie czasy. Dziś zaś Conrada się nie czyta, z czego można by wysnuć wniosek, że żyjemy w łatwiejszych latach. […]

Irena Szaszkiewiczowa, Podwójne życie Szaszkiewiczowej, oprac. Jan Strzałka, Wydawnictwo Literackie 2011, s. 53–59.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

36 thoughts on “Księgozbiory polskie, cz. 5: Biblioteka ziemiańska”

  1. Agnieszka pisze:
    28 maja 2015 o 19:35

    Rozbudziles mój apetyt na ksiazke, wiec na pewno ja kupie i przeczytam. Ale zanim trafi pod moja strzeche 3000 km od Krakowa, móglbys zdradzic, co sie stalo z ta biblioteka?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 maja 2015 o 19:48

      Została oddana na przechowanie jednemu z okolicznych chłopów. Jarochowscy wyjechali na ziemie odzyskane i nie mogli jej zabrać. Ponoć żona tego gospodarza wyprzedawała je na targu w Rzeszowie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    28 maja 2015 o 20:22

    Ona wspomina, że Galsworthy’ego się nie czyta a i Conrad jest zapomniany, ale tak na dobrą sprawę żadnej z tych książek, które wymienia nie czyta się już a ci wszyscy autorzy są już zapomniani. Poczułem się jakbym sam się urodził w 1917 roku. :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 maja 2015 o 21:01

      Chciałem protestować, ale fakt, nawet Sherlocka Holmesa wiele osób zna tylko z telewizji :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        28 maja 2015 o 21:35

        Zapomniałeś dodać, że oczywiście z najnowszej wersji, przez co niektórzy zapewne myślą, że pomysłodawcą postaci jest jakiś współczesny pisarz albo w ogóle jej z literaturą nie kojarzą :-).

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Pyza Wędrowniczka pisze:
          28 maja 2015 o 21:38

          Chyba tak źle nie jest, w końcu twórcy się przyznają i wszystkich odsyłają do ACD-owskiego kanonu ;).

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            28 maja 2015 o 21:43

            Marlow, nie wiem, czy masz rację, bo niestety (albo stety) mam na fejsbuku podgląd wyłącznie na całkowicie świadomych fanów serialu :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
          2. Marlow pisze:
            28 maja 2015 o 21:43

            Chwała im za to :-) ja szczerze mówiąc filmu/serialu (?) nie oglądałem, tylko o nim słyszałem ale tak to jest jak czyta się z zasady tylko jakieś ramotki, które nie mają mniej niż ćwierć wieku :-)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              28 maja 2015 o 21:51

              Sherlock Holmes wiecznie żywy, chociaż Conan Doyle’a już nie mogę czytać :)
              Moja starsza córka łyka za to wszystkie młodzieżowe przeróbki, a jest ich trochę i całkiem sensownych, może dzięki temu do oryginału też dojrzeje.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                28 maja 2015 o 22:10

                Poczytuję sobie teraz „Przygody…” – miłe, staroświeckie zagadki kryminalne. Dzisiaj ACD chyba nie miałby wielkich szans u wydawców gdyby miał startować od zera – przemocy jak na lekarstwo, seksu też nie widać. Nuda, panie, nuda…

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 maja 2015 o 22:22

                  Właśnie miałby szanse, kryminały retro wracają. A Sherlock może seksu nie uprawiał, ale lubiał zaćpać od czasu do czasu :)

                  Wczytywanie…
                2. Marlow pisze:
                  28 maja 2015 o 22:59

                  To jakoś nie jestem „w kursie dzieła”. Ostatnio przeczytałem „Gdzie mól…” wątki erotyczne faktycznie mało rozwinięte ale za to makabra jak najbardziej. Krajewski też od niej, jeśli dobrze pamiętam, nie stronił. Ktoś zachwalał Bondę Katarzynę, może spróbuję, skoro jest taka dobra.

                  Wczytywanie…
                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 maja 2015 o 23:08

                  Krążą głosy, że Bonda Katarzyna to głównie autokreacja i sugestia, ale poczytaj i sam oceń, ja się jakoś nie mogę zebrać.

                  Wczytywanie…
                4. Marlow pisze:
                  28 maja 2015 o 23:17

                  A to dzięki za ostrzeżenie, mój zapał momentalnie ostygł :-)

                  Wczytywanie…
                5. Bazyl pisze:
                  29 maja 2015 o 10:10

                  Setka to są przypadkowe zakupy, a nie biblioteczka. No, ale choć tyle, że większość czytałem :P

                  Wczytywanie…
                6. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  29 maja 2015 o 14:39

                  W nowym metrażu ani się obejrzysz, jak nie będziesz się miał ruszyć. No chyba że jesteś twardy jak beton i odporny na okazje :)

                  Wczytywanie…
                7. Elenoir pisze:
                  29 maja 2015 o 16:49

                  Czytałam wczoraj te Wasze komentarze i dziś w bibliotece wypożyczyłam „Florystkę” Bondy, jak pamiętamy – byłej dziennikarki prestiżowego „Super Expressu”;). Może nie będzie to taka zła książka…

                  W młodości jakoś nie natrafiłam na powieści Conan Doyle’a, próbowałam przeczytać coś tego autora, kiedy byłam już trochę starsza, ale nie mogłam się w jego książkach dopatrzeć niczego szczególnego. Za to serial BBC z Cumberbatchem bardzo lubię, mój ulubiony odcinek to chyba „A Scandal in Belgravia”.

                  Wczytywanie…
                8. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  29 maja 2015 o 17:36

                  Czekamy na opinię o Florystce w takim razie :)
                  Nowej wersji serialowej nie znam, za to miło wspominam wszystkie wcześniejsze adaptacje, dzięki którym w ogóle się dowiedziałem o Sherlocku, bardzo malownicza londyńska mgła się w nich snuła :)

                  Wczytywanie…
                9. Bazyl pisze:
                  29 maja 2015 o 09:40

                  U mnie w domu biblioteczka, można spokojnie przyjąć, nie istnieje. Bo ta zbieranina około setki przypadkowych książek, zgromadzonych bezładnie na półkach nie jest godna tego miana. Ale lubię czytać o fajnych księgozbiorach :)

                  Wczytywanie…
                10. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  29 maja 2015 o 09:59

                  Koło setki to już jest biblioteczka, musiałbyś się bardzo opierać, żeby się nie rozrosła :)

                  Wczytywanie…
  3. Pyza Wędrowniczka pisze:
    28 maja 2015 o 21:37

    Pianola jako potencjalny obiekt pożądania jest pięknym obrazem :). Podchodzę zwykle z pewną rezerwą do ziemiańskich wspomnień, ale te są faktycznie „trudnoopieralne”. Bardzo mi się podoba dość nowoczesne podejście do Sienkiewicza i — z innych powodów — wspomnienie o cenieniu sobie Żeromskiego (bardzom ciekawa, co konkretnie tak się podobało — czy wszystko?). A kim jest Kot? To kot faktyczny czy czyjś pieszczotliwy pseudonim?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 maja 2015 o 21:49

      „Było w nim [domu w Babicy] miejsce na zasobny księgozbiór i na ulubione obrazy, a nawet na fortepian i pianolę, z której moi rodzice czuli się niebywale dumni” :D
      Ja bardzo lubię ziemiańskie wspomnienia, nawet jeśli muszę brać ostre poprawki na koloryzowanie po latach tej wiejskiej sielanki.
      Niestety, przy Żeromskim nie padają żadne tytuły, nie sądzę, by dzieciom czytano Dzieje grzechu, niekoniecznie też Przedwiośnie zapewne. Kot to brat autorki, Konstanty Jarochowski, późniejszy fotoreporter.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Pyza Wędrowniczka pisze:
        28 maja 2015 o 22:13

        Piękny skrót od Konstanty! :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 maja 2015 o 22:20

          Chyba dość powszechny, syn Przybory też Kot.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Pyza Wędrowniczka pisze:
            29 maja 2015 o 08:31

            No i Jeleński, ale jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi, że to tak można zdrabniać. Ot, przypadkowa korzyść poznawcza ;).

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              29 maja 2015 o 08:34

              O wiele lepiej to brzmi niż Kostek, zawsze miałem lekkie drgawki przy tym zdrobnieniu :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Pyza Wędrowniczka pisze:
                29 maja 2015 o 12:57

                Kot Wilemann być powinien! Dużo ciekawsze interpretacje by mógł podpowiedzieć ;).

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
  4. visage zacofany.w.lekturze pisze:
    28 maja 2015 o 23:27

    Marlow, czytelnik tak niezależny, jak Ty, nie powinien poddawać się tak łatwo podszeptom jakichś anonimowych bytów internetowych. Czytaj Bondę :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Marlow pisze:
      28 maja 2015 o 23:31

      Może i racja, zwłaszcza że są to niecne podszepty deprecjonujące dorobek sławnej autorki :-)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        28 maja 2015 o 23:34

        O właśnie, właśnie. Tani internetowy hejt :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Marlow pisze:
          28 maja 2015 o 23:38

          Jak nie, jak tak! Ciągle tylko kręcisz nosem – na przykład dzieła Michalak Katarzyny, tyle mają wielbicielek – a Ty co?! Nic, tylko wyśmiać i wyszydzić! Gdzie jest jakaś elementarna wrażliwość, empatia?! Skandal! :-)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
            28 maja 2015 o 23:42

            Ale że niby ja nie cenię autor Michalak Katarzyny? W życiu o niej złej recenzji nie napisałem. Dobrej zresztą też nie, właśnie dlatego, że jestem elementarnie wrażliwy i empatyczny :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Marlow pisze:
              28 maja 2015 o 23:48

              Fakt, jak ktoś ma choćby elementarne poczucie smaku to powinien jej książki obchodzić szerokim łukiem. Nie tylko jej zresztą ale założę się, że była na Targach jako filar Wydawnictwa Literackiego. Zgroza, zgroza… !

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                28 maja 2015 o 23:56

                Kolega prezentuje typowo wykształciuchowski pryncypializm, całkowicie bez zrozumienia uwarunkowań komercyjnych :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Marlow pisze:
                  29 maja 2015 o 00:06

                  Ależ nie! Jestem pełen podziwu dla Katarzyny Michalak, dla jej hartu ducha, znosić te wszystkie napaści i jakby nigdy nic produkować, produkować, produkować kolejne dzieła. Musisz przyznać, że niejeden twardziel by się załamał. A ona nic. Żelazna kobieta! :-)

                  Wczytywanie…
                2. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  29 maja 2015 o 00:09

                  Ona świeci jak gwiazda tak wysoko, że te przyziemne pohukiwania do niej nie docierają, może więc bez przeszkód uszczęśliwiać świat płodami swego geniuszu.

                  Wczytywanie…

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d